Publicystyka filmowa
Filmowe SCENY, które ZATRZĘSŁY internetem
W filmie JOKER kluczowe sceny, jak taniec na schodach, tworzą memy i wyraziste wspomnienia, które trwale zapadają w pamięć.
Wiele z nich stało się podstawą niezliczonej ilości memów, jak również kwestie w nich wypowiadane weszły do potocznego języka, często tak głęboko, że nie jesteśmy świadomi, skąd je znamy. Nie sposób wymienić je wszystkie, zresztą nie byłoby w tym nic emocjonującego, a jedynie męcząca i niekończąca się wyliczanka. Dlatego zdecydowałem wspomnieć jedynie te, które spełniają trzy warunki – są memiczne, więc znane w Internecie, pochodzą z filmów w miarę nowych, to znaczy istniał już wtedy Internet dla indywidualnego odbiorcy, oraz przywołują wspomnienia, tzn, zapoznałem się z nimi w jakimś kluczowym dla mnie momencie życia lub uważam je za konstytutywny element mojej kulturowej socjalizacji.
Joker na schodach i ucieczka Jokera, Joker (2019), reż. Todd Phillips
Oczywiście do tematu najbardziej pasuje scena tańca Jokera na schodach. Ten moment filmu jest kluczowy dla osobowości czarnego charakteru. Joker naprawdę jest sobą i już tyko formalnym krokiem jest popełnienie morderstwa, które stanie się symbolem społecznego nieposłuszeństwa biedoty wobec skupiających bogactwo i władzę elit. Joker staje się iskrą wyzwalającą bunt, narzędziem rewolucji klasowej, a jego taniec zewnętrznym objawem nieuniknioności nadchodzących wydarzeń. Nie dziwię się więc protestom widzów ani oskarżeniom o propagowanie przemocy. Jokerowski nihilizm nie jest jedynie fikcją, którą obserwujemy na ekranie, ustosunkowujemy się do niej moralnie, jak to do mordercy, czyli negatywnie, i nic w nas po seansie nie zostaje.
Joker Todda Phillipsa podziałał wychowawczo – może nie w sensie wzrostu przemocy na ulicach, ale pobudzając świadomość do myślenia o relacjach społecznych w rzeczywistości. Taki wzrost krytycyzmu zawsze wzbudzi lęk wśród establishmentu, bo od tego zwykle zaczyna się rewolucja. Schody w Bronxie stały się dzięki Jokerowi turystyczną atrakcją. Na YouTubie sam fragment tańca Arthura ma dziesiątki milionów wyświetleń.
Zupełnie innym rodzajem sceny, zapewne nie tak znanej w sieci, jest ucieczka Jokera ze szpitala. Ubrany w biały uniform, podąża korytarzem, a na posadzce zostają po nim krwawe ślady. Zamordował kogoś przed chwilą czy to tylko urojenie, jak całe jego życie mordercy?
Wersja skrócona
Pigułki Morfeusza, Matrix (1999), reż. siostry Wachowskie
W roku 1999 Internet, jaki znamy dzisiaj, jeszcze raczkował. Pierwsze łącze posiadłem niczym Gollum swój pierścień dopiero dwa lata później. Niemniej scena, w której Morfeusz proponuje Neo dwie pigułki, scaliła się z siecią tak mocno, że do dzisiaj krąży po łączach w postaci memów, inspiracji graficznych i słownych żartów.
Poza tym jest estetycznie znakomicie zrobiona. Skórzane fotele, stylizowane, zniszczone wnętrze sugerujące, że dawne czasy przepychu już minęły, Morfeusz zwiększający napięcie rozmowy za pomocą lśniącego pudełka, które obraca w dłoniach, jego ciemne okulary, aż w końcu pigułki i bardzo autorytatywne zaproszenie do sprawdzenia, gdzie prowadzi królicza nora. Dzięki siostrom Wachowskim koncepcja Platońskiej jaskini wreszcie nabrała pobudzającego wyobraźnię kształtu.
Wjazd w burzą piaskową, Mad Max: Na drodze gniewu (2015), reż. George Miller
Właściwie jest to połączenie burzy piaskowej z tornadami. Zaczyna się od olśniewającego wizualnie pościgu siepaczy Wiecznego Joe za cysterną prowadzoną przez Cesarzową Furiosę. Max jest przykuty do jednego z samochodów.
Na twarzy ma maskę, co nadaje scenie masochistyczny wymiar. Siepacze próbują za wszelką cenę zatrzymać cysternę. Używają do tego wymyślnej broni, np. dzid zakończonych ładunkami wybuchowymi lub obracających się tarcz tnących. Kamera bez przerwy zmienia ustawienie, co jeszcze zwiększa dramatyzm sceny. Aż tu nagle przed całym tym pustynnym pościgiem zjawia się wielki tuman burzy piaskowej. Cysterna wjeżdża w niego, a za nią pojazdy armii Wiecznego Joe prowadzone przez jego zniekształconych genetycznie synów. Jeden z nich siedzi za kierownicą auta, na którym znalazł się również Max. Widząc, jak tornada rozrywają samochody, Nux zaczyna krzyczeć – What a lovely day!
Zjazd Jordana, Wilk z Wall Street (2013), reż. Martin Scorsese
Scena odczytywana jednoznacznie komediowo, chociaż w swojej głębszej wymowie jest wyjątkowo tragiczna. Chęć roześmiania potęguje dodatkowo głos narratora, którym jest DiCaprio. Omawia on dokładnie, co się z nim dzieje, np. że z pominięciem fazy mrowienia przeszedł od razu do fazy ślinienia się. Mało tego, odkrył nawet zupełnie nową fazę – porażenia mózgowego. Chodzić nie mógł, ale pozostała mu jeszcze zdolność czołgania się. Wykorzystał ją więc do wydostania się z Country Clubu. Kolejną przeszkodą okazały się schody, a następnie samochód. Otwierane do góry drzwi to w takich sytuacjach nie lada wyzwanie. Nie próbujcie tego w domu. W sumie raczej na pewno nie spróbujecie, bo kto z nas ma auto z drzwiami otwieranymi do góry?
Pstryknięcie Thanosa czy pstryknięcie Iron Mana?, Avengers: Wojna bez granic (2018), Avengers: Koniec gry (2019), reż. Anthony Russo, Joe Russo
Pstryknął również Hulk.
W sumie jego pstryknięcie jest bardzo niedocenione komercyjnie, czy też memicznie. Wszędzie panuje Thanos. Z jednej strony to całkiem naturalne, gdyż to on, przynajmniej na chwilę, realnie odwrócił bieg wydarzeń we wszechświecie. Z drugiej strony panuje jakiś emocjonalny kult Thanosa, którego członkowie skrycie popierają jego sposób rozwiązania problemów, np. z wojnami na świecie. Jakie to krótkowzroczne, objaśniałem już w artykule o absurdach w MCU. Tutaj wymieniam jedynie te sceny, które zrobiły karierę w Internecie.
Co do Iron Mana zaś, jest on na drugim miejscu po Thanosie. Ci, którzy niedowierzają, jak człowiek mógł opanować moc kamieni, skoro uszkodziła ona ciała tak potężnych postaci jak Thanos i Hulk, spieszę z wyjaśnieniem, że Iron Man tak do końca zwykłym człowiekiem także nie był. Przypomnijmy sobie eksperymenty z serum dla superżołnierzy przeprowadzane przez jego ojca.
Seks Adeli i Emmy, Życie Adeli (2013), reż. Abdellatif Kechiche
Namiętny seks Adeli i Emmy wywołał niemałe poruszenie. Scena trwała sześć minut i aż trudno uwierzyć, że może być odbierana tak erotycznie, gdy uświadomimy sobie, jaki wysiłek aktorski za nią stał. Zachowanie reżysera można z powodzeniem podciągnąć pod znęcanie się lub wykorzystywanie seksualne. Zarówno Adèle Exarchopoulos, jak i Léa Seydoux skarżyły się, że czuły się poniżane, musiały udawać orgazm przez wiele godzin, bo szef wciąż nie był zadowolony z efektu. Aktorki czuły się jak prostytutki i stwierdziły, że już nigdy nie będą współpracować z takim człowiekiem jak Abdellatif Kechiche.
Jak więc potraktować Życie Adeli, skoro za tym przecieraniem szlaków w pokazywaniu homoseksualnej miłości na ekranie stoi jawne wykorzystywanie kobiet?
Kiedy Calvin Candie pije, Django (2012), reż. Quentin Tarantino
Dosłownie wczoraj widziałem mema z ujęciem Leonardo DiCaprio wznoszącego toast z cynicznym uśmiechem.
Warto jednak przypomnieć sobie oryginał, który jest podobnie prześmiewczy, co memy, do których został wykorzystany. W odpowiedzi na stwierdzenie Schultza: You can’t imagine what it’s like not to hear you native tongue for four years, Calvin odpowiada: Hell, I can’t imagine two weeks in Boston. Wtedy jego czarnoskóry służący zaczyna się głośno śmiać. Jak zinterpretować słowa DiCaprio? Otóż nawet Amerykanie mają z tym problem. Niektórzy twierdzą, że to przytyk do Bostonu, w którym żyli obok siebie w pokoju czarni i biali. Inni zaś sądzą, że Tarantino zrobił sobie wycieczkę do osób irlandzkiego pochodzenia, których w Bostonie jest sporo.
Trzecią teorią jest żart z samego DiCaprio, a dokładniej z jego roli w Infiltracji, której akcja ma miejsce właśnie w Bostonie. A wy co sądzicie?
Przemowa Hitlera, Upadek (2004), reż. Oliver Hirschbiegel
Sednem tej pamiętnej sceny jest przekazanie Hitlerowi wstrząsającej informacji, że Felix Steiner nie jest w stanie przyjść Berlinowi z odsieczą ze względu na brak wystarczających środków wojskowych. Wtedy zszokowany Hitler zaczyna swój kompulsywny monolog. Internet aż kipi od różnych przeróbek tej sceny.
Wyczyny polskiego rządu, Covid-19, „polskie” obozy zagłady, zmartwychwstanie Jezusa, faktury KOD-u, Cyberpunk 2077 itp. Rozstrzał tematyczny jest tak wielki, że każdy fan satyry z pewnością odnajdzie coś dla każdego. Nie byłoby takiej możliwości, gdyby nie talent w odtwarzaniu emocji zaprezentowany przez Bruno Ganza.
Jestem Groot, Strażnicy Galaktyki (2014), reż. James Gunn
W tym przypadku nie chodzi o jedną scenę, ale o kilka. W każdej z nich Groot wypowiada jedną frazę – Jestem Groot. Wydawać by się mogło, że nie ma w niej treści, ale to mylne wrażenie. Za każdym razem brzmi ona inaczej.
Vin Diesel podołał karkołomnemu zadaniu. Musiał za pomocą dwóch słów oddać coraz to inne emocje, a nawet opisać widzowi sytuację, w której znaleźli się bohaterowie – nie tylko sam Groot. Jeśli chcecie zapoznać się z dubbingowym kunsztem Vina Diesela, na YouTubie jest dostępny filmik, w którym jest on gościem Jimmy’ego Fallona w programie „The Tonight Show”. Fallon go nieco podpuszcza, żeby wypowiadał kwestię Groota w wielu językach. Niektóre próby są naprawdę zabawne.


