Zestawienie

POTWORY z horrorów tak ŻAŁOSNE, że NIE STRASZĄ

Autor: Gracja Grzegorczyk
opublikowano

Wydawać by się mogło, iż w przypadku horrorów dobry antagonista powinien być nie tylko zabójczy, lecz także jednocześnie przerażający. Zdarza się jednak, iż potwory pojawiające się w takich filmach budzą raczej politowanie widzów i zamiast straszyć, wywołują śmiech. Oto lista przybliżająca kilka tytułów z wyjątkowo nieudanymi stworami.

Władca komarów (2005)

Oczywistą oczywistością jest znalezienie się na tej liście filmu Władca komarów od stacji Syfy, a dokładniej żądnego krwi człowieka-komara. Sam projekt w połączeniu z fatalnym CGI sprawia, że widz z niedowierzaniem patrzy na wytwór wyobraźni twórców. Potwór ten, zanim stał się żądnym krwi straszydłem, był seryjnym zabójcą, na którym naukowcy przeprowadzali testy. Po tym, jak w trakcie jednego z nich doszło do wypadku, bohater zamienił się w tytułowego antagonistę. I wydawać by się mogło, że po znakomitym przedstawieniu transformacji w człowieka-owada w filmie Mucha również w tym przypadku dostaniemy ciekawy projekt. Niestety, tym razem potwór jest bardziej żenujący aniżeli przerażający.

Noc lepusa (1972)

Jak się okazuje, królik to nie tylko synonim puchatości, lecz także morderczy, żądny krwi potwór. O ile ujęcia z prawdziwymi zwierzakami na tle modeli wypadają ciekawie, o tyle ludzie przebrani za króliki biegający po planie są bardziej żałośni aniżeli straszni. Choć produkcja zyskała status kultowej, króliki wymalowane ketchupem po dzień dzisiejszy nie robią na nikim większego wrażenia, a wyłącznie śmieszą. Początkowy zamysł, by były to przerażające stwory, zupełnie nie zdał egzaminu, gdyż większość osób miała wrażenie, że to po prostu dorośli faceci przebrani w kostiumy zajęcy wielkanocnych.

Atak potwornych krabów (1957)

Fani serialu South Park są doskonale zaznajomieni z pojęciem „ludzie-kraby”. W latach 50. koncept ten został już jednak wykorzystany przez mistrza Rogera Cormana w jego produkcji o morderczych krabach. Nikogo więc nie powinno dziwić, iż same kraby, podobnie jak cała produkcja, to jeden wielki niekończący się kicz. Trzeba jednak przyznać, iż fani pokochali ten film, dzięki czemu zarobił on jak na tamte czasy zawrotną sumę miliona dolarów i stał się w tamtym okresie jedną z najbardziej zyskownych w stosunku do budżetu produkcji. Jeżeli jednak chodzi o same potwory, to – mimo dobrych chęci – są one bardziej żenujące aniżeli straszne. Pomysł połączenia cech kraba i człowieka, a w szczególności wielkich ludzkich oczu, zupełnie nie wypalił.

Ostatnio dodane