Publicystyka filmowa
SKLONOWANI! Aktorzy, którzy grali KILKA RÓL w JEDNYM FILMIE
SKLONOWANI! Odkryj, którzy aktorzy zaskoczyli grając kilka ról w jednym filmie i w jaki sposób wpływa to na fabułę.
Lista aktorów grających dwie role lub kilka w jednym filmie jest w historii kinematografii bardzo długa i nadal stale się powiększa. To bowiem kolejny sposób i narzędzie filmowców w celu uzyskania oczekiwanych efektów. Co prawda rezultat takiego działania nie zawsze jest zadowalający, ale pozwala zazwyczaj zaoszczędzić trochę pieniędzy, które wydano by przy zatrudnianiu kolejnego aktora. Istnieją jednak powody mniej przyziemne, albowiem zabieg powierzania kilku ról jednemu artyście może wzmocnić efekt komediowy, dramatyczny lub być sposobem na rozwinięcie czy efektowny zwrot akcji.
Poniższe zestawienie obejmuje najbardziej spektakularne w moim mniemaniu multiplikacje ról jednego aktora w obrębie tego samego filmu. Lista nie zawiera jednak aktorów/aktorek grających postaci, które posiadają ukrytą tożsamość (np. superbohaterowie), nie będzie tu tych samych bohaterów w różnym okresie życia, a także tych przykładów, gdy aktorzy odgrywają fizycznie jedną rolę lub udzielają głosu dwóm lub kilku postaciom (również filmy animowane).
Bliska i dalsza rodzina
Wykorzystanie tego samego aktora do zagrania protagonisty oraz jej/jego bliźniaka to powszechna w historii kina praktyka. Posiadanie „identycznego” rodzeństwa może być przecież podstawą zabawnych lub powodujących ciarki na plecach odbiorcy przygód. W celu wzbudzenia w publiczności oczekiwanych emocji filmowcy zatrudniają więc jednego aktora i liczą, że każdą odgrywaną postać przedstawi w inny sposób. Widz nie powinien przecież być całkowicie zdezorientowany i musi rozróżniać, z którym bratem lub siostrą ma akurat w danym momencie do czynienia. Nie tylko poprzez jakiś charakterystyczny atrybut, lecz właśnie przez kunszt aktorskiej gry.
Na wyżyny profesji w omawianym kontekście wspiął się np. Jeremy Irons w filmie Nierozłączni (1988) w reżyserii króla horroru wenerycznego, Davida Cronenberga. To surrealistyczna opowieść o identycznych fizycznie braciach ginekologach, których nierozłączność wystawiona zostaje na próbę wraz z pojawieniem się w ich życiu pacjentki z zadziwiającą mutacją narządu rodnego. Bliźniacy jednojajowi Beverly i Elliot Mantle’owie (w obu rolach Jeremy Irons) symbolizują dwie połówki jednej osobowości. Beverly jest uległy, ułożony, wyalienowany, damski. Elliot natomiast przebojowy, pewny siebie, męski (być może Cronenberg posłużył się tu archetypami Jungowskimi: anima i animus). Są w obrazie twórcy Muchy momenty, w których widz nie potrafi rozróżnić, czy ma do czynienia w danej chwili z Bevem, czy z Ellim. Jest to jednak zabieg celowy. Rodzeństwo Mantle stanowi jeden sprawnie działający organizm, są połączeni, jak sugeruje jedna z najlepszych scen w filmie, tkanką życia. Dobro istnieje bowiem tylko dzięki złu, a zło dzięki dobru i ta równowaga jest gwarancją istnienia wszechświata.
Do grona aktorów, którzy świetnie poradzili sobie w podwójnej roli dwóch braci, zaliczyć należy także Nicolasa Cage’a. Występując w filmie Adaptacja (2002), którego reżyserem jest Spike Jonze, Cage otarł się o perfekcję. Być może dlatego, że zagrał Charliego i Donalda Kaufmanów właśnie tak, jak chciał tego reżyser, a nie opierając się na swoim, nierzadko dziś zawodzącym, instynkcie.
Adaptacja jest skomplikowana i szkatułkowa, ale świetnie się ją ogląda. Zwłaszcza jeśli odkryjemy po seansie takie smaczki, jak ten, że w jednej ze scen filmu pojawia się sam Charlie Kaufman w roli swojego nieistniejącego naprawdę brata bliźniaka Donalda. Jakby tego było mało, w rolę Donalda Kaufmana oprócz Nicolasa Cage’a i Charliego Kaufmana wciela się również na moment Marc Coppola, czyli brat Cage’a. Wiem, że brzmi to wszystko dziwnie, ale taki właśnie jest obraz Spike’a Jonze’a. W każdym jednak razie widz nigdy nie pogubi się tutaj w grze Cage’a.
Charlie i Donald to dwa odmienne obozy, które symbolizują różne od siebie wartości. Co interesujące, Amerykańska Akademia Filmowa nominowała do Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany i Charliego, i Donalda Kaufmana, zaznaczając, że jeśli Adaptacja w tej kategorii zdobędzie nagrodę, to odbierze ją jedynie Charlie.
Jeśli w powyższych przykładach w parze z rewelacyjnym aktorstwem szła świetna reżyseria i scenariusz, to sukces filmu Legend (2015) opiera się wyłącznie na geniuszu odtwórcy głównych ról. Tom Hardy jest tu bowiem wzorowy w równoległym poprowadzeniu dwóch tak bardzo różnych od siebie postaci. Reggie Kray to zatem ten stabilny i elegancki bliźniak, z kolei Ron należy do osób niezrównoważonych, szalonych, raptownych i krwiożerczych. Podczas oglądania Legend można właściwie zapomnieć, że mamy do czynienia z tym samym aktorem, a to oznacza jego maestrię.
Wykorzystanie tego samego aktora do roli bliźniaka protagonisty to również sprytny plan na efektowny twist. Doskonałym tego przykładem jest film Prestiż (2006) Christophera Nolana, w którym każdy szczegół fabuły zdradza wyjaśnienie zakończenia i tym samym „magicznej” sztuczki, której tak naprawdę publiczność nie chce zrozumieć.
Prawdziwą rekordzistką w rolach bliźniaczego rodzeństwa jest jednak Noomi Rapace. Aktorka zagrała aż siedem ról w jednym filmie Tommy’ego Wirkoli Siedem sióstr (2017). Mimo dość ciekawego tematu przeludnienia i teorii spiskowych film norweskiego reżysera to słaba i niekonsekwentna produkcja, a Noomi Rapace nie jest niestety osobą na tyle charyzmatyczną, aby „udźwignąć” obraz Wirkoli.
Nie potrafię sobie odmówić przyjemności wspomnienia w omawianym kontekście jednego z popularniejszych filmów ery VHS. Podwójne uderzenie (1991) to przykład obrazu, który zebrał bardzo niskie noty wśród krytyków, jednak nie przeszkodziło mu to w zarobieniu ponad 80 milionów dolarów przy kosztach produkcji wynoszących ok. 18 milionów. Rolę jednoczących się po 25 latach rozłąki braciach Wagner odgrywa tu Jean-Claude Van Damme. Z perspektywy czasu oczywiście zauważam, że główne postaci są karykaturalnie przerysowane, jakby sam talent aktorski JCVD miał nie pozwalać odbiorcy rozróżnić Alexa od Chada Wagnera, mimo wszystko i tak z nostalgią wracam do filmu Sheldona Letticha. Gdzie indziej zobaczę, jak Van Damme walczy przeciwko Van Damme’owi?
Do niniejszego zestawienia warto również dodać komedie, filmy przygodowe i familijne, w których często jeden aktor wciela się w więcej niż tylko jeszcze jedną rolę bliźniaka. Na uwagę zasługuje więc z pewnością Eddie Murphy z filmu Gruby i chudszy (1996), w którym brawurowo odegrał aż siedem ról, w tym postaci różnej płci i wieku z rodziny Klump. Ciekawy jest także zabieg z drugiej i trzeciej części Powrotu do przyszłości (1989, 1990). W filmach tych Michael J. Fox grał oczywiście Marty’ego Mcflya, ale także swoje dzieci z przyszłości (syna i córkę) oraz prapradziadka z przeszłości Seamusa Mcflya.
Sobowtór
Sobowtór (z języka niemieckiego: doppelgänger, czyli podwójny wędrowiec) to paranormalny duplikat rzeczywistej postaci, który na różne sposoby objawia się protagoniście: można go ujrzeć kątem oka, na pustej drodze lub stojącego za protagonistą, gdy ten przegląda się w lustrze. Zdarza się, że sobowtór nie ukazuje się bezpośrednio oryginałowi, lecz osobom, które go znają, i robi to w miejscach i w czasie, w których fizycznie niemożliwa byłaby obecność protagonisty. Motyw sobowtóra bardzo dobrze sprawdza się w filmie i w całej jego historii był często wykorzystywany. W celu ukazania doppelgängera jeden aktor odgrywa najczęściej podwójną rolę.
Cechą charakterystyczną w wyglądzie zarówno Charliego Chaplina jak i Adolfa Hitlera był charakterystyczny wąsik przypominający włosie szczoteczki do zębów. Cała reszta ich zapewne dzieliła, czego wyraz Chaplin dał właśnie w inteligentnej satyrze Dyktator (1940). Adenoid Hynkel (Charlie Chaplin) to tyran, despota, władca absolutny, faszysta, a jego podobieństwo do bezimiennego żydowskiego fryzjera (Charlie Chaplin) jest przypadkowe.
Powoduje to oczywiście serie zabawnych sytuacji, z których kreowania Chaplin był znany. Wykorzystując jednak postać fryzjera (doppelgänger Hynkela), autor się wypowiada. To ostatnie minuty filmu, w których dominuje powaga. Chaplin jako żydowski fryzjer, którego przez przypadek uważa się za Adenoida Hynkela, przedstawia swoją wizję świata, a oklaski i brawa miały potwierdzać jego rację.
Motywem sobowtóra posługiwał się także Alfred Hitchcock, który wykorzystał Kim Novak do zagrania „podwójnej” roli w celu wyniesienia narracji na wyższy poziom. W Zawrocie głowy Madeleine Elster (Kim Novak) i Judy Barton (także Kim Novak) reprezentują cnotę i występek Johna „Scottiego” Fergusona (James Stewart). Aby film nie był zbyt łatwy w interpretacji, Hitchcock dodał postać Carlotty, prababki Madeleine, która ją nawiedzała (postać ta schodzi jednak na dalszy plan).
Madeleine staje się obsesją Johna, idealnym i pięknym lekarstwem na jego zawroty głowy, przywraca mu żądze męskości – by kontrolować, posiadać (John już nie ma gorsetu, który zmuszony był nosić od wydarzeń z początku filmu). Zakochuje się w niej do szaleństwa. Wraz ze śmiercią Madeleine, która wynikała częściowo z akrofobii Johna, próbuje on zrekonstruować przeszłość. Film wraca więc do lokacji, w których już rozgrywane były sceny (restauracja u Erniego czy galeria sztuki), a także do technicznych sztuczek, które już wcześniej wykorzystano. W filmie pojawia się Judy – lustrzane odbicie Madeleine, druga szansa dla Johna, by pozbyć się zawrotów głowy i na nowo stać się mężczyzną.
Wobec Judy Scottie nie jest już ciepłym i opiekuńczym kochankiem. Ubiera ją w kostiumy, jakie nosiła Madeleine, zabiera ją w miejsca, które odwiedzał z Madeleine. Traumatyczne wydarzenia sprowokowały go do stworzenia sobowtóra kobiety, którą kochał. Hitchcock wprowadził jednak do filmu zaskakujący zwrot akcji, okazuje się bowiem, że Judy to… Madeleine. Wiem, że w rezultacie to nie dwie odmienne role, ale wspaniale było zostać oszukanym tak jak John.
Mnóstwo w historii kinematografii sobowtórów zarówno w jej początkach, jak i dziś. Swoją cegiełkę dołożył tu także polski reżyser Krzysztof Kieślowski, który w filmie Podwójne życie Weroniki (1991) przedstawia historię życia dwóch kobiet z Polski i Francji, które wiąże niewidoczna, magiczna więź. Obie urodziły się bowiem tego samego dnia, o tej samej godzinie, tyle że w różnych miejscach i w związku z tym nie znają się nawzajem.
Ich drogi raz się przecięły. Poza wspólnymi imionami mają te same zainteresowania i pasje. Gdy jedna z nich umiera, druga odczuwa, że coś straciła. Zarówno polską, jak i francuską Weronikę zagrała Irène Jacob.
W ostatnich latach również powstało kilka obrazów z motywem doppelgängera. Warto w tym kontekście wspomnieć między innymi film-zagadkę Wróg (2013) Denisa Villeneuve’a z niesłusznie niedocenianą moim zdaniem podwójną rolą Jake’a Gyllenhaala, a także obraz Richarda Ayoade’a Sobowtór (2013) z wcielającym się w Simona i Jamesa Jesse’em Eisenbergiem.
Multiplikacje zupełnie odmiennych ról jednego aktora w jednym filmie
Aktor, który w jednym filmie ma do zagrania kilka różnych postaci musi wykazać się niezwykłymi umiejętnościami. Więcej pracy mają także ludzie od charakteryzacji. Widz nie może przecież mieć wrażenia, że ogląda wciąż tego samego bohatera. Doskonale zdawali sobie z tego sprawę twórcy Atlasu chmur (2012), w którym właściwie każdy z aktorów miał do zagrania kilka postaci różnej płci, a także koloru skóry.
Dzięki świetnej pracy charakteryzatorów i efektom komputerowym czytanie listy płac na końcu filmu dostarcza wiele zabawy, ponieważ w trakcie trwania produkcji trudno rozpoznać, że to np. Halle Berry wciela się w Ovida. Na efekty komputerowe nie mógł natomiast liczyć Stanley Kubrick, który w filmie Doktor Strangelove, lub jak przestałem się martwić i pokochałem bombę (1964) obsadził Petera Sellersa w roli kapitana Mandrake’a, prezydenta Muffleya oraz tytułowego dr.
Strangelove. Swoim fantastycznym występem Sellers wytyczył szlak kolejnym aktorom multiplikującym rolę w jednym filmie, m.in. członkom grupy Monty Pythona w ich wszystkich produkcjach, Mike’owi Myersowi w serii filmów o Austinie Powersie, a także Cate Blanchett w Manifesto (2015).
