Connect with us

Publicystyka filmowa

5 najlepszych ról CHRISTOPHERA LEE. Mistrz ludzkich potworów

Poznaj niezapomniane role CHRISTOPHERA LEE, mistrza potworów, który swoją charyzmą i potężnym głosem zdominował ekran.

Published

on

5 najlepszych ról CHRISTOPHERA LEE. Mistrz ludzkich potworów

Mało który ze współczesnych aktorów przeżył tak ciekawe życie. Aktorstwo zaś i zdobyta w rolach charakterystycznych sława przyszły dopiero później. Christopher Lee był do niej już wcześniej przygotowany. Szlacheckie pochodzenie, RAF, tajemnicze związki z wywiadem, ciekawe profesje w życiu zawodowym, pewnego rodzaju tułaczka w życiu osobistym od dzieciństwa ulepiły charakterną osobowość aktora. Wraz z jego wyglądem (prawie dwa metry wzrostu) zapewniły mu niezapomniane miejsce w pamięci widzów.
Advertisement

Największą sławę przyniosły Lee role drugoplanowe i charakterystyczne, a potężnie rezonujący głos Sarumana stał się jednym z najbardziej znanych w historii kina na całym świecie.

Saruman Biały, m.in. Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia (2001), reż. Peter Jackson

Grafika Kamila Trocińskiego z Flying Wild Hog.

Jeśli Saruman potrafił zdradzić, oznaczało to tylko, że Sauron dysponował ogromną potęgą – właśnie tak z początku sądziłem. Dopiero po obejrzeniu Hobbita zaświtała mi zgoła inna myśl. Saruman po przybyciu do Śródziemia przed wiekami miał dość czasu, żeby ocenić, do czego Sauron był zdolny, zarówno gdy dysponował jedynym pierścieniem, jak i wtedy, gdy go stracił i potem usilnie szukał. Saruman jako potężny Majar, pomniejszy Ainur, duch stworzony przez Eru, który przybrał fizyczną postać, chciał wykorzystać Saurona, a w odpowiednim momencie wraz z Gandalfem po swojej stronie go unieszkodliwić.

Nie więc Sauron, a Saruman Biały był najprawdziwszym czarnym charakterem w Tolkienowskiej opowieści. Christopher Lee zaś po mistrzowsku odegrał tę podejrzaną dobrotliwość starego maga, który racjonalnie troszczy się o wspólne dobro Śródziemia. Żeby lepiej zrozumieć postać Sarumana i docenić kunszt aktorstwa Lee, warto chociażby jedynie z tego powodu obejrzeć trylogię Hobbit. W niej Saruman wydaje się bardziej czytelny – być może ze względu na jasną dla widza zdradę z Władcy Pierścieni. Ta wiedza w niczym jednak nie umniejsza estymy i złowrogiej szlachetności tej postaci.

Francisco Scaramanga, Człowiek ze złotym pistoletem (1974), reż. Guy Hamilton

Ze względu na ciekawe życie i tajemnicze związki ze służbami specjalnymi rola ta była wymarzona dla Lee. Nic więc dziwnego, że odegrał ją znakomicie. Scaramanga, z jednej strony racjonalny, posępny i zdeterminowany, a z drugiej typowy fantasta, a przy tym zły człowiek z ego o kosmicznym formacie, okazał się jednym z najniebezpieczniejszych przeciwników Jamesa Bonda oraz jednym z najlepszych antagonistów w całej serii.

Advertisement

Cały zaś film z Rogerem Moore’em w roli 007 jest gatunkowym wzorem dla wszystkich Bondów, które nastały po nim. Rzecz jasna, robię tu pewien wyjątek dla serii, którą rozpoczęło Casino Royale z Danielem Craigiem, ponieważ w ramach całego kilkudziesięcioletniego cyklu odcinki z Craigiem stworzyły coś w rodzaju uwspółcześnionego remake’u pierwszych części, jeszcze z Seanem Connerym. Nawet jednak w tych ramach, kiedy James Bond stał się bardziej dekadencki i egzystencjalny, Christopher Lee jako Francisco Scaramanga, antagonista o trzech sutkach, okazuje się jednym z najpotężniejszych wrogów dla całego świata.

Hrabia Dooku, Gwiezdne wojny: Atak klonów (2002), reż. George Lucas

Podobnie jak Saruman, Dooku miał swoje niecne plany, niezależne od Palpatine’a. Jest jedną z tych pomniejszych, złych postaci z gwiezdnej sagi, którą pamiętam i czuję niedosyt, że tak mało jej było w głównych wątkach fabuły. Lee idealnie pasował do bajkowego świata Gwiezdnych wojen ze względu na swoją posępność i szlachetne urodzenie.

Advertisement

Dooku przecież również był szlachcicem, Mistrzem Jedi, Mistrzem Sith, nauczycielem Qui-Gon Jinna, wrażliwym na sztukę i każdego rodzaju piękno. Zwiodła go ciemna moc, a Darth Sidious wykorzystał umiejętnościstarożytnej szermierki do swoich mrocznych celów. Kto inny mógł odegrać tak dramatyczną, podłą, ale jednak szlachetną postać jak nie Lee? Klasycznie wykształcony aktor oczywiście sam wykonał część starć na miecze świetlne. W kwestiach przez niego wypowiadanych oraz w walkach czuć było klasę i doświadczenie tych kilkudziesięciu lat spędzonych na drugich filmowych planach.

Hrabia Dracula, Drakula A.D. 1972 (1972), reż. Alan Gibson

Jedyny taki rozśpiewany, hippisowski Drakula w całej historii serii, i gra w nim Lee. Nic w tym w sumie dziwnego. Nasz solenizant często przecież angażował się w ciekawe i kontrowersyjne projekty, jak np. współpraca z metalową supergrupą Rhapsody of Fire. Słuchałem ich z ciarkami na plecach właśnie za sprawą tubalnego głosu Christophera Lee. Ociekający Wagnerowskim patosem utwór The Magic of Wizard’s Dream przeszedł już do historii epic metalu. Wracając do Drakuli A.D. 1972, jego niecodzienny klimat lat 70. może niektórych razić. Warto jednak przeczekać 30 minut, aż pojawi się Drakula.

Advertisement

Nie będzie on snuł dramatycznych monologów, tylko zrobi to, co powinien robić wampir w horrorze, czyli pokąsa wszystko, co da mu życiodajną krew. Chociaż Christopher Lee okazał się naprawdę straszny w roli księcia wampirów, męczyła go ta rola. Zrealizował kilka filmów z wytwórnią Hammer Film Productions, część z nich tylko dlatego, żeby, jak tłumaczył, ludzie mieli pracę. Chciał jednak czegoś o wiele więcej jako Drakula – mówić, kreować swój dramatyzm i straszność poprzez słowa. Szansy tej niestety nie otrzymał.

Hrabia Drakula, Horror Drakuli (1958), reż. Terence Fisher

A zaczęło się tak obiecująco. Duet z Peterem Cushingiem w roli Van Helsinga jest niepodrabialny aż do dzisiaj. Wciąż również nie umiem wybrać, kto jest bardziej mrożącym krew w żyłach Drakulą – Gary Oldman czy Christopher Lee.

Advertisement

Koneserzy starego kina powiedzieliby pewnie, że jednak Lee. Bezpieczniej jest stwierdzić, że każda z tych postaci należy do swoich czasów i nie sposób rozstrzygnąć, kto zagrał księcia wampirów lepiej. Gdyby oprawić Horror Drakuli w bardziej współczesną formę, kto wie, czy gotycki klimat produkcji nie zdominowałby wersji Coppoli. Christopher Lee miał rację. Drakula od Hammer Film zawsze pozostawał gdzieś w tle Van Helsinga – był w pewnym sensie zdehumanizowany, potworny, bez głębszej motywacji w swoim postępowaniu. W ogólnym rozrachunku przez takie podejście odseparowywano widza od zrozumienia postaci Drakuli.

Zamieniono go w bezrozumne narzędzie podporządkowane żądzy picia krwi. Lee nie chciał być takim narzędziem. Potrzebował zredefiniować Drakulę na swój dramatyczny i klasyczny sposób. Mimo że nie do końca pozwolono mu to zrobić, zapisał się w historii wampirycznych filmów jako jeden z najautentyczniejszych wampirów.

Advertisement

Filozof, zwolennik teorii ćwiczeń Petera Sloterdijka, neomarksizmu Slavoja Žižka, krytyki psychoanalizy Jacquesa Lacana, operator DTP, fotograf, retuszer i redaktor związany z małopolskim rynkiem wydawniczym oraz drukarskim. Od lat pasjonuje się grami komputerowymi, w szczególności produkcjami RPG, filmem, medycyną, religioznawstwem, psychoanalizą, sztuczną inteligencją, fizyką, bioetyką, kulturystyką, a także mediami audiowizualnymi. Opowiadanie o filmie uznaje za środek i pretekst do mówienia o kulturze człowieka w ogóle, której kinematografia jest jednym z wielu odprysków. Mieszka w Krakowie.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *