Publicystyka filmowa
Europejscy aktorki i aktorzy, którzy zostali GWIAZDAMI HOLLYWOOD
Jacy aktorzy, którzy dzisiaj regularnie grywają w Hollywood, są z pochodzenia Europejczykami i to właśnie na tym kontynencie zaczynali kariery?
O tym, jak trudno przebić się do czołówki Hollywood, wie chyba każdy aspirujący aktor lub aktorka. Nawet zwykli obserwatorzy regularnie widują postacie poruszające się po kinie niezależnym, które jednak w wysokobudżetowych lub tych najbardziej prestiżowych produkcjach nigdy nie występują – a przynajmniej nie na pierwszym czy drugim planie. Tym większy podziw budzi fakt, gdy takie osiągnięcie zdobywają przedstawiciele mniejszych podwórek, europejskich, wcześniej pojawiając się w filmach możliwych do zobaczenia głównie na festiwalach (awersję Amerykanów do czytania napisów lepiej przemilczeć…).
Dzisiaj wymienimy sobie kilka nazwisk właśnie z tej listy – europejskich aktorów, którym udało się dostać do Hollywood i zagrzali w nim miejsce.
Mads Mikkelsen
Od innego nazwiska nie mógłbym zacząć tego zestawienia. Początkowo duński aktor nie myślał nawet o karierze aktorskiej – był profesjonalnym tancerzem. W pierwszym poważnym filmie wystąpił dopiero w wieku 31 lat i już wtedy przykuł uwagę hipnotyzującą kreacją w Pusherze. Później regularnie grywał u Andersa Thomasa Jensena (Błyskające światła, Zieloni rzeźnicy) czy właśnie Refna. Istotną anglojęzyczną rolą okazał się Tristan w Królu Arturze, jednak prawdziwy przełom nastąpił dwa lata później – Mikkelsen zagrał wtedy przeciwnika Jamesa Bonda w Casino Royale.
Ta kreacja zapewniła mu sympatię widzów i branży (dość powiedzieć, że w kontekście filmu częściej chwaliło się jego niż Daniela Craiga), a rola Hannibala Lectera prawie 10 lat później tylko ją przypieczętowała. Obecnie Mads Mikkelsen łączy karierę europejską z hollywoodzką. Wiemy też, że zastąpi Johnny’ego Deppa jako stary-nowy Grindelwald w trzecich Fantastycznych zwierzętach. Pozostaje tylko trzymać kciuki, że zaprezentuje się w nich lepiej od swojego kolegi po fachu.
Juliette Binoche
Choć Binoche zaczynała w niszowym kinie francuskim, to stosunkowo szybko zyskała popularność za granicą, a to ze względu na rolę Teresy w ekranizacji hitowej powieści Nieznośna lekkość bytu. U boku Daniela Daya-Lewisa stworzyła uroczą kreację, która zapewniła jej udział w kolejnych, jeszcze głośniejszych amerykańskich projektach, takich jak Wichrowe Wzgórza czy Angielski pacjent. Od tamtego czasu Binoche łączy udział w filmach niszowych z blockbusterami, dzięki czemu ciągle pozostaje uznaną i rozpoznawalną aktorką. W międzyczasie wystąpiła również u polskich twórców, czyli Małgorzaty Szumowskiej (Sponsoring) i Krzysztofa Kieślowskiego (Trzy kolory).
Matthias Schoenaerts
Mimo że – i niestety zarazem – ten belgijski aktor do tej pory nie osiągnął takiej popularności jak inne wymienione w zestawieniu osoby, to na brak zajęć w Hollywood z pewnością nie może narzekać. Regularnie pojawia się na drugich planach w większych (Czerwona jaskółka, Dziewczyna z portretu, The Old Guard) i mniejszych (Nasze noce, Brudny szmal) amerykańskich produkcjach. Dysponuje sporym zasięgiem artystycznym, bo sprawdza się zarówno w rolach zimnych, wyrachowanych oficerów czy agentów, jak i tych o romantycznym wydźwięku.
Zaczynał w skromnym belgijskim kinie i długo czekał na swój przełom, który… tak naprawdę nigdy nie nastąpił (chyba że uznamy za niego pierwszoplanowe występy w Głowie byka i Rust and Bone, ale nadal są to stosunkowo skromne filmy). Po prostu stopniowo przenosił się z kina na peryferiach do głośniejszych produkcji.
Christoph Waltz
Kto „odkrył” Christopha Waltza, chyba nie trzeba pisać, ale zrobię to dla formalności. Za gwałtowny rozwój swojej kariery aktor może podziękować oczywiście Quentinowi Tarantino, który angażami w Bękartach wojny i Django zapewnił mu nie tylko dwa Oscary, ale i ustawił całą hollywoodzką przyszłość. Obecnie Waltz gra na potęgę (choć można by złośliwie zaznaczyć, że wszędzie to samo) i zapewne przebiera w kolejnych propozycjach.
Jednak przed występem u Tarantino był szerszej (i w sumie węższej też) widowni zupełnie nieznany. Do tego stopnia, że przeglądając jego wcześniejszą filmografię, można się zastanawiać, czy w ogóle ktokolwiek to oglądał. Austriak jest przy okazji żywym dowodem na to, że nigdy nie należy przestawać robić tego, w co się wierzy – wszak następnego dnia u progu naszych drzwi może pojawić się Tarantino z ofertą w roku.
Alicia Vikander
Mająca zaledwie 32 lata – co jest zadziwiające, zważywszy na to, jak szybko wyrobiła sobie nazwisko – szwedzka aktorka zaczynała karierę (nie tylko aktorską, bo i taneczną) wyjątkowo wcześnie. Już w wieku 14 lat wystąpiła w filmie telewizyjnym, ale popularność zyskała kilka lat później za sprawą serialu Andra Avenyn, a później przypieczętowała ją pierwszoplanowymi rolami w Klejnotach koronnych i Kochanku królowej. W międzyczasie nastąpił transfer do Hollywood, gdzie najpierw grywała na dalszym planie (Anna Karenina, Piąta władza), by po chwili przenieść się na pierwszy (Testament młodości) i po jeszcze jednej chwili otrzymać Oscara (Dziewczyna z portretu).
Co ciekawe, w jej przypadku Nagroda Akademii Filmowej niekoniecznie była „punktem wyjścia”, jako że w mniej więcej tym samym czasie zagrała w innych uznanych i głośnych produkcjach, takich jak Ex Machina czy Kryptonim U.N.C.L.E. Niestety parę kiepskich wyborów castingowych sprawiło, że wyleciała z hollywoodzkiej pierwszej ligi, ale będąc ogromnym fanem jej ekranowej charyzmy, życzę jej jak najlepiej i czekam na triumfalny powrót (po części jest nim Zielony Rycerz, jednak nadal jest to show innego aktora).
Marion Cotillard
Marion Cotillard nie można posądzić o lenistwo. 91 (według danych IMDb) występów aktorskich w ciągu 39 lat to BARDZO dobry wynik, dlatego skok kariery zawdzięcza nie tyle szczęściu, ile po prostu ciężkiej pracy. Niewybredne francuskie komedie, takie jak seria Taxi, stopniowo zamieniała na bardziej prestiżowe projekty, dzięki którym została zauważona przez Hollywood, czyli Bardzo długie zaręczyny, Dobry rok oraz Niczego nie żałuję (za ostatni otrzymała zresztą Oscara). Nie trzeba było długo czekać na kolejne amerykańskie propozycje.
Wrogowie publiczni, Incepcja, O północy w Paryżu, Mroczny rycerz powstaje – m.in. te role zapewniły jej pieniądze, dzięki czemu dziś ponownie zwróciła się ku kinu niszowemu. Obecnie zobaczyć ją możemy choćby w Annette, gdzie u boku Adama Drivera śpiewa o miłości. Jeśli ten opis wystarczy wam za rekomendację, to ruszajcie śmiało do najbliższego kina. Może jest jeszcze w repertuarze.
Daniel Brühl
Gwiazdor filmu Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów i późniejszego serialu z tego samego uniwersum, czyli Falcon i Zimowy żołnierz, zaczynał karierę w młodym wieku od niemieckich produkcji telewizyjnych, w czym zapewne pomógł fakt, że jego ojciec był reżyserem. Z pochodzenia jednocześnie Hiszpan i Niemiec, poza tymi językami postanowił zgłębić także inne, w związku z czym w dorosłość wchodził, sprawnie posługując się niemieckim, hiszpańskim, francuskim, angielskim, portugalskim i katalońskim. Pierwszą ważną międzynarodowo rolą okazał się dla niego Alex w hitowym filmie Good Bye Lenin! z 2003 roku.
Ten występ umożliwił mu stopniowanie przesuwanie się w kierunku kina amerykańskiego, które zaowocowało rolami w Bękartach wojny i Krwawej hrabinie. Chyba najważniejszą kreacją w jego karierze stał się późniejszy udział w Wyścigu Rona Howarda, gdzie fenomenalnie wcielił się w postać Nikiego Laudy. Dzisiaj szeroka publiczność zna go przede wszystkim jako Barona Zemo w uniwersum Marvela i doktora Laszlo Kreizlera z Alienisty.
Stellan Skarsgård
Zestawienie kończymy aktorem o najdłuższym stażu z wyżej wymienionych. Słynnego Szweda znają dzisiaj chyba wszyscy, nawet ci mniej zainteresowani kinem. Zobaczyć go możemy zarówno w niszowych europejskich projektach, takich jak niedawna ekranizacja Malowanego ptaka, jak i w wysokobudżetowym kinie hollywoodzkim, np. nadchodzącej Diunie. Udział znanym wszystkim Czarnobylu łączy z mniejszym River. Zaczynał zaś skromnie – od nieznanych prawie nikomu szwedzkich niszowych projektów, stopniowo orbitując w stronę bardziej prestiżowych filmów.
Z perspektywy czasu możemy ocenić, że najważniejsze dla jego kariery okazały się występy u Larsa von Triera. Pomimo nieodłącznie związanych z nimi kontrowersji dzięki swojej ekranowej prezencji zakodował się w pamięci odbiorców, co otworzyło mu drogę do Hollywood, gdzie dziś grywa regularnie. Na koniec dodam, że zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa – aktorzy Alexander i Bill Skarsgårdowie są jego synami.
Zestawienie oczywiście nie wyczerpuje listy i głośne europejskie nazwiska wymieniać można by w nieskończoność. Dołączcie do dyskusji i powiedzcie, jakiego z nich cenicie sobie najbardziej. Odpowiedzi napiszcie w komentarzach!
