Publicystyka filmowa
PROROCZE filmy – nie tylko science fiction. Wizje PRZYSZŁOŚCI, które się sprawdziły
PROROCZE filmy ukazują wizje przyszłości, które zadziwiają swoją trafnością. Odkryj, jakie filmy przewidziały nadchodzące zmiany w społeczeństwie.
Twórcy kultury fantazjowali o przyszłości, odkąd powstał ten świat. Niektóre wizje okazywały się dużo trafniejsze od innych, a ich autorom udawało się wykazać niebywałą intuicją. Także kino, mimo swojej stosunkowo krótkiej historii, zrodziło wiele proroczych opowieści. Które filmy przewidziały nadchodzące zmiany? O tym przeczytacie w poniższym zestawieniu.
Telewizja: Oko przyszłości (1947)
To chyba najbardziej spektakularny przykład proroczej wizji przyszłości.
Francuski film już w latach 40. przewidział uzależnienie społeczeństwa od smartfonów! Krótkometrażowy obraz z 1947 r. został zainspirowany esejem René Barjavela, w którym autor zastanawiał się nad wpływem telewizji na społeczeństwo i jego długofalowymi efektami. Film J.K. Raymonda-Milleta dzieli się na dwie części: pierwsza to dokument o początkach telewizji, druga przedstawia fantastyczną wizję przyszłości. W futurystycznej Francji z Telewizji: Oka przyszłości ludzie noszą w kieszeniach miniaturowe ekraniki, stale się w nie wpatrują, przez co przestają zwracać uwagę na siebie nawzajem i świat dookoła. Sceny z filmu bardzo przypominają te z naszych miast, a przechodzące postaci – nas samych, wlepiających nosy w ekrany telefonów. Sami zresztą zobaczcie ten fragment filmu:
Truman Show (1998) i Uciekinier (1987)
Oba filmy przewidziały popularność reality show. O ile jednak brutalne walki na śmierć i życie z Uciekiniera zasygnalizowały tylko ogólną tendencję tego typu programów do karmienia się szokiem i kontrowersją, to Truman Show okazał się w swoich prognozach dużo trafniejszy i głębszy. Peter Weir uchwycił bowiem pewną niezmienną cechę ludzkiej natury, która każe nam interesować się życiem i codziennością ludzi do nas podobnych. Współczesną formą „zaglądania w okna sąsiadów” są właśnie reality show, ale też ich pochodne: vlogi i streamy youtuberów rejestrujących każdy, nawet najbanalniejszy moment życia, profile influencerów sprzedających swoją prywatność w mediach społecznościowych, internetowa popularność zwykłych, niczym niewyróżniających się osób. Śledzimy ich życie tak samo, jak w filmie z 1998 roku widownia oglądała codzienne perypetie everymana Trumana.
Film Weira w pewien sposób przewidział też coś nieco bardziej niepokojącego. Kluczowe w jego obrazie jest to, że bohater grany przez Jima Carreya do pewnego momentu nie ma świadomości bycia nagrywanym i obserwowanym na każdym kroku. Dziś, kiedy stale zostawiamy informacje na swój temat w sieci, dane o nas są zbierane i gromadzone w nie do końca jasny sposób, a media społecznościowe pozwalają nam prowadzić niemalże transmisję live z własnego życia, można zaryzykować stwierdzenie, że każdy z nas jest takim Trumanem – pociesznym głupcem, niezdającym sobie sprawy z tego, w jaki sposób tak naprawdę wykorzystywana jest jego prywatność.
Poza tym za każdym razem mam na plecach ciarki, kiedy osoby z otoczenia głównego bohatera (przede wszystkim jego żona) zachwalają jakieś produkty, dokonując niezauważalnej dla niego reklamy. W dobie wszechobecnego product placementu, marketingowego charakteru niemal każdej treści i coraz bardziej ukrytych, trudnych do wychwycenia reklam sceny te okazały się więcej niż prorocze.
Contagion – Epidemia strachu (2011)
Wyludnione ulice, obowiązkowa izolacja, wszechobecny strach, wyzwanie przekraczające możliwości służby zdrowia i wyścig naukowców po wynalezienie jakiegokolwiek lekarstwa – fabuła Contagion w 2020 roku stała się rzeczywistością. Poszczególne sceny z filmu do złudzenia przypominają to, co działo się na całym świecie wiosną po wybuchu pandemii koronawirusa. Choć filmowy wirus jest – na szczęście – dużo groźniejszy od aktualnej mutacji COVID-19, to już objawy zakażenia i sposób rozprzestrzeniania są bardzo podobne w obu przypadkach. Koronawirus, jak jego filmowy odpowiednik, roznosi się drogą kropelkową, atakuje przede wszystkim układ oddechowy i przypomina grypę.
Co więcej, pandemia z Contagion również zaczyna się w Chinach, co widzimy w początkowych scenach przedstawiających wracającą z tego kraju zarażoną kobietę. Film Soderbergha nie jest oczywiście jedyną wizją pandemii, jaką stworzyło kino. Jednak już w momencie premiery obraz chwalono za wrażenie realizmu i prawdopodobieństwo scenariusza. Dzięki tej naukowej staranności twórców ich wizja globalnej pandemii w wielu miejscach pokryła się z rzeczywistością. Biorąc to wszystko pod uwagę, nie ma się co dziwić, że Contagion odnotował w 2020 roku gwałtowny wzrost popularności wśród widzów.
Wideodrom (1983) i Dziwne dni (1995)

Wideodrom
Cudownie obrzydliwy i wizjonerski Wideodrom opowiada historię Maxa, właściciela sieci kablowej, który staje u progu prawdziwej telewizyjnej rewolucji.
Dowiaduje się o tworzeniu nowatorskich, ultrarealistycznych i pełnych przemocy nagrań pornograficznych. Z jednej strony czuje, że kanał z takimi kontrowersyjnymi filmami przyniósłby mu ogromne zyski, z drugiej podejrzewa, że nagrania mogą nie być wcale reżyserowane. Kiedy zaczyna zgłębiać tę zagadkę, odsłania się przed nim jeszcze śmielszy plan pewnych grup, szykujących wprowadzenie telewizji nowej generacji: wychodzącej do widza, ingerującej w jego życie, umożliwiającej wejście „do środka” filmów i mieszającej świat wirtualny z rzeczywistym… Czy David Cronenberg już w 1983 roku przeczuwał powstanie Internetu? Więcej: kanadyjski reżyser w swoim filmie zdaje się przewidywać także ciemną stronę tej sieci i zapowiadać wszystkie okropieństwa darknetu.
Co do samego enigmatycznego „nowego ciała” z Wideodromu: na pewno współcześnie taką nową, przełomową formą egzystencji jest wirtualne życie, przeniesienie bytu ze sfery materialnej w niematerialną. Nasze zespolenie z cybernetyczną rzeczywistością nie manifestuje się jeszcze jak u Maxa pod postacią odrażających fizycznych zmian, ale staje się coraz bardziej namacalne, a czasem wręcz autonomiczne względem biologicznego życia. Wielki przełom, powstanie wirtualnych bytów całkowicie uniezależnionych od materialnego świata, zdaje się czekać na nas za przysłowiowym zakrętem. Cronenberg rozwijał te wątki także w późniejszym eXistenZ (1999).

Dziwne dni
Z kolei temat technologii wykorzystanej do zaspokajania najbardziej chorych fantazji poruszyła 12 lat później Kathryn Bigelow. Jej nakręcone na podstawie scenariusza ówczesnego męża, Jamesa Camerona, Dziwne dni przedstawiają świat z przełomu tysiącleci, w którym furorę robi technologia pozwalająca nie tylko oglądać filmy z punktu widzenia nagrywających je osób (POV), ale także odczuwać ich wrażenia w trakcie seansu.
Nic tak zaawansowanego jeszcze się nie pojawiło, ale i w naszym świecie, i w Dziwnych dniach dostęp do nagrań z wynaturzoną pornografią jest przerażająco łatwy, każdy może też zarejestrować i udostępnić innym urywki z własnego życia. Przerażenie głównego bohatera, który wchodzi w posiadanie nagrania przedstawiającego brutalny gwałt, udziela się widzowi, ponieważ wie, że podobne, a nawet gorsze filmy naprawdę znajdują się w sieci.
System (1995) i Gry wojenne (1983)

System
Lęk przed utratą tożsamości i własnego „ja” jest niemal tak stary jak sam gatunek homo sapiens sapiens i stanowi podłoże dla wielu chorób psychicznych, a także punkt wyjścia dla licznych fabuł.
System przeniósł ten stary motyw w realia, które w latach 90. określilibyśmy jako futurystyczne, a dziś możemy je niestety nazwać prawdziwymi. Film z Sandrą Bullock w roli głównej opowiada bowiem o wirtualnej kradzieży tożsamości. Bohaterka ma za zadanie rozpracować tajne oprogramowanie, ale dyskietka z nim zostaje jej wykradziona podczas pobytu na wakacjach. Kiedy kobieta wraca do domu, okazuje się, że hakerzy wykradli jej o wiele więcej: od mieszkania po wszystkie ślady istnienia. Co prawda, w momencie kręcenia Systemu większość przedstawionych w filmie technologii już istniała, ale twórcom udało się przewidzieć to, do jakich nadużyć będą one prowadzić.
