search
REKLAMA
Zestawienie

Europejscy aktorki i aktorzy, którzy zostali GWIAZDAMI HOLLYWOOD

Jacy aktorzy, którzy dzisiaj regularnie grywają w Hollywood, są z pochodzenia Europejczykami i to właśnie na tym kontynencie zaczynali kariery?

Krzysztof Nowak

7 września 2021

REKLAMA

O tym, jak trudno przebić się do czołówki Hollywood, wie chyba każdy aspirujący aktor lub aktorka. Nawet zwykli obserwatorzy regularnie widują postacie poruszające się po kinie niezależnym, które jednak w wysokobudżetowych lub tych najbardziej prestiżowych produkcjach nigdy nie występują – a przynajmniej nie na pierwszym czy drugim planie. Tym większy podziw budzi fakt, gdy takie osiągnięcie zdobywają przedstawiciele mniejszych podwórek, europejskich, wcześniej pojawiając się w filmach możliwych do zobaczenia głównie na festiwalach (awersję Amerykanów do czytania napisów lepiej przemilczeć…). Dzisiaj wymienimy sobie kilka nazwisk właśnie z tej listy – europejskich aktorów, którym udało się dostać do Hollywood i zagrzali w nim miejsce.

Mads Mikkelsen

Od innego nazwiska nie mógłbym zacząć tego zestawienia. Początkowo duński aktor nie myślał nawet o karierze aktorskiej – był profesjonalnym tancerzem. W pierwszym poważnym filmie wystąpił dopiero w wieku 31 lat i już wtedy przykuł uwagę hipnotyzującą kreacją w Pusherze. Później regularnie grywał u Andersa Thomasa Jensena (Błyskające światła, Zieloni rzeźnicy) czy właśnie Refna. Istotną anglojęzyczną rolą okazał się Tristan w Królu Arturze, jednak prawdziwy przełom nastąpił dwa lata później – Mikkelsen zagrał wtedy przeciwnika Jamesa Bonda w Casino Royale. Ta kreacja zapewniła mu sympatię widzów i branży (dość powiedzieć, że w kontekście filmu częściej chwaliło się jego niż Daniela Craiga), a rola Hannibala Lectera prawie 10 lat później tylko ją przypieczętowała. Obecnie Mads Mikkelsen łączy karierę europejską z hollywoodzką. Wiemy też, że zastąpi Johnny’ego Deppa jako stary-nowy Grindelwald w trzecich Fantastycznych zwierzętach. Pozostaje tylko trzymać kciuki, że zaprezentuje się w nich lepiej od swojego kolegi po fachu.

Juliette Binoche

Choć Binoche zaczynała w niszowym kinie francuskim, to stosunkowo szybko zyskała popularność za granicą, a to ze względu na rolę Teresy w ekranizacji hitowej powieści Nieznośna lekkość bytu. U boku Daniela Daya-Lewisa stworzyła uroczą kreację, która zapewniła jej udział w kolejnych, jeszcze głośniejszych amerykańskich projektach, takich jak Wichrowe Wzgórza czy Angielski pacjent. Od tamtego czasu Binoche łączy udział w filmach niszowych z blockbusterami, dzięki czemu ciągle pozostaje uznaną i rozpoznawalną aktorką. W międzyczasie wystąpiła również u polskich twórców, czyli Małgorzaty Szumowskiej (Sponsoring) i Krzysztofa Kieślowskiego (Trzy kolory).

Matthias Schoenaerts

Mimo że – i niestety zarazem – ten belgijski aktor do tej pory nie osiągnął takiej popularności jak inne wymienione w zestawieniu osoby, to na brak zajęć w Hollywood z pewnością nie może narzekać. Regularnie pojawia się na drugich planach w większych (Czerwona jaskółka, Dziewczyna z portretu, The Old Guard) i mniejszych (Nasze noce, Brudny szmal) amerykańskich produkcjach. Dysponuje sporym zasięgiem artystycznym, bo sprawdza się zarówno w rolach zimnych, wyrachowanych oficerów czy agentów, jak i tych o romantycznym wydźwięku. Zaczynał w skromnym belgijskim kinie i długo czekał na swój przełom, który… tak naprawdę nigdy nie nastąpił (chyba że uznamy za niego pierwszoplanowe występy w Głowie byka i Rust and Bone, ale nadal są to stosunkowo skromne filmy). Po prostu stopniowo przenosił się z kina na peryferiach do głośniejszych produkcji.

Christoph Waltz

Kto „odkrył” Christopha Waltza, chyba nie trzeba pisać, ale zrobię to dla formalności. Za gwałtowny rozwój swojej kariery aktor może podziękować oczywiście Quentinowi Tarantino, który angażami w Bękartach wojny i Django zapewnił mu nie tylko dwa Oscary, ale i ustawił całą hollywoodzką przyszłość. Obecnie Waltz gra na potęgę (choć można by złośliwie zaznaczyć, że wszędzie to samo) i zapewne przebiera w kolejnych propozycjach. Jednak przed występem u Tarantino był szerszej (i w sumie węższej też) widowni zupełnie nieznany. Do tego stopnia, że przeglądając jego wcześniejszą filmografię, można się zastanawiać, czy w ogóle ktokolwiek to oglądał. Austriak jest przy okazji żywym dowodem na to, że nigdy nie należy przestawać robić tego, w co się wierzy – wszak następnego dnia u progu naszych drzwi może pojawić się Tarantino z ofertą w roku.

Krzysztof Nowak

Krzysztof Nowak

Kocha kino azjatyckie, szczególnie koreańskie, ale filmami zainteresował się dzięki amerykańskim blockbusterom i ma dla nich specjalne miejsce w swoim sercu. Wierzy, że kicz to najtrudniejsze reżyserskie narzędzie, więc ceni sobie pracę każdego, kto potrafi się nim posługiwać.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA