search
REKLAMA
Zestawienie

5 NAJGORSZYCH filmów oryginalnych NETFLIXA z 2019 roku

Przemysław Mudlaff

31 grudnia 2019

REKLAMA

Sekretna obsesja

Pamiętam czasy, kiedy siadałem wygodnie w fotelu lub na kanapie i włączałem na chybił trafił thrillery z Netflixa, bo większość z nich dostarczała potrzebnych mi akurat wówczas przyjemnych dreszczy strachu i zaskakiwała finałowym rozwiązaniem. Niestety ostatnio jest z tym problem, a szczególnie żenującym dowodem na spadek jakości thrillerów na amerykańskiej platformie streamingowej okazała się Sekretna obsesja Petera Sullivana. To film do bólu przewidywalny i nie wzbudzający żadnych emocji oraz napięcia. Tutaj nawet nie trzeba – a raczej nie powinno się – myśleć, jeśli ma się nadzieję na choć odrobinę udany seans. Postaci Sekretnej obsesji nie angażują odbiorcy, a chwilami wręcz irytują. Jedyny godny uwagi bohater i jego historia zostają pominięte na rzecz całkowicie spodziewanego rozwoju głównego wątku. Wygląda na to, że scenariusz filmu Petera Sullivana przeleżał w szufladzie przez ostatnie 30 lat, bo wygląda tak, jakby był skrojony na potrzeby telewizji z lat 90. Być może tytuł ten miał wzbudzać nostalgię wśród miłośników starych thrillerów, ale oglądanie takich obrazów to już bardziej jakaś obsesja.

Cisza

Cisza jest najprawdopodobniej najgorszym horrorem wyprodukowanym przez Netflixa w ogóle. Jawna podróbka Cichego miejsca (2018) Johna Krasinskiego nie działa właściwie na żadnym poziomie. Produkcja Johna Leonettiego razi przewidywalnością, irracjonalnymi rozwiązaniami fabularnymi, nędznym CGI, dość przeciętnym aktorstwem i nijakimi postaciami. Jeżeli miałbym typować winnego tego niestrasznego horrorowego niewypału, to wskazałbym przede wszystkim jego reżysera. Leonetti ewidentnie chciałby podpisywać swoim nazwiskiem box office’owe hity, skąd zapewne jego zamiłowanie do produkcji nikomu niepotrzebnych sequeli lub podróbek popularnych obrazów. W filmografii Amerykanina (jako reżysera) znajdują się bowiem takie kwiatki jak Efekt motyla 2 (2006) lub Mortal Kombat 2: Unicestwienie (1997). Zero inwencji twórczej, brak pomysłów i lenistwo doprowadziły również do powstania Ciszy.

Sześcioraczki

Biblioteka Netflixa skonstruowana jest w taki sposób, aby zadowolić wszystkich odbiorców. Są jednak w bazie popularnej platformy filmy, które nie mogą i nie powinny spodobać się nikomu. Poza wspomnianymi wyżej tytułami, z których – gdy człowiek mocno się wysili – można wyłuskać jakieś pozytywne aspekty, zdarzają się potworki bez jakichkolwiek atutów. W 2019 roku takim oryginalnym filmowym gniotem Netflixa były Sześcioraczki Michaela Tiddesa. Analizując jednak dotychczasowy dorobek artystyczny wspomnianego reżysera, trudno dziwić się niskiemu poziomowi jego ostatniego obrazu. Tiddes do 2019 roku stworzył bowiem pięć filmów, a najlepszą oceną może poszczycić się jego reżyserski debiut, który na Rotten Tomatoes ma „aż” 10% pozytywnych recenzji. Sześcioraczki to festiwal niesmacznych żartów i głupich dialogów. Największą gwiazdą filmu jest Marlon Wayans, który dosłownie dwoi się i troi, aby kogokolwiek rozbawić. Niestety nawet przy całym swoim niewątpliwym komediowym talencie nie jest w stanie tego zrobić, ponieważ przeszkadza mu w tym scenariusz, którego zresztą on sam jest autorem. Śmieszne? Bynajmniej.

Zgadzacie się z powyższymi typami? Jakie filmy dodalibyście do tego zestawienia? Dajcie znać w komentarzach.

Przemysław Mudlaff

Przemysław Mudlaff

Od P do R do Z do E do M do O. Przemo, przyjaciele! Pasjonat kina wszelkiego gatunku i typu. Miłośnik jego rozgryzania i dekodowania. Ceni sobie w kinie prawdę oraz szczerość intencji jego twórców. Uwielbia zostać przez film emocjonalnie skopany, sponiewierany, ale też uszczęśliwiony i rozbawiony. Łowca filmowych ciekawostek, nawiązań i powiązań. Fan twórczości PTA, von Triera, Kieślowskiego, Lantimosa i Villeneuve'a. Najbardziej lubi rozmawiać o kinie przy piwku, a piwko musi być zimne i gęste, jak wiecie co.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA