publicystyka filmowa

FRANKENSTEIN I IGOR. Szalony naukowiec i garbaty asystent na przestrzeni kina

Autor: Maja Budka
opublikowano

W naszej świadomości przyjęło się, że jednostki wybitne kryją się w opustoszałych pracowniach, niczym Faust w swojej ciemni, otoczone zwałami pism i ksiąg. Podobną aurą otaczają się szaleni naukowcy, niepoprawni geniusze wyprzedzający wizjami swoje czasy, tacy jak doktor Frankenstein. Doktor Moreau dzielił sekrety z Montgomerym, jednak doktor Jekyll, Jack Gryffin pracowali w izolacji. W gruncie rzeczy ciężko jest dokonać przełomu całkowicie samemu. Potrzebny jest ktoś, kto w razie potrzeby odkurzy laboratorium bądź wykradnie jakieś zwłoki z cmentarza. Kiedy adaptacje klasycznych opowieści grozy przejęły wciąż raczkującą dystrybucję filmową, twórcy poczęli jeszcze jedną ikonę. Pomocnika w zwariowanych szarżach maniaków, przyozdobionego mało atrakcyjnym garbem, który w historii popkultury zapisze się jako Igor. Razem będą jak Bonnie i Clyde w odsłanianiu mrocznych zakamarków nauki, razem na ekranach do dziś.

W LABORATORIUM DOKTORA FRANKENSTEINA

Pierwszy garbaty lokaj pojawił się na ekranach już w roku 1927. Wtedy to dzieło niemieckiego ekspresjonizmu, Metropolis Fritza Langa, dało podwaliny pod klasykę filmu science fiction. Zdeformowany pomocnik służył genialnemu wynalazcy, Rotwangowi. Tej postaci poświęcono minimalną uwagę, podporządkowaną jednej scenie filmu. Nie ulega więc wątpliwości, że legenda szalonego naukowca i jego pomocnika sięga historii Frankensteina. Mary Shelley w swojej powieści pozbawiła nowego Prometeusza towarzystwa, kreując Wiktora na samotnika, który próbuje rozwikłać zagadkę śmierci, alienując się w górskiej pracowni. Efektem jego wieloletnich poszukiwań i badań naukowych będzie odkrycie możliwości przywracania życia zmarłym.

Zainspirowani XIX-wiecznym dziełem pisarki James Whale oraz Garrett Fort w 1931 roku stworzyli film Frankenstein, który ukształtował spojrzenie świata na historię monstrum. Wszystko zaś, co wiemy o Frankensteinie, pochodzi z tego filmu. Słynna kwestia It’s alive!, piorun będący iskrą nowego życia pochodzą ze scenariusza filmowego, nie zaś z literackiego pierwowzoru. Wizytówką produkcji z 1931 roku jest zdecydowanie Boris Karloff, odtwórca roli potwora. Genialna charakteryzacja Jacka Pierce’a zrodziła jego nietykalny wzór. Prawdziwym prekursorem legendy Igora zaś został Dwight Frye, skromny Fritz u boku doktora Frankensteina, Colina Clive’a. Mimo iż imię postaci filmowej nie jest adekwatne do nazwy, która urosła do rangi symbolu, Fritz był ojcem wszystkich garbatych, złowieszczych pomocników.  Zamyka się w górskiej twierdzy wraz z naukowcem niczym cień, zawsze przy nim. Frankenstein zwierza mu się ze wszystkich tajemnic, odsłania przed nim wyniki swoich badań, wiedząc, że garbus, podobnie jak urodą, nie grzeszy także rozumem. Wydaje się być jednak zawsze podekscytowany i zaintrygowany działalnością swego pana. Pomaga mu wykradać ciała z grobów i szubienic, potrzebne do eksperymentów.

Na kreację Fritza wpłynęła niewątpliwie poprzednia rola Dwighta Frye’a. Filmowa wersja Draculi z 1931 roku była ogromnym kasowym sukcesem dla wytwórni Universal, co bezpośrednio przyczyniło się do nakręcenia w tym samym roku Frankensteina. We wcześniejszym filmie aktor zagrał postać Renfielda, urzędnika, który popada w obłęd za sprawą wampira. Szaleństwo i ekspresję granej wcześniej postaci Frye przełożył na Fritza, aby skontrastować spokój i lojalność w obecności swego pana oraz żądzę dominacji i działania na własną rękę. Widać to doskonale podczas scen znęcania się bohatera nad monstrum Frankensteina, w których sadystycznie poniża go, wykorzystując ogromny strach potwora przed ogniem. Studio zainwestowało specjalnie w Dwighta, aby zapewnić sobie hit podobny do Draculi. Nie ulega wątpliwości, że się udało. Pytanie tylko, czyja to była zasługa.

Fani filmu pragnęli więcej, dlatego w 1935 roku na ekrany trafia sequel Narzeczona Frankensteina w reżyserii Jamesa Whale’a. Ambicje doktora na nowo przejmują jego umysł, budząc w nim szalone wizje o wychowaniu nowego rodzaju ludzkiego, ujarzmieniu na nowo życia. Elisabeth, przepowiadając nadchodzącą po męża śmierć, zapowiada przybycie doktora Septimusa Pretoriusa (Ernest Thesiger). Były mentor Frankensteina przejmuje od niego pałeczkę szaleńca. Wysoki, wychudzony, o diabelskim spojrzeniu profesor filozofii przyznaje się swojemu byłemu uczniowi do prac nad ożywieniem martwej tkanki. Największym dotychczasowym dokonaniem Pretoriusa jest hodowla homunculusów – miniaturowych ludzi, których przechowuje w butelkach. Jego nowym celem jest stworzenie wraz z Frankensteinem partnerki dla jego ocalałego z pierwszej części monstrum. Jego plan zakłada stworzenie nowej rasy poddanych im stworzeń, których Adamem i Ewą mają być właśnie potwór oraz tytułowa narzeczona. Wznosi toast: Za nowy świat bogów i potworów. Każdy szalony naukowiec potrzebuje jednak laboratoryjnego, uległego sługi, a ten ma twarz Dwighta Frye’a. Aktor grający zmarłego Fritza odradza swą Igorową postać, przywdziewając fartuch Karla – szpetnego pomocnika z obłąkanym spojrzeniem. Ten, podobnie jak jego pan, okazuje się być amoralny, mordując z zimną krwią kobietę, której serce posłuży jako kluczowa część układanki demonicznej narzeczonej. Dwójka krwiożerczych, zepsutych szaleńców wydaje się pasować do siebie idealnie.

Ostatnio dodane