Connect with us

Publicystyka filmowa

FILMY i SERIE, które powinny doczekać się serialowego REMAKE’U

Poprzez serialowy remake można powołać do życia całe uniwersum, dopowiedzieć nierozwinięte wątki historii.

Published

on

FILMY i SERIE, które powinny doczekać się serialowego REMAKE'U

O remake’u – czy to w formie pełnometrażowej, czy serialowej – Władcy Pierścieni wiele razy pisałem, więc tylko tę informację tu zostawię. Czas w kinematografii mija podobnie jak w innych dziedzinach sztuki i techniki, jak również codziennym życiu. Nasz gust się zmienia, pojawiają się nowe możliwości, estetyka ewoluuje, a więc każde dzieło filmowe wcześniej czy później czeka remake. Mało tego nie tylko remake pełnometrażowy, ale mówimy tu o serialu, czyli formie o wiele dokładniejszej, cechującej się innym rytmem i wymagającej wielkiej zdolności scenopisarskiej, żeby nie zepsuć materiału źródłowego.

Advertisement

Poprzez serialowy remake można powołać do życia całe uniwersum, dopowiedzieć nierozwinięte wątki historii i rozkochać w niej nowe pokolenia odbiorców. Niekiedy jednak trzeba być cierpliwym, aż wymrze całe pokolenie miłośników danego filmu lub serii, żeby taki pełnometrażowy lub serialowy remake nakręcić. Możemy być jednak pewni, że w końcu zawsze ktoś podejmie rękawicę, znajdzie się luka w budżecie, a i ciekawość widowni zwycięży nad nieufnością wobec nowego. Bo np. już nikt nie będzie pamiętał tych starych miłośników leżących w grobach, którzy by z jakichś względów protestowali. Poniżej 10 znanych i cenionych dzieł kina, które albo już teraz nadawałyby się na remake serialowy i/lub są w tej formie realizowane, albo wkrótce osiągną ten poziom dojrzałości.

„Harry Potter”

I stało się dla wielu coś, co jest niemożliwe, wiadomo już, że powstanie serial jeszcze raz prowadzący widza przez wszystkie książki z serii. Prawdopodobnie zadebiutuje na platformie Max na przełomie 2025 i 2026 roku. Z wiadomych względów oryginalna obsada już nie zagra w produkcji. Kolejne więc pokolenie aktorów będzie miało szansę na stworzenie tak kultowych wizerunków aktorskich, jak zrobili to Daniel Radcliffe, Emma Watson i Rupert Grint. Tak się właśnie realizuje w konkretnych dziełach filmowych pokoleniowa zmiana. Fani „starego” Harry’ego Pottera wchodzą w wiek średni, a może zmierzają już w kierunku pierwszych lat starości, więc trzeba dać coś w tym uniwersum nowemu pokoleniu dzieci i nastolatków. Będzie to ciekawy eksperyment nie tylko filmowy, ale i kulturowy.

Advertisement

„Zmierzch”

Pisząc remake serialowy, mam tu na myśli scalenie całej sagi w odcinkową produkcję, bez wyraźnego rozgraniczania na poszczególne części. Co ciekawe, dla mnie samego seria zyskała po latach. Jest wręcz uroczo kiczowata i tę jej naczelną cechę koniecznie należałoby przenieść do serialowego remake’u. Byłaby to wielka szansa dla aktorów młodego pokolenia, żeby zająć miejsce Kristen Stewart i Roberta Pattinsona, którzy poszli o wiele dalej w swoich aktorskich ścieżkach i grają wielkoformatowe postaci.

„Lawrence z Arabii”

Ponad 3,5 godziny filmu pełnometrażowego to obszerny materiał na miniserial, nakręcony z wielkim rozmachem. Historia Lawrence’a tego wymaga, a dzisiejsze kino, również w zakresie produkcji serialowych, posiada już odpowiednie możliwości, żeby taki projekt z godnością dla pierwowzoru wykonać. Najtrudniejsza pozostaje jednak obsada ról T.E. Lawrence’a i Sherifa Alego Ibn El Kharisha. Widziałbym tu Roberta Pattinsona i Oscara Isaaca. Co zaś do gry aktorskiej, nie martwiłbym się zanadto.

Advertisement

Wręcz przeciwnie. Emfaza i niewątpliwa charyzma aktorska Petera O’Toole’a mają swoje należne miejsce w latach 60., lecz dzisiaj mogą być już obierane jako nazbyt teatralne i sztuczne. Czas to zmienić i dać historii niesamowitej postaci T.E. Lawrence’a nowe życie.

„Andriej Rublow”

Oryginał w reżyserii Andrieja Tarkowskiego to prawie 3,5 godziny trudnego, mrocznego kina z przekazem niosącym wątpliwą nadzieję dla humanizmu. Serial mógłby być podobny, tym razem jednak z zupełnie innym zacięciem politycznym, skierowanym na wschód, niż to, które zawarł w produkcji Tarkowski. Niemniej budowa rozdziałowa świetnie nadaje się na odcinki. Osiem odcinków to osiem rozdziałów wędrówki Rublowa przez Ruś, podróży pełnej krwi, moralnej zgnilizny i poruszania kontrowersyjnych kwestii religijnych, które można wzbogacić o odniesienia do współczesnego świata.

Advertisement

„E.T.”

Byłoby idealnie, gdyby serialem zajął się Steven Spielberg. Zawsze potrafił wyczuć, jak należy kręcić kino, które zbiera przed ekranem całe pokolenia. E.T. jest produkcją wymagającą odświeżenia, z uniwersalnym przekazem moralnym niezależnie od czasów powstania. Serial mógłby nawet zachęcić nowych widzów do obejrzenia starszej wersji, a przy tym – jeśli byłby dobrze zrobiony – stać się cenną pozycją w niezbyt obfitującej serialami filmografii Spielberga. Poza tym, czy widzowie nie są ciekawe, jak wielki reżyser tworzy remake swojego filmu?

„Dziennik Bridget Jones”

Jestem zdziwiony, że nikt jeszcze nie wykorzystał tej luki w uniwersum Bridget, póki Renée Zellweger jest nadal na tyle młoda w swojej dojrzałości, że może wcielić się w pannę Jones przeżywającą swoje niekończące się perypetie miłosne. Chociaż w sumie jej starsza wersja również byłaby dobrym pomysłem, kiedy już po wystarczających przejściach ze swoim ukochanym Darcym decyduje się spędzić jesień życia z wciąż niepokornym Danielem Cleaverem. Byłby to materiał na kilka sezonów.

Advertisement

„Poszukiwany, poszukiwana”

Premiera tego polskiego hitu miała miejsce w 1973 roku, a główną rolę zagrał Wojciech Pokora. Celowo piszę te dla wielu widzów oczywiste informacje, żeby ci nieco młodsi również je sobie dobrze zapamiętali. Te 50 lat, które minęło, jest wystarczającym okresem, żeby ktoś z polskich twórców odważył się i sięgną po ten pomysł, kręcąc serialowy, jednosezonowy remake, powiedzmy na 6 odcinków. Tyle wystarczy na przedstawienie, jak Stanisław Maria Rochowicz został posądzony o kradzież obrazu Bogdana Adamca, musiał ukrywać się w przebraniu kobiety-służącej (u np. 4 rodzin) i w ostatnim odcinku nareszcie znalazł winnego kradzieży. Czy nie mógłby z tej historii powstać kultowy miniserial współprodukowany np. przez Amazona lub HBO?

„Kingsajz”

Filmowi należy się remake zarówno w formie pełnometrażowej, jak i serialowej. Dzisiaj dopiero kino umożliwia należytą prezentację świata krasnoludków, lecz czy aktorska walka z legendą postaci Jacka Chmielnika, Jerzego Stuhra i Katarzyny Figury mogłaby być wygrana? Tę rękawicę mogliby podnieść tylko Polacy. Nie wyobrażam sobie realizacji tego pomysłu przez kogoś innego. Dlatego serial. Ostatnie poczynania polskiej kinematografii w tej dziedzinie dają nadzieję, że ta sztuka mogłaby się udać. Mam tu na myśli m.in. tytuły The Office PL, Król, Wielka woda, Żmijowisko czy też Szadź. Wiem, że nie ma wśród nich tego specyficznego gatunku, jakim jest komedia z elementami fantasy i SF, ale materiał gotowy właściwie jest, wystarczy tylko go przepisać w miniserial.

Advertisement

„Okno na podwórze”

Remake w postaci jednego sezonu w formie miniserialu zupełnie by wystarczył. Zastanawiam się tylko, czy treść zasadzałaby się na rozwikłaniu jednej zagadki morderstwa, czy kilku, a więc czy z odcinka na odcinek zachowywana byłaby ciągłość fabuły. Nad tym trzeba by się jeszcze zastanowić. Miniserial bardziej jednak pasuje do jednej, rozbudowanej sprawy, którą stara się rozwikłać przykuty do wózka fotograf. Przypomnę tylko, że pełnometrażowy remake wersji Alfreda Hitchcocka z 1954 roku został już nakręcony. Premiera miała miejsce w 1998 roku, a główną rolę zagrał już wtedy sparaliżowany Christopher Reeve, udowadniając wraz z Jeffem Blecknerem, że nie trzeba bać się reżyserskich legend.

„Taksówkarz”

Taksówkarza zostawiłem sobie na koniec, bo to obok Andrieja Rublowa najcięższa produkcja w tym zestawieniu, aczkolwiek o wiele bardziej kultowa w porównaniu z filmem Tarkowskiego. W roli Travisa widziałbym np. Michaela Rookera. Taka mocna rola byłaby dla niego zwieńczeniem kariery. A co do samej natury remake’u, mógłby to być serial inspirowany Taksówkarzem Martina Scorsesego, coś w rodzaju sequela albo wręcz crossovera. Ważne, żeby doprowadzić historię do końca, co nie zostało zrobione w pierwowzorze.

Advertisement

Filozof, zwolennik teorii ćwiczeń Petera Sloterdijka, neomarksizmu Slavoja Žižka, krytyki psychoanalizy Jacquesa Lacana, operator DTP, fotograf, retuszer i redaktor związany z małopolskim rynkiem wydawniczym oraz drukarskim. Od lat pasjonuje się grami komputerowymi, w szczególności produkcjami RPG, filmem, medycyną, religioznawstwem, psychoanalizą, sztuczną inteligencją, fizyką, bioetyką, kulturystyką, a także mediami audiowizualnymi. Opowiadanie o filmie uznaje za środek i pretekst do mówienia o kulturze człowieka w ogóle, której kinematografia jest jednym z wielu odprysków. Mieszka w Krakowie.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *