Connect with us

Publicystyka filmowa

POD PIRACKĄ BANDERĄ. 8 godnych uwagi filmów o piratach

POD PIRACKĄ BANDERĄ to fascynująca podróż przez historię piractwa w filmach, które przyciągają swoją awanturniczą atmosferą i niezwykłymi postaciami.

Published

on

Orlando Bloom skomentował słowa Keiry Knightley o tym, że "Piraci z Karaibów" ją niszczyli

Wszyscy znają ten wizerunek. Drewniana noga, hak zamiast ręki, opaska przysłaniająca oko, papuga na ramieniu oraz Jolly Roger powiewający nad głową. W taki sposób popkultura uformowała postacie morskich rozbójników, których awanturnicze przygody śledziliśmy przez wiele lat na kartach powieści oraz kadrów filmów. Z pewnością punktem zwrotnym formułowania mitu pirata była Wyspa skarbów, dziewiętnastowieczna powieść autorstwa Roberta Louisa Stevensona. Znalazła ona wielu naśladowców, okazując się wdzięcznym materiałem do trawestacji.

Advertisement

Piractwo to profesja tak stara, jak stara jest komunikacja morska. Już dla wielkich wodzów starożytności, przejawiających ambicję podbojów terytorialnych, piractwo stanowiło utrapienie. Rozkwit tej profesji przypadł jednak na okres XVI–XVII wieku, po tym, jak odkryty został Nowy Świat. Wówczas atakowane były hiszpańskie statki, głównie handlowe, przewożące zrabowane w Ameryce Południowej złoto i srebro. Piracka bandera pełniła konkretną rolę – miała siać postrach wśród członków załogi atakowanych statków oraz stanowić symbol ucieczki spod prawa. Tak zrodził się mit, któremu popkultura nadała iście romantycznego charakteru.

Na czym polega niegasnąca siła oddziaływania postaci pirata? Co takiego sprawia, że wciąż potrafi wzbudzać fascynację? Mam wrażenie, że tajemnica kryje się w charakterze jego profesji. Choć każdy z nas jest w stanie dojrzeć w piractwie niegodną człowieka cywilizowanego nieprawość, to jednocześnie, jak to z zakazanym owocem bywa, potrafi ona także trwale nas rozmarzyć. Nie chodzi tylko o przygody, które były integralną częścią losu pirata. Istota leży w tym, że pirat był po prostu osobą wolną. Żył po swojemu, nie martwiąc się społecznymi zwyczajami ani tym bardziej obowiązującym prawem. Identyfikowanie się z członkiem załogi statku pirackiego nie przychodzi zatem odbiorcy trudno – choćby na moment można wówczas zapomnieć, iż jest się jednym z trybików systemu.

Advertisement

Przejrzyjcie ułożoną przeze mnie listę godnych uwagi filmów o piratach. Wiem, że nie wyczerpuje ona tematu. Oczywiście świadomie nie umieściłem na niej żadnej części Piratów z Karaibów, by udowodnić, iż poza tą serią (której najnowsza odsłona miała niedawno premierę) było wcześniej także kilka innych obrazów ukazujących przygody morskich rozbójników. Piraci z Karaibów w sposób niezwykle zręczny połączyli wszystkie najlepsze tradycje opowieści pirackiej, których zobrazowaniem były m. in. poniższe filmy.

Kapitan Blood, 1935, reż. Michael Curtiz

Advertisement

Jednym z najważniejszych autorów lubujących się w tworzeniu pełnych przygód powieści pirackich był włosko-brytyjski pisarz Rafael Sabatini. Dwie ekranizacje jego książek po prostu musiały znaleźć się w tym zestawieniu – i są to Kapitan Blood oraz Czarny łabędź. Film z 1935 to absolutny klasyk kina o tematyce pirackiej. Śledzimy w nim drogę Petera Blooda, który na skutek niesprawiedliwego wyroku z cenionego lekarza staje się sławnym piratem. Pokazuje to jednocześnie, że często człowiek do wyboru ciemnej strony zostaje przez los zwyczajnie popchnięty… Na pierwszym planie niezapomniany Errol Flynn – gwiazdor Złotej Ery Hollywood.

Czarny łabędź, 1942, reż. Henry King

Advertisement

Nie, nie chodzi mi o film Darrena Aronofsky’ego z 2010, bo musiałoby to być zestawienie najlepszych filmów o balecie. Czarny łabędź to bowiem nazwa pirackiego statku, wokół którego kręci się fabuła widowiska o tym samym tytule. Prócz tego, że film jest osobliwym przykładem (brutalnego) love story sprzężonego z przygodą, a ponadto podszytego polityką, obraz Curtiza, choć nie intencjonalnie, tłumaczy różnicę między piratem a korsarzem. Ci pierwsi działali tylko według własnych zasad, nie będąc zależnymi od nikogo. Ci drudzy, których w Czarnym łabędziu jest więcej, działali głównie na zlecenie władcy lub zostali przez niego „kupieni”.

Główny bohater staje jednak w rozkroku, ponieważ jego serce poczęło bić do pewnej kobiety, przez co utrwalony zostaje wizerunek pirata jako bohatera romantycznego, wyznającego wyższe wartości. Ciekawostka: jedną z trzecioplanowych ról zagrał Anthony Quinn, wówczas stawiający swe pierwsze kroki w aktorstwie.

Advertisement

Karmazynowy pirat, 1952, reż. Robert Siodmak

Nie wiem, co w filmie Siodmaka podoba mi się bardziej: duch przygody, akcenty komediowe czy też wyrazisty kontrast zarysowujący się między piratem uosabiającym wolność a władcą, uosabiającym kaganiec systemu. A może jako rekomendacja wystarczy po prostu charakterystyczny uśmiech Burta Lancastera, którym aktor wpływa na powstanie jednego z bardziej osobliwych pirackich portretów, jakie poznała kinematografia? Twórcy Piratów z Karaibów z pewnością przestudiowali ten film.

Advertisement

Hook, 1991, reż. Steven Spielberg

Choćbym nie wiem jak wiele filmów o piratach obejrzał, jako osoba dorastająca w latach 90. we wskazywaniu swojego faworyta już na zawsze pozostanę sentymentalny i tendencyjny. Wybaczcie. Raz, że wprost uwielbiam opowieść o Piotrusiu Panie, która według mnie stałe miejsce w popkulturze zawdzięcza temu, iż jest niezwykle trafną metaforą odnajdywania mężczyzny w chłopcu oraz chłopca w mężczyźnie. Dwa, że film Spielberga widziałem tak często, że na dźwięk słowa „pirat” nie mam przed oczami żadnego Jacka Sparrowa, a właśnie kapitana Jamesa Hooka wraz z jego barwną świtą.

Advertisement

Cudowna opowieść, z dodatkowym atutem w postaci funkcjonowania na pograniczu jawy i snu. Jakby cały ten proces polegający na nauce latania oraz konfrontacji z odwiecznym wrogiem był niczym innym, jak wewnętrznym rozwojem bohatera, który Nibylandię sobie po prostu wymarzył.

Wyspa piratów, 1995, reż. Renny Harlin

Advertisement

Zabijcie mnie, ale ja ten film autentycznie lubię. W głowie mi się nie mieści, że tak solidna i wartka przygodówka zapracowała na tytuł największej klapy w historii kinematografii, co zresztą nie omieszkano odnotować w księdze rekordów Guinnessa. Owszem, mamy w tym przypadku do czynienia z mnóstwem przerysowań i wyświechtanych klisz, ale który film z tej listy jest od takiego sposobu opowiadania historii całkowicie wolny? Za filmowym McGuffinem chce się podążać, jest mnóstwo spektakularnych scen wyznaczających styl Harlina, jest w końcu charakterystyczny pazur Geeny Davis, która robi wszystko, by skraść naszą uwagę. Mam zresztą wrażenie, że gdyby film powstał dzisiaj, w czasach koniunktury na silne, kobiece osobowości, znalazłby uznanie, przynajmniej w oczach ustępliwych wobec słusznych trendów krytyków.

Planeta skarbów, 2002, reż. John Musker, Ron Clements, Benedikt Rabanus

Advertisement

Ten film równie dobrze mógłby znaleźć się w zestawieniu najlepszych filmów sci-fi realizujących założenia steampunku (które kiedyś stworzę). Wyjątkowe jest w nim bowiem to, że ukazuje przyszłość będącą zwierciadłem naszej przeszłości. Reżyserzy Musk i Clements długo zabiegali, by Disney dał im zielone światło na realizację filmu (kartą przetargową miało być objęcie reżyserii Herkulesa). Opłaciło się. Planeta skarbów to twór odważny, bo skąpany w mało popularnej stylistyce, ale jednocześnie bardzo bezpieczny, bo realizujący sprawdzone przesłania. To połączenie się po prostu powiodło.

Piraci!, 2012, reż. Peter Lord, Jeff Newitt

Advertisement

To z pewnością najlżejsza pozycja z tego zestawienia, a dzięki temu także najprzyjemniejsza w odbiorze. Groteska wprost wylewa się ekranu. Nie ma się czemu dziwić – to w końcu film twórców Wallace’a i Gromita. Prócz osobliwego humoru, rozprawiającego się z najbardziej typowymi pirackimi stereotypami, Piratów! warto docenić także za wyjątkowo ciekawe, a pod pewnym względem także zaskakujące zawiązanie akcji. Bo kto by pomyślał, że piracką historię da się opowiedzieć, wykorzystując do tego teorię ewolucji, czyniąc jednocześnie Karola Darwina aspołeczną ofermą, na którego tle kapitan piracki – główny bohater filmu – to uosobienie męstwa?

Kapitan Philips, 2013, reż. Paul Greengrass

Advertisement

Zestawienie zamyka film osadzony we współczesności. Bo kto powiedział, że piratami możemy nazwać tylko tych dawnych morskich rozbójników? Kapitan Philips kładzie nacisk na fakt, że piractwo jest zjawiskiem wciąż aktualnym, a obszarem newralgicznym są na przykład wybrzeża Somalii. Tam też natyka się na piratów tytułowy kapitan Philips – dowódca amerykańskiego frachtowca – który zostaje zmuszony do podjęcia pełnego napięcia pojedynku ze swym antagonistą. Dopiero konfrontacja z dzisiejszą – brutalną i surową – rzeczywistością pozwoliła odrzeć piratów z szat romantycznego i idealizującego mitu, w który ubierani byli przez dziesięciolecia w filmie i literaturze.

korekta: Kornelia Farynowska

Advertisement

Kulturoznawca, pasjonat kultury popularnej, w szczególności filmów, seriali, gier komputerowych i komiksów. Lubi odlatywać w nieznane, fantastyczne rejony, za sprawą fascynacji science fiction. Zawodowo jednak częściej spogląda w przeszłość, dzięki pracy jako specjalista od promocji w muzeum, badający tajemnice początków kinematografii. Jego ulubiony film to "Matrix", bo łączy dwie dziedziny bliskie jego sercu – religię i sztuki walki.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *