Publicystyka filmowa
FANDOM! Z czym to się je?
FANDOM! Z czym to się je? odkrywa tajemnice społeczności fanowskich, łącząc pasjonatów kultury popularnej w niezwykłe królestwo entuzjazmu.
Odwołując się do etymologii słowa fandom, należy zaznaczyć, że wywodzi się z połączenia dwóch angielskich słów: fanatic, oznaczającego fanatyka, oraz kingdom, czyli królestwa. Wykorzystuje się je w celu opisania społeczności fanowskich, które skupione są wokół różnego rodzaju wytworów kultury popularnej.
Informacje ogólne
Najprościej rzecz ujmując, w przypadku fandomu mamy do czynienia z grupą ludzi, którzy aktywnie uczestniczą nie tylko w konwentach, ale również spotkaniach fanowskich czy komunikują się ze sobą za pomocą Internetu. Po raz pierwszy pojęcie to wykorzystane zostało do określenia miłośników fantastyki naukowej, niemniej powołując się na P. Siudę, można powiedzieć, że współcześnie służy do opisu grup fanowskich, które skupione są wokół poszczególnych wytworów kultury popularnej: filmów, komiksów, książek czy seriali telewizyjnych.
Istnienie fandomu nie jest możliwe, jeżeli nie występują osoby, które tak działają i udzielają się w danej grupie w sposób aktywny. Mamy bowiem do czynienia z fanami, którzy warunkują dalszy rozwój społeczności fanowskiej.
Koncentrując się na charakterystyce, warto podkreślić, że w większości fandomów obecna jest hierarchia. Co prawda na ogół jest ona prawie niewidoczna, niemniej zdarzają się sytuacje, kiedy niektórzy fani wywyższają się ze względu na to, iż znacznie dłużej niż inni przynależą do określonej społeczności. W niektórych sytuacjach hierarchia warunkowana jest między innymi poprzez poziom zaangażowania.
Mimo iż fani funkcjonują w ramach grupy, starają się ustawicznie utrzymywać swój indywidualizm. W poszczególnych fandomach da się zauważyć różne poglądy, inny poziom zaangażowania czy odmienne sposoby udzielania się w takiej społeczności. Na chwilę obecną nie ma żadnych określonych reguł na to, jak dana osoba powinna się zachowywać, by być fanem.
Trochę historii
Badacze fandomu nie są jednak zgodni co do tego, w którym dokładnie momencie powstał pierwszy fandom. Na podstawie tekstu Edukacyjne i wychowawcze aspekty uczestnictwa w społecznościach fanów (fandomach) możliwe jest uznanie, że pierwsza społeczność powstała w roku 1813, kiedy to pojawiła się książka Duma i uprzedzenie. W kolejnych latach fani tworzyli bowiem własne amatorskie powieści o dalszych losach ulubionych bohaterów. Zdaniem niektórych jako pionierskie fandomy należy wskazać grupy science fiction, które pojawiły się na początku XX wieku. Co prawda początkowo nie były one zbytnio rozbudowane, a społeczność cechowała się tym, że była dość nieliczna.
Wszystko zmieniło się w latach 30., kiedy to Hugo Gernsback zapoczątkował pierwszy amerykański fandom fantastyki naukowej. Na łamach czasopisma „Amazing Stories” zachęcał on czytelników do pisania listów ze swoimi przemyśleniami na temat poszczególnych tekstów. W konsekwencji większość z nich zaczęła nie tylko korespondować ze sobą, ale również regularnie się spotykać. Rok 1934 to początek pierwszego oficjalnego fandomu, który występował pod postacią Science Fiction League.
W przypadku społeczności fanowskich mamy do czynienia ze wspólnotą jednostek, które na podobnym poziomie dzielą między sobą fascynację danymi wytworami kultury. Mowa w tym przypadku między innymi o fandomie literatury, muzycznym czy medialnym. Jeżeli chodzi o ostatni z przykładów, to należy zaznaczyć, że koncentruje się on na produktach związanych z kinem oraz telewizją. Współcześnie najbardziej zauważalny i aktywny jest fandom miłośników seriali telewizyjnych, stanowiący jeden z odłamów fandomu medialnego.
Koncentrując się na kategorii serialowych fandomów, nie można zapominać, że jest ich niezmiernie dużo, przy założeniu, że liczbie seriali prawdopodobnie odpowiada liczba fandomów. Odróżniają się jednak od siebie nie tylko wielkością, ale i aktywnością oraz powszechnością, co przekłada się w sposób bezpośredni na bycie dostrzeganym przez osoby, które nie mają nic wspólnego ze społecznościami fanowskimi.
Jako pierwszy znany fandom serialu wskazuje się Trekkies, czyli fanów produkcji telewizyjnej Star Trek, który funkcjonuje do dzisiaj. Istotne jest, że mamy do czynienia ze społecznością, która jest niezwykle zróżnicowana wewnętrznie. Chodzi bowiem o podział na fanów wyłącznie serialu oraz fanów produkcji filmowych pod marką Star Trek.
Słynne marki
Zanim przejdę do analizy fanów serialu Sherlock, zaznaczę, że jego początków należy upatrywać w roku 1893, kiedy to sir Artur Conan Doyle uśmiercił Sherlocka Holmesa w odmętach wodospadu Reichenbach. I tutaj po raz pierwszy swoją obecność ujawnił sherlockowy fandom, który przez długie dni koczował pod domem pisarza, domagając się powrotu swojego ulubionego bohatera w kolejnych książkach. Doyle, zmęczony nękającymi go fanami oraz ogromną wręcz liczbą listów od zmartwionych czytelników, w końcu zdecydował się „wskrzesić” genialnego detektywa w opowiadaniu – The Empty House z 1903 roku.
Pierwszy oficjalny sherlockowy fanfik ukazał się w roku 1942. Jego autorem był Vincent Starrett i był on zatytułowany po prostu 221 B. Autor uzyskał również zaszczytny tytuł pierwszego sherlockiana w historii fandomu.
W w latach 30. XX wieku największą barierą dla różnego rodzaju społeczności fanowskich była bariera przestrzenna, która uniemożliwiała im spotykanie się w sposób regularny. Jeżeli chodzi o pierwsze oficjalne spotkanie, które określono mianem konwentu, odbyło się ono w roku 1936, kiedy to fani z Nowego Yorku spotkali się z osobami z Filadelfii, również należące do tego samego fandomu.
Gwałtowne zmiany w fandomie nastąpiły w drugiej połowie XX wieku, kiedy to, jak wspomniano, pojawił się serial Star Trek oraz do kin weszły Gwiezdne wojny. Korespondencja okazała się niewystarczająca, a fani coraz częściej spotykali się w miejscach publicznych. Dodatkowo bardzo popularną formą stały się konwenty. Na początku koncentrowały się wyłącznie na tematyce science fiction, niemniej na przełomie lat 70. i 80. XX wieku fandomy zaczęły organizować własne spotkania – w 1972 zrobili to między innymi fani Star Treka w Nowym Jorku.
Filmy oraz seriale stawały się coraz popularniejsze, w związku z czym fandomy rozrastały się, by stać się niejako międzynarodowym fenomenem. Przejawów ich działalności upatrywano nie tylko w uczestnictwie w konwentach czy dyskusjach, ale również w pojawieniu się tak zwanych fanfików, czyli materiałów opartych na oryginalnym materiale.
Nie można jednak zapominać, że największe zmiany przyszły, gdy Internet zaczął się stawać coraz powszechniejszy. Członkowie fandomu od tego czasu mogą komunikować się w sposób nieograniczony. Stał się on miejscem, gdzie publikowane są fanfiki, fanarty oraz dzięki któremu możliwe jest uzyskanie informacji na temat danego produktu popkultury. Przykładowo fani serialu Sherlock mają całą stronę poświęconą ubraniom oraz przedmiotom wykorzystanym w serii z opisem, gdzie można je obecnie nabyć.
Dzięki Internetowi ułatwiona została nie tylko komunikacja. To przede wszystkim „miejsce” gdzie funkcjonują praktycznie wszystkie współczesne społeczności. Istotne jest, że dzięki stronom oraz blogom gromadzą się osoby, które wcale nie należą do fandomu bądź się z nim nie utożsamiają z różnych powodów. Praktycznie każdy z nas ma dostęp do tych treści, bez względu na to, w jakim miejscu na świecie się znajduje. Spowodowało to szybki wzrost członków społeczności fanowskich, które przestały przejawiać wyłącznie charakter lokalny, a stały się zjawiskiem globalnym.
Analizując ewolucję serialowego fandomu, posłużę się przykładem mojego ulubionego serialu – Doktor Who. Pierwsze pokolenie fanów pojawiło się pomiędzy rokiem 1963-1989, kiedy to wyświetlane były sezony zaliczane do kategorii „Old Who”. Przez bardzo długi okres czasu społeczność ta funkcjonowała w tradycyjny sposób. Mowa w tym przypadku o konwentach oraz nielicznych grupach dyskusyjnych. Warto zaznaczyć, że fandom uznał, że spotykanie się stanowi najlepszą formę komunikacji, i nie poszukiwał innych jej metod.
W tym okresie wypuszczane były również amatorskie produkcje radiowe oraz fanowskie teksty literackie. Tego typu działania były na tyle wystarczające, że grupie udało się przetrwać aż do roku 2005, kiedy to produkcja serialu została wznowiona. Interesujące jest, że nowy fandom nie składał się wyłącznie ze starych fanów, ale również zupełnie nowych osób, które pokochały produkcję BBC. Pozwoliło to na połączenie się w ramach jednej społeczności dwóch odrębnych pokoleń, które do dzisiaj nie tylko funkcjonują bez żadnych większych problemów, ale również wzajemnie akceptują poszczególne podejmowane działania.
To wręcz idealny przykład fandomu wielopokoleniowego, który jest w stanie przezwyciężyć dzielące go różnice i współgrać jako całość. Przez długi czas społeczność ta działała w sposób tradycyjny, by następnie dostosować się do wymogów XX wieku, co skutkowało nie tylko jej rozrostem, ale i unowocześnieniem działań.
Nie zawsze pozytywnie
Warto też pochylić się nad wspomnianym fandomem serialu Sherlock – produkcji z 2010 roku, która stała się swoistego rodzaju fenomenem. W tym przypadku skupię się na tym, że społeczność fanowska w większości przypadków ma dość duży problem z postaciami kobiecymi, które pojawiają się na potrzeby serii BBC. Można śmiało się pokusić o stwierdzenie, że jest to nic innego, jak mizoginizm w czystej postaci. I choć zdarzają się opowiadania (fanfiki), w których pojawiają się Molly, Irene Adler czy Mary, to nie ma ich za wiele.
Już po emisji pierwszego odcinka fani nie tylko zaczęli uwielbiać „relacje” Johna i Sherlocka, ale głównie zwracali uwagę na fakt, iż jest to serial, w którym raczej nie ma miejsca dla postaci kobiecych. W trakcie oficjalnej otwartej dyskusji na temat pierwszego odcinka padały opinie, że kobiety zostały pokazane jako totalne idiotki, które w większości przypadków są martwe lub nieustannie wszystkim usługują i wstydzą się swojej kobiecości. Kiedy do sieci wyciekła informacja, jakoby w drugim odcinku John miał iść na randkę z kobietą o imieniu Sara, w fandomie zawrzało i posypały się gromy na głowy twórców, mimo iż postać nie została jeszcze wtedy oficjalnie wprowadzona do serialu.
Podobna sytuacja miała miejsce, kiedy ogłoszono, że Irene Adler pojawi się w drugim sezonie. Wielu fanów obawiało się, że zniszczy ona „relację” Sherlocka i Johna, co było dla nich rzeczą wręcz niedopuszczalną. Nie zaprzestali krytyki nawet po emisji odcinka. Fandom z niepokojem patrzył również na pojawienie się w trzecim sezonie Mary Morstan, która ponownie nie pasowała do ich wersji związku między głównymi bohaterami. A ponieważ oryginalnie postać ta znika z kart powieści w tajemniczych okolicznościach, fani zacierali ręce i zastanawiali się, w jaki sposób scenarzyści uśmiercą bohaterkę.
Powyższy przykład pokazuje, jak fandom kreuje swój negatywny obraz, przejawiający się poprzez totalny fanatyzm, o którym wspomina między innymi badaczka, J. Jenson. Jej zdaniem w tym przypadku mamy do czynienia z niebezpiecznymi przejawami w postaci zarówno obsesyjnych jednostek, jak i rozhisteryzowanego tłumu. Wskazuje się bowiem, że fan już z samego założenia stanowi osobę, która jest potencjalnie niebezpieczna. Ludzie ci są tak zapatrzeni w swoich ulubieńców, że zdają się całkowicie oderwani od rzeczywistości, co wielokrotnie pokazali między innymi fani Sherlocka czy chociażby serialu Supernatural.
Badacze zjawiska przedstawiają dość kontrowersyjną tezę, zgodnie z którą: „fandom (…) to mechanizm kompensacji, forma organizacji osamotnionych jednostek zastępująca im «normalne» relacje społeczne”. Nie można jednak zapominać, że fandom to także grupa widzów, która jest niezwykle twórcza, poprzez konstruowanie własnej kultury, znacznie bogatszej aniżeli pierwotny produkt.
Warto zaznaczyć, iż mamy do czynienia ze wspólnotą, w ramach której jednostka nie zatraca swojej indywidualności. Można do tej społeczności nie tylko łatwo wejść, ale i wyjść, bez żadnych poważnych konsekwencji. Istotne jest jednak to, że w przypadku społeczności fanowskich pojedyncze jednostki mogą chcieć nadawać jej kształt oraz ton, niemniej nie posiadają one wystarczającej władzy nad całą wspólnotą. Każdy członek fandomu postrzega go bowiem w zupełnie odmienny sposób, w rezultacie jest to miejsce dla wielu opinii i różnych poziomów zaangażowania (choć z indywidualnego doświadczenia, wiem, że nie wygląda to tak do końca w przypadku fandomu Sherlocka).
Badacze jednak podkreślają, że współczesne grupy fanowskie cechują się również hedonizmem, jak i podejściem narcystycznym. Członkowie fandomu – na podstawie przeprowadzonych badań – wypowiadali się na temat społeczności wyłącznie w superlatywach oraz za pomocą peanów na jej cześć. Ich zdaniem cechuje się ona niezwykłą otwartością oraz inkluzywnością i pozbawiona jest jakichkolwiek negatywów.
Bez względu na wszelkie negatywne aspekty nie można zapominać jednak, że współczesny fandom to odrębna subkultura, gdzie jako integralny element wskazuje się język, system skojarzeń, aluzji oraz memów określany mianem internetowej nowomowy. Fanowska komunikacja oparta jest na założeniach przyjętych z samego serialu, podczas gdy niektóre z nich to nic innego jak fanowska nadbudowa. Wywodzą się bowiem z interakcji pomiędzy członkami społeczności, przy jednoczesnym uwzględnieniu spontanicznych inicjatyw oraz wymyślonych żartów, wpisujących się na stałe w język fandomu.
Ewolucja
W tym wypadku należy odnieść się do dwóch najpopularniejszych akcji przeprowadzonych przez sherlockowy fandom: „I Believe in Sherlock Holmes. Moriarty was Real” oraz „SherlockLives”. Ruch „Believe in Sherlock” został zapoczątkowany po oficjalnym wpisie na fejkowym blogu Johna Watsona po wydarzeniach z odcinka Reichenbach Fall – „He was my best friend and I will always believe in Him”. Głównym założeniem tego przedsięwzięcia było przywrócenie przez fanów dobrego imienia detektywa i udowodnienie, że James Moriarty nie tylko istniał, ale stał za wszystkimi wydarzeniami z ostatniego odcinka drugiego sezonu.
Niektórzy twierdzą jednak, że to wyłącznie zgrabny ruch marketingowy, dzięki któremu fani serialu na całym świecie w bezkarny wręcz sposób mogli okazywać swoje uwielbienie dla Sherlocka. Jeżeli chodzi o „SherlockLives”, to podobnie jak w przypadku obchodów 50-lecia Doktora Who, dzięki tej akcji fani mogli okazać swoje wsparcie dla serialu. A ponieważ hashtagi są cool, we wszystkich sherlockowych postach w mediach społecznościowych musiało pojawić się to wyrażenie.
Jeżeli chodzi o ewolucję serialowego fandomu, należy wskazać również na element, jakim jest nietrwałość relacji. Zastanawiające jest bowiem, iż część fanów nie jest zainteresowana wchodzeniem w bliższe relacje między sobą. Badania na temat fandomu pokazują, że tylko niektórym członkom społeczności udało się zawrzeć przyjaźnie, które ich zdaniem są znacznie trwalsze aniżeli ich uwielbienie dla serialu. Niektórzy badacze wychodzą z założenia, że we wspólnocie opierającej się na relacjach międzyludzkich utrzymywanie kontaktów nie okazuje się tak istotne, jak początkowo mogłoby się wydawać.
Jenkins, analizując współczesny fandom, zwraca uwagę, że kreuje on wspólnotę opartą na kontencie, który w wymiarze społecznym uznawany jest za bezwartościowy oraz nieistotny, a także konsumpcji oraz braku samodzielności. Bycie wyłącznie członkiem społeczności fanowskiej to w dzisiejszych czasach za mało. Rozczarowujący może być również fakt, iż fan nigdy nie będzie się znajdował w jej centrum, gdyż coś takiego jak centrum po prostu nie występuje. Współczesny fandom funkcjonuje w ramach różnych płaszczyzn, gdzie jednostkowa tożsamość oparta jest na przynależności do określonej grupy. Pozostaje tylko pytanie: w jakim kierunku fandom seriali wyewoluuje w dalszej kolejności?
