search
REKLAMA
Ranking

ONI TO MY. 7 oryginalnych i nietypowych filmowych podejść do tematu RASIZMU

Jakub Piwoński

4 lutego 2018

REKLAMA

Django

Powierzchowne przyjrzenie się twórczości Tarantino może sugerować, że jest on rasistą jak ich mało. W dialogach jego filmów aż roi się bowiem od „czarnuchów” i innych epitetów, co pogłębia problem rasowych uprzedzeń. Ale jest to daleko krzywdząca interpretacja jego dokonań. Już Samuel L. Jackson swego czasu udzielił komentarza, że jak by nie patrzeć, to właśnie w filmach Tarantino grane przez niego postacie paradoksalnie okazują się być w stosunku do reszty bohaterów najinteligentniejsze. Takim Django z kolei reżyser udowodnił, że o tkwiącym w narodzie amerykańskim rasizmie można obchodzić się bez ceregieli, bez białych rękawiczek. W siarczysty, prowokacyjny sposób. Gdy przyjrzeć się westernowi z bliska, da się dojrzeć, że konstrukcja fabuły w metaforyczny sposób układa się w opowieść o niewolnictwie – od ciemiężenia do wyzwolenia.

Zwierzogród

Disney lubi indoktrynować. Jeśli robi to jednak w tak inteligentny i przebojowy sposób, daleki od nachalności, nie mam nic przeciwko. Już Potwory i spółka w ciekawie odnosiły się do tematu różnorodności istniejącej w społeczeństwie, ale bardziej cenię sobie dokonania Zwierzogrodu na tym polu. Bohaterowie są po prostu niesamowicie sympatyczni, a przeżywane przez nich złożone perypetie, wciągają bez reszty. Gdzieś po drodze, na jednym z etapów tej przygody, wiele się także można nauczyć. Raz jeszcze pójść po rozum do głowy i przenieść filmowe ZOO, z całą różnorodnością gatunków, na poziom otaczającej nas rzeczywistości. To naprawdę może mieć rację bytu, choć jest to perspektywa skrajnie optymistyczna.

Uciekaj!

To bodaj najważniejszy film w tym zestawieniu. Pretekst do jego utworzenia. Ujęło mnie bowiem to, jak celnie Jordan Peele, dawny komediant, wystosowuje swój komentarz do paranoi rasizmu. Jasne, pewne chwyty zostały zachowane. Historia opowiedziana została bowiem z dużym przymrużeniem oka, wykorzystując także umowność horrorowej konwencji. Najciekawszym jednak zabiegiem, jaki zastosowano w filmie, jest zaproszenie widza do wcielenia się w przedstawiciela innej rasy. To jest w Uciekaj! najsilniejsze. Film nie prawi morałów, nie rozpisuje wyświechtanych komunałów. Woli grać na emocjach i nimi też przybliżać ból głównego bohatera. Osaczenie, w jakim tkwi, jest tak sugestywne, że każe głębiej zastanowić się nad tym, co takie na co dzień przeżywać muszą osoby z etykietą „innego”. Dzięki temu zabiegowi w moim zaśndziałym od stereotypów mózgu otworzyło się wiele klapek.

Bright

Odsądzany od czci i wiary, najdroższy film Netflixa okazał się w rezultacie tworem ze wszech miar nietuzinkowym i oryginalnym. Obce są mi zatem nieprzychylne oceny wystawiane filmowi Ayera. Dokładnie tak jak obcy są sobie jego bohaterowie. Te niezwykłe połączenie opowieści fantasy z policyjnym buddy movie, najlepiej sprawdza się bowiem jako historia o antyrasistowskim przesłaniu. Nietrudno odnaleźć w rzeczywistości odpowiedników orków i ludzi. Nietrudno też przyznać, że ich wzajemne animozje utkane są na analogicznie miałkim gruncie. Choć historia często niebezpiecznie skręca w kierunku patosu, to jednak w temacie rasowych uprzedzeń pozostaje niezwykle trafna, dosadna i niepokojąco autentyczna.

Uwaga, ta subiektywna lista nie wyczerpuje tematu. Jeśli znasz jakieś ciekawe przykłady nietypowego i oryginalnego podejścia do tematu rasizmu, podziel się nimi w komentarzach.

korekta: Kornelia Farynowska

Jakub Piwoński

Jakub Piwoński

Kulturoznawca, pasjonat kultury popularnej, w szczególności filmów, seriali, gier komputerowych i komiksów. Lubi odlatywać w nieznane, fantastyczne rejony, za sprawą fascynacji science fiction. Zawodowo jednak częściej spogląda w przeszłość, dzięki pracy jako specjalista od promocji w muzeum, badający tajemnice początków kinematografii. Jego ulubiony film to "Matrix", bo łączy dwie dziedziny bliskie jego sercu – religię i sztuki walki.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA