search
REKLAMA
Ranking

Ranking filmów nominowanych do OSCARA 2022. Wybór czytelników

Który film zasługuje na Oscara? Oto wyniki głosowania czytelników.

REDAKCJA

26 marca 2022

REKLAMA

Już jutro w nocy zostaną rozdane Oscary. Zanim dowiemy się, który film zdobędzie najważniejszą statuetkę, zapraszamy was do zapoznania się z wynikami głosowania, które przeprowadziliśmy kilka dni temu. Prosiliśmy was w nim, abyście wybrali jeden film zasługujący na najważniejszego Oscara. Sprawdźcie, który tytuł zebrał od was najwięcej, a który najmniej głosów. 

10. West Side Story

Najmocniejszą stroną nowego West Side Story pozostają jednak piosenki – nieśmiertelne, ponadczasowe (arcy)dzieła, napisane przez Stephena Sondheima i opatrzone anturażem muzycznym przez Leonarda Bernsteina. Inteligentne, wpadające w ucho, igrające z językiem angielskim i hiszpańskim, zabawne, przenikliwie, a kiedy trzeba – poruszające. Film Spielberga udanie odświeżył te cudowne klasyki, otwierając pole do popisu nowym, niezwykle utalentowanym wykonawcom. [Jan Brzozowski, fragment recenzji]

9. CODA

CODA, historia rodziny zmagającej się z brakiem słuchu większości jej członków, to niestety przykład banalnego kina o niebanalnych problemach. Doceniam tematykę, zauważam zaangażowanie (szczególnie aktorskiej ekipy) i jestem wdzięczny twórczyni za zapoznanie mnie ze światem, który do seansu był dla mnie niemal obcy, ale to po prostu nie jest udane kino. Mimo przebłysków, mimo wzruszających momentów. Za dużo tu lukru i anegdotyczności rodem z Demotywatorów, za mało trudu codzienności. Bardziej zaginiony film z lat 90., aniżeli współczesne kino niezależne. [Filip Pęziński]

(ex aequo) 8. King Richard: Zwycięska rodzina

king richard, król richard

King Richard: Zwycięska rodzina nie ma ambicji, by zrewolucjonizować kino ani biograficzne, ani sportowe, ani kino w ogóle. Podporządkowując się charyzmie aktorów i napisanej przez życie historii, stara się spełnić najważniejsze zadanie typowego feel-good movie – żebyśmy po wyjściu z sali kinowej czuli się dobrze. Czy mu się udaje? Jeśli zdołamy wyłączyć sceptycyzm wobec hollywoodzkich laurek, to jak najbardziej. Choć rozumiem, że czasami jest to po prostu niemożliwe. [Krzysztof Nowak, fragment recenzji]

(ex aequo) 8. Zaułek koszmarów

W wielu swoich filmach Guillermo del Toro tworzy bestie, które uczłowiecza, pozwalając im np. kochać i być kochanymi. W Zaułku koszmarów nie odnajdziemy fantastycznych potworów, są tu za to potworni ludzie. Chociaż Meksykanin również daje im możliwość pozostania nimi, ci w dziwny, wręcz fatalistyczny sposób dążą do bycia bestiami. Spójrz zatem w lustro, widzu, i zapytaj samego siebie: „Kim więc jestemCzłowiekiem czy bestiąBestią czy człowiekiem?”. [Przemysław Mudlaff, fragment recenzji]

6. Nie patrz w górę

Filmu nie należy  brać na poważnie, a raczej zastanowić się, do czego twórcy tym razem piją. Dokładnie tak, jak słynny Doktor Strangelove miał kpiąco komentować zagrożenia nuklearne, tak Nie patrz w górę wpisuje się w retorykę walki z globalnym ociepleniem. Jak na dobrą satyrę przystało, twórcy nie wskazują żadnych rozwiązań, nie dają nam żadnej nadziei. Przy pomocy ciekawych dialogów i solidnej gry aktorskiej przedstawiają po prostu dość poważny problem natury społecznej, w którym jako ludzkość wypadamy po prostu blado. Wniosek: no, nie dogadamy się ze sobą, nie da rady, widzimy tylko czubek własnego nosa. [Jakub Piwoński, fragment recenzji]

