search
REKLAMA
Zestawienie

Aktorzy, którzy ODMÓWILI roli w trylogii WŁADCA PIERŚCIENI

Odys Korczyński

5 marca 2021

REKLAMA

Patrick Stewart

Ian McKellen zapewne by się cieszył, gdyby Gandalfa zagrał jego wieloletni przyjaciel, specjalista od fantastycznych i fantastycznonaukowych charakterów, czyli Patrick Stewart. Zapoznał się on ze scenariuszem, ale nie zdecydował się wziąć udziału w projekcie. Stewart pasował do roli. Z powodzeniem mógł być zarówno ciepłym, dziadowatym czarodziejem, jak i wyniosłym magiem z iskrą dobroci w oczach. Zdecydował czas. Peter Jackson wymagał bardzo wielkiego zaangażowania w projekt. Patrick Stewart nie mógł sobie na to pozwolić ze względu na swój udział w serii X-Men, jak również w Star Treku. Ciekawe i wciąż niezbadane jest to, w jakim zakresie Stewart i McKellen konsultowali ze sobą swój udział we Władcy Pierścieni. Który z nich bardziej przekonywał którego do zagrania bądź porzucenia roli Gandalfa?

Liam Neeson

Zbyt wielki, żeby zagrać postać Boromira, która ginie już w pierwszej części trylogii – takie wytłumaczenie odmowy po przeczytaniu scenariusza wydaje się całkiem sensowne. Zwłaszcza że Neeson tuż przed propozycją Jacksona wziął już udział w jednym epizodzie Gwiezdnych wojen. Niektórzy fani mieli wrażenie, że śmierć Qui-Gon Jinna była nieco zbyt pośpieszna. Otwarcie Neeson nie wytłumaczył się sensownie z odmowy. Wiemy, że w czasie kręcenia Władcy Pierścieni nie próżnował aktorsko. Stworzył mnóstwo pamiętnych kreacji, np. Daniela w To właśnie miłość, Vallona w Gangach Nowego Jorku czy Godfryda z Ibelinu w Królestwie niebieskim. Jego odmowa wydaje się więc całkiem racjonalnie uzasadniona, chociaż otwarcie niewypowiedziana.

Nicolas Cage

Patrząc na niego jako aktora z dzisiejszej perspektywy, uważam, że to wcale nie byłby taki zły pomysł, żeby to właśnie on zagrał Aragorna. Wtedy, na początku XXI wieku, być może byłaby to decyzja nieco na wyrost. Cage miał w sobie jeszcze zbyt wiele młodzieńczości, a zbyt mało królewskiego dystyngowania. Peter Jackson jednak sądził inaczej. Może miał rację. Patrzymy na Cage’a głównie z punktu widzenia ról w filmach sensacyjnych. Kreacji typowo fantasy miał niewiele, ale czy dużo zagrał ich również Viggo Mortensen? No właśnie. Cage zainteresował się projektem, lecz odpuścił go ze względu na kilkunastomiesięczny wyjazd do Nowej Zelandii. Jak widać, nawet bardzo znani aktorzy nie garnęli się zbytnio na tak długie plany zdjęciowe. Decydowało albo zdrowie, albo inne zobowiązania zawodowe, albo – jak w przypadku Nicolasa Cage’a – chęć spędzenia czasu z rodziną bądź inne „sprawy rodzinne”, do których nie chciał się przyznać.

Daniel Day-Lewis

Do roli Aragorna pasowałby idealnie. Peter Jackson doskonale o tym wiedział, dlatego tak napierał. Było to znacznie bardziej racjonalnie uzasadnione niż w przypadku Seana Connery’ego i Gandalfa. Daniel Day-Lewis dopiero po latach wytłumaczył, dlaczego nie przyjął propozycji. Jako aktor zawsze się cenił w tym najbardziej elitarnym sensie. Nie będę tutaj rozważał, czy jest to należyte podejście do sztuki, która ma być zarówno wysoka, jak i rozrywkowa, gdyż aktorstwo jest zawodem, a nie tylko formą artystycznego performance’u. Pozycja Day-Lewisa jednak pozwalała mu na obieranie własnej ścieżki rozwoju i eksploatacji talentu, stąd zapewne takie wytłumaczenie odmowy. Aktor tłumaczył się, że udział w wielkich produkcjach nie jest w jego stylu ani nie pozostaje w zgodzie z jego przekonaniami. [Franczyzy] mogą być świetną rozrywką dla ludzi, którzy kochają je oglądać, ale nie dla mnie. Jeśli w trakcie pracy nad jakimś filmem poczuję, że nie jest to kierunek dla mnie i zacznę się nudzić z powodu tego, że kompletnie nie rozumiem, w co jestem zaangażowany, uważam taką pracę za kompletnie demoralizującą, co może mnie zmusić do porzucenia takiego zajęcia.

Odys Korczyński

Odys Korczyński

Filozof, zwolennik teorii ćwiczeń Petera Sloterdijka, neomarksizmu Slavoja Žižka, krytyki psychoanalizy Jacquesa Lacana, operator DTP, fotograf, retuszer i redaktor związany z małopolskim rynkiem wydawniczym oraz drukarskim. Od lat pasjonuje się grami komputerowymi, w szczególności produkcjami RPG, filmem, medycyną, religioznawstwem, psychoanalizą, sztuczną inteligencją, fizyką, bioetyką, kulturystyką, a także mediami audiowizualnymi. Opowiadanie o filmie uznaje za środek i pretekst do mówienia o kulturze człowieka w ogóle, której kinematografia jest jednym z wielu odprysków. Mieszka w Krakowie.

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA