Publicystyka filmowa
NAJGORSI filmowi RODZICE. Poradnik (nie)dobrego opiekuna
NAJGORSI FILMOWI RODZICE to nietypowy przewodnik po błędach opiekunów, którzy w filmach stają się antywzorcami dla swoich dzieci.
Woody Allen wyznał kiedyś, że on to miał raczej dobre stosunki z rodzicami, ponieważ ci… bili go bardzo rzadko. Powodów do dawania razów mieli jednak całkiem sporo, zwłaszcza że mały Konigsberg nie zamierzał spełniać ich oczekiwań i był dość niesfornym dzieckiem. Dziś metody wychowawcze opiekunów Allena uznano by zapewne słusznie za niewłaściwe, chociaż ten wyrósł przecież na jednego z najbardziej znanych reżyserów filmowych na świecie.
Rodzicielstwo jest zatem skomplikowaną i niewdzięczną pracą. Wychowując dzieci, matki oraz ojcowie powinni odnaleźć ten złoty środek, który nie pozwala przesadzić ani w jedną, ani w drugą stronę i raczej próżno oczekiwać za ten trud wynagrodzenia. Mawia się, że w rodzicach po narodzinach dziecka budzi się w sposób naturalny instynkt wychowawczy. Czasami jednak warto poszukać godnych naśladowania wzorców. A może łatwiej odnaleźć antywzorce i po prostu nie powielać błędów innych rodziców?
Filmy często przedstawiają trudne relacje rodziców i ich dzieci, a historie te mają zazwyczaj swoje źródło w prawdziwym życiu. Wobec powyższego mnóstwo w kinie przykładów opiekunów, którzy albo nie radzą sobie z wychowaniem swoich pociech, albo nawet je krzywdzą. Powodów takiego postępowania jest wiele. Najgorsi filmowi rodzice są zbyt wyluzowani, nadgorliwi, nadopiekuńczy lub po prostu do szpiku kości źli. Oto kilka złych mamusiek i okropnych tatusiów oraz ich największe wychowawcze błędy, których nie należy powielać – pozwoli to naszym dzieciom przeżyć młodość radośnie i beztrosko.
Kiepskie mamusie i ich wychowawcze błędy
Nie podrywaj kumpli syna. American Pie (1999)
Jeanine Stifler (Jennifer Coolidge) słynie przede wszystkim z tego, że jest mamą Stevena (Seann William Scott). Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że przesadnie spoufala się z rówieśnikami syna. Jeanine jest zamożną singielką, amatorką 18-letniej whisky i mężczyzn w podobnym wieku. Żyje chwilą i pragnie przede wszystkim zaspokoić swój olbrzymi apetyt seksualny. Co gorsza, mama Stiflera to również łakomy kąsek dla kumpli Stevena, poszukujących ujścia dla stężonych, buzujących hormonów.
Głęboki, namoczony alkoholem i uwędzony dymem papierosowym głos Jeanine kusi młodych adoratorów, którzy nie zważając na wiek kobiety, szybko wpadają w jej sidła ku niezadowoleniu Stevena. Z jednej strony wypadałoby współczuć nastolatkowi takiej matki, z drugiej zaś on sam nie należy do osób, które łatwo polubić. Jest aroganckim podrywaczem, obleśnym żartownisiem i zboczeńcem. Przywary Stevena są jednak najprawdopodobniej wynikiem niewłaściwego wychowania i rozpieszczenia, za co winę znów ponosi w głównej mierze jego matka.
Fanatyzm nie jest dla dzieci (dla dorosłych zresztą też nie jest). Carrie (1976)
Wychowywanie dzieci w religijnej wierze lub tradycjach i kształtowanie w nich wartościowych postaw rozumiem i doceniam. Zdarza się jednak, że rodzice tkwią w niebezpiecznym fanatyzmie, który sprawia, że odrzucają nawet najmniejsze odstępstwo od przyjętych za pewnik norm. Doskonałym przykładem skrajnego fanatyzmu, jaki ma rozprzestrzeniać się na potomków, aby jedyna słuszna postawa trwała w nieskończoność, jest film Carrie w reżyserii Briana De Palmy na podstawie powieści Stephena Kinga.
Bez wątpienia mamy tu do czynienia z psychiczną chorobą matki, Margaret White (Piper Laurie), której religijne dewiacje niszczą młodość jej córce (Sissy Spacek). Przygnębiający obraz psychicznego oraz fizycznego znęcania się nad niewinną Carrie, doprowadzający do straszliwej masakry, mówi widzom, że wszelkie skrajności i zaślepienie nie przynoszą odkupienia, nawet jeśli bardzo się w to wierzy. Wychowana w duchu fanatyzmu Carrie, której jako zdrowi na umyśle widzowie do pewnego momentu kibicujemy, staje się w rezultacie działań matki jeszcze większym od niej potworem.
Jej nadprzyrodzone zdolności wymieszane z chęcią zemsty oraz wszystkimi lekcjami matki spowodowały, że dziewczyna w finałowej scenie mordu nie kalkulowała, nie wybierała ofiar spośród osób, które zaszły jej za skórę. Pragnęła bowiem unicestwić wszystkich. Carrie stała się demonem, którego obudził w niej fanatyzm matki. Drodzy rodzice, nie powtarzajcie tego w domu.
Matka nie powinna być jedyną przyjaciółką syna. Psychoza (1960)
Norma Bates jest matką, której nie powinno zabraknąć na żadnej liście dotyczącej najgorszych opiekunów filmowych. Już sam wybór imienia dla syna (Norman) może świadczyć o nadopiekuńczości matki. Gdyby jednak tylko do imienia ograniczały się błędy wychowawcze Normy, to zapewne historia jej syna nie byłaby tak tragiczna. Matka Normana stworzyła jednak sobie i synowi ich własny świat, a tym samym odseparowała dwuosobową rodzinę Batesów od innych ludzi.
Nauczyła ponadto Normana, że każda obca osoba stanowi dla tego świata zagrożenie. Dość niepraktyczne to podejście, zwłaszcza że źródłem utrzymania rodziny Batesów jest przydrożny motel, który aby przynosić zyski, wymaga osób z zewnątrz. W każdym razie Normie najbardziej przeszkadza, gdy wkoło jej syna pojawiają się inne kobiety. Wmawia mu wówczas, że jego kosztem każda z pań pragnie jedynie zaspokajać swój seksualny apetyt. Choć może przeszkadza to samemu Normanowi? W Psychozie Hitchcocka okazuje się bowiem, że Norma nie żyje od dziesięciu lat, a jej rolę odgrywa Norman, który wykradł zwłoki matki i przetrzymywał je w piwnicy domu.
Zginęła wraz ze swoim kochankiem z ręki syna, ponieważ ten nie mógł przeboleć, że w ich zamkniętym świecie pojawił się ktoś trzeci. Dominacja i nadopiekuńczość matek mogą więc okazać się przyczyną strasznych zaburzeń psychicznych.
Pozwól dzieciom dorosnąć. Koralina i tajemnicze drzwi (2009)
Koralina to jeszcze dziecko, ale już nie na długo. Doskonale rozumie to jej prawdziwa, być może nieco zbyt zapracowana i zajęta swoimi sprawami matka, która starając się usamodzielnić córkę, spotyka się z jej buntem. Kiedy dziewczynka spaceruje po nowym domu, natrafia na tajemnicze drzwi, prowadzące do alternatywnej wersji rzeczywistości. Koralina jest zafascynowana, ponieważ wszystko w tym magicznym świecie wydaje się jej piękniejsze. Znajduje tam również lepszą w jej mniemaniu wersję swoich rodziców. W oczach Koraliny na pierwszy plan w równoległej rzeczywistości wysuwa się postać drugiej matki.
Ta w przeciwieństwie do realnej rodzicielki chce się z córką bawić, spełniać jej zachcianki, gotuje wspaniałe obiady i poświęca Koralinie mnóstwo czasu. Problem polega na tym, że za tą kolorową i miłą dla oka fasadą czai się chytry plan drugiej matki. Pragnie ona bowiem, aby Koralina przyjęła guzikowe oczy. Guziki w Koralinie i tajemniczych drzwiach, a także w książce Gaimana, na której podstawie powstał obraz Selicka, symbolizują próbę zatrzymania lub cofnięcia dorastającego dziecka do czasów dzieciństwa. Oznaczają tym samym zatracenie się w macierzyństwie, w którym rola matki była niczym niezagrożona.
Infantylizacja dorastającego dziecka to przejaw krótkowzroczności i nadopiekuńczości, która pozbawia pociechy własnej tożsamości. Zamiast szczęścia w umysłach dzieci z guzikami zamiast oczu pozostają wyłącznie mgła i dym.
Źli tatusiowie i ich błędy wychowawcze
Córeczka tatusia. Chinatown (1974)
Noah Cross (John Huston) to jeden z najgorszych ojców w historii kina. Poza niewątpliwymi błędami wychowawczymi dopuścił się także obrzydliwego aktu gwałtu na własnej córce, Evelyn Mulwray (Faye Dunaway), w wyniku którego mają dziecko. Wszystko to miało zapewne związek z zawiłą biznesową intrygą, którą uknuł, aby zarobić mnóstwo pieniędzy. Szansą na ucieczkę przed ojcem tyranem miał być dla Evelyn prywatny detektyw J. J. Gittes (Jack Nicholson). Niestety okazuje się, że Noah trzyma w garści właściwie wszystkie służby w Los Angeles i skutecznie zapobiega ucieczce córki i niszczy karierę detektywa. Z kwestią ojcostwa i filmem Polańskiego wiąże się ciekawa i dość zabawna historia. W Chinatown Noah to ojciec Evelyn, z którą spotyka się Gittes, a w prawdziwym życiu grający Crossa John Huston jest ojcem Anjeliki, z którą właśnie w tym czasie zaczął chodzić Nicholson, ale niewiele osób o tym wiedziało. Polański, znając tajemnicę pary, postanowił zaprosić Anjelicę na plan filmowy akurat wtedy, kiedy kręcili scenę rozmowy Noaha i Gittesa.
Podczas dialogu z ust postaci granej przez Johna Hustona pada pytanie: „Panie Gittes, czy sypia pan z moją córką?”. W kontekście przytoczonej anegdoty reakcja Nicholsona na słowa Hustona robi zabawne wrażenie.
Słaba głowa i nadmiar alkoholu. Lśnienie (1980)
Skoro wspomniałem wyżej o Jacku Nicholsonie, to zatrzymajmy się na chwilę przy jego kreacji w filmie Lśnienie Stanleya Kubricka. Jack Torrance ma kochającą żonę i syna, a mimo to nie wylewa za kołnierz. Kiedy podpisuje umowę na opiekę nad ogromnym, odosobnionym hotelem Overlook, myśli, że znalazł pracę marzeń i wspaniałe miejsce do odpoczynku dla reszty rodziny.
Uważa również, że mieszkanie z dala od cywilizacji pozwoli mu skupić się na pisaniu książki. Niestety okazuje się, że Jack ma słabą psychikę i izolacja mu nie służy. Być może rozwijającej się paranoi głównego bohatera pomogły litry alkoholu z baru oraz duchy nawiedzające hotel, który postawiono na indiańskim cmentarzu? Zamiast stać się lepszym mężem i ojcem, Jack w pewnym momencie wziął do ręki siekierę i usiłował zamordować żonę i syna. Niezbyt udany rodzinny wypad.
Kryzys męskości i egoizm. Turysta (2014)
Turysta Rubena Östlunda rozprawia co prawda o kryzysie małżeńskim, ale widmo rozwodu ciąży zawsze również na dzieciach. Tomas (Johannes Kuhnke) to twardziel na pokaz. Nie sposób go nazwać głową rodziny, skoro nawet w sytuacji groźby pozbawienia życia swojego i swoich najbliższych myśli wyłącznie o sobie. W momencie zejścia lawiny ucieka, nie zwracając uwagi na żonę i dzieci. Jest tchórzem i słabeuszem, który w żaden sposób nie stanie się nigdy wzorem do naśladowania dla córki i syna.
Jak bowiem zaufać ojcu, który w obliczu zagrożenia bardziej przejmuje się losem swojej komórki niż dzieci? Östlund obiektywnie przedstawia współczesny problem zmiany ról płci w związkach. Niestety nie zawsze wzmocnienie roli kobiety wobec pozycji mężczyzny wychodzi małżeństwu na dobre, zwłaszcza jeśli mąż nigdy „nie miał jaj” i nie potrafił podejmować samodzielnie różnych decyzji.
Nieobecny i agresywny tata. Gwiezdne wojny: Część V – Imperium kontratakuje (1980)
Darth Vader to typ ojca nieobecnego w życiu swojego syna, ponieważ przez cały czas zajęty jest sianiem strachu w całej galaktyce. Być może uciekł od ojcostwa, bo nie poczuł w sobie wychowawczego instynktu albo kiepsko wychodziło mu śpiewanie kołysanek? Nie wiadomo. W każdym razie zamiast uścisnąć dłoń swojemu synowi Luke’owi, Darth Vader postanawia mu ją odciąć, a później wyjaśnić mu, że jest jego ojcem. Jest to niestety najgorszy z możliwych sposobów na poprawę relacji ze swoim synem.
Nie zmuszaj dziecka do oglądania telewizji. Matylda (1996)
Na koniec film o chyba najgorszych rodzicach w historii kina. Przynajmniej ja ich tak odbieram, ponieważ obraz Danny’ego DeVito oglądałem, mając naście lat. Matylda to córka państwa Wormwoodów (Danny DeVito i Rhea Perlman), która dla innych opiekunów byłaby ideałem dziecka. Dziewczynka kocha książki, jest zaradna i sama z siebie chce iść do szkoły. Rodzice Matyldy są jednak po prostu zbyt zajęci sobą albo zbyt głupi, aby pojąć, że ich córka to dar, a nie przekleństwo. Zamiast czytania lektur zmuszają małą Matyldę do oglądania telewizji, którą postrzegają jako jedyne źródło wiedzy.
Okazuje się jednak, że dziewczynka dzięki książkom w wieku kilku lat jest mądrzejsza i bardziej rozsądna od swoich rodziców. Odczułem więc wielką ulgę, kiedy Matylda pod koniec filmu trafiła pod opiekę swojej nauczycielki, która zauważyła w niej jej nadzwyczajne zdolności i przede wszystkim ją pokochała.