5. Drive My Car

Drive My Car to film, który wymaga od widza sporej cierpliwości oraz zaangażowania. Jeśli jednak ma się w sobie wystarczająco wiele chęci i wytrwałości, Hamaguchi wynagradza to widzowi z nawiązką. Najbardziej interesująca postać Misaki odsłania się zaś dopiero pod koniec filmu. Jej relacja z widzem polega na tym samym, co relacja łącząca ją z bohaterem – zyskaniu jego zaufania. [Maja Budka, fragment recenzji]

4. Belfast

Belfast zabiera nas do świata, w którym niewinność i beztroska dzieciństwa zderzają się z brutalnością i bezsensem konfliktu etnicznego. To ujmująca każdą sceną i zachwycająca każdym kadrem opowieść o byciu dzieckiem, o byciu rodzicem, o utracie świata, który nas otacza. Film Kennetha Branagha to absolutny filmowy triumf na każdym poziomie – scenopisarskim, reżyserskim, realizacyjnym, aktorskim. To produkcja, na której można klaskać z radości i płakać ze smutku. Wielkie kino, chociaż intymne, czarno-białe, kameralne. Nie mogło być to oczywiście intencją twórcy, a jednak tragicznie, ale też oczyszczająco Belfast koresponduje dziś z wojną w Ukrainie. [Filip Pęziński]

3. Licorice Pizza

Licorice Pizza jest z pewnością najbardziej uroczą, sympatyczną pozycją w dotychczasowej filmografii Paula Thomasa Andersona – zwłaszcza kiedy zestawi się ją z tak ekstremalnie poważnymi dziełami jak Magnolia, Aż poleje się krew albo Mistrz. Przygody Gary’ego i Alany śledzi się z nieustannym uśmiechem na ustach, ekscytacją w oczach i podskórnym uczuciem, że właśnie ogląda się jeden z najlepszych filmów 2021 roku. [Jan Brzozowski, fragment recenzji]

2. Psie pazury

Psie_pazury

Psie pazury to genialny w swojej prostocie dramat, opowiadający historię przy pomocy przepięknych krajobrazów Nowej Zelandii, udającej amerykańską Montanę. Jest to jednak historia niespieszna, więc jeśli spodziewacie się niespodziewanych zwrotów akcji, tutaj ich nie znajdziecie, choć finał chwyta za gardło i serce jednocześnie. To przede wszystkim rewizjonistyczne podejście do westernu, gdzie najważniejsza nie jest sama tajemnica, ale to, w jaki sposób wpływa ona na relacje międzyludzkie i jak zmienia obecny status quo. Reżyserka pokazuje, że sami siebie ograniczamy i tylko sami siebie możemy wyzwolić. Jakże proste przesłanie, a jakże piękne. [Gracja Grzegorczyk-Tokarska, fragment recenzji]

1. Diuna

Denis Villeneuve z jednej strony z szacunkiem i wiernością obchodzi się z oryginałem, doskonale oddając przy tym specyficzny klimat powieści, a z drugiej tworzy zapierający dech w piersiach blockbuster. Z rewelacyjną obsadą, znakomitą stroną wizualną i perfekcyjną ścieżką dźwiękową autorstwa Hansa Zimmera. Jedna z najważniejszych narracji popkulturowych XX wieku, jakim bez wątpienia jest Diuna Franka Herberta, przeniesiona na ekran jako ogromne hollywoodzkie widowisko najwyższej próby. Dla takich filmów powstały sale kinowe. Nie mogę się doczekać części drugiej. [Filip Pęziński]

REKLAMA