search
REKLAMA
Zestawienie

Kompleks androida. NAJLEPSZE ekranizacje powieści Philipa K. Dicka, geniusza science fiction

Odys Korczyński

3 kwietnia 2020

REKLAMA

Pamięć absolutna (1990), reż. Paul Verhoeven, na podstawie opowiadania Przypomnimy to panu hurtowo

Kolejne opowiadanie Dicka, w którym elementy fantastyczne służą do autoterapeutycznych rozważań pisarza na temat ludzkiej tożsamości. Posłużyło ono za szkielet dla Pamięci absolutnej Paula Verhoevena i tak naprawdę jedynie o tej wersji adaptacji prozy Dicka warto pisać. Znacznie późniejszy film z 2012 roku w reżyserii Lena Wisemana jest w stosunku do pierwowzoru i tekstu opowiadania nędznym kinem sensacyjno-fantastycznonaukowym. W ogóle opowiadanie Dicka nie było mu potrzebne do stworzenia fabuły, która została sprowadzona do poziomu intelektualnej wydmuszki. U Verhoevena, nawet bardziej niż u Dicka, czuć tę szamotaninę głównego bohatera Quaida (w opowiadaniu Quaila) z własną świadomością pełną zapomnianych zdarzeń z poprzedniego życia. No właśnie, oto jest pytanie, czy faktycznie niegdysiejszego, czy przypadkiem to aktualne życie nie jest owym prawdziwym, a przeszłe sztucznie wszczepionym?

Jednym z największych lęków Philipa K. Dicka była perspektywa uwięzienia we własnej tożsamości, której jest się świadomym, a z drugiej strony wrażenie, a później dojmująca męka uświadomienia sobie, że nie jest się w teraźniejszym stanie umysłu sobą. Brzmi nielogicznie i bezsensownie? Tylko pozornie. Paul Verhoeven świetnie pokazał tę ambiwalencję za pomocą Arnolda Schwarzeneggera. Tyle wystarczyło, żeby w połączeniu z bardzo plastycznymi postaciami, które go otaczają, Schwarzenegger stworzył jedną ze swoich najlepszych ról. Arnie perfekcyjnie wręcz oddał klasyczne dla tekstów Dicka początkowe zagubienie głównego bohatera, które towarzyszyło mu aż do końca, sprawiając, że sam widz również się nieco zgubił. Bo czy mamy jakąkolwiek pewność, które życie Quaida było prawdziwe? W ogóle co to znaczy być prawdziwym? Mając wybór między kolonią mutantów na Marsie a piękną żoną Lori (znakomita Sharon Stone), decyzja wydawała się oczywista – gdyż jakie ma znaczenie potencjalna świadomość prawdy, jeśli we wspomnieniach nie można odnaleźć żadnego jej przeciwieństwa? To odwieczny dylemat epistemologii na temat wyuczonej świadomości, a przy tym wewnętrznego poczucia, że wcale tak nie musi być, świetnie przez Verhoevena zarysowany. W tym przypadku nawet lepiej niż zrobił to w tekście swojego opowiadania sam Dick.

Zapłata (2003), reż. John Woo, na podstawie opowiadania Zapłata

Zapłata za oddanie kawałka naszej tożsamości (albo pamięci) powinna być wyceniona wysoko, i to tak, żeby przez całe późniejsze życie już nie pracować. Czy nie byłby to uczciwy układ? Problem jednak polega na tym, że Dickowska Zapłata musi mieć znacznie głębszy sens niż tylko pieniądze, a nawet bezcenna pamięć zawierająca kilka lat życia. Nie zatem pieniądze pozwalają docenić nam jego wartość, a użyteczność drobnych, z pozoru bezwartościowych przedmiotów, w zależności od tego, co się wokół nas dzieje. Monety, klucze, książki, pamiątki – pozornie bez znaczenia, wraz z czasem, zwłaszcza wobec tego, co zdarzyło się w przyszłości, okazują się kluczowe dla przyszłości. Zgodnie z fabułą opowiadania najważniejszą „zapłatą” jest nasza samoświadomość, przeczucie, co się zdarzy w przyszłości, zdolność przewidywania i tym samym umiejętność zabezpieczenia się na wszelkie możliwe sposoby. Tutaj właśnie ujawnia się owo 100 procent Dicka w Dicku. Lęk mobilizuje go do otoczenia się wytrychami, które pomogą mu odzyskać wiedzę, kim jest, nawet gdy na kilka lat straci kontakt z rzeczywistością. Najlepsza „zapłata” to ta, którą wypłacimy sami sobie w odpowiednim momencie życia.

Zapłata Johna Woo jest bez wątpienia najgorszym filmem w tym zestawieniu, jednak używając terminologii wziętej z gier komputerowych, bardzo grywalnym. Prócz wniesienia do gatunku science fiction filozoficznej problematyki na wyjątkowo silnie wyabstrahowanym poziomie, trzeba również docenić Dicka za pobudzenie fantastyki filmowej do tworzenia rozrywkowych obrazów, a Zapłata jest jednym z nich. Z pewnością akcent jest w produkcji przesunięty o wiele bardziej w stronę niezobowiązującego kina na niedzielę bez literackich podtekstów pozostawionych w opowiadaniu przez Dicka. Mimo wszystko jednak główny sens tekstu ostał się gdzieś głęboko między pościgami i gonitwami. Zapłata nie w pieniądzach – honorarium, którego wypłacenie dokonywane jest przez samego siebie w momentach granicznych, kiedy zupełnie nie myśli się o finansach, tylko o tym, żeby przeżyć. Wracamy zatem do istoty Dickowskich poszukiwań – „zapłata” jest gorączkowym poszukiwaniem tożsamości, gdy się ją utraciło, i pomaganiem sobie w jej odzyskaniu, jakby na raty.

Odys Korczyński

Odys Korczyński

Filozof, antyteista, zwolennik teorii ćwiczeń Petera Sloterdijka, neomarksizmu w wydaniu Slavoja Žižka, operator DTP, fotograf, retuszer i redaktor związany z małopolskim rynkiem wydawniczym oraz reklamowym. Od lat pasjonuje się grami komputerowymi, w szczególności produkcjami RPG, filmem, medycyną, religioznawstwem, psychoanalizą, sztuczną inteligencją, fizyką, bioetyką, a także mediami audiowizualnymi. Opowiadanie o filmie uznaje za środek i pretekst do mówienia o kulturze człowieka w ogóle, której kinematografia jest jednym z wielu odprysków. Mieszka w Krakowie.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA