Connect with us

Publicystyka filmowa

BOHATEROWIE FILMOWI zainspirowani PRAWDZIWYMI POSTACIAMI. Tak, oni istnieli naprawdę!

W filmie BOHATEROWIE FILMOWI zainspirowani PRAWDZIWYMI POSTACIAMI odkryj, jak prawdziwe życie stworzyło legendy ekranu. Fascynująca podróż do źródeł inspiracji!

Published

on

BOHATEROWIE FILMOWI zainspirowani PRAWDZIWYMI POSTACIAMI. Tak, oni istnieli naprawdę!

Wydawać by się mogło, że niektóre fikcyjne postacie obecnie żyją już własnym życiem. Jak się okazuje, część z nich zawdzięcza swój byt prawdziwym osobom, które stały się inspiracją do ich stworzenia. W niektórych przypadkach nigdy się nie jednak nie dowiemy, na kim wzorowane były dane postacie, możemy się jedynie tego domyślać. Dlatego na poniższej liście przedstawieni zostali prawdziwi ludzie, którzy zainspirowali twórców filmowych do stworzenia fikcyjnych bohaterów.

Advertisement

Ed Gein – Leatherface, Norman Bates, Buffalo Bill

Fani horrorów i seryjnych morderców doskonale zdają sobie sprawę z tego, że Ed Gein posłużył jako inspiracja dla kilku fikcyjnych postaci. Na przestrzeni lat 50. brutalnie mordował kobiety i bezcześcił zwłoki z pobliskiego cmentarza, przerabiając je następnie na przedmioty domowego użytku. Ciekawe jest jednak, że policji udało się udowodnić wyłącznie dwa morderstwa, choć Gein w tym czasie uzyskał przydomek – Rzeźnik z Plainfield. Twórca Psychozy mieszkał niecałą godzinę drogi od słynnej farmy mordercy, co zainspirowało go do stworzenia postaci Normana Batesa i wykorzystania także elementu, jakim były dość nietypowe relacje Geina z matką.

Ne można zapominać, iż Ed z ludzkiej skory tworzył maski, identycznie jak Leatherface, a zdaniem niektórych ze skóry kobiet chciał nawet stworzyć kostium podobnie jak Buffalo Bill z Milczenia owiec.

Advertisement

Dave Toschi – Brudny Harry

Choć na pierwszy rzut oka nazwisko Toschi wiele nie mówi, jednak postać ta zainspirowała między innymi twórców filmu Brudny Harry. Należy zacząć od tego, że był on nie tylko inspektorem w departamencie policji w San Francisco, ale także pracował przy słynnej sprawie seryjnego mordercy – Zodiaka.

Policjant zajmował się również głośną sprawą czarnoskórych muzułmańskich morderców, którą określano mianem „The Zebra Murders”. Steve McQueen oparł na jego niektórych cechach swoją postać w filmie Bullitt, jednak to Harry Callahan w całości został zainspirowany Toschim, do czego oficjalnie przyznali się twórcy serii. Z kolei przeciwnik głównego bohatera w Brudnym Harrym, czyli Skorpion, inspirowany był właśnie Zodiakiem.

Advertisement

John Gray – Dorian Gray

Oscar Wilde bez wątpienia przyczynił się niejako do powstania przygód Sherlocka Holmesa, a także powołał do życia niesławnego antybohatera, jakim jest Dorian Gray. Okazuje się bowiem, że jako jego pierwowzór wskazuje się jednego z domniemanych kochanków Wilde’a i poetę Johna Graya. Co prawda nie wszyscy się z tym zgadzają, ale bez wątpienia nie można zaprzeczyć, że coś jest na rzeczy.

Istotne jest, że zmiany w kwestii domniemanej prawdziwej tożsamości bohatera dotyczyły wyłącznie zamiany imienia John na Dorian, ze względu na to, iż w antycznej Grecji mianem Dorów określano plemię, które nie tylko wywodziło się od bohatera mitologii greckiej Dorosa, ale także praktykowało zachowania homoseksualne. Miało to niejako wskazywać, że Dorian Grey to tak naprawdę John Gray. Nie można zapominać, że poeta w momencie wydania książki był niezwykle oburzony tym, iż posłużył za inspirację do stworzenia książkowego Graya, co wywołało spór pomiędzy nim a pisarzem.

Advertisement

Forest Yeo-Thomas – James Bond

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że James Bond to postać na wskroś fikcyjna.

Okazuje się jednak, że jego twórca Ian Fleming w kreowaniu swojego bohatera oparł się aż na kilku prawdziwych osobach. Co prawda nie jest możliwe dokładne wskazanie palcem, kto był bezpośrednią inspiracją dla agenta 007, jednak wielu wierzy, że chodzi o Foresta Yeo-Thomasa, który w czasie II wojny światowej był w czołówce najlepszych szpiegów Wielkiej Brytanii. Był on tak niesamowity, że nie tylko udało mu się przeżyć przesłuchanie przez Gestapo, ale i uciec z obozu koncentracyjnego zaraz po uwięzieniu. Co prawda Fleming nigdy nie spotkał Foresta Yeo-Thomasa, jednak w czasie swojej służby dla tajnych służb wielokrotnie słyszał o jego wyczynach i przyznawał się do tego, że był nim zafascynowany. Wielu nadal wierzy, że to właśnie agent o pseudonimie „Biały Królik” dał podstawę do stworzenia postaci Jamesa Bonda.

Advertisement

Joseph Bell – Sherlock Holmes

Sir Arthur Conan Doyle, zanim powołał do życia najsłynniejszego detektywa na świecie, miał przyjemność spotkać się z doktorem Josephem Bellem, który był wykładowcą na Uniwersytecie w Edynburgu. Był on znany z tego, iż potrafił z niezwykłą precyzją stwierdzić, co dolega danemu pacjentowi, widząc go pierwszy raz na oczy, co daje bezpośrednie skojarzenie z Sherlockiem Holmesem.

Ciekawe jest, że Bell kilkakrotnie pomagał w śledztwach Scotland Yardu jako konsultant. Był on bowiem pionierem, jeżeli chodzi o medycynę sądową. Zeznawał także w sprawie morderstwa jako jeden z ekspertów. Co prawda Bell zaprzeczał, jakoby był inspiracją dla Sherlocka, jednak baczni obserwatorzy zauważą, że między nim a postacią literacką występuje zbyt dużo podobieństw. Doktor, który przez długi czas prowadził z Conan Doyle’em prywatną korespondencję, po przeczytaniu opowiadań stwierdził, że Sherlockiem był sam autor i do samego końca się tej wersji trzymał.

Advertisement

William Randolph Hearst – obywatel Kane

Postać Williama Randolpha Hearsta większości osób znana jest z tego, że jego alter ego zostało przedstawione przez Orsona Wellesa w filmie Obywatel Kane. W tym przypadku nie mamy do czynienia z podobieństwem, ale z idealnym odwzorowaniem życia Hearsta na taśmie filmowej.

Obaj wybudowali wielkie posiadłości, mieli plany, by doprowadzić do wojny z Hiszpanią i ledwo przetrwali Wielki Kryzys. Obaj prowadzili też krucjatę przeciwko skorumpowanym machinom politycznym. Film został okrzyknięty arcydziełem wszech czasów, podczas gdy Hearst tak go znienawidził, ich chciał odkupić od studia oryginalną taśmę i ją spalić. Spór zakończył się wiele lat po śmierci obu z nich, po prawie 70 latach, kiedy to film został wyświetlony w posiadłości Hearstów.

Advertisement

Frank Sinatra – Johnny Fontane

Frank Sinatra

Zdaniem niektórych bohater z kart powieści Maria Puza został zainspirowany przez samego Franka Sinatrę. Wskazuje się bowiem na zbyt dużą liczbę podobieństw pomiędzy obydwoma postaciami, a sam Sinatra wiele razy oskarżany był o niejasne powiązania z mafiozami. Dodatkowo obydwaj rozpoczęli swoją karierę w zespole, zostali artystami solowymi, mieli problem ze strunami głosowymi, ich kariera załamała się, po czym dostali rolę w filmie, która znów wywindowała ich na szczyt i za którą tak Frank Sinatra, jak i Fontane zostali uhonorowani nagrodą Akademii.

Niektórzy jednak twierdzą, że to wyłącznie zbieg okoliczności. Pojawiają się także głosy, że to „przyjaciele” piosenkarza wymusili na twórcach filmowej wersji ograniczenie roli Johnny’ego wyłącznie do kilka scen, by uniknąć dalszych porównań z Sinatrą, chroniąc jego wizerunek.

Advertisement

James Cook – kapitan James T. Kirk

Kapitan James T. Kirk jest przez wielu uwielbiany i przez jeszcze większą rzeszę osób znienawidzony. Jednak, jak się okazuje, postać ta nigdy by nie powstała, gdyby nie kapitan James Cook. Był on sławnym brytyjskim podróżnikiem, który dotarł tam, gdzie nikomu wcześniej się to nie udało, podobnie jak w przypadku bohatera serii Star Trek.

Interesujący jest również fakt, iż angielska nazwa pilotowego odcinka Where No Man Has Gone Before (gdzie żaden człowiek nie dotarł wcześniej) została zainspirowana słowami bezpośrednio pochodzącymi z dziennika żeglarza („…dalej niż jakikolwiek człowiek był przede mną”). Cieszy jednak fakt, iż twórcy serii nie zainspirowali się także charakterem kapitana Cooka, który podobno był bardzo porywczym i nieogarniętym człowiekiem.

Advertisement

Alfredo Trevino – Hannibal Lecter

W roku 1981 na kartach powieści Thomasa Harrisa zatytułowanej Czerwony smok po raz pierwszy pojawiła się postać uwielbianego przez wszystkich Hannibala Lectera. Fani przez bardzo długi czas starali się dojść, który z prawdziwych seryjnych morderców stanowił bezpośrednią inspirację dla autora.

Informacja ta została wyjawiona przez samego Harrisa dopiero w roku 2013, kiedy to przedstawił historię, w którą uwikłany był człowiek określany jako Dr. Salazar. Pisarz przyznał, że w okresie, gdy pracował jako reporter, miał przeprowadzić wywiad z niejakim Dykesem Simmonsem, który rok wcześniej został postrzelony i uratowany przez postać określaną przez niego jako Dr. Salazar. Harrisowi udzielono zgody na rozmowę z nim, podczas której był on w 100% przekonany, że rozmawia z jednym z więziennych doktorów. Naczelnik wytłumaczył mu jednak, iż jest on jednym z osadzonych. Okazało się, że tajemniczy doktor Salazar to niejaki Alfredo Trevino, który zamordował kochanka, a następnie okaleczył jej zwłoki, za co został skazany na śmierć.

Advertisement

Podejrzewano go również o kilka innych morderstw. Niestety nie udało się zebrać wystarczającego materiału dowodowego, by go skazać. Swoje ofiary po morderstwie miał pakować do bardzo małych pudełek. Po spędzeniu 20 lat w więzieniu (1981 rok) Alfredo Trevino wrócił do swojej praktyki lekarskiej w Meksyku i zmarł w 2009 roku.

Advertisement

Chociaż docenia żelazny kanon kina, bardziej interesuje ją poszukiwanie takich filmów, które są już niepopularne i zapomniane. Wielka fanka kina klasy Z oraz Sherlocka Holmesa. Na co dzień uczestniczka seminarium doktoranckiego (Kulturoznawstwo), która marzy by zostać żoną Davida Lyncha.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *