Publicystyka filmowa
POLSKIE SŁUŻBY na MISJACH ZAGRANICZNYCH na ekranie
POLSKIE SŁUŻBY na MISJACH ZAGRANICZNYCH to fascynujący temat, który w polskiej kinematografii czeka na odkrycie i pełne emocji opowieści.
Zagraniczne misje polskiego wojska nie są już dziś na ogół dobrze przez społeczeństwo postrzegane. Większość zastanawia się przede wszystkim, po co narażać naszych chłopców, ile takie eskapady kosztują, a także co z tego mamy jako kraj. Abstrahując od kwestii słuszności lub sprawiedliwości takich opinii, zwróćmy się w kierunku kinematografii, która często odzwierciedla społeczne nastroje. Temat udziału polskich kontyngentów wojskowych za granicą nie jest jednak w rodzimym kinie mocno eksploatowany. Szkoda to tym większa, że na podstawie niektórych akcji misyjnych można by nakręcić solidne, interesujące, krytyczne kino wojenne z pełnokrwistymi postaciami, którymi często targają emocje, oraz wykorzystujące motyw zderzenia kultur i religii lub trudnych powrotów. Sprawdźmy najciekawsze filmowe i serialowe przedstawienia motywu zagranicznych misji wojska polskiego.
Historia zagranicznych misji polskiego wojska
Udział polskich służb na misjach zagranicznych rozpoczął się w 1953 roku po podpisaniu traktatu pokojowego w Panmundżonie, kończącego wojnę w Korei. Polacy wchodzili wówczas w skład przestrzegającej rozejmu Komisji Nadzorczej Państw Neutralnych. Kolejne polskie misje międzynarodowe miały podobny charakter i dotyczyły Indochin, Wietnamu oraz Nigerii. Zmiany nastąpiły w 1973 roku, kiedy ONZ poprosiło rząd PRL o pomoc wojskową na półwyspie Synaj. Uformowana jednostka specjalna zajmowała się głównie logistyką. Z biegiem lat Polska stała się jednym z najważniejszych państw wysyłających swoje siły na operacje pokojowe ONZ po całym świecie.
Poza działaniami logistycznymi żołnierze przejęli obowiązki rozdzielania walczących stron, rozminowywania terenu, konwojowania oraz patrolowania. Od momentu zaangażowania się w misje NATO Polska praktycznie nie bierze udziału w operacjach ONZ. Współpracę z NATO wojsko polskie rozpoczęło natomiast, zanim jeszcze przyjęto nasz kraj do Sojuszu w 1999 roku. Pierwsze misje Polska pełniła już bowiem w 1995 roku w ramach programu „Partnerstwa dla Pokoju” w Bośni i Hercegowinie. Największą misją (pod względem liczby wysłanych żołnierzy) w historii wojska polskiego poza granicami kraju był Afganistan, drugą zaś Irak.
Polskie służby na misjach zagranicznych na ekranie
Polski Kontyngent Wojskowy w Syrii
Sara (1997)
Na początek film, który nie przedstawia w sposób bezpośredni udziału polskich sił zbrojnych za granicą, lecz wyłącznie o nim wspomina, wykorzystując motyw tak zwanych trudnych powrotów. Główny bohater Sary, Leon (Bogusław Linda), to były komandos wracający do kraju jako bohater. Służył w siłach ONZ na Wzgórzach Golan, potrafił zasłonić ochranianą osobę własnym ciałem. Co prawda, nie sama obecność na misji wojskowej, lecz tragiczne wydarzenia, które nastąpiły po jego powrocie, spowodowały, że Leona zostawiła żona, a on sam stał się alkoholikiem.
Niemniej wojskowa przeszłość na pewno nie ułatwiła mu powrotu do rzeczywistości. Ślesicki pokazał to zresztą w dość sugestywny sposób. Dziesiątki pustych butelek po wódce, bałagan w mieszkaniu, niemożność znalezienia pracy, a nawet golenie się głównego bohatera maszynką dla psów. Jedyną szansą dla Leona jest „zatrudnienie” u szefa pewnego gangu, Józefa (Marek Perepeczko), który szuka ochroniarza dla swojej szesnastoletniej córki, Sary (Agnieszka Włodarczyk).
Być może Sara nie jest najlepszym obrazem ukazującym problem trudnych powrotów, jednak go akcentuje. Niezrozumienie, a także częste odrzucenie przez społeczeństwo oraz brak perspektyw to główne przyczyny depresji, staczania się oraz samobójstw wśród byłych żołnierzy. Problem trudnych powrotów z wojny w filmie najszerzej ukazało kino amerykańskie w kontekście wojny wietnamskiej. Polska kinematografia nie powiedziała jednak w tym aspekcie ostatniego słowa; ale do tego jeszcze wrócę.
Polski Kontyngent Wojskowy w Bośni i Hercegowinie
Demony wojny wg Goi (1998) i Peacemaker (1997)
IFOR to międzynarodowe siły wojskowe pod przywództwem NATO, ustanowione w grudniu 1995 roku, aby kontrolowały wprowadzone w życie ustalenia konferencji z Dayton, kończącej wojnę w Bośni. Poza wojskami NATO w ich skład wchodziły również jednostki państw, które przystąpiły do programu „Partnerstwo dla Pokoju”, czyli także kontyngent polski. Na działaniach polskich żołnierzy w Bośni i Hercegowinie skupił się film Pasikowskiego Demony wojny wg Goi. Reżyser ukazał tu problemy kraju podzielonego, zwaśnionego, ale także rozterki majora Edwarda Kellera (Bogusław Linda), którego decyzje, choć raczej uzasadnione moralnie, nie znajdują aprobaty w oczach przełożonych.
Polskie wojsko w strukturach IFOR ukazano również w filmie Peacemaker (1997) Mimi Leder z Clooneyem i Kidman w rolach głównych. Miły akcent w hollywoodzkim kinie, chociaż wielu widzów na samochodzie marki Nissan, którym żołnierze jadą na akcję, dopatruje się flagi Francji, a nie Polski. Po opuszczeniu przez żołnierzy auta widać jednak, że to Polacy. Wskazują na to orzełek na niebieskim berecie oraz biało-czerwona naszywka na ramieniu.
Polski Kontyngent Wojskowy w Afganistanie
Bez tajemnic (2011–2013), Misja Afganistan (2012–), Służby specjalne (2014), Karuzela (2014)
W oparciu o motyw Afganistanu polskie kino wydaje się mówić o zagranicznych misjach polskich żołnierzy najwięcej i najostrzej, chociaż wciąż produkcji na ten temat jest u nas jak na lekarstwo. Udział polskiego kontyngentu wojskowego w Afganistanie rozpatruje się głównie pod kilkoma względami. Jednym z nich jest kwestia kapitalistyczna, według której dzięki udziałowi w zagranicznych misjach można się dorobić. Tak przedstawiony motyw Afganistanu widoczny jest przede wszystkim w Karuzeli Roberta Wichrowskiego, gdzie trzydziestokilkuletni bohaterowie filmu Rafał (Mikołaj Roznerski) i Piotr (Mateusz Janicki) traktują wojnę afgańską jako źródło szybkiego i konkretnego zarobku pozwalającego im wieść później wygodne życie w Polsce. W ich zachowaniu nie ma miejsca na rozmyślania, honor, patriotyzm, poprawę bytu ofiar wojny. Ekonomiczne podejście do wojny powoduje, że bohaterowie Karuzeli nie widzą we wrogach ludzi, lecz obiekty, które należy zlikwidować, żeby zarobić. Okazuje się, że myślenie w takich kategoriach prędzej czy później obróci się przeciwko nim. Mimo, zdawałoby się, ciekawego podejścia do tematu film Wichrowskiego cierpi na nadmiar wątków, z których żaden nie wybrzmiewa w pełni.
Karuzela przypomina więc w rezultacie trochę pikantniejszy odcinek serialu Na Wspólnej.
Motyw Afganistanu w wersji kapitalistycznej lepiej wykorzystuje Patryk Vega w Służbach specjalnych. Twórca Pitbulla (2005) zwraca bowiem uwagę na ułomności systemu rekrutacji „żołnierzy” oraz ich szkolenia. Zestawia więc z sobą postaci kapitana Janusza Cerata (Wojciech Zieliński), doświadczonego, inteligentnego i wzorowo wyszkolonego wojskowego z otyłym gościem, który za kaskę z misji chce wyremontować górę chałupy, którą Gośka dostała w spadku po matce. Ignorancja i chęć zarobku doprowadza do rychłej śmierci tego drugiego, co skłania z kolei do refleksji, ilu żołnierzy z 44 ofiar polskiej misji w Afganistanie zginęło przez podobne zaniedbania i ekonomiczne motywacje.
Na udział polskich służb w Afganistanie polskie kino spogląda również pod kątem psychologicznym. Kategoria ta łączy się ze wspomnianymi przy okazji Sary trudnymi powrotami, ale dodatkowo pogłębia ów problem. Psychologiczny wymiar tej kwestii ukazano na zasadzie demonów przeszłości. Chodzi o to, że działania, których bohaterowie dopuścili się „tam”, wracają z nimi „tutaj”. Zmiana otoczenia na przyjazne i znane nie wymazuje z pamięci byłych żołnierzy błędów, w wyniku których śmierć poniosło kilka lub kilkadziesiąt istnień. Rodzą się traumy.
Doskonale ukazuje to postać Szymona Kowalczyka, twardego komandosa granego przez Marcina Dorocińskiego w serialu Bez tajemnic (2011–2013). Szymon wykonał powierzony mu rozkaz. W wyniku ostrzelania przez niego wioski zginęło osiem niewinnych kobiet. Po powrocie do kraju udaje się na psychoterapię do Andrzeja Wolskiego (Jerzy Radziwiłowicz), ponieważ pod skorupą żołnierza pozbawionego poczucia winy skrywa prawdziwy ból i mękę.
Właściwie to nie potrafi wziąć odpowiedzialności za to, co się wydarzyło. Jest z pozoru przeświadczony o swojej wyjątkowości i choć mówi, że chciałby wrócić do Afganistanu, to tak naprawdę bardzo się tego boi.
Misja Afganistan Macieja Dejczera to pierwszy polski serial dotyczący udziału naszych wojsk w afgańskiej misji. Mimo, że wielu tak zwanych „insajderów”, czyli osób wtajemniczonych w wojskowe kwestie techniczne i ludzi, którzy tam byli, gani Misję… za wpadki i niedopatrzenia, to właśnie dzięki produkcji Canal+ tematyka Afganistanu przebiła się do szerszej świadomości. Serial zrealizowany jest bardzo sprawnie i nie nuży odbiorcy. Na jego gwiazdę wyrósł Eryk Lubos w roli sierżanta Stefana Zienteckiego „Zbója”. Opowieść przedstawiająca pół roku z życia polskiego kontyngentu w Afganistanie, składającego się z żołnierzy motywowanych różnymi pobudkami, utrzymana jest w duchu amerykańskiej spektakularności. Efektowność jest z kolei kolejnym kierunkiem ukazywania motywu Afganistanu w polskim kinie.
Polski Kontyngent Wojskowy w Iraku
Karbala (2015)
Karbala Krzysztofa Łukaszewicza to historia owianej tajemnicą największej bitwy, w jakiej brali udział polscy żołnierze od czasów zakończenia II wojny światowej.
Film to o tyle ważny, że na podstawie jednego wydarzenia dość wiarygodnie przedstawia polski wkład w wojnę w Iraku. Reżyser nie boi się wypominać polskim żołnierzom, że zjawiają się na zagranicznych misjach w celach zarobkowych, a wojsku, że „misjonarze” muszą posługiwać się przestarzałym sprzętem i ryzykować życie dla USA. Jednocześnie jednak autor Karbali wskazuje, na czym polega interwencja kontyngentów. Misja to przecież nie biwak, ale ciężka, dosłownie mordercza praca. Obraz Łukaszewicza niepozbawiony jest klisz i błędów, którymi nafaszerowane jest polskie kino wojenne, a mimo to ogląda się go dobrze i bezboleśnie.
Duża w tym zasługa pięknej muzyki, przyzwoitych zdjęć i Bartłomieja Topy, który doskonale odgrywa „wodza” (ppłk Grzegorz Kaliciak) broniących się polskich żołnierzy. Obrona City Hall przydarzyła się bowiem raczej przy okazji samoobrony. Stała się wielką nagrodą za przetrwanie, o której długo nie można było głośno mówić.