Przejęcie czyichś danych osobowych, zhakowanie cudzego konta i podszywanie się pod kogoś innego należą do przestępstw, które rozwój Internetu przeniósł na inny poziom. Z trochę mniejszą dokładnością samą możliwość hakowania i włamywania się do obcych oprogramowań przewidywały już w 1983 roku Gry wojenne – na dobrych kilka lat przed powstaniem Internetu.
Wróg publiczny (1998)
Totalna inwigilacja w 1998 roku zdawała się dystopijną wizją. Jednak już w roku 2020 można niekiedy poczuć się jak bohater grany przez Willa Smitha. Wróg publiczny opowiada o młodym prawniku, który przypadkowo staje się posiadaczem kasety rejestrującej morderstwo kongresmena, uciszonego za przeciwstawianie się planom zaostrzenia inwigilacji amerykańskich obywateli. Tym samym główny bohater zostanie mimowolnie wplątany w wielką politykę, a jego życie znajdzie się w niebezpieczeństwie. Ruszy za nim rządowa obława, a mężczyzna przekona się, jak trudno jest uciec, kiedy cała technologia służy tak naprawdę śledzeniu i obserwowaniu obywateli… Dziś fabuła i świat przedstawiony filmu nie wydają się już tak fantastyczne, więcej: Wróg publiczny jest bardziej aktualny niż w momencie kręcenia.
Nasze kroki , bez zgody i wiedzy, również są rejestrowane przez kamery, osobiste rozmowy mogą zostać nagrane, płatności zarejestrowane, maile przechwycone, a preferencje zebrane i zanalizowane. Tajne pliki CIA udostępnione przez Edwarda Snowdena ujawniły prawdę o zorganizowanej inwigilacji obywateli, a z niego samego uczyniły dosłownego „wroga publicznego” i zmusiły do ucieczki z USA. Pytanie: „czy da się jeszcze dzisiaj zachować prywatność?”, staje się jedną z najważniejszych kwestii ostatnich lat. We Wrogu publicznym jeden ze skorumpowanych reprezentantów rządu udziela na nie cynicznej odpowiedzi: „prywatność umarła, nie stać nas na nią”.
Seria Star Trek
Można gdybać, na ile ta kultowa seria science fiction przewidziała kierunek rozwoju naszej techniki i informatyki, a na ile… sama na niego wpłynęła, podsuwając naukowcom pomysły i rozwiązania. Star Trek od pokoleń inspiruje kolejne młode osoby do rozpoczęcia kariery naukowej i tworzenia nowych technologii. Nic w tym dziwnego. Wszystkie sezony tego serialu oraz kolejne filmy z serii stanowią niewyczerpane źródło pomysłów technologicznych.
Star Trek przewidział m.in. komórki, smartwatche, tablety i oprogramowania z interfejsem konwersacyjnym, czyli sterowane głosem (Siri). Projektanci pierwszego w historii telefonu komórkowego otwarcie przyznawali, że design tego urządzenia oparli na jego odpowiedniku ze Star Treka. Przenośny tricorder skanujący ciało człowieka jest aktualnie wykorzystywany w medycynie, a jego nazwa to oczywisty hołd dla podobnego urządzenia z serialu.
Uhura jako pierwsza miała słuchawki bezprzewodowe, przenośna pamięć typu USB także znajdowała swoje zastosowanie na statku Enterprise, podobnie jak wideokonferencje czy przezroczyste aluminium, wynalezione kilka lat temu również w naszym świecie. Przykładów jest o wiele więcej: proroczym technologiom ze Star Treka można by poświęcić osobny artykuł.
Telemaniak (1996)
Już niedługo każdy amerykański dom zintegruje swój telewizor z telefonem i komputerem. Na jednym kanale będziecie zwiedzać Luwr, a na drugim oglądali wrestling. A wszystkie zakupy zamówicie z domu.
Kiedy bohater Jima Carreya wypowiadał te słowa w filmie z 1996 roku, nikt nie przypuszczał, że w stosunkowo krótkim czasie staną się one naszą rzeczywistością. Dziś zintegrowanie technicznych urządzeń, internetowe zakupy czy coraz bardziej spersonalizowane funkcje poszczególnych narzędzi są czymś oczywistym i normalnym. W tym ujęciu ta pokręcona komedia o dziwnym facecie od kablówki staje się nieco bardziej niepokojąca; a postać instalatora, która osacza i nęka głównego bohatera, jest w pewien sposób wizualizacją technologii, która przejmuje kontrolę nad naszym życiem, gdy już raz ją do niego wpuścimy.
Simpsonowie i Samotni strzelcy

Donald Trump kandyduje na prezydenta w Simpsonach
Miało być o filmach, ale trudno w zestawieniu proroczych wizji pominąć serial, który na przestrzeni kilkudziesięciu lat emisji tak często i tak trafnie przewidywał przyszłe wydarzenia.
Simpsonowie „przepowiedzieli” m.in. to, że Donald Trump będzie ubiegał się o tytuł prezydenta Stanów Zjednoczonych, a Disney wykupi studio 20th Century Fox – i to wszystko jeszcze w odcinkach z lat 90.! Twórcy serialu przewidzieli także epidemię eboli w Afryce, odkrycie bozonu Higgsa, spalenie Królewskiej Przystani przez Daenerys w nieszczęsnym finale Gry o tron i szereg innych mniejszych lub większych wydarzeń.
Być może najsłynniejszym przypadkiem odgadnięcia przyszłości przez Simpsonów jest odcinek z 1997 roku pod tytułem „Nowy Jork kontra Homer Simpson”, w którym to obrazek w gazecie łączył ze sobą wizerunek dwóch wież World Trade Center z liczbami „9” i „11”, co zdaniem niektórych miało zapowiadać tragiczne wydarzenia z 11 września 2001 roku. Jednak jeszcze bardziej niepokojącą przepowiednię zamachu na WTC znajdziemy w raczej zapomnianym spin-offie Z Archiwum X, czyli Samotnych strzelcach.
Pilot serialu, wyemitowany zaledwie na kilka miesięcy przed tragedią, opowiadał o nieudanej próbie przejęcia kontroli nad samolotem pasażerskim i skierowaniu go w budynek WTC w samobójczym zamachu. Przypadek? Cóż, im dalej w serial, tym bardziej podejrzanie: w Samotnych strzelcach za planowanym zamachem stali członkowie amerykańskiego rządu, którzy chcieli następnie zrzucić winę na bliskowschodnich terrorystów, by zyskać pretekst do wypowiedzenia wojny…
Wizje przyszłości, które się (jeszcze) nie sprawdziły, ale przewidziały pewne rozwiązania technologiczne:
- Łowca androidów (1982) – sztuczna inteligencja w roku 2020 nie jest tak zaawansowana jak w rozpoczynającej się rok wcześniej akcji filmu Scotta, ale jej możliwości stale są poszerzane, a zdaniem ekspertów ten proces będzie tylko postępował. Także masowe wymieranie gatunków i śmierć całych ekosystemów, dziejące się na naszych oczach, każe przypuszczać, że wizja świata bez zwierząt i przyrody zaprezentowana w Łowcy androidów stanie się w końcu faktem. Oprócz tych ogólnych kierunków dalszego rozwoju/degradacji naszego świata film zapowiedział kilka faktycznych zmian i wynalazków, takich jak wideorozmowa czy wszechobecność billboardów, również tych ruchomych. Los Angeles z Łowcy androidów swym wyglądem przypomina dzisiejsze najnowocześniejsze metropolie, przede wszystkim te azjatyckie (oprócz latających samochodów, rzecz jasna).
- 2001: Odyseja kosmiczna (1968) – 19 lat po 2001 roku nie jesteśmy tak zaawansowani technologicznie, jak przewidywali Kubrick i Clarke, ale dzięki ścisłej współpracy z naukowcami twórcom udało się przewidzieć pewne rozwiązania. Wśród urządzeń, z jakich korzystają astronauci z Odysei, znajdują się m.in. całkiem współcześnie wyglądające tablety.
Dostępna nam sztuczna inteligencja w typie robota Alexy nie posiada jeszcze świadomości i tak zaawansowanych funkcji jak filmowy HAL, ale to podobny rodzaj wielozadaniowego pomocnika-asystenta. Urządzenie takie jak HAL, o ogromnej mocy operacyjnej i pozbawione wad ludzkiego ciała, wydaje się też bardziej sensownym kierunkiem rozwoju dla sztucznej inteligencji niż zantropomorfizowane androidy z Blade Runnera (byty predestynowane raczej do zadań roboczych i fizycznych).
- Powrót do przyszłości II (1989) – niestety, nadal nie mogę spełnić marzenia z dzieciństwa, czyli kupić sobie deskolotki.
Mogę za to płacić kartą zbliżeniową, telefonem albo zegarkiem, co nie różni się znacznie od pokazanej przez Zemeckisa płatności palcem. Okulary VR przypominają natomiast słynne elektroniczne binokle Marty’ego.
- Terminator (1984) – zlikwidowanie przeciwnika na odległość przy użyciu drona przestało przypominać fantazję, kiedy to w dokładnie taki sposób rząd amerykański w 2020 roku zabił irańskiego generała Ghasema Solejmaniego.
- Raport mniejszości (2002) – film Spielberga przewidział ekrany dotykowe na kilka lat przed ich pojawieniem się na rynku. Nie jest to jednak efekt genialnej intuicji reżysera: w trakcie pracy nad produkcją konsultował się ze specami od IT, dzięki którym mógł z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć technologie bliskiej przyszłości.
