Connect with us

Publicystyka filmowa

Freudowskie sny, marynarskie wierzenia i mitologiczne starcia. O męskiej rywalizacji w LIGHTHOUSE Roberta Eggersa

W filmie LIGHTHOUSE Roberta Eggersa spotyka się męska rywalizacja z mitologią i szaleństwem, wciągając widza w mroczny, morski świat.

Published

on

Autorką tekstu jest Joanna Krygier. 

Advertisement

Przeszywający ryk syreny okrętu rozlega się zanim na ekranie pojawi się obraz. Z ciemności wyłania się zamglony zarys statku, o którego dziób rozbijają się fale. Nieruchome sylwetki mężczyzn wydają się spięte. Na horyzoncie błyska światło, a wraz z nim ujawniony zostaje cel podróży oraz obiekt obsesji bohaterów – tytułowa latarnia. W sekwencji inicjalnej, będącej zaczynem filmu, skłaniającym widza do stawiania pytań, Robert Eggers sygnalizuje najważniejsze motywy Lighthouse. Czekają nas więc niesprzyjające warunki pogodowe, poddanie się morskiemu żywiołowi i napięte relacje między latarnikami.

Podobnie jak w poprzednim filmie, Czarownicy. Bajce ludowej z Nowej Anglii (The VVitch: A New-England Folktale, 2015), rozgrywającym się w XVII wieku, tak i w najnowszym dziele braci Eggers akcja zostaje osadzona w przeszłości. Pierwotnie miała to być adaptacja „The Light-House”, niedokończonej powieści Edgara Allana Poego z 1849 roku. Ostatecznie główną inspiracją stało się jednak wydarzenie określane mianem „The Smalls Lighthouse Tragedy”. W 1801 roku walijscy strażnicy, obydwaj noszący imię Thomas, z powodu sztormu zostali uwięzieni na kilka miesięcy w latarni. Po śmierci jednego z nich, drugi popadł w obłęd.

Advertisement

W napisanym wspólnie z bratem Maxem scenariuszu, Robert Eggers zaznaczał, iż kadry filmu, o niemal kwadratowym formacie 1.19:1, powinny być czarno-białe. Na planie posługiwano się też obiektywami z dwudziestolecia międzywojennego, wysmakowane zdjęcia Jarina Blaschkego przypominają więc filmy Georga Wilhelma Pabsta czy Fritza Langa. Niebezpodstawne są również skojarzenia z nurtem fantastycznym niemieckiego ekspresjonizmu, charakteryzującym się atmosferą tajemniczości i szaleństwa, przywidzeniami i koszmarami. Narastające napięcie wzmaga dodatkowo znakomita ścieżka dźwiękowa Marka Korvena, na którą obok rogu mgłowego składają się blaszane instrumenty dęte czy harmonika szklana.

Eggersowi zależało na odwołaniu do historii kina, stąd też inspiracja Bernardem Hermannem, autorem muzyki do takich klasycznych dzieł, jak Obywatel Kane (Citizen Kane, 1941) Orsona Wellesa czy Psychoza (Psycho, 1960) Alfreda Hitchcocka. Przede wszystkim jednak twórca postawił na rogi i fletnie, kojarzące się z odgłosami morza i muzyką rodem ze starożytnej Grecji.

Advertisement

Mieszanka fascynacji reżysera ujawnia się także na poziomie fabularnym. Męska rywalizacja, równie silnie jak w marzeniach sennych spod znaku Sigmunda Freuda, zakorzeniona jest tu w marynarskich przesądach i przetworzeniach motywów mitologicznych. Połączenie na pozór nieprzystających elementów składa się na pojemną znaczeniowo i unikającą prostych wyjaśnień historię dwojga mężczyzn odciętych od świata i skazanych na siebie nawzajem w klaustrofobicznej przestrzeni.

Po dopłynięciu na wyspę, starszy pod względem wieku i stażu zawodowego Thomas Wake (Willem Dafoe) zdobywa dominację nad młodszym kolegą po fachu poprzez przyznanie sobie wyłącznego prawa do doglądania światła w latarni. Thomas Howard (Robert Pattinson), fokalizator opowieści, zajmuje się natomiast naprawami, czyszczeniem cysterny i dosypywaniem węgla do pieca, co w trudnych warunkach atmosferycznych okazuje się mozolną pracą, której efektywność zresztą Wake złośliwie podważa. Howarda przepełnia frustracja, spotęgowana w dodatku przez nawiedzające go koszmary, nasilające się po brutalnym zabiciu mewy.

Advertisement

Co ciekawe, zwykle nie zostają one w wyraźny sposób odróżnione od jawy; rzeczywistość płynnie i niepostrzeżenie zmienia się w sny. Często dopiero następująca po nich scena sugeruje, iż mieliśmy do czynienia z wyobrażeniem bohatera. We śnie mężczyzna udaje się między innymi do latarni, której wnętrze – migające światło, szepty i westchnienia, sącząca się z sufitu kleista maź oraz wijący się oślizgły, gruby ogon – składa się na niepokojącą metaforę stanu, w jakim znajduje się jego udręczony umysł. Obrazy te wpisują się w charakterystykę wprowadzonej przez Howarda Phillipsa Lovecrafta kategorii kosmicznego horroru, bazującego na strachu wykraczającym poza racjonalne czynniki.

Wyobrażenia stanowią przetworzenie pragnień i obaw bohatera. Unoszące się zwłoki nawiązują do nieudzielenia pomocy byłemu przełożonemu, są oznaką wyrzutów sumienia po ucieczce i przejęciu tożsamości zmarłego Ephraima Winslowa. Syrena łączy się z kolei ze znalezioną figurką, do której bohater potajemnie się masturbuje. W kontekście kulturowym pół kobieta, pół ryba symbolizuje płodność, zmysłowość, uwodzicielstwo, a także moc wody, która jest przeciwieństwem męskiego ognia. W mitologii greckiej syreny uważane były za niebezpieczne i przebiegłe. Wierzono także, że pięknym śpiewem wabią marynarzy, by następnie ich utopić i wyssać z nich krew.

Advertisement

Możliwość wstępu na szczyt latarni to natomiast obiekt narastającej obsesji postaci. Bijące od niej światło symbolizuje między innymi wieczność, bezcielesność, szczęście, objawienie, moc twórczą, mądrość. Podświadome, silne pragnienie Howarda ma więc charakter poznawczy i przybiera formę metafory ludzkiego dążenia do ideału, nieśmiertelności, odkrycia tajemnicy życia i śmierci. Pojawiający się w tym kontekście fantastyczny naddatek w postaci snów zapowiada natomiast kierunek, w którym zmierza fabuła – wskazuje na stopniową utratę racjonalności osądu Howarda i daje wyraz jego podejrzeniom pod adresem Wake’a.

Nie bez znaczenia dla kondycji psychicznej młodego Thomasa jest zapewne sama konieczność przebywania z humorzastym imiennikiem. Co ciekawe, do burzliwych stosunków między bohaterami bracia Eggers dopisują też subtelne homoerotyczne sugestie, zgrabnie wplecione w toksycznie męski, kipiący testosteronem nieustanny pojedynek. Marynarza ogarnia szał, kiedy Howard próbuje wymusić dopuszczenie do latarni, która w kulturowym rozumieniu symbolizuje między innymi poszukiwanie prawdy, światło duchowe i nieśmiertelność duszy. Postawa Wake’a wiąże się więc zarówno z egoistyczną chęcią zachowania tajemnej wiedzy dla siebie, jak i z poczuciem obowiązku jej ochrony przed niegodnym iluminacji Howardem.

Advertisement

Dla początkującego latarnika szybko staje się jasne, iż seksualna wręcz obsesja mężczyzny na punkcie latarni to przejaw obłędu. Na podobną diagnozę w odniesieniu do drwala wskazują z kolei natrętne wizje Howarda. Żaden z mężczyzn nie jest więc wiarygodnym bohaterem.

Eggers

Marynarz celowo wmawia współpracownikowi, iż od przegapienia transportu powrotnego upłynęło więcej czasu niż w rzeczywistości, wypiera się też wypowiedzianych wcześniej słów. Zgrzyty w wiarygodności narracji przywodzą na myśl cieszące się szczególną popularnością na przełomie tysiącleci filmy zaliczane do nurtu mind-game films. Według Thomasa Elsaessera wyróżnia je między innymi: brak wiarygodnej psychologicznie motywacji bohatera i zawieszenie przyczynowości, rozmycie rozróżnienia na obiektywne i subiektywne, tworzenie przez protagonistę wyimaginowanego kompana czy wątpliwości bohatera, sprowadzające się do pytań w rodzaju: „kim jestem i jaka jest rzeczywistość wokół mnie?”.

Advertisement

W myśl tej interpretacji, znajdującej uzasadnienie także i z Jungowskiej perspektywy, ujawnienie, iż obydwaj mężczyźni noszą takie samo imię sugerowałoby, iż Howard i Wake to jedna osoba, zamknięta w niemającym końca cyklu, w ramach którego rozprawia się ona z przeszłością. Bohaterowie mogliby reprezentować inne aspekty jednej osobowości: Wake symbolizowałby id, poddające się pierwotnym instynktom, Howard z kolei ego, świadome norm społecznych i próbujące zachować człowieczeństwo. Hipotezę tę potwierdza chociażby prawdopodobne złamanie nogi przez drwala podczas upadku, co zrównałoby go z marynarzem pod względem niepełnej sprawności ruchowej.

high life

Równie prawdopodobne odczytanie, chyba najistotniejsze dla interpretacji całości, wiąże się z mitologią. Wake wspomina o dwóch mitologicznych postaciach. Proteus, syn greckiego boga morza Posejdona i nimfy Neidy, przedstawiany był zwykle jako nieuprzejmy, żyjący na wyspie Faros starzec. Posiadał dar wieszczenia, odznaczał się niezwykłą siłą i zmiennością kształtów. Prometeusz natomiast, syn tytana Japeta i bogini Temidy, był uosobieniem buntu wobec starych porządków, symbolem walki o postęp. Wedle mitu wykradł ogień z Olimpu i podarował go ludziom, co pobudziło ich do świadomego życia: wytwarzania narzędzi, przyrządzania jedzenia, ogrzania się.

Advertisement

Za karę został przykuty do skały na szczycie Kaukazu, gdzie orzeł co dzień wydzierał mu kawałek wątroby. Choć postaci te nigdy nie spotkały się w ramach jednego mitu, ich drogi w sposób metaforyczny przecięły się w filmie braci Eggers. Wake-Proteus to starszy, opryskliwy mężczyzna, mieszkający na wyspie, którego profetyczne zdolności ujawniają się w chwili przepowiadania przyszłości nieświadomemu Howardowi. W trakcie walki Wake zmienia swoją postać: staje się kolejno Winslowem, syreną i Posejdonem. Thomas Howard to z kolei odpowiednik Prometeusza. Po zabiciu Wake’a drwal wspiął się na szczyt latarni, nie był jednak gotowy na moc oddziaływania światła. Jego blask oszołomił go i doprowadził do ekstazy, po czym wypalił mu wzrok.

W ostatnim ujęciu, inspirowanym obrazem „Prometeusz” belgijskiego symbolisty Jeana Delville’a, Howard znajduje się poza czasem i przestrzenią, składającymi się na świat przedstawiony Lighthouse. Zabieg ten może oznaczać niekończącą się powtarzalność cyklu wydarzeń. Bracia Eggers przetwarzają nieco wydźwięk mitu, czyniąc z Prometeusza człowieka niegodnego dostąpienia prawdy chronionej przez latarnię, złodzieja ukaranego za bezczelną próbę posiadania mocy, na którą nie zasługuje. Niewykluczone byłoby zapewne także odczytanie biblijne: Wake mógłby symbolizować Boga lub Szatana, wystawiających Howarda na próbę w postaci zakazu zerwania zakazanego owocu.

Advertisement

Najgłębszą interpretację umożliwia jednak kontekst mitologiczny, nadający kameralnej historii wymiar uniwersalny i kosmiczny. O wielkości Lighthouse świadczy przede wszystkim mnogość możliwości odczytania filmu, które wzajemnie się nie wykluczają. W przypadku każdego z nich podstawa jest niezmienna, bowiem jak mówił Robert Eggers: „nic dobrego nie może się wydarzyć, kiedy dwóch mężczyzn zostaje uwięzionych w ogromnym fallusie”.

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *