Publicystyka filmowa
Najciekawsze aktorskie występy SŁYNNYCH REŻYSERÓW
Odkryj fascynujący świat SŁYNNYCH REŻYSERÓW, którzy zaskakują swoimi aktorskimi występami! Zobacz, jak reżyserzy błyszczą na ekranie!
O tym, że niektórzy reżyserzy lubują się w odgrywaniu niewielkich, często nic nieznaczących epizodów we własnych filmach, wiadomo nie od dzisiaj. Słynął z tego zwłaszcza Alfred Hitchcock, którego można znaleźć w aż trzydziestu ośmiu z blisko siedemdziesięciu sygnowanych jego nazwiskiem produkcjach. I choć twórcy kina rzadko kiedy pozwalają sobie na coś więcej niż drobne cameo, to bywa, że decydują się na znacznie poważniejsze role, które okazują się wcale nie gorsze od tych profesjonalnych aktorów. Poniżej kilka przykładów twórców mniej lub bardziej zaangażowanych w występy przed kamerą, niekoniecznie własną. Oczywiście zachęcamy do podawania w komentarzach własnych typów.
David Cronenberg

Kocham kino
Jeden z najoryginalniejszych i zarazem najbardziej „niesmacznych” reżyserów to także w kwestii aktorskiej całkiem zdolna bestia. Twórca Muchy zasłynął przede wszystkim – co nie powinno dziwić – z roli psychopatycznego doktora w komediowym horrorze Nocne plemię.
Ma za sobą także całkiem niezłe występy między innymi w Odkupieniu i Jasonie X, a ostatnio także w serialu Grace i Grace. Jego najbardziej zaskakującą kreacją jest natomiast udział w Kocham kino, gdzie w wyreżyserowanym przez siebie segmencie zagrał przymierzającego się do popełnienia samobójstwa „ostatniego Żyda na świecie w ostatnim kinie na świecie”. Ogółem Cronenberg ma na swoim koncie aż 24 role, co czyni go prawdziwym profesjonalistą wśród reżyserów.
George Lucas
W porównaniu ze swoim kanadyjskim kolegą Lucas wypada dość blado, bo pojawił się na dużym ekranie zaledwie siedmiokrotnie – i to głównie w niemożliwych do wypatrzenia epizodach, pokroju misjonarza w Indianie Jonesie i Świątyni Zagłady czy Barona N.
Papanoida w Zemście Sithów. Do dziś jego najsłynniejszym występem przed kamerą pozostaje natomiast zabawne cameo z Gliniarza z Beverly Hills III, gdzie wraz z małżonką czeka w kolejce do jednej z atrakcji w parku rozrywki, wydając z siebie dosadne niezadowolenie, kiedy nagle wciska się tuż przed nich Axel Foley.
Kevin Smith
Przy aż dwudziestu sześciu aktorskich wcieleniach Kevin Smith wydaje się niekwestionowanym rekordzistą wśród reżyserów. Znany jest wszak ze swojego alter ego – Cichego Boba – którego odgrywa w niemal każdym swoim filmie i czyni to zaskakująco wręcz dobrze. Bob zaliczył także niewielki epizodzik u Wesa Cravena w Krzyku 3. Natomiast sam Smith ma na koncie również całkiem udane role drugoplanowe w takich filmach, jak Daredevil, Southland Tales (gdzie pojawia się w charakteryzacji i z pokaźną brodą!), Szklana pułapka 4.0 czy Fanboys. Wszystkie, rzecz jasna, po znajomości.
Martin Scorsese

Sny
Wzorem Hitchcocka Scorsese także pojawia się w większości swoich filmów, z których jego najsłynniejszą rolą pozostaje oczywiście psychopatyczny, śledzący własną żonę pasażer Roberta De Niro w Taksówkarzu. Na dwadzieścia jeden występów Martina przed kamerą trafia się jednak także kilka zaskakująco poważnych u kolegów po fachu – Quiz Show Roberta Redforda, Około północy Bertranda Taverniera, Muza Alberta Brooksa, u którego wraz z Jamesem Cameronem i Robem Reinerem zagrał samego siebie; Wyścig gumowej kuli Paula Bartela, gdzie wcielił się z kolei w… mafiosa oraz Czarna lista Hollywood Irwina Winklera. Prawdziwą perełką na tym polu pozostają jednak Sny Akiry Kurosawy, dla którego Scorsese stał się. .. Vincentem Van Goghiem.
Quentin Tarantino
Podobnie jak Kevin Smith, także Quentin lubuje się w komediowych epizodach w filmach własnych (pamiętny epizod w Pulp Fiction) bądź u przyjaciół.
Jego résumé jest więc całkiem pokaźne, bo liczy sobie aż dwadzieścia jeden ról. Tarantino zagrał dotychczas w takich tytułach, jak Mały Nicky, Sukiyaki Western Django, Dziewczyna nr 6 Spike’a Lee, Mokra robota, Eddie Presley, Dwoje, czyli troje, Pokochać kogoś oraz Włącz się do gry. Nie ma jednak wątpliwości, że naprawdę zabłyszczał jedynie u Roberta Rodrigueza, wpierw z prawdziwą pasją opowiadając niezapomniany dowcip w Desperado, a następnie osiągając małe mistrzostwo świata rolą zwichrowanego Richarda Gecko w Od zmierzchu do świtu.
Steven Spielberg
10 to szczęśliwa liczba tego reżysera, który, jak większość jego znajomych po fachu, decyduje się w większości na niewielkie camea. Z uwagi na charakterystyczną, rozpoznawalną na całym świecie brodatą twarz niemal zawsze trudno jest go przeoczyć. I tak Spielberg miga na moment w Vanilla Sky, gdzie składa bohaterowi Toma Cruise’a najlepsze życzenia urodzinowe oraz na podobnej zasadzie w takich produkcjach, jak Gremliny rozrabiają i Faceci w czerni.
Jego największą i w sumie jedyną pełnoprawną rolą jest natomiast zaskakujący występ w finale Blues Brothers, gdzie zagrał jedzącego kanapkę urzędnika, który podbija braciom niezbędny do wypełnienia ich misji papierek. Bezcenne.
Sydney Pollack
Twórca o bardzo sympatycznym dla nas nazwisku to jeden z najbardziej aktorsko utalentowanych reżyserów. Jego początki na tym polu sięgają aż roku 1962, kiedy to pokazał się w Wojennym polowaniu. Od tego czasu Pollack udzielał się przed kamerą sporadycznie, ale za każdym razem były to naprawdę solidne, zapadające w pamięć występy.
Brylował w Tootsie jako agent głównego bohatera, zaliczył również bardzo dobre epizody u Stanleya Kubricka (Oczy szeroko zamknięte) i Woody’ego Allena (Mężowie i żony). Jedną z jego ostatnich takich ról był natomiast Marty Bach w Michaelu Claytonie. Ogółem Pollack zagrał w czternastu różnych filmach, w tym parę razy we własnych.
Werner Herzog

Jack Reacher: Jednym strzałem
Listę kończy nazwisko, po którym aktorstwa na pierwszy rzut oka absolutnie nie można się spodziewać. Choć z drugiej strony Herzog ma tak charakterystyczną facjatę i specyficzny akcent, że ostatecznie niezbyt dziwi jego wybór na antagonistę w Jack Reacher: Jednym strzałem. Był także fanatycznym ojcem w Julien Donkey-Boy Harmony Korine’a i wystąpił w Panu Samotnym tegoż reżysera. W The Grand zagrał natomiast… Niemca, czyli poniekąd samego siebie (Herzog urodził się w Monachium), a jego twarz dostrzec można także w jednym z ujęć Między piekłem a niebem. Ogółem twórca ten aż szesnaście razy pojawił się przed kamerą w podobnie osobliwych rolach.
korekta: Kornelia Farynowska





