Seriale TV

Powrót STAR WARS. Oceniamy drugi sezon THE MANDALORIAN

Autor: REDAKCJA
opublikowano

W ostatni piątek wyemitowany został ostatni odcinek drugiego sezonu The Mandalorian, pierwszego aktorskiego serialu w świecie Gwiezdnych wojen. Z tej okazji zapraszamy was do zapoznania się z opiniami naszej redakcji.

Uwaga na spoilery!

Filip Pęziński

Pierwszy sezon serialu uważam raczej za rozczarowanie. Dobre elementy mieszały się tam z do bólu przeciętnymi, a ostatecznie całość wywołała we mnie bezemocjonalne wzruszenie ramionami. Inaczej wypadł w moim odczuciu sezon drugi. Tutaj trudno znaleźć poważniejsze zarzuty (ot, jeden nieprzemyślany odcinek w środku sezonu), za to łatwo wymienić najważniejsze plusy. Druga odsłona The Mandalorian to realizacja na poziomie nieodbiegającym od filmów z serii, a przy tym prawdziwe emocje rodem z tych najlepszych części. To galeria świetnych postaci, do których łatwo się przywiązać. To świetne rozwinięcie uniwersum Gwiezdnych wojen. To kopalnia easter eggów, nawiązań i gościnnych występów, które nigdy nie irytują, a zawsze cieszą. Świetny sezon dający nadzieję na ponowny zastrzyk świeżości i istny renesans Gwiezdnych wojen na małym i dużym ekranie. Zaryzykuję stwierdzenie, że to najlepsza rzecz ze świata Gwiezdnych wojen, pod którą podpisała się korporacja Disneya.


Jakub Piwoński

Nie będę oryginalny. Jestem tym drugim sezonem po prostu zachwycony. I piszę to jako widz, który był w stosunku do serialu Disneya wyjątkowo krytyczny po tym, co zaprezentowano w pierwszym sezonie widowiska. Nudziło mnie to, byłem wręcz zażenowany fabularną miałkością The Mandalorian. Sezon drugi odwrócił to wrażenie o 180 stopni. I, co warto podkreślić, zrobił to już po pierwszym odcinku. Wszystko jakby magicznie zaczęło się kleić. Prostota scenariuszowa zaczęła mieć sens, odsłaniając drogę bohatera do stania się lepszym człowiekiem. Z kolei przeróżne smaczki zaczerpnięte z głębokiej studni uniwersum zostały tym razem wprowadzone wyjątkowo inteligentnie. Wizytówką tego sezonu będzie dla mnie powrót Boby Fetta  – postaci, która za sprawą swojej tajemniczości rozpalała moją wyobraźnię, gdy oglądałem w kinie oryginalną trylogię. Zabawy tu przez te osiem odcinków doświadczyłem co niemiara, a i na solidne wzruszenie znalazło się miejsce. I powtórzę, co już w innym miejscu powiedziałem – tak właśnie od samego początku powinny wyglądać nowe Gwiezdne wojny, że pozwolę sobie na prztyczek wymierzony w kierunku niestrawnej trylogii sequeli. Punkcik muszę jednak odjąć za decyzje, które podjęto w finałowym odcinku. Nie dość, że wszystko tu dzieje się za szybko, za łatwo, bez większego trudu dla bohaterów (antagonista słaby, superdroidy też), to jeszcze na samym końcu, gdy emocje sięgają zenitu za sprawą pojawienia się kultowej postaci, zamiast zachwytu pojawia się niesmak. Wszystko za sprawą bardzo nieudolnie użytego CGI w najbardziej kluczowym momencie nie tylko tego odcinka, ale całego sezonu. Nie chcę zdradzać, w czym dokładnie rzecz, żeby nie psuć zabawy tym, co dopiero chcą serial obejrzeć, więc przestrzegę tylko, że wejście do doliny niesamowitości jest tu wyjątkowo bolesne.


Dawid Konieczka

Nie zachwycałem się pierwszym sezonem The Mandalorian i nie upatrywałem w nim zbawienia dla uniwersum Gwiezdnych wojen zrujnowanego przez disnejowskich partaczy. Był to dla mnie przyzwoity serial ze świetnym klimatem, ciekawymi postaciami oraz znakomitą stroną audiowizualną, ale zbyt często odchodzący od głównej historii na rzecz rozwleczonych, nieciekawych opowieści pobocznych. Drugi sezon to już jednak zupełnie coś innego. The Mandalorian A.D. 2020 to fantastyczna opowieść pełna niesamowitych emocji, od wzruszenia doskonale prowadzoną relacją tytułowego bohatera i Grogu a.k.a. Baby Yody, po ekscytację fenomenalnymi scenami strzelanin czy pojedynków. I nawet gdy serial wprowadza poboczne wątki oraz postaci, robi to w przemyślany sposób, wpisując te (tym razem wciągające) opowieści w główną historię i rozwijając ją właśnie za ich pomocą. Znakomicie wypada również to, co w ostatnich kinowych filmach nie istniało wcale – włączenie fabuły w szerszy kontekst polityczny galaktyki, która nareszcie żyje, o której funkcjonowaniu w końcu dowiadujemy się więcej. O samej realizacji można by opowiadać długo, więc ograniczę się jedynie do stwierdzenia, że The Mandalorian wygląda, brzmi i jest prowadzony nieporównywalnie lepiej niż niejeden kinowy blockbuster. Nie wiem, co przygotują twórcy w sezonie trzecim, ale myślę, że fani Gwiezdnych wojen i w ogóle solidnego sci-fi/fantasy nie mają się czego obawiać – a wręcz mogą zacierać ręce ze zniecierpliwienia.

Ostatnio dodane