search
REKLAMA
Zestawienie

Filmy i seriale NA POPRAWĘ HUMORU po porażce polskiej reprezentacji na Mistrzostwach Europy w piłce nożnej

Produkcje, które powinny poprawić humor, a przy okazji zapewnić też rozrywkę gwarantującą chwileczkę zapomnienia po nieudanym turnieju w wykonaniu naszych piłkarzy.

Marcin Kempisty

24 czerwca 2021

REKLAMA

Niby człowiek wiedział, a jednak się łudził. Fakty jednak, w przeciwieństwie do buńczucznych obietnic, nie kłamią – Polska właśnie odpadła z piłkarskich Mistrzostw Europy 2020. Dla niektórych może to być tak istotne jak to, co zjadł na śniadanie Marilyn Manson, dla innych jednak może to być powodem wszechogarniającego smutku. Piłkarscy fani wiedzą, co mam na myśli – to oczywiste, że piłka nożna to tylko sport, dla zdecydowanej większości ludzi jedynie dodatek do codzienności, jej oglądanie zaś to jedna z wielu form spędzania czasu. 

Tak się jednak składa, że w zupełnie irracjonalnych okolicznościach człowiek może stracić głowę: zwyzywać ukochanego gwiazdora albo wynieść pod niebiosa znienawidzonego zawodnika. Tak to już jest, gdy to serce dyktuje warunki w porywach piłkarskiej gorączki. Skoro jednak reprezentacja Polski odpadła, to trzeba jakoś ukoić swoje zszargane nerwy – na tę okoliczność proponuję obejrzenie kilku produkcji, które z różnych powodów powinny poprawić humor, a przy okazji zapewnić też rozrywkę gwarantującą chwileczkę zapomnienia po (kolejnym) nieudanym turnieju w wykonaniu naszych piłkarzy.

1. Goście Wieczerzy Pańskiej

Nie wszystko, co wesołe, musi poprawiać humor. Czasami można ponapawać się nieszczęściem bliźnich. Naprzeciw oczekiwaniom wychodzi Ingmar Bergman z prawie całą swoją twórczością, ale na plan pierwszy wysuwają się między innymi szalenie przygnębiający Goście Wieczerzy Pańskiej. Mała osada ulokowana w miejscu, o którym Bóg zapomniał, zamieszkana przez odizolowaną od nadziei trzódkę oczekującą na cud, ewentualnie koniec świata – tak w krótkim zarysie prezentuje się fabuła szwedzkiego dramatu o utracie wiary w Boga i tego procesu konsekwencjach. Film Bergmana jest bez wątpienia jednym z największych osiągnięć kinematografii, a przy okazji ukazuje, że w Szwecji to jednak poza wielkimi miastami smutno się żyje.

2. Angielska gra

Miniserial wyprodukowany przez Netfliksa, którego scenariusz napisał twórca Downton Abbey Julian Fellowes, opowiada o początkach profesjonalizacji piłki nożnej, kiedy to jeszcze nie pieniądze, lecz pasja, talent i zaangażowanie wiodły prym w tym sporcie. Serial Fellowesa jest przykładem szlachetnego kłamstwa, jest bowiem zrealizowany ku pokrzepieniu serc, gdy pokazuje, że w wyniku odpowiednio silnego nacisku bogaci odpuszczają w wykorzystywaniu swoich przywilejów. W produkcji Netfliksa ostatecznie wygrywa miłość do futbolu, więc szczególnie polecam seans osobom wrogo nastawionym do pomysłu stworzenia klubowej Superligi w Europie, a także ludziom pragnącym wierzyć w to, że za sprawą odpowiedniego treningu każdy amator jest w stanie osiągnąć znacznie wyższy poziom umiejętności. W Angielskiej grze ukazane jest piękno piłki nożnej jako gry zespołowej, w której każdy trybik musi ze sobą współgrać, bo inaczej maszyna zaczyna szwankować.

3. Do utraty sił

Naturalnie, w kategorii najlepsze filmy bokserskie zawsze i wszędzie będzie wygrywać Rocky, ewentualnie Wściekły byk, dlatego dla odmiany proponuję nowszą produkcję, w której Jake Gyllenhaal wciela się w utytułowanego sportowca tracącego wszystko w wyniku rodzinnej tragedii. Do utraty sił to typowa historia od superbohatera do zera i z powrotem, niemniej jednak warto jej poświęcić dwie godziny życia ze względu na fenomenalną główną rolę oraz banalne, a mimo to poruszające przesłanie – kto nie zawalczy o siebie, nigdy nie będzie na szczycie. A kto nie doznał goryczy ni razu, ten nie dozna słodyczy w niebie. Kino sportowe najwyższej próby, którego twórcy udowadniają, że można wciąż tworzyć powtarzalne historie potrafiące zachęcić do walki o siebie i przezwyciężanie wewnętrznych słabości.

4. To wspaniałe życie

Film Franka Capry jest uniwersalną opowieścią o podnoszeniu się z najgorszych życiowych kłopotów, która nigdy się nie zestarzeje. Od premiery w 1946 roku minęło wiele lat, a mimo to nie ma chyba drugiej takiej produkcji, która potrafi tak skutecznie przeciągnąć widza z nieba do piekła, by na samym końcu wlać w serduszko bardzo dużo pożywnej nadziei na lepsze jutro. Wydawać by się mogło, że główny bohater filmu To wspaniałe życie, grany przez Jamesa Stewarta, ma wszystko, czego potrzeba do szczęścia – dom, kochającą rodzinę i dzieci – lecz nadal błąka się po bezdrożach depresji, gdy los rzuca mu kolejne kłody pod nogi. I gdy wydaje się, że już stracił chęć do dalszego życia, z nieoczekiwanej strony przybywa dla niego ratunek. Jestem pewien, że nie ma lepszego filmu na odtrutkę po doznaniu smutnych wydarzeń. To wspaniałe życie zawsze potrafi naładować widza pozytywną energią.

5. Biuro (US)

Wprawdzie choć jestem przeciwny nadmiernemu atakowaniu polskich piłkarzy po prezentowanych przez nich wyczynach, to w pewnych momentach zgadzam się z głosami osób twierdzących, że część z tych sportowców nie potrafi przełożyć formy klubowej na mecze reprezentacji. Jak gdyby nagle doznawali zaćmienia mózgu, przez które nawet najprostsze czynności zaczynają sprawiać im ogromne trudności. W takich chwilach polska ekipa kojarzy mi się z pracownikami tytułowego biura – Dunder Mifflin. Gdyby bohaterów wyciągnąć z tego środowiska i zapewnić im zdrowsze warunki pracy, na pewno odznaczaliby się znacznie większą pewnością siebie, produktywnością, a przede wszystkim gotowością na przestrzeganie pracowniczych procedur. A że funkcjonują ciągle w tym samym sosie i przyzwyczajają się do korporacyjnej mizerii, to nic dziwnego, że zamiast pracy inne rzeczy przychodzą im do głowy. Biuro, zwłaszcza wersja amerykańska, to najlepszy serial na poprawę humoru. Grupa „ekscentrycznych” bohaterów często bowiem udowadnia, że nie ma takiego problemu, z którym nie można sobie poradzić.

6. Opowieści z pętli

Wzruszający serial Amazona opowiada o dziwnych wydarzeniach dziejących się w małym miasteczku, w którego centrum ulokowane jest tajemnicze laboratorium. Historie science fiction, oparte na grafikach Simona Stalenhaga, wprowadzają widzów w świat pełen smutku, melancholii, poczucia niezrealizowanych marzeń i porzuconych nadziei. Doświadczanie wespół z bohaterami tego smutku dostarcza jednak ładunek katarktyczny. Okazuje się bowiem, że zamiast wymyślnych podniet, które regularnie sobie serwujemy, wystarczą chwile bliskości z najważniejszymi dla nas osobami. W takich momentach okazuje się, że wszelkie problemy i żale, również wynikające ze słabego wyniku polskiej reprezentacji na Mistrzostwach Europy, nie są tak naprawdę istotne. Liczy się miłość, zaufanie, poczucie, że obcuje się z dobrymi ludźmi i tworzy razem coś wyjątkowego. 

7. Piłkarski poker

Piłkarski poker

W polskim kinie nie powstała lepsza opowieść dotycząca rodzimego futbolu. Dzieło Janusza Zaorskiego składa się ze wszystkich elementów niezbędnych do tego, by można było mówić o dziele spełnionym. Po pierwsze temat – korupcja w polskiej piłce nożnej trwała w najlepsze przez kolejne dziesięciolecia, najważniejsze osoby funkcjonujące na naszym poletku również brały w niej udział (czemu oczywiście zaprzeczają mimo jednoznacznych dowodów w postaci np. billingów), tak że pod tym względem Piłkarski poker jest nader aktualny. Po drugie, reżyserowi udało się zaangażować w ten projekt plejadę wybitnych aktorów na czele z Januszem Gajosem i Marianem Opanią. Po trzecie, Piłkarski poker to kopalnia spiżowych cytatów, którymi można posługiwać się w zwyczajnych okolicznościach. Wreszcie po czwarte, ale być może najważniejsze, film Zaorskiego opiera się na znakomicie napisanym scenariuszu. Finał jest oczywisty i do przewidzenia, co nie zmienia faktu, że twórcom udaje się jednocześnie być blisko protagonisty, a przy okazji rejestrować minioną rzeczywistość z jej absurdami i patologiami na czele. Takich filmów – sportowych i tragikomicznych – ze świecą szukać w polskiej kinematografii. No i pamiętajcie – z polskich piłkarzy tylko Laguna był w stanie złamać swoim strzałem poprzeczkę bramki rywali.

Marcin Kempisty

Marcin Kempisty

Serialoholik poszukujący prawdy w kulturze. Ceni odwagę, bezkompromisowość, ale także otwartość na poglądy innych ludzi. Gdyby nie filmy Michelangelo Antonioniego, nie byłoby go tutaj.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA