Connect with us

Publicystyka filmowa

BAŚNIOWOŚĆ W KINIE. Siedem niezwykłych filmowych baśni

BAŚNIOWOŚĆ W KINIE odkrywa magiczne światy baśni, które wciągają i skłaniają do refleksji nad naszymi pragnieniami i lękami.

Published

on

BAŚNIOWOŚĆ W KINIE. Siedem niezwykłych filmowych baśni

Baśń i to, co z nią związane, to jeden z tych kulturowych fundamentów, które towarzyszą nam już we wczesnym dzieciństwie, ale których prawdziwą moc docenić możemy w pełni dopiero w dorosłym życiu. Daje podwaliny postrzegania rzeczywistości, tak jak niegdyś dała podwaliny sztuce. W baśni to, co najbardziej podstawowe i pierwotne, nabiera nowego znaczenia, świat przyrody ożywa na naszych oczach, zaś na nasze własne codzienne wybory i dylematy pozwala nam ona spojrzeć w zupełnie nowy sposób. Fantastyczne światy tu są czymś więcej niż eskapistyczną rozrywką – przynoszą nam symboliczny obraz naszych własnych uczuć, dążeń, lęków i tęsknot.

Advertisement

Dzieł artystycznych zainspirowanych dziedzictwem baśni pośrednio i bezpośrednio zliczyć nie sposób; poniżej kilka spośród najbardziej wyrazistych przykładów dzieł, które jawią mi się zarazem jako w pełni świadome wartości owego dziedzictwa, jak i w niezwykle kreatywny sposób je przedstawiające.

Urwany Film #34 - Wszystko za życie

LABIRYNT FAUNA (Guillermo del Toro, 2006)

Advertisement

Przez dwadzieścia lat Guillermo del Toro przygotowywał utwór, który stał się niejako definiującym jego twórczość, jej szczytowym punktem. Co dla baśni naturalne, koegzystują tu dwa światy: jeden to świat drugiej wojny światowej i konfliktu pomiędzy frankistami oraz bojownikami republikańskich partyzantów, drugi – wewnętrzny świat wyobraźni i marzeń głównej bohaterki, Ofelii. Błędem byłoby jednak sądzić, że możemy je traktować jako – odpowiednio – wierne odwzorowanie rzeczywistości oraz „jedynie” fikcję.

Wizje Ofelii są tak sugestywne i namacalne, że wydają się w pełni wiarygodne, okrucieństwo jej psychopatycznego ojczyma, faszystowskiego kapitana Vidala, zostaje zaś przedstawione niczym obraz rodem z sennego koszmaru. To, co realne, przenika się tu płynnie z tym, co nierzeczywiste; szczególną rolę zajmuje w imaginacji bohaterki natura, na czele z tytułowym Faunem, która – zgodnie z jej wizerunkiem w dawnych ludowych wierzeniach – nie stoi ani po stronie cierpiącego człowieka, ani też nie jest jego wrogiem, przybywa zaś niejako spoza znanego mu świata, uosabiając konieczność moralnych wyborów, jakich musi on dokonać.

Advertisement

Film zawiera wiele zachwycających sekwencji, zarówno pięknych, jak i przerażających, zaś wspaniała muzyka Javiera Navarrete (wraz z niezwykłym, zapadającym w pamięć motywem przewodnim) i oprawa wizualna dzieła (jak choćby wizerunki Fauna czy upiornego Pale Mana z oczami w dłoniach) stały się już bezdyskusyjną klasyką współczesnego kina.

E.T. (Steven Spielberg, 1982)

Advertisement

Rzadko zdarza się, by mainstreamowy film wyreżyserowany przez reżysera, który już wcześniej osiągnął znaczny sukces komercyjny, niemal nie zawierał stricte pragmatycznych i skoncentrowanych na generowaniu finansowego zysku elementów. E.T. to dzieło artysty o wyobraźni czystej niczym wyobraźnia dziecka oraz błyskotliwości i dojrzałości dorosłego człowieka. To jeden z tych obrazów, które najpełniej obrazują szczególną siłę oddziaływania kina jako sztuki, zwłaszcza na polu wizualnym. To również film ukazujący niezwykłą wrażliwość emocjonalną Spielberga – tytułowy bohater utworu, mały, nieporadny kosmita o dziwacznym wyglądzie i wielkich, przepełnionych nostalgią oczach wypowiada w trakcie trwania seansu bardzo niewiele słów, wyraża jednak więcej, niż większość filmowych postaci byłaby w stanie przekazać długimi, rozbudowanymi monologami.

Dzieło wymierza policzek bezdusznemu pragmatyzmowi świata dorosłych, stanowiąc przy tym mądrą, poruszającą refleksję na temat znaczenia domu w życiu jakiejkolwiek zdolnej do uczuć istoty. Elementy fantastyczne nie są tu, jak to często bywa w kinie rozrywkowym, zwłaszcza najnowszym, gwarantem efektowności wizualnej utworu, lecz wizualizacją najskrytszych dziecięcych pragnień i marzeń. I nawet jeśli nie każdy element filmu zniósł upływ czasu tak samo dobrze, a znaczna jego część realizuje się według standardów kina przygodowo – familijnego, w trzydzieści pięć lat od swej premiery E.T. pozostaje jednym z najdobitniejszych filmowych przykładów potęgi wyobraźni, a scena lotu bohaterów na tle pełni księżyca – jednym z obrazów najpełniej definiujących magię kina.

Advertisement

PIKNIK POD WISZĄCĄ SKAŁĄ (Peter Weir, 1975)

Głęboko zakorzenione w ludowych wierzeniach i rytuałach przeświadczenie o szczególnej roli przyrody znajduje się w samym sercu Pikniku pod Wiszącą Skałą Petera Weira. Niewiele jest filmów, w których to przyroda, a nie główny bohater ją eksplorujący, stanowi kluczowy element dzieła – ten i wiele innych względów czyni ten enigmatyczny obraz z odległej Australii szczególnym. Świat natury jest tu ukazany w sposób, z jakim spotykamy się w kinie niezmiernie rzadko – to wizja wręcz personifikująca przyrodę, ożywiająca ją w wyczuwalny niemal w każdym kadrze sposób. Mieniące się tysiącami barw i odcieni kwiaty i ptaki wiodą własną, niezrozumiałą dla ludzi egzystencję; powietrze drży w południowym upale, spiekota usypia i otępia zmysły; wyżłobienia w skałach zdają się formować w wizerunki twarzy, pradawnych, posępnych i nieprzejednanych, obserwujących wędrowców z wysoka uważnymi oczyma.

Advertisement

Zaginięcie dziewcząt podczas pikniku, które mogłoby się stać idealnym punktem wyjścia dla kolejnego konwencjonalnego kryminału lub thrillera, tu zdaje się być manifestacją jakiejś o wiele potężniejszej od człowieka, pierwotnej siły. Piknik… to jedna z najbardziej niezwykłych filmowych baśni, właśnie dlatego, iż tak sugestywnie przypomina nam, że to, co metafizyczne i nadprzyrodzone, nie jest wyimaginowaną kreacją sztuki – lecz żywą, istniejącą rzeczywistością, obecną nierzadko bliżej, niż mogłoby nam się wydawać.



ANTYCHRYST (Lars von Trier, 2009)

Czy można jednoznacznie stwierdzić, co jest fabularnym czy ideologicznym sednem Antychrysta? Czy sam Lars von Trier byłby w stanie odpowiedzieć na to pytanie? A może rzekome intelektualne ambicje stanowią jedynie przykrywkę dla chęci wywołania kolejnego skandalu w świecie showbiznesu (co się zresztą Duńczykowi, jak zwykle, udało)? Jakichkolwiek odpowiedzi na te pytania byśmy nie udzielili, kontrowersyjny obraz twórcy Przełamując fale to jedna z najmroczniejszych filmowych baśni, tym bardziej niepokojąca, że tak mocno zakorzeniona w realnej życiowej tragedii dwojga bohaterów.

Advertisement

Nie tylko uniwersalizm czasu, miejsca akcji, a nawet bezimiennych postaci świadczy o baśniowym rodowodzie dzieła, lecz również jego zaskakująco mocne folklorystyczne korzenie. Antychryst jest bardzo mocno zakorzeniony w ludowej świadomości słabości ludzkiego umysłu wobec nadprzyrodzonych sił, z których egzystencji nie w pełni zdajemy sobie sprawę. W tym dziele manifestują się one przede wszystkim w naturze, ukazując głównie swoje diaboliczne oblicze. Von Trier wykorzystuje siłę obrazu, jaką dysponuje kino, nowatorskie efekty specjalne autorstwa polskiego studia Platige Image służą nie zapewnianiu rozrywki widzom, lecz budzeniu w nich uczucia obcowania z sennym koszmarem.

Należy jednak pamiętać o tym, że dzieło to jest baśnią w zdecydowanie współczesnym, postmodernistycznym ujęciu – owszem, elementy fantastyczne koegzystują tu z realnymi, symbolizując i niejako „komentując” postawy ludzkie, jednak klasyczne, tradycyjne przesłania moralne zostają tu jednak zastąpione nihilizmem i pesymizmem. I bardzo wątpliwe pozostaje, czy bohaterowie utworu wyniosą cokolwiek z lekcji, jaką otrzymali.

Advertisement

CZARNOKSIĘŻNIK Z OZ (Victor Fleming, 1939)

Najstarsza pozycja w zestawieniu, jeden z kamieni milowych w historii kina, Czarnoksiężnik z Oz, położył fundamenty pod rozwój współczesnej filmowej baśni. To utwór jak na swe czasy prekursorski pod względem formalnym (gra kolorem), lecz, choć powstał blisko 80 lat temu, ci, którzy dadzą mu szansę, mogą zostać zaskoczeni tym, że obraz wcale nie stracił na aktualności. Owszem, technicznie odstaje on od obecnych norm; co ciekawe jednak, mocno „umowne” efekty specjalne wydają się jednak dobrze korespondować z oniryczną naturą narracji filmu, podporządkowaną marzeniom głównej, nastoletniej bohaterki.

Advertisement

Charakteryzująca się baśniową czystością i prostotą fabuła zapewnia dziełu całkowicie uniwersalny wydźwięk; w imaginacyjnej podróży Dorotki przez fantastyczny, wciąż stanowiący piękną artystyczną wizję świat krainy Oz zaklęte zostały bowiem dziecięce pragnienia i lęki, dzielone przez kolejne pokolenia niezależnie od różnic społecznych i kulturowych. A co za tym idzie, ważne, ponadczasowe tematy, takie jak natura dobra i zła czy lęk przed dorosłością. Film wywindował Judy Garland do rangi gwiazdy, śpiewana przez nią piosenka Somewhere Over the Rainbow do rangi muzycznego standardu, sam stał się zaś ikoną popkultury, wywierając na nią znaczący wpływ w kolejnych dekadach.

Jack pogromca olbrzymów

NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ (Wolfgang Petersen, 1987)

Advertisement

Powstały na podstawie powieści Michaela Endego film Wolfganga Petersena to realizacja odwiecznego młodzieńczego marzenia o tym, że pod powierzchnią jedynie z rzadka niezwykłej, a często pełnej trudnych wyzwań codzienności kryje się inna, wypełniona magią rzeczywistość. Niekończąca się opowieść realizuje to marzenie w sposób bardzo dosłowny, a zarazem oryginalny – z początku przynosi głównemu bohaterowi (a wraz z nim i widzom) wyprawę do fantastycznego świata jako oderwanie od rzeczywistości, by potem zakwestionować to, czy aby na pewno pomiędzy jednymi i drugimi realiami musi istnieć jakikolwiek dystans.

Przekroczenie owej bariery odbywa się tak, jak zawsze winno odbywać się w baśniach – dzięki czystej, nieskażonej dziecięcej emocjonalności. Delikatnej i kruchej w zderzeniu z bezwzględnością świata, ale i potężnej na tyle, by móc go uratować. To także utwór o zapomnianej dziś mocy sztuki, która za pomocą symboli wyraża nasze uczucia nierzadko dobitniej, niż my sami bylibyśmy w stanie je wyrazić. Film Petersena zawiera wiele udanych sekwencji, dużą zaletą jest również jego strona wizualna (barwny i pieczołowicie przedstawiony imaginacyjny świat może zauroczyć widza również dziś), jednak rozpatrywany jako całość urzeka szczególnie mocno – jako dzieło charakteryzujące się rzadką w dojrzałej sztuce, młodzieńczą szczerością i niewinnością.

Advertisement

WINO TRUSKAWKOWE (Dariusz Jabłoński, 2007)

To jeden z najpiękniejszych i najbardziej niedocenionych polskich filmów. Wspaniale sfotografowany przez Tomasza Michałowskiego, przedstawia Beskid Niski jako krainę egzystującą gdzieś poza nowoczesną cywilizacją, poza niepowstrzymanie pędzącym czasem, rządzoną odwiecznym rytmem następujących po sobie pór roku, zapadającej w sen i budzącej się do życia przyrody, rodzenia się i przemijania. Metafizyka przenika się z rzeczywistością niemal niezauważalnie, jest w dźwięku kościelnych dzwonów, unoszącym się ponad polami i w pojawianiu się i znikaniu ducha zamarzniętego mężczyzny. Kryje się w prostych codziennych czynnościach i całkiem nieprostych relacjach uczuciowych bohaterów.

Advertisement

Życie najbardziej podstawowymi, fundamentalnymi wartościami przychodzi tu niemal naturalnie, choć nie zapewnia im idylli i nie zwalnia od podejmowania najtrudniejszych życiowych wyborów – jak w baśniach właśnie. Obraz okraszony jest piękną, tajemniczą muzyką Michała Lorenca i udanymi kreacjami aktorskimi, ze świetną rolą Mariana Dziędziela na czele. To bardzo udane przełożenie wyjątkowej prozy Andrzeja Stasiuka na język filmu i zarazem jeden z bardziej wyrazistych przykładów transcendencji w polskim kinie, osiągniętej dzięki zanurzeniu utworu w prawdziwie słowiańskiej duchowości i w tym, co dla rodzimej kultury najważniejsze.

korekta: Kornelia Farynowska

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *