Connect with us

Publicystyka filmowa

ONI TO MY. 7 oryginalnych i nietypowych filmowych podejść do tematu RASIZMU

W filmie ONI TO MY odkryj oryginalne podejścia do rasizmu, które zaskakują, bawią i skłaniają do refleksji nad trudnymi tematami.

Published

on

ONI TO MY. 7 oryginalnych i nietypowych filmowych podejść do tematu RASIZMU

Rasizm – już samo brzmienie tego pojęcia wywołuje przypływ negatywnych emocji. W dzisiejszym świecie istniejące między rasami różnice wciąż stanowią zarzewie konfliktów i napięć. Swego czasu istniała nawet nauka, frenologia się zwała, która dzięki analizie czaszki miała udowodnić wyższość jednej rasy nad drugą. Co było później, wszyscy wiedzą. Historia niewiele nas nauczyła.

Advertisement

Przyglądając się temu, mam wrażenie, że uprzedzenia rasowe są niczym innym jak echem trudnych do sprecyzowania pierwotnych instynktów, nastawionych na obronę własnego stada, zgrupowania, zbiorowości. Tak działającego odruchu raczej nie da się kontrolować. I choć wciąż istnieje, niewiele ma wspólnego z cywilizacją oraz leżącym u jej podstaw humanizmem.

Ale odłóżmy na bok oczywistości. To nie jest tekst służący analizie rasizmu jako takiego. To tekst, który ma opowiedzieć o tym, czy kinematografia potrafi w ciekawy i daleki od nachalnego politykowania sposób o tym zjawisku opowiedzieć. I tak się składa, że potrafi. Znają go m.in. twórcy fantastyki, ale także innych popularnych gatunków. By pozostać nietuzinkowym, wystarczy bowiem zręcznie uciec się do alegorii, stworzyć komunikat niejednoznaczny, który o wiele lepiej zabawi się z inteligencją widza, zachęcając do wystosowania osobistego stanowiska.

Advertisement

Dokładnie tak, jak od lat czyni to serial Star Trek, który prócz tego, że porusza wyobraźnie w kontekście przyszłych podróży kosmicznych, jest też pochwałą systemu federacyjnego, w którym zarówno te ziemskie, jak i pozaziemskie rasy zdołały odnaleźć płaszczyznę porozumienia i współpracy. Iście marzycielska to wizja.

Cenie sobie takie filmy jak Missisipi w ogniu, Kolor purpury czy Więzień nienawiści, ale mam wrażenie, że filmowy rasizm, jako temat niezwykle drażliwy, o wiele lepiej działa nie tyle rzucony wprost, co przy użyciu niedopowiedzenia. Zapoznajcie się zatem z moimi typami – zaznaczam, że ułożone są chronologicznie.

Advertisement

Planeta Małp

Ten film, jak cała seria, która za jego sprawą powstała, do dziś spędza sen z powiek tym wszystkim, którzy do dziś nie mogą wybaczyć Karolowi Darwinowi koncepcji, wedle której człowiek może mieć cokolwiek wspólnego z małpą. Przy użyciu typowego dla science fiction wyolbrzymienia teoria ewolucji została postawiona na głowie, dzięki czemu w przyszłości to ciemiężeni stali się ciemiężycielami. Cykliczność historii jest zatem bezwzględna. Do dziś kultowa seria SF jest dla mnie jednym z ciekawszych filmowych głosów dotyczących apartheidu jako ruchu nawołującego do rasowego podziału.

Mój własny wróg

Fantastyka kontaktowa, czyli jedna z bardziej charakterystycznych odmian SF, za motyw przewodni wzięła doprowadzenie do spotkania człowieka z przedstawicielem obcej rasy. Ale nie tej ziemskiej, tylko kosmicznej. W podtekście jednak komunikat ten często ma służyć jako burzyciel rasowych uprzedzeń.

Advertisement

Jednym z lepszych tego przykładów jest film Mój własny wróg, który pod pretekstem kosmicznego konfliktu, ukazuje spotkanie przedstawicieli dwóch, skrajnie odmiennych ras, zmuszonych do wywieszenia białej flagi i nawiązania ze sobą nici porozumienia. Rezultat tego niespodziewanego spotkania potrafi wlać wiele nadziei do serc tych, którzy obawiają się o przyszłość międzyrasowych relacji. Jeśli człowiek ma wybór, zawsze wybierze źle. Jeśli jednak los postawi go pod ścianą, wówczas rośnie szansa na zrozumienie, że inny nie zawsze znaczy gorszy.

Dystrykt 9

Przebojowy film Neilla Blomkampa, otwierający mu drzwi do kariery, nie przez wszystkich odbierany jest przez pryzmat przesłania, jakie sobą niesie. Dystrykt 9 pierwsze wrażenie robił przede wszystkim kapitalnym połączeniem dwóch, radykalnie odmiennych stylistyk – surowych, paradokumentalnych zdjęć oraz realistycznych efektów specjalnych. Pod warstwą tej niesamowicie dopracowanej oprawy wizualnej Blomkamp schował jednak wyjątkowo świeży komunikat o antyrasistowskim wydźwięku.

Advertisement

Wychowując się na ulicach Johannesburga i przyglądając rasowym segregacjom, reżyser po latach postanowił ustosunkować się do tego przy udziale alegorycznych możliwości science fiction. I w równym stopniu co z problemem źle interpretowanej odmienności, Dystrykt 9 rozlicza się także z historią, nawiązując do holocaustu. Ani na moment jednak film nie stosuje patosu, dzięki czemu na zawsze zachowa aktualność.

Django

Powierzchowne przyjrzenie się twórczości Tarantino może sugerować, że jest on rasistą jak ich mało. W dialogach jego filmów aż roi się bowiem od „czarnuchów” i innych epitetów, co pogłębia problem rasowych uprzedzeń. Ale jest to daleko krzywdząca interpretacja jego dokonań. Już Samuel L. Jackson swego czasu udzielił komentarza, że jak by nie patrzeć, to właśnie w filmach Tarantino grane przez niego postacie paradoksalnie okazują się być w stosunku do reszty bohaterów najinteligentniejsze.

Advertisement

Takim Django z kolei reżyser udowodnił, że o tkwiącym w narodzie amerykańskim rasizmie można obchodzić się bez ceregieli, bez białych rękawiczek. W siarczysty, prowokacyjny sposób. Gdy przyjrzeć się westernowi z bliska, da się dojrzeć, że konstrukcja fabuły w metaforyczny sposób układa się w opowieść o niewolnictwie – od ciemiężenia do wyzwolenia.

Zwierzogród

Disney lubi indoktrynować. Jeśli robi to jednak w tak inteligentny i przebojowy sposób, daleki od nachalności, nie mam nic przeciwko. Już Potwory i spółka w ciekawie odnosiły się do tematu różnorodności istniejącej w społeczeństwie, ale bardziej cenię sobie dokonania Zwierzogrodu na tym polu.

Advertisement

Bohaterowie są po prostu niesamowicie sympatyczni, a przeżywane przez nich złożone perypetie, wciągają bez reszty. Gdzieś po drodze, na jednym z etapów tej przygody, wiele się także można nauczyć. Raz jeszcze pójść po rozum do głowy i przenieść filmowe ZOO, z całą różnorodnością gatunków, na poziom otaczającej nas rzeczywistości. To naprawdę może mieć rację bytu, choć jest to perspektywa skrajnie optymistyczna.

Uciekaj!

To bodaj najważniejszy film w tym zestawieniu. Pretekst do jego utworzenia. Ujęło mnie bowiem to, jak celnie Jordan Peele, dawny komediant, wystosowuje swój komentarz do paranoi rasizmu. Jasne, pewne chwyty zostały zachowane. Historia opowiedziana została bowiem z dużym przymrużeniem oka, wykorzystując także umowność horrorowej konwencji. Najciekawszym jednak zabiegiem, jaki zastosowano w filmie, jest zaproszenie widza do wcielenia się w przedstawiciela innej rasy. To jest w Uciekaj! najsilniejsze. Film nie prawi morałów, nie rozpisuje wyświechtanych komunałów.

Advertisement

Woli grać na emocjach i nimi też przybliżać ból głównego bohatera. Osaczenie, w jakim tkwi, jest tak sugestywne, że każe głębiej zastanowić się nad tym, co takie na co dzień przeżywać muszą osoby z etykietą „innego”. Dzięki temu zabiegowi w moim zaśndziałym od stereotypów mózgu otworzyło się wiele klapek.

Bright

Odsądzany od czci i wiary, najdroższy film Netflixa okazał się w rezultacie tworem ze wszech miar nietuzinkowym i oryginalnym. Obce są mi zatem nieprzychylne oceny wystawiane filmowi Ayera. Dokładnie tak jak obcy są sobie jego bohaterowie. Te niezwykłe połączenie opowieści fantasy z policyjnym buddy movie, najlepiej sprawdza się bowiem jako historia o antyrasistowskim przesłaniu.

Advertisement

Nietrudno odnaleźć w rzeczywistości odpowiedników orków i ludzi. Nietrudno też przyznać, że ich wzajemne animozje utkane są na analogicznie miałkim gruncie. Choć historia często niebezpiecznie skręca w kierunku patosu, to jednak w temacie rasowych uprzedzeń pozostaje niezwykle trafna, dosadna i niepokojąco autentyczna.

Uwaga, ta subiektywna lista nie wyczerpuje tematu. Jeśli znasz jakieś ciekawe przykłady nietypowego i oryginalnego podejścia do tematu rasizmu, podziel się nimi w komentarzach.

Advertisement

korekta: Kornelia Farynowska

Advertisement

Kulturoznawca, pasjonat kultury popularnej, w szczególności filmów, seriali, gier komputerowych i komiksów. Lubi odlatywać w nieznane, fantastyczne rejony, za sprawą fascynacji science fiction. Zawodowo jednak częściej spogląda w przeszłość, dzięki pracy jako specjalista od promocji w muzeum, badający tajemnice początków kinematografii. Jego ulubiony film to "Matrix", bo łączy dwie dziedziny bliskie jego sercu – religię i sztuki walki.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *