Connect with us

Publicystyka filmowa

ZABAWY Z BRONIĄ. Ameryka jako społeczeństwo strachu i przemocy

Dokument ZABAWY Z BRONIĄ Michaela Moore’a odkrywa mroczne przyczyny przemocy w USA, stawiając pytania o wolność i strach.

Published

on

ZABAWY Z BRONIĄ. Ameryka jako społeczeństwo strachu i przemocy

Film dokumentalny w służbie perswazji, a może wolności wypowiedzi? Retoryka Zabaw z bronią Michaela Moore’a

20 kwietnia 1999 roku. W strzelaninie mającej miejsce w liceum w Columbine 24 osoby zostają ranne, a życie traci 12 uczniów i jeden nauczyciel. Po masakrze sprawcy sami odbierają sobie życie. Cała Ameryka jest w szoku. Zaczyna się dochodzenie przyczyn tragedii, żałoba i szukanie winnych. Tylko czy powszechne niedowierzanie rzeczywiście jest uzasadnione? W latach 90. (i przed koszmarem w Columbine) na terenie Stanów Zjednoczonych miało miejsce aż 58 szkolnych strzelanin.

Advertisement

Nie były to wypadki, każda z tych sytuacji miała sprawcę lub sprawców, których zamiarem było otworzenie ognia do innych osób. Dla porównania, w Kanadzie przez ten czas doszło do jednego takiego incydentu. Oczywiście populacja Kanady jest znacznie mniejsza niż USA, ale nie na tyle, by wyjaśnić tak dużą dysproporcję. Dlaczego więc w Stanach Zjednoczonych dochodzi do tylu zabójstw z użyciem broni? Co odróżnia ten kraj od innych i w jakich różnicach należy się dopatrywać przyczyn takiego stanu rzeczy? Z tym złożonym tematem postanowił się zmierzyć Michael Moore, prezentując światu Zabawy z bronią.

Film ten często jest przedstawiany jako dokument o masakrze w Columbine – to jednak mija się z prawdą. W rzeczywistości ta tragedia stanowi jedynie punkt wyjściowy do rozważań na temat kondycji amerykańskiego społeczeństwa i zarazem puentę w wywodzie reżysera. Bezceremonialnym wywodzie, można rzec – Zabawy z bronią są bowiem obrazem przyjmującym konkretne stanowisko. Z tego też powodu oprócz rozlicznych nagród i powszechnego uznania Moore spotkał się również z krytyką. Jego przeciwnicy zarzucają mu manipulację i wymuszanie na widzu swojej własnej wizji. Perswazję, którą stosuje reżyser, określają jako zaprzeczenie idei filmu dokumentalnego. Czy tak jednak jest w rzeczywistości?

Advertisement

Prof. dr. hab. Mirosław Przylipiak w Poetyce kina dokumentalnego kwestię perswazji w dokumencie opisuje w taki sposób: „Choć w świadomości potocznej film dokumentalny funkcjonuje przede wszystkim jako rejestracja rzeczywistości, to od samego początku służył perswazji, stawiającej sobie niekiedy nader utylitarne cele. (…) Film dokumentalny bardzo szybko, nieomal od swego zarania, zaczął ważyć w sprawach publicznych.”. Bazując na tym stanowisku należy zanegować zasadność krytyki podejścia Moore’a, zwłaszcza że jego intencje są całkowicie jawne.

Zabawy z bronią nie prezentują się jako obraz o funkcji czysto informacyjnej. Narracja prowadzona przez niego charakteryzuje się dużą subiektywnością i sarkastycznym poczuciem humoru. To drugie zostało osiągnięte przede wszystkim za pomocą rozmaitych kontrastujących (albo wchodzących w inne relacje) ze sobą zestawień. Kolejność przedstawianych faktów czy wypowiedzi, zgryźliwy lub ironiczny komentarz, muzyka zyskująca drugie dno w połączeniu z obrazem – to część zabiegów, którymi posługuje się dokumentalista, przedstawiając swój punkt widzenia. Dzięki nim już od pierwszych minut filmu doskonale rozumiemy, że jest on przeciwnikiem powszechnego dostępu do broni, idei utożsamianych przez NRA (National Rifle Association) oraz polityki zagranicznej USA.

Advertisement

Reżyser ma pełne prawo do głoszenia każdego z tych poglądów, a jego dzieło służy mu jako medium. Zabawy z bronią są więc uprawomocnionym stanowiskiem w ogólnokrajowym dyskursie, natomiast jego perswazyjny charakter nie wyklucza go z grona filmów dokumentalnych.

Advertisement

Zapoznając się z krytyką obrazu Moore’a odniosłem wrażenie, że manipulacja i perswazja niekiedy są uważane za tożsame. To jednak mylenie pojęć, potencjalnie prowadzące do wielu nieporozumień i niepopartej faktami oceny dzieła. Według słownika języka polskiego PWN manipulacja to: „Wykorzystywanie jakichś okoliczności, naginanie lub przeinaczanie faktów w celu udowodnienia swoich racji lub wpływania na cudze poglądy i zachowania”. Definicja perswazji brzmi natomiast następująco: „Namawianie do czegoś lub odradzanie czegoś z przytoczeniem odpowiednich argumentów”.

Różnica jest zasadnicza: manipulacja ucieka się do przekształcenia rzeczywistości, podczas gdy perswazja opiera się na zakorzenionych w niej argumentach. Będzie miał jednak rację każdy, kto wskaże na łatwość, z jaką perswazja może się przeistoczyć w manipulację. Tutaj rodzi się więc pytanie: czy Michael Moore manipuluje swoim widzem (co sprawiłoby, że określenie Zabaw z bronią rzetelnym dokumentem byłoby kwestią dyskusyjną), czy poprzestaje na będącej stałym elementem kina dokumentalnego perswazji?

Advertisement

Naturalnie zapoznanie się z samym filmem nie wystarczy, by poznać odpowiedź. Niezbędna staje się tu analiza przedstawionej treści i sprawdzenie faktów. Czy kino dokumentalne powinno pozostawiać widza sceptycznym i nieufnym? Nie znajduję odpowiedzi na to pytanie, uważam jednak, że rzadko kiedy można brać cokolwiek za pewnik i należy nieustannie utrzymywać krytyczną postawę wobec rzeczywistości. Moore prezentuje nam swój odbiór świata poprzez stopniowe przedstawianie odmiennych elementów składających się ostatecznie na jedną wizję. Jego pozornie chaotyczne skakanie z tematu na temat w rzeczywistości ma zbudować obraz Ameryki pogrążonej w strachu i niepewności. Masakra w Columbine staje się tu niejako kropką postawioną na końcu zdania.

Obywatel Kane

Reżyser otwiera film scenką ukazującą, jak łatwo jest dostać broń w amerykańskim banku. Następnie metodycznie oswaja nas z mentalnością rozmaitych miłośników broni, przedstawia NRA i ukazuje wizję społeczeństwa uważającego, że posiadanie broni to nie tyle przywilej, co obowiązek. Jego kolejnym zabiegiem jest przybliżenie nam otoczenia, w którym dorastali chłopcy odpowiedzialni za strzelaninę w Columbine. Ostatecznym wprowadzeniem do tematu jest zaś krótka i krwawa historia amerykańskich interwencji zbrojnych poza granicami kraju. Dopiero po przygotowaniu tego gruntu pojawia się właściwy materiał o wydarzeniach z 20 kwietnia 1999 roku.

Advertisement

Dokumentalista nie popełnia błędu amerykańskich mediów, które z całkowitą pewnością przypisywały winę za tragiczne wydarzenia np. Marilynowi Mansonowi, niemalże niszcząc przy tym niezasługującego na to człowieka (obecnego zresztą w filmie i wypowiadającego jedną z najistotniejszych w nim kwestii). On po prostu przedstawia swoje pomysły i poglądy oraz zaprasza do refleksji. Owszem, na pewne powiązania wskazuje z większym zdecydowaniem, ale wciąż temu daleko do przedstawiania opinii jako faktów.

Dalsza część dokumentu przechodzi niejako do sedna. Poprzednie potencjalne wyjaśnienia tendencji amerykańskich obywateli do rozwiązywania konfliktów za pomocą broni zostały podane w wątpliwość przez samego Moore’a. Jako kolejne wymieniona jest kreowana przez rząd i media mentalność opierająca się na strachu. Według dokumentalisty Amerykanie są atakowani na każdej płaszczyźnie przez komunikaty mające wzbudzać przerażenie i nieufność wobec innych. Tej kwestii poświęcona jest niemała część filmu, ważne jest również porównanie z Kanadą – kontrast między tymi dwoma państwami niejednokrotnie służy Moore’owi jako mocny punkt w argumentacji.

Advertisement

Wszystko to wpasowuje się w ideę tego medium. Reżyser przedstawia nam swoje poglądy, fakty korespondujące z nimi i pozostawia miejsce na refleksję. Problem pojawia w miejscu, w którym nadużywa on swojej władzy nad widzem i manipuluje pewnymi faktami, żeby uczynić swój przekaz bardziej skutecznym. Wyrwanie z kontekstu i przemontowanie kilku wypowiedzi Charltona Hestona, zawyżenie liczby śmierci obywateli poprzez zastrzelenie (między innymi poprzez wliczenie w nią śmierci z rąk policji – czegoś, co chyba stanowi odmienną kwestię) i uproszczenie rozmaitych kwestii związanych z działaniami NRA – myślę, że to niemała skaza na dziele i jego twórcy. W żadnym razie nie unieważnia to całej reszty materiału, który wzorowo realizuje misję kina dokumentalnego, ale nie można zaprzeczyć, że Moore poniekąd łamie zaufanie widza.

To właśnie manipulacje faktami są największym problemem Zabaw z bronią, które dość powszechnie uważane są za wzór dokumentu. W mojej opinii to powinna być najintensywniej dyskutowana kwestia podczas rozmowy o tym obrazie. Uwagę krytyki zdają się jednak zwracać dwa momenty, w których reżyser przechodzi od słów do czynów. W pierwszej sytuacji niejako wymusza on na sieci K-Mart wycofanie ze sprzedaży amunicji, w drugiej zaś prowadzi dość agresywny wywiad z Charltonem Hestonem. I choć zgodzę się, że to moment filmu, w którym jakakolwiek subtelność przestaje istnieć, to widzę to jako ostateczny wyraz sprzeciwu Moore’a.

Advertisement

Może to się podobać albo nie, ale właśnie tu reżyser jest całkowicie autentyczny i bezpośredni. Nie manipuluje. tylko wykłada karty na stół. To, czy się z nim zgodzimy, to nasza sprawa. Dotychczas perswazyjny, a momentami popadający w manipulacyjny charakter filmu na sam koniec staje się wyrazem wolności słowa.

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *