Connect with us

Publicystyka filmowa

STRACONE ARCYDZIEŁA. Najsłynniejsze zaginione filmy

STRACONE ARCYDZIEŁA to fascynująca podróż w świat najznakomitszych filmów, które zniknęły na zawsze z naszej pamięci. Odkryj ich historię!

Published

on

Mówi się, że kino daje nieśmiertelność. O tym, jak błędne jest to rozumowanie, przekonuje liczba filmów, których już nikt nigdy nie obejrzy, bo albo zostały zniszczone, albo też zaginęły w odmętach historii. Szacuje się, że takich bezpowrotnie straconych produkcji są tysiące, a może nawet setki tysięcy. Około połowa amerykańskich filmów nakręconych przed 1950 rokiem zniknęła na zawsze. Ten los podzieliło także jakichś 80–90% kina niemego. Z tej potężnej liczby Brytyjski Instytut Filmowy uzbierał 75 najbardziej poszukiwanych tytułów. Nie powtarzając za nimi, przybliżamy jeszcze 15 innych produkcji, o których dziś możemy jedynie poczytać. Kolejność chronologiczna.

Advertisement

Gang Kelly’ego (1906)

Jeden z pierwszych filmów australijskich i zarazem pierwszy pełnometrażowy film na świecie. Opowiadająca historię gangstera Neda Kelly’ego (i ponoć najbliższa prawdy) produkcja była dużym sukcesem artystyczno-finansowym, walnie przyczyniając się do rozwoju podobnych projektów o bohaterach wyjętych spod prawa. Tym dziwniejsze, że przez blisko siedemdziesiąt lat uważana była za zaginioną w akcji. Od tego czasu zdołano odzyskać jednak 17 minut z godziny materiału. Niewiele i do pełnoprawnej rekonstrukcji daleko, ale zawsze coś.

The Life of General Villa (1914)

Prawdziwy rarytas historyczny, powstały bowiem jeszcze za życia słynnego generała i w dodatku nakręcony z udziałem samego zainteresowanego. Rewolucjonista z jednej strony odgrywał przed kamerą wyreżyserowane scenki i odtwarzał swoją codzienność, a z drugiej pozwolił filmowcom kręcić prawdziwe bitwy, w których brał udział.

Advertisement

A wszystko w zamian za potrzebne jego armii pieniądze. Za produkcję filmu odpowiadał nie mniej słynny D.W. Griffith, a za reżyserię Raoul Walsh. Tym większa szkoda, że do naszych czasów przetrwały jedynie nieliczne fotografie z planu oraz strzępki nieuporządkowanych, być może odrzuconych scen. Villa zginął dziewięć lat po ich nakręceniu.

A Daughter of the Gods (1916)

Fantastyka mocno nacechowana erotyką. Film był głośny ze względu na udział w nim australijskiej pływaczki Annette Kellermann, która jako pierwsza w dziejach ruchomego obrazu odważyła się nakręcić w pełni roznegliżowaną scenę w przepięknej scenerii wodospadu. A ponieważ miała się czym pochwalić, toteż kontrowersje były spore.

Advertisement

Oprócz jej nagiego ciała publika kuszona była także podwodnymi ujęciami oraz niebotycznym jak na owe czasy budżetem projektu, który kosztował aż milion dolarów. Lecz wpływy z kinowych kas zdołały zwrócić tę sumę – i to pomimo faktu, że całość trwała aż trzy godziny (!). Obecnie możemy oglądać jedynie dziesięciominutową rekonstrukcję fabuły, stworzoną z pozostałych po filmie zdjęć i materiałów promocyjnych.

Advertisement

Kleopatra (1917)

Dwugodzinna produkcja za pół miliona zielonych z Thedą Barą w roli tytułowej, która filmem tym utrwaliła swój wizerunek symbolu seksu tamtych lat. Do chwili obecnej przetrwało tylko kilka fragmentów taśmy, wobec czego nieznany jest nawet cały przebieg fabularny tego cuda. Choć wiadomo, że film był oparty po części na powieści Henry’ego Ridera Haggarda z 1889 roku, a częściowo na szekspirowskiej tragedii Antoniusz i Kleopatra. Swego czasu duży sukces kasowy, choć też i ofiara cenzury. I to po części właśnie ona zabiła to dzieło, gdyż po wejściu w życie Kodeksu Haysa uznane zostało za zbyt obsceniczne i zamknięte w archiwach wytwórni Foxa, gdzie w 1937 roku ostatnie znane kopie strawił pożar. Podobnie żywot skończyło zresztą wiele innych filmów, które Bara nakręciła dla tej wytwórni.

The Miracle Man (1919)

Ambitne kino z kryminalną otoczką i Lonem Chaneyem w roli głównej. Olbrzymi hit kasowy, który w dużej mierze uczynił z aktora gwiazdę i zachęcił studio Paramount do nakręcenia remake’u jeszcze w latach 30. Oparta zarówno na powieści, jak i sztuce o tym samym tytule produkcja pewnego dnia po prostu przepadła bez śladu. Dziś istnieją jedynie dwa fragmenty filmu, trwające razem zaledwie trzy minuty. Co śmieszniejsze, oba pochodzą z dwóch różnych dokumentów poświęconych historii samej wytwórni.

Advertisement

Humor Risk (aka Humorisk, 1921)

Niema krótkometrażówka to debiut braci Marx. Ten zaledwie dwudziestominutowy filmik miał się odznaczać tym, że nie byli to jeszcze ci bracia, których świat poznał w osiem lat później dzięki Orzechom kokosowym. Nie tylko więc na ekranie nie było żadnego z ich ikonicznych wcieleń, ale też fabularnie w ogóle ze sobą nie współpracowali na przekór wszystkiemu i wszystkim. Tytuł nawiązywał do wcześniejszego o rok dramatu z Fannie Hurst, ale w przeciwieństwie do niego nie był ponoć zbyt dobry i skończyło się na jednym tylko, zamkniętym w dodatku, pokazie. Według plotek kopię filmu miał spalić w przypływie emocji Groucho. Inne wersje mówią natomiast o zupełnie przypadkowym wyrzuceniu szpuli z taśmą. Jak by nie było, gdzieś w tym wszystkim na pewno kryje się jakiś żart.

Dracula’s Death (Drakula halála, 1921)

Węgierska wersja przygód słynnego hrabiego-wampira i zarazem jego pierwsze w historii ekranowe wcielenie (tu o twarzy Erika Vanko). Wersja hollywoodzka do kin weszła dekadę później, a i Niemcy ze swoim Nosferatu dopiero czekali na premierę, zatem był to niemały sukces naszych ziomków z południa (choć w 1920 roku podobno Rosjanie nakręcili własną wersję, również zaginioną).

Advertisement

Inna sprawa, że fabuła jedynie nawiązywała do powieści Brama Stokera. I choć film spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem, to bardzo szybko został przemontowany na rzecz kolejnych pokazów. Być może to przyczyniło się do tego, że przepadł równie nagle, przypuszczalnie nigdy nie docierając nawet za ocean.

Hollywood (1923)

Bodaj pierwsza w historii próba zdemitologizowania fabryki snów. Fabuła oparta na motywie amerykańskiego snu – czyli przybycie do Los Angeles nikomu nieznanej dziewczyny, która chce zostać gwiazdą (ale kompletnie jej to nie wychodzi) – była tu ponoć pretekstem do pokazania w jednej produkcji jak największej liczby ówczesnych gwiazd. I rzeczywiście, zagrało ich tu aż ponad trzydzieści, w tym m.

Advertisement

in. Mary Astor, Charles Chaplin, Cecil B. DeMille, Douglas Fairbanks, Mary Pickford i Pola Negri. Już sam ten fakt czyni z Hollywood nie lada gratkę dla kinomanów. Niestety, obecnie wiadomo tylko tyle, że film istniał i liczył sobie osiem szpul z taśmą, czyli trwał około półtorej godziny. Aha, grająca w nim główną rolę Hope Drown faktycznie nie zrobiła kariery.

Wielki Gatsby (1926)

Pierwsza adaptacja kultowej powieści F. Scotta Fitzgeralda powstała jeszcze przed prawdziwym boomem na tę historię. Być może dlatego w chwili premiery nie cieszyła się zbytnią popularnością i przez brak zainteresowania dość szybko zniknęła z radarów. Pomimo wielu prób nigdy nie udało się w czasach współczesnych namierzyć żadnej istniejącej kopii tego trwającego 80 minut filmu z Warnerem Leroyem Baxterem w roli tytułowej. Przetrwał jedynie jego zwiastun oraz kilka pojedynczych zdjęć i plakatów.

Advertisement

Londyn po północy (1927)

Raz jeszcze Lon Chaney – tym razem u późniejszego twórcy Dziwolągów, Toda Browninga. Jak można się domyślić, był to film grozy. Osadzony w stolicy Anglii, prawił o nierozwiązanej sprawie śmierci i podejrzanym, groteskowym indywiduum przypominającym skrzyżowanie Drakuli z Kubą Rozpruwaczem. Produkcja ta rozbiła bank, zarabiając w kinach ponad milion dolarów, a postać Chaneya stała się tak popularna, że wypuszczono nawet serię figurek z jego podobizną. Niestety ostatnia znana kopia filmu spłonęła w latach 60.

Advertisement

podczas pożaru w archiwach studia MGM i od tej pory istnieje jedynie w formie liczącej sobie 45 minut rekonstrukcji na podstawie materiałów promocyjnych. W 1935 roku Browning przygotował dźwiękowy remake pod tytułem Znak wampira, w którym zagrali Béla Lugosi i Lionel Barrymore. Nie był to jednak sukces tego samego kalibru, a w dodatku film został pocięty przez włodarzy wytwórni, zatem i w tym wypadku można pisać o niepełnym dziele.

Niepotrzebny człowiek (1927)

Film Victora Fleminga zdobył Oscara dla najlepszego aktora (widoczny na zdjęciu tuż po odebraniu statuetki Emil Jannings, którego pamiętać możemy też z Błękitnego anioła i Fausta, a który rok później zagrał u Ernsta Lubitscha w innym ważnym zaginionym dziele tamtych czasów – Patriocie). Jest to tym samym jedyna nagrodzona przez Amerykańską Akademię Sztuki i Wiedzy Filmowej produkcja, która zniknęła w odmętach historii. Do dziś istnieją tylko pojedyncze klipy archiwalne, co stało się częstą przypadłością wielu innych niemych projektów Fleminga z tamtych lat. W 1940 roku powstał remake tego projektu (org. tytuł The Way of All Flesh), a niedługo potem także jego… węgierska wersja.

Advertisement

Convention City (1933)

Ciekawa rzecz, ponieważ powstały tuż przed powołaniem do życia Kodeksu Haysa film Archiego Mayo określa się mianem komedii seksualnej. I to właśnie zawartość przyczyniła się do jego zguby. Fabułę porównać można do takich dzisiejszych produkcji jak Firmowa Gwiazdka – choć przypuszczalnie nie był aż tak wulgarny w ukazywaniu rozrywki ówczesnych pracowników pewnej fabryki… gumy. Z drugiej strony film napotkał wielkie problemy z cenzurą, która ingerowała także w jego oryginalny scenariusz. Mówi się nawet, że wraz z kilkoma innymi tytułami bezpośrednio doprowadził do powstania Kodeksu.

Jak by nie było, jego premiera została mocno opóźniona, a następnie wycofano go z kin. W końcu doszło nawet do tego, że odpowiadająca za produkcję wytwórnia Warnera zniszczyła większość kopii. Kilka innych taśm uległo z kolei przez lata dekompozycji. W ostatniej dekadzie XX w. udało się odkryć 20 minut niezmontowanego, zapewne odrzuconego materiału, ale szanse, że całość zachowała się gdzieś w nietkniętym stanie, są już dziś praktycznie zerowe.

Advertisement

Szlak Oregonu (1936)

John Wayne stał się prawdziwą gwiazdą westernów dzięki Dyliżansowi. Jednak na długo przed nim grywał w tym gatunku główne role – jedną z nich jest właśnie ta w trzy lata starszym Szlaku Oregonu, gdzie wcielił się w wojennego weterana ścigającego bandytę, który zostawił jego ojca na pewną śmierć.

Advertisement

Czy już wraz z tym tytułem niespełna trzydziestoletni Wayne mógł zaliczyć przełom? Zaginięcie tego filmu świadczy raczej przeciwko tej tezie. Ale być może przyjdzie nam go kiedyś obejrzeć, zważywszy, że dopiero niedawno udało się odkryć zestaw fotosów z tej produkcji. Co ciekawe, w tym samym roku Duke zagrał też w innej „szlakowej” produkcji – The Lonely Trail.

Batman Fights Dracula (1967)

Superman niech się schowa – oto prawdziwy pojedynek stulecia! A wpadli na niego… Filipińczycy. I to w dodatku kręcąc całość na wesoło oraz… bez pozyskania jakichkolwiek praw do tych postaci. Te cztery fakty sprawiają, że seans tego cuda byłby z pewnością niezapomnianym przeżyciem. Niestety film przepadł jak kamień w wodę i jedyne, co poszukiwaczom tego typu relikwii udało się znaleźć, to zbiór kiepskiej jakości zdjęć z planu, na których widać w akcji także Robina. Znamienne, że wokół tego starcia powstały aż trzy filmy, z czego dwa zaginęły. Tym drugim jest swoisty eksperyment Andy’ego Warhola Batman Dracula z 1964 roku. W 2005 powstała natomiast oficjalna animacja Warner Bros.

Advertisement

Him (1974)

Na koniec… gejowski pornos z Jezusem. Tak, właśnie! Nakręcony w radosnych latach 70. niezależny projekt skupia się na erotycznych fantazjach pewnego młodzieńca, który marzy o seksualnym mano a mano z Synem Bożym (w tej roli twórca murali, niejaki Tava). Brzmi tak kuriozalnie, że nie dziwi fakt, iż przez jakiś czas film ten uznawany był za miejską legendę. Szybko zdołano jednak zweryfikować jego autentyczność. Lecz samego „dzieła” jak dotąd nie udało się namierzyć. Ale przecież nie takie cuda się zdarzały…

Bonus:

Chciwość (1924) i Wspaniałość Ambersonów (1942)

Choć oba te filmy – powszechnie uważane za jedne z najlepszych w historii – przetrwały do naszych czasów, to trudno uważać je za kompletne. Wszystko przez ambicje ich twórców – Ericha von Stroheima oraz Orsona Wellesa. Ten pierwszy oryginalnie nakręcił aż ośmiogodzinne widowisko (!!) i, jak można się domyślić, tuż przed dystrybucją zostało ono mocno okrojone przez producentów. Wycięty materiał uznaje się dziś za swoistego świętego Graala, co doprowadziło do tego, że przez lata narosło wokół niego wiele mitów i legend.

Advertisement

Z kolei z filmu Wellesa usunięto i następnie zniszczono godzinę scen oraz zmieniono jego zakończenie, zupełnie wypaczając wizję reżysera, który bezskutecznie próbował jakoś zapobiec stracie, do końca życia nie mogąc się z nią pogodzić. W 2002 roku powstał telewizyjny remake na podstawie jego notatek, ale przepadł w porównaniu z pierwowzorem.

Te i inne pozycje narzucają spojrzenie na X muzę z pewnej perspektywy. Ciekawe, jakie obecne hity sezonu / głośne tytuły będą podobnie niedostępne lub zwyczajnie zapomniane w XXII wieku…?

Advertisement

KINO - potężne narzędzie, które pochłaniam, jem, żrę, delektuję się. Często skuszając się jeno tymi najulubieńszymi, których wszystkich wymienić nie sposób, a czasem dosłownie wszystkim. W kinie szukam przede wszystkim magii i "tego czegoś", co pozwala zapomnieć o sobie samym i szarej codzienności, a jednocześnie wyczula na pewne sprawy nas otaczające. Bo jeśli w kinie nie ma emocji, to nie ma w nim miejsca dla człowieka - zostaje półprodukt, który pożera się wraz z popcornem, a potem wydala równie gładko. Dlatego też najbardziej cenię twórców, którzy potrafią zawrzeć w swym dziele kawałek serca i pasji - takich, dla których robienie filmów to nie jest zwykły zawód, a niezwykła przygoda, która znosi wszelkie bariery, odkrywa kolejne lądy i poszerza horyzonty, dając upust wyobraźni.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *