Connect with us

Publicystyka filmowa

Najbardziej NIEDOCENIENI przeciwnicy z HORRORÓW XX wieku

Poznaj NAJBARDZIEJ NIEDOCENIONYCH przeciwników z HORRORÓW XX wieku, którzy w mroku czają się na zapomnienie, a ich strach jest nieoceniony.

Published

on

Najbardziej NIEDOCENIENI przeciwnicy z HORRORÓW XX wieku

Każdy słynny horror cechuje posiadanie przerażającego antagonisty, który na zawsze pozostaje w zatrwożonych sercach i umysłach odbiorców. Wielu z nas na samą myśl o Draculi, Frankensteinie, Candymanie, Normanie Batesie, Michaelu Myersie, Jasonie Voorheesie, Freddym Kruegerze lub ostatnio Pennywisie dostaje gęsiej skórki i nerwowo spogląda za siebie.

Advertisement

Tymczasem wymienieni przeciwnicy i jeszcze kilku innych to tylko ci najbardziej znani. Ich straszliwy blask przyćmił całą plejadę potworów i psychopatów, których przydomki oraz nazwiska albo niewiele widzom mówią, albo zostały zupełnie zapomniane. Powodem takiego stanu rzeczy mogła być niska jakość filmu, w którym się pojawili, sąsiedztwo premiery innego hitu kina grozy lub też źle przeprowadzona akcja promocyjna produkcji. Mam nadzieję, że poniższe zestawienie pozwoli niedocenionym czarnym charakterom wyjść z cienia i zagościć w waszych najgorszych koszmarach.

Niniejsze zestawienie skupia się na niedocenianych antagonistach z horrorów powstałych w ubiegłym wieku.

Advertisement

Billy – Czarne święta (1974)

Być może zabrzmi to dziwnie dla wszystkich mniej obeznanych z kinem grozy czytelników, ale prawda jest taka, że film Czarne święta (1974) to jeden z najważniejszych horrorów w historii tegoż gatunku. Dzieło Boba Clarka stanowiło bowiem inspirację dla pełnoprawnego slashera Halloween (1978) Johna Carpentera. Interesujący w tym kontekście wydaje się wywiad z reżyserem Czarnego święta, w którym ujawnił, że zafascynowany jego filmem Carpenter zapytał go kiedyś, czy Clark chciałby nakręcić sequel swojej opowieści.

Advertisement

Bob odparł podobno, że nie jest tym zainteresowany, ale zdradził twórcy filmu Coś, jak wyobrażałby sobie początek drugiej części Czarnego święta. Według wywiadu miał powiedzieć Carpenterowi, że Billy zostałby ujęty i umieszczony w zakładzie psychiatrycznym, z którego zdołałby uciec, aby wrócić do domu i zacząć wszystko od nowa. Co więcej cała akcja drugiej części przygód Billy’ego miałaby rozgrywać się w noc Halloween. Brzmi znajomo? Oczywiście z jednej strony wspomniany pomysł jest na tyle mało skomplikowany, a święto duchów tak popularne, że na podobny scenariusz mógłby wpaść prawie każdy, z drugiej zaś strony dlaczego właściwie nie wierzyć Clarkowi? Zwłaszcza że w tym samym wywiadzie podkreślił, iż jego słowa mogły mieć wpływ na Carpentera, ale nie uważa, aby reżyser Halloween skopiował jego pomysł.

Co ciekawe, wywiad Boba Clarka spowodował, że w środowisku fanów slasherów – głównie tych, którzy chcieliby ułożyć większość filmów w jakieś jedno dziwaczne uniwersum – powstało pytanie: czy Billy i Michael Myers to ta sama osoba? Brzmi absurdalnie, więc przemilczę tę kwestię i skupię się na antagoniście z Czarnego święta.

Advertisement

Antagonistę filmu Czarne święta zagrało kilku ludzi, ale żaden z nich nie został wymieniony w napisach końcowych. Dlaczego? Otóż postać mordercy (w oryginalnej produkcji z 1974 roku) nie pojawiła się nigdy na ekranie w całej okazałości. Słyszymy więc głównie jego niepokojący głos. Nie przeszkodziło to jednak twórcom zaprezentować kilku ujęć z punktu widzenia przeciwnika. Warto nadmienić, że technika POV była na tamte czasy propozycją wręcz rewolucyjną. Chociaż imię „Billy” pada w filmie Clarka kilkakrotnie, to tutaj też nie możemy mieć do końca pewności, że oto tak właśnie nazywa się morderca dziewcząt.

Tak naprawdę widz do końca nie zdaje sobie sprawy, kim lub czym (jego głos czasami nie przypomina ludzkiego) jest przeciwnik ani jakie są motywacje jego działań. Zbrodnie Billy’ego stają się zatem przerażającą, niewytłumaczalną zagadką. Istnieją przesłanki, podług których coś diabolicznego albo choroba psychiczna (schizofrenia?) zmusza antagonistę do przerażających czynów, jednak żadna z tych teorii nie zostaje w filmie potwierdzona. Pomysł nieujawniania tożsamości psychopaty okazał się strzałem w dziesiątkę, albowiem dzięki takiemu zagraniu antagonista z Czarnych świąt przeraża jeszcze bardziej.

Advertisement

Pobudza przecież wyobraźnię odbiorcy i uaktywnia jego największe obawy i fobie. Niestety, Glen Morgan – autor remake’u omawianego filmu powstałego w 2006 roku – nie zrozumiał idei, jaka przyświecała Bobowi Clarkowi i poszerzył historię antagonisty z 1974 roku, odzierając go tym samym z aury przerażającej enigmatyczności, która czyniła z niego (a może niej lub tego?) jednego z największych złoczyńców wszech czasów.

Samochód – Samochód (1977)

Advertisement

Czy zaznaczyłem wcześniej, że zestawienie obejmie wyłącznie ludzi lub potwory? Nie? To świetnie, ponieważ kolejnym niedocenionym przeciwnikiem na mojej liście jest Lincoln Continental Mark III, czyli auto. Samochód z filmu Elliota Silversteina nazwałbym starszym bratem słynnej Christine z 1983 roku (znów zatem pojawia się nazwisko Carpentera), a także rekinem szos. Dlaczego porównałem produkcję o pojeździe silnikowym do ryby? Wystarczy spojrzeć na opis filmu z 1977 roku, który brzmi następująco: prowincjonalne miasteczko Santa Ynez terroryzuje tajemnicze czarne auto, a jedyną nadzieję dla nękanych mieszkańców stanowi lokalny szeryf. Czyż pod tym kątem Samochód nie wygląda trochę jak Spielbergowskie Szczęki (1975)? Oczywiście, że wygląda, chociaż niestety pozbawiony jest całej tej atmosfery zagrożenia i napięcia, a także świetnie napisanych postaci, w które uzbrojony był słynny film o rekinie.

Mowa tu jednak o niedocenianych przeciwnikach, a pod tym względem tytułowy Samochód z horroru Silversteina robi niemałe, przerażające wrażenie. Przygotowaniem maszyny do filmu zajął się George Barris, a więc znany w Hollywood auto customizer, który odpowiadał m.in. za powstanie słynnego Batmobilu przekształconego z samochodu Lincoln Futura. Przeciwnika z filmu Silversteina – Lincolna Continentala Mark III z 1971 roku Barris uzbroił w solidne stalowe zderzaki, potężny grill i imponujące reflektory. Złowrogie zamiary auta podkreślał matowy lakier oraz czarne szyby. Wydaje się, że gdyby szatan kupował kiedyś samochód, to wybrałby właśnie ten egzemplarz.

Advertisement

Co ciekawe, posiadaczem repliki śmiercionośnej maszyny z filmu Samochód jest (był?) Guillermo del Toro, który podobno czasami wyjeżdża nim na ulice Los Angeles.

Tall Man – seria Mordercze kuleczki

Advertisement

Tall Man to Angus Scrimm i jestem przekonany, że nikt inny nie zdołałby zmarłego przed czterema laty aktora w tej roli zastąpić. Skąd reżyser Morderczych kuleczek (1979) – Don Coscarelli wytrzasnął Scrimma? Otóż obaj panowie współpracowali już przy dramacie Jim the World’s Greatest (1976). Na planie tego filmu miało dojść do sytuacji, w której wspomniany aktor przestraszył dziecko, wyłącznie na nie patrząc i jednocześnie unosząc jedną brew. Każdy, kto widział Phantasm, z pewnością wie, o jaki grymas twarzy Scrimma chodzi.

O samym Tall Manie wiadomo stosunkowo niewiele, chociaż pojawił się już w pięciu filmach o dziwnym, wymienionym wyżej polskim tytule. Przez lata dowiedzieliśmy się, że enigmatyczny Wysoki Mężczyzna to Jebediah Morningside, właściciel zakładu pogrzebowego, którego być może znudziło sztywne towarzystwo, ponieważ zaczął interesować się możliwością połączenia świata żywych i zmarłych. Za pomocą skonstruowanej przez siebie maszyny Jebediah rozpoczął podróże w czasie i przestrzeni. Te doświadczenia zmieniły go jednak w złowrogiego, posiadającego nadludzkie siły Tall Mana. Od tego momentu Wysoki Mężczyzna przy pomocy stworzonych z ciał zmarłych i żywych żołnierzy pragnie stać się panem śmierci.

Advertisement

Charakterystyczną bronią samozwańczego władcy nieumarłych są metalowe kuleczki uzbrojone w wiertła, ostrza i lasery. Postać Tall Mana zainspirowała podobno twórców popularnej internetowej creepypasty, której bohaterem jest Slender Man.

Frank ZitoManiak (1980)

Advertisement

Jeśli większości wymienionych tutaj antagonistów nawet lubię się bać, to Frank Zito wzbudza we mnie wyłącznie odrazę. Być może powinienem mu współczuć, bo przecież miał kiepską pracę (dozorca w apartamentowcu) i fatalną matkę (tym samym odebrał naganne wychowanie), ale w tym przypadku moja empatia najprawdopodobniej nie zadziałała tak, jak powinna. Wszystko to zapewne przez Joego Spinella, który całkiem sprawnie wykreował Franka Zito jako obleśnego samotnika i zwyrola.

Frank prześladuje, a następnie morduje kobiety. Po dokonaniu zbrodni skalpuje swoje ofiary i kradnie ich odzież. Zdobyczami przyozdabia manekiny, z którymi później leżakuje i rozmawia, ponieważ te przypominają mu na chwilę tragicznie zmarłą matkę. Najstraszniejsze w postaci Zito jest to, że nie nosi maski, czyli jest spoconym, obrzydliwym seryjnym mordercą o ludzkiej twarzy, a nie tylko jakimś popapranym przebierańcem. Oznacza to również, że mógłby być nim człowiek o każdej buźce, patrz Elijah Wood w Maniaku z 2012 roku.

Advertisement

Harry Warden – Moja krwawa walentynka (1981)

Mieliśmy już przeciwników parających się cieciowaniem, a także takich zajmujących się przygotowywaniem zmarłych do ostatniej podróży, tym razem przyszła kolej na morderczego górnika. Moja krwawa walentynka to jeden z najbardziej znanych kanadyjskich slasherów i jednocześnie jeden z najbardziej niedocenianych filmów tego typu na świecie. Po pierwsze, produkcja George’a Mihalka wyróżnia się unikalnością w obrębie wspomnianego podgatunku, po drugie zaś posiada efektownego i efektywnego w straszeniu głównego antagonistę.

Advertisement

To dość dziwne, ponieważ doprawdy trudno wytłumaczyć dlaczego maska gazowa i hełm górnika budzą wśród odbiorców aż taką grozę. A może cały strach powoduje tutaj kilof? Nie, to jednak ten strój i walentynkowe pudełeczka z serduszkiem. W każdym razie fabuła produkcji maluje się następująco. Dwadzieścia lat przed właściwymi wydarzeniami z filmu w miasteczku Valentine’s Buff doszło do straszliwej tragedii. W wyniku nieostrożności przełożonych w dzień hucznie obchodzonych w miejscowości walentynek nastąpił wybuch metanu w lokalnej kopalni. Wypadek przeżył tylko Harry Warden, który w celu przetrwania pod ziemią uciekł się do kanibalizmu, co odznaczyło się na jego psychice.

Po rocznym pobycie w szpitalu psychiatrycznym Harry zemścił się na winnych eksplozji, dokonując na nich mordu. Przez dwadzieścia lat wspomniane wydarzenia przeistoczyły się w miejską legendę oraz uznano, że chyba już wreszcie czas zbudować nową normalność. Idealną do tego okazją wydawały się oczywiście walentynki w Valentine’s Buff, które znów przybrały nieoczekiwanie straszliwy obrót. Czy to Harry znów zaatakował? A może ktoś inny?

Advertisement

W pakiecie z opisanym wyżej niedocenionym przeciwnikiem prezentuję piękna balladę poświęconą tej postaci. Zachęcam do wysłuchania i przy okazji do polubienia mojego tekstu na fejsie. Zaznaczam, że jeśli ktoś nie wciśnie przycisku z kciukiem w górę, to w najbliższe walentynki przyjdzie po nią/niego Warden. Dziękuję.

Advertisement

Angela Baker – Uśpiony obóz (1983)

O antagonistce horroru Uśpiony obóz Roberta Hiltzika trudno jest pisać bez pozbawiania potencjalnego widza przyjemności/nieprzyjemności obcowania z szokującym zakończeniem tej produkcji. Niemniej jednak postaram się to uczynić. Z pierwszych minut filmu możemy dowiedzieć się, że Angela Baker (Felissa Rose) na pewno straciła ojca po dziwnym wypadku na jeziorze, jak też sama w nim ucierpiała. Sceny przedstawione w horrorze następnie (mija 8 lat) zdają się mówić odbiorcy, że Angela przeżyła wspomniany feralny dzień na łódce, ponieważ ekscentryczna ciotka wysyła ją oraz swojego syna, Ricky’ego, na wakacyjny obóz dla młodzieży.

Advertisement

Traumatyczne wspomnienia uczyniły z głównej bohaterki Uśpionego obozu introwertyczkę i osobę permanentnie smutną, co sprowadzało na nią przykre sytuacje. Angela była wykpiwana, dręczona i poniżana zarówno przez rówieśników, jak też osoby od niej starsze. Wszystkie te wydarzenia, a także jeszcze kilka innych, o których z obawy przed spoilerowaniem nie wspomnę, uczyniły z panienki Baker wytrawną i sprytną morderczynię.

Dr Decker – Nocne plemię (1990)

Advertisement

Przygotowując się do napisania tekstu, nie tylko polegam na swojej – niestety coraz bardziej zawodnej – pamięci, ale również posiłkuję się różnymi internetowymi opisami. Wpisując w wyszukiwarkę hasło „Dr Decker” w oczy rzuciła mi się strona, na której oferowane są produkty do prania (proszki, płyny) z tą nazwą na opakowaniach. Przyznam, że jako widz filmu Nocne plemię nigdy nie zakupię towaru, który kojarzy mi się z facetem z workiem na głowie, guzikami zamiast oczu i zamkiem błyskawicznym wszytym przy ustach. Na szczęście dla producenta produkcja Clive’a Bakera i tym samym postać Doktora Deckera nie jest powszechnie znana. W każdym razie Decker to bystry, charyzmatyczny, wykształcony i prestiżowy psychiatra, który po założeniu strasznej maski przemienia się w sadystycznego mordercę. Decker zabija całe rodziny, ponieważ sprawia mu to przyjemność. To bardzo interesujące, że w filmie, w którym występuje cała gama dziwnych potworów zamieszkujących podziemne miasto Midian, odbiorca najbardziej boi się człowieka w masce.

Wszystko to pewnie dlatego, że Deckera zagrał jedyny w swoim rodzaju David Cronenberg.

Advertisement

Leland Gaunt – Sprzedawca śmierci (1993)

Lelaund Gaunt to antagonista z powieści Stephena Kinga Sklepik z marzeniami oraz filmu z 1993 roku pod tytułem Sprzedawca śmierci, który powstał na jej podstawie. Gaunt to uroczy subiekt, którego nowo otwarty w Castle Rock sklepik oferuje mieszkańcom najpotrzebniejsze im w danej chwili przedmioty. Klienci kramu Gaunta są zachwyceni asortymentem, którym dysponuje sprzedawca, a i ceny produktów są tu bardzo korzystne.

Advertisement

Żadna porównywarka cen ani portale z ogłoszeniami nie byłyby w stanie przebić oferty starszego subiekta. Lelandowi nie chodzi jednak o pieniądze oraz o niszczenie rynku. Ma dużo ciekawszy i bardziej mroczny plan. W zamian za odsprzedanie potrzebnego klientowi produktu w doskonałej cenie oczekuje, aby ten spłatał figla komuś bliskiemu. Tym samym kramarz kolekcjonuje dusze swoich kontrahentów. W związku z tym, że u Gaunta kupują praktycznie wszyscy z Castle Rock i w rezultacie próśb subiekta każdy staje się wrogiem każdego, miasto zaczyna pogrążać się w chaosie.

Chociaż Sprzedawca śmierci Frasera C. Hestona nie należy do najlepszych ekranizacji prozy Kinga, to naprawdę przyjemny do oglądania film. Głównie za sprawą Maxa von Sydowa, który doskonale bawi się postacią Gaunta, nie próbując przeistoczyć go w wyłącznie złego demona, ale przedstawiając antagonistę jako figlarnego, czarującego i tajemniczego przybysza.

Advertisement

Dżin – Władca życzeń (1997)

W 1992 roku Disney oczarował świat swoją pełnometrażową animacją o przygodach Aladyna. Pojawiła się tam wspaniała postać Dżina. Pięć lat później powstał slasher fantasy, gdzie również mieliśmy do czynienia z władcą życzeń, z tą różnicą, że Dżina od Kurtzmana raczej nikt nie zechciałby uwolnić na zawsze. Okazuje się, że to jeden z najniebezpieczniejszych antagonistów w historii horroru.

Advertisement

Posiadając bowiem prawie nieograniczoną moc, dzięki której może spełniać życzenia ludzi, stara się przede wszystkim zaspokoić własne żądze. Dżin z Władcy życzeń pragnie powołać do życia całą swoją rasę, aby wszyscy razem mogli zapanować nad światem. Wystarczy tylko, że spełni trzy życzenia śmiertelnika. Wydawałoby się, że to dość prosta droga do władania ludzkością. Tymczasem potężny Dżin posiada zbyt dużo wad, które przeszkadzają mu w osiągnięciu celu. Jest przede wszystkim cholernie dumny z faktu, że jest obrzydliwie zły i zamiast po prostu spełnić trzy życzenia śmiertelnika, zawsze przeinacza je tak, aby zapewnić sobie dobrą zabawę.

Gość ma całkiem niezłe poczucie humoru, a także potrafi być nawet miły, kiedy przeistacza się w człowieka. Podsumowując, Dżin to naprawdę wstrętny typ, w którego w brawurowy sposób wcielił się charyzmatyczny Andrew Divoff.

Advertisement

Kogo jeszcze powinienem zacząć się bać? Czy zgadzacie się z moimi wyborami? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Advertisement

Od P do R do Z do E do M do O. Przemo, przyjaciele! Pasjonat kina wszelkiego gatunku i typu. Miłośnik jego rozgryzania i dekodowania. Ceni sobie w kinie prawdę oraz szczerość intencji jego twórców. Uwielbia zostać przez film emocjonalnie skopany, sponiewierany, ale też uszczęśliwiony i rozbawiony. Łowca filmowych ciekawostek, nawiązań i powiązań. Fan twórczości PTA, von Triera, Kieślowskiego, Lantimosa i Villeneuve'a. Najbardziej lubi rozmawiać o kinie przy piwku, a piwko musi być zimne i gęste, jak wiecie co.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *