50 prawd o PROMETEUSZU | FILM.ORG.PL

50 prawd objawionych przez PROMETEUSZA








Rafał Donica
13.05.2013


 

Siadł sobie Ridley Scott i pomyślał. A, wezmę walec i przejadę się po Obcym. Przede wszystkim w filmie o Obcym, no dobra, niby o Obcym, nie będzie Obcego, to znaczy będzie jeden na końcu, ale tylko przez chwilę i trochę inny od dotychczasowego. Taki Obcy-nie-Obcy. Ale i nie znajomy. Centralnym bohaterem filmu uczynię wielkiego jak stodoła inż. Albinosa (tytuł magistra byłby już przesadą), a żeby ten nieco inny Obcy  – bo przecież tego znajomego od lat już nikt nie chce oglądać – mógł się w finale narodzić, wyślemy zgraję obcych sobie osób na obcą planetę, w niewiadomym dla nikogo celu. I niech android David jeżdżący na BMXie i kręcący piłką na palcu (szpanuje, choć nikt nie patrzy?), zatruje czarną mazią jednego z załogantów, żeby wszystkich na pokładzie, włącznie z jego szefem,  mogła wybić obca siła; ot, nudziło się paru osobom więc zorganizowały sobie misję samobójczą na koniec wszechświata.

Ale na końcu (wszechświata i filmu) jedna bohaterka przeżywa i zdradliwy android też przeżywa, trzeba mu tylko nosić głowę w torbie. Android, któremu inżynier urwał to, co android nosił do niedawna metr powyżej dupy, mówi, że potrafi pilotować statek inżynierów. I nie kłamie, bo faktycznie umie, w dodatku robi to – jak mniemam – z głową schowaną w torbie. A może to ta bohaterka, która przeżyła, przymocowała mu ją z powrotem, wszak była wszechstronnie uzdolniona. Tak czy inaczej wspólnie odlatują (hmm, zabrzmiało jakby razem coś wypalili). Nie wiadomo za bardzo po co, za to wiadomo gdzie –  do sequela, który pewnie niestety powstanie.

Czy kręcąc kolejną część „Terminatora” któryś z reżyserów zrobił film o ludziach, a terminatora pokazał tylko na końcu, jak zjeżdża z taśmy montażowej? Nie. Czy robiąc kolejną część „Predatora” któryś z reżyserów nakręcił film o grzybiarzach, a Predatora pokazał dopiero w ostatniej scenie, jak ten przylatuje statkiem kosmicznym do pustego lasu, w dodatku bez grzybów? Nie. Dlaczego zatem Scott wykorzystał uniwersum Obcego, skoro chciał opowiedzieć o spotkaniu człowieka z Bogami? Nie mam bladego pojęcia.

Siadłem więc sobie i pomyślałem. A, wezmę walec i przejadę się po „Prometeuszu”. Udało mi się wypisać nieokrągłą ilość 77 prawd objawionych, więc zwróciłem się o pomoc w dociągnięciu do setki do kolegi Bucho. Kolega Bucho walczył dzielnie i upolował aż 11 prawd, które mnie umknęły. Mimo wysiłków nie mamy więc dla was ani 50 ani 100, tylko równie bezsensowne co 77, 88 prawd objawionych przez „Prometeusza”. Nie ma podziału na prawdy Duxa i prawdy Bucho; bez trudu wyłapiecie które kto pisał, bo raczej nikt nie pomyśli, że to ja mogłem wpaść na tekst o spawaniu migomatem z punktu szóstego (a jak nie wyłapiecie, to Bucho jest autorem numerków 3, 6, 9, 11, 22, 33, 47, 48, 61, 62, 63 i 76). Zapraszamy do lektury. Enjoy!

1. Jeśli chcesz zrobić prequel „Obcego”, niech nie będzie w nim obcego, a akcja obraca się wokół trupa Space Jockeya z pierwszej części, widzowie będą zachwyceni.

2. Odrzyj tajemniczego Space Jockeya z tajemniczości, czyniąc z niego naszego stwórcę w postaci przypakowanego albinosa. Widzowie padną na kolana. Ze śmiechu.

3. Nic tak nie dodaje mroku i tajemniczości jak soundtrack z wybijającym się, pogodnym tematem przewodnim.

4. Odpowiedź na najważniejsze z pytań:  jak zostaliśmy stworzeni? brzmi: Przez wypicie toastu i wpadnięcie do wody. W kawałkach.

 
Ciepła wódka? O piątej rano?? Z mydelniczki??? Czemu nie!

5. Odrzyj główną bohaterkę z kobiecości, zmysłowości i czegokolwiek atrakcyjnego, fundując jej jedną z fryzur dozwolonych w Korei Północnej.

6. Dr Shaw, która z wykształcenia jest archeologiem, w trakcie filmu, ni z gruszki, ni z pietruszki, okazuje się także wytrawnym biologiem, znawcą ludzkiej anatomii, międzyplanetarnym neurochirurgiem, filozofem, teologiem, oraz prawdopodobnie świetnie spawa migomatem – prawdziwa kobieta renesansu.

7. Przyszłość. Rok 2089. Ludzkość  śmiga w odległe rejony kosmosu, hibernacja na każdym kroku, najnowocześniejsze technologie podporządkowane człowiekowi… ale prowadząc wykopaliska w jaskiniach, gdy chcecie skontaktować  się z bazą, posługujecie się przedpotopową formą łączności bezprzewodowej – darciem ryja i machaniem łapami. Jedyną zaletą takiej formy łączności jest to, że nigdy nie padnie bateria, ani nie zepsuje się w decydującym momencie.

8. Wejście do jaskini zasłoń folią. Żeby nie było przeciągu.

9. Reżyser, by pokazać widzom jak bardzo jest bez formy, łapie się za najtańszy chwyt z podręcznika filmowca i w przełomowej/ważnej scenie każe stojącym tyłem bohaterom chwycić się za ręce – potem już tylko dajemy podniosłą muzykę w tle i mamy dramaturgię rodem z taniego serialu.

10. Kosmici zostawili nam dokładną mapę jak do nich dojechać – sześć kropek na ścianie w jaskini. Za miliard lat świetlnych skręć ostro w prawo.

11. Jesteś hiperaktywnym androidem, który wkłada paluchy tam gdzie nie trzeba (jakkolwiek to brzmi), oraz przyciska wszystko co spotka na swojej drodze – jedyny sensowny prezent pod choinkę, to  pięć rolek folii bąbelkowej.

12. Jeśli nie masz pomysłu jak przebić niezapomnianą autoprezentację Bishopa z „Aliens” i Ripley z „Alien: Ressurection”, posadź androida Davida w klapkach na BMX-ie, każ mu kręcić piłką na palcu i trafić z roweru do kosza.

 
Mamo! Zoba jak umiem!

13. Gdy odwiedzasz pomieszczenie komór hibernacyjnych, załóż na głowę kask z pomarańczową szybką. Żeby wyglądać kosmiczniej.

14. Przyłóż rękę do jednej z komór. Obejrzyj retrospekcję. Zabierz rękę.

15. Statki kosmiczne dalekiego zasięgu hamując stają dęba – trzeba uważać, żeby się nie wywalić. I nie zostawiać niedokończonej gry w bilard, bo kulki się mogą poprzestawiać.

16. Pierwszą czynnością po wyjściu z komory kriogenicznej jest robienie niepełnych pompek.

17. Po wybudzeniu z hibernacji najpierw zapalasz cygaro, później ubierasz choinkę. No, teraz można zjeść śniadanie.

18. W przyszłości w kosmos nie wysyła się ściśle wyselekcjonowanych, zdrowych na umyśle ludzi. Wysyła się wytatuowanego socjopatę z dziwną fryzurą, który nie chce przywitać się z kolegą z zespołu i patrząc złowrogo znad talerza sprawia wrażenie, że za chwilę kogoś zabije.


Jem, kurwa!

19. W pierwszych słowach swojego wystąpienia z hologramu, oszukaj załogę, że dawno nie żyjesz. A tak naprawdę żyjesz i lecisz z nimi. Ot, taki żarcik znudzonego życiem miliardera.

20. Nie masz żadnego dowodu aby uzasadnić załodze zasadność tej wyprawy. Na szczęście „wierzysz”, a to uzasadnia wszystko.

21. Zgodziliście się zmarnować dwa lata waszego życia na podróż, o której celu dowiadujecie się po dotarciu na miejsce. Chciałbym zobaczyć wasze miny jakby powiedzieli wam, że przywieźli was na odległą planetę tylko po to, żeby zbadać poziom waszego wkurwienia po tym jak dowiecie się, że przywieźli was tu tylko po to, żeby zbadać poziom waszego wkurwienia.


Czemu android wygląda jakby on jeden coś rozumiał z tej wyprawy? Bo android.

22. W filmach z serii „Obcy” wszystkie statki posiadały lądowniki, a statki matki były zbudowanymi na orbicie holownikami, czy też krążownikami, co  szybko i skutecznie wyjaśniało absurdalne wyposażenie owych statków. W „Prometeuszu” zwyczajnie olawpno ten aspekt i statek przypomina  raczej nowojorski dom (nawet mają penthouse!) aniżeli  międzygalaktyczny statek badawczy – jeżeli nie uważacie, że to głupie, to chyba dawno nie lądowaliście pięciopokojowym budynkiem.

23. Najważniejszym elementem wyposażenia mieszkalnej kapsuły ratunkowej, obok kapsuły medycznej, jest fortepian. Niestety, W kosmosie nikt nie usłyszy… jak grasz.

24. Załóżmy, że znajdziecie te istoty. Nie rozmawiacie z nimi, nie podchodzicie do nich, jedynie zdajecie mi raport – krótko mówiąc, jak znajdziecie naszych stwórców, macie odwrócić się na pięcie i wyjść, na pewno ich nie zdziwi wasze chamskie zachowanie.

25. Odkryliście na ścianie w jaskini sześć kropek, dzięki którym Weyland i kompania dotarła na planetę LV-223, ale zostaliście zabrani na wyprawę dlatego, że Weyland chciał mieć na pokładzie kogoś wierzącego. Tak, to ma sens.

26. Podczas zejścia do lądowania na obcej planecie zakładasz na głowę kaptur i owijasz się szczelnie połami kurtki. W przypadku rozhermetyzowania kadłuba, jako jedyny przeżyjesz.

 
Drodzy pasażerowie, podchodzimy do lądowania, prosimy o założenie kapturów

27. Po przylocie na obcą planetę, choć nie wiesz czego szukać, natychmiast odnajdujesz interesujące cię miejsce – o tam, między tymi górami! Nie oblatujesz większej części planety, bo i po co?

28. Pytasz pilota, czy zdoła wylądować we wskazanym miejscu, na co pilot z pewnością w głosie odpowiada, że co byłby z niego za pilot gdyby nie zdołał. Helou… twój manewr nie jest wcale żadnym wyzwaniem; wskazane miejsce to niemal idealnie płaski kawałek podłoża wyglądający jak pas do lądowania.

 
Piekielnie trudne lądowanie na powierzchni równej jak stół bilardowy

29. Zabraniasz Jacksonowi zabierać broń na rekonesans nieznanej planety, bo to ekspedycja naukowa. Jeśli zaatakują was jakieś kosmiczne ścierwa będziecie strzelać przekleństwami.

30. Android zakłada kombinezon przed wyjściem na zewnątrz statku, z obawy przed tym, że ludzie zobaczywszy go bez kombinezonu zaczęliby świrować. Nie chcę sobie nawet wyobrażać co by było jakby wyszedł w klapkach. Jadąc BMXem. Z wirującą piłką na palcu.

31. Ludzie czują się bezpieczniej w obecności podobnych do siebie – stwierdza David. W takim razie co do cholery na tej wyprawie robi ten socjopata z irokezem?

32. Każesz swojemu człowiekowi sprawdzić, czy okrągła struktura przed wami powstała naturalnie, czy też ktoś ją stworzył, ale kosmiczna autostrada, którą właśnie popylacie samochodzikami, nie wywołuje waszego większego zainteresowania. Na pewno uformowały ją burze piaskowe.

33. Nie ma nic lepszego na potwierdzenie profesjonalizmu, niż ładowanie się do obcej konstrukcji bez uprzedniego skanowania i sprawdzenia terenu – w końcu są święta, a my jako mega profesjonaliści chcemy „rozpakować prezenty”.

34. Po wypuszczeniu skanerów ruchu zawyj jak wilk, bo wypuściłeś swoje „szczeniątka” – na rany inżyniera, kto wymyślił ten motyw?

35. Tunel, którym idziecie, nie ma żadnych odnóg i można w nim iść albo prosto, albo wrócić do wyjścia, ale idziecie prosto, bo tak podpowiadają „szczeniątka”.

 
Przez dwa kilometry jedź prosto, następnie prosto i tak w kółko…

36. Nie wiadomo co znajduje się w powietrzu obcej planety poza powietrzem, nie wiadomo na jakie warunki traficie jeszcze w podziemiach, ale co tam, chyba można tu bezpiecznie oddychać, więc załogo, na trzy-cztery zdejmujemy hełmy, jak ginąć to razem!

37. Intuicyjnie wiesz jakie guziki i w jakiej kolejności wcisnąć, by odtworzyć holograficzną retrospekcję z biegnącymi korytarzem inżynierami. Uczyłeś się starożytnych języków, więc od razu wiedziałeś, że te rysy w ścianie to guziki do prehistorycznego odtwarzacza filmów. W 3D.

38. Inżynierowie nakręcili kamerą 3D swój bieg korytarzami i moment  zmiażdżenia jednego z nich w drzwiach. Taka pamiątka na taśmie dla przyszłych pokoleń.

39. Gdy tylko odkrywacie trupy inżynierów, Fifield rzuca „zmywam się stąd”  i wychodzi, bo on kocha skały i nie przyleciał tu odkrywać jakichś tam bogów. No tak, to jest to miejsce w scenariuszu, kiedy trzeba powoli zacząć się rozdzielać, żeby dać się pojedynczo wykańczać na obcym terenie.

40. Charlize nie może zamknąć rampy statku gdy dojdzie do niego burza; musi ją zamknąć dokładnie za 15 minut od teraz, inaczej w waszym powrocie nie byłoby dramaturgii, tylko zwykły powrót.

41. Krzemionka i ładunki elektrostatyczne w burzy mają „usmażyć wasze kombinezony”. Macie 15 minut na powrót na pokład statku, trwa wyścig z czasem, bardzo emocjonująca scena! Nie zdążacie przed burzą – czy krzemionka i ładunki elektrostatyczne smażą wasze kombinezony? Nie, tylko fruwacie sobie jak latawce (nie mylić z latawicami).

42. Komunikację w jaskini na obcej planecie macie w tej samej technologii co na Ziemi. Drzecie japy.

43. Niestety ta technologia zawodzi, bo Fifield i Millburn nie słyszą waszego krzyku (w kosmosie nikt go nie słyszy ;) i zostają w jaskini.

44. Część waszej załogi, która pierwsza dopadła większego pojazdu, nie czekając na resztę rusza w kierunku statku. Wy musicie dylować z cenną głową inżyniera w torbie pod pachą, jadąc Quadem. W dodatku rampa statku zamknie się dokładnie za 15 minut, jak nie zdążycie, zginiecie. Logistyka tej wyprawy jest iście ko(s)miczna.

45. Tak mocno i kurczowo trzymasz torbę z niezwykle cenną głową inżyniera, że po najechaniu na kamyk upuszczasz ją na ziemię.

46. Wasze skafandry po przebywaniu w burzy krzemionkowej przez dobrą minutę, choć miały się usmażyć, nie noszą żadnych śladów uszkodzeń, a wręcz lśnią nowością.


Stan hełmu po uderzeniu zabójczej i niszczycielskiej burzy krzemionkowej

47. Żeby zbadać pień mózgu kosmity należy na oślep wbić w jego głowę szpilę.

48. Badania nad ożywionym, pulsującym kosmicznym łbem odbywają się w mega profesjonalnym stylu: zero zabezpieczeń, skafandrów, komór ze zdalnie sterowanymi wysięgnikami – na co nam niby technologia? A żeby zbliżyć się do ogólnego poziomu zabawy w lekarza, zamiast udokumentować zabieg zdjęciami, zrobimy sobie grupową rycinę.

49. Fifield każe przekazać pani Shaw i jej facetowi, żeby się pierdolili. Zastanawiam się skąd takie negatywne nastawienie Fifielda do nich. No tak, ci złośnicy znaleźli martwych inżynierów, a on woli skały!

50. Fifield, człowiek od „szczeniaczków”, czyli tych czerwonych kulek skanujących jaskinie i rysujących mapę w czasie rzeczywistym… gubi się w jaskiniach.

51. Gdy na Ziemi zauważyłeś namalowane na ścianie 6 kropek, robiłeś z wrażenia pod siebie i w akcie wzruszenia pochwyciłeś dłoń ukochanej (patrz pkt. 9). Ale fakt, że odnalazłeś inżynierów, stwórców ludzkości, co prawda martwych, ale jednak, pozostawia cię obojętnym i zawiedzionym. W tak epokowej dla gatunku ludzkiego chwili siedzisz zblazowany w sali bilardowej i smętnym głosem pytasz się Davida, czy uważa on, że zmarnowaliście czas przylatując tu.

52. W tym samym czasie twoja kobieta odkrywa, że DNA inżynierów jest pokrewne z waszym, ale co tam, ty wolisz siedzieć w sali bilardowej i smęcić nad pytaniami bez odpowiedzi.

53. Inżynier sterował statkiem kosmicznym za pomocą fletu. Gdyby żył, mógłby dołączyć do Charlize i Janka – zagraliby kosmiczny koncert na fortepian, harmoszkę i flet. Właśnie dotarło do mnie, że w „Prometeuszu” jest więcej instrumentów muzycznych niż Obcych.

 
Gotowy do roli w sequelu!

54. Fifield i Millburn patrząc na martwych inżynierów zadają sobie pytanie, czy oni są prawdziwi. Na usta aż ciśnie się genialny dialog z „1941” Spielberga: – W porcie są Japończycy! – Prawdziwi? – Nie, z drewna!

55. Dialog stulecia z idiotą: – Coś kilometr od was na wschód pika – JAK TO PIKA?! – Cokolwiek odbiera sonda, to nie jest martwe. To jakaś forma życia. – Co masz na myśli mówiąc FORMA ŻYCIA? – Czy to się rusza? – W zasadzie to… zniknęło, to chyba jakaś usterka. – Co masz na myśli mówiąc USTERKA?! Gratulacje. Na wyprawę w kosmos zabraliście kolesia, który nie wie co to pikanie, forma życia i usterka.

56. Jeśli jesteś pilotem z harmoszką w ręku, dowódca wyprawy zapewne będzie się chciała z tobą pieprzyć – jak to romantycznie ujmujesz. Nie chce? To spytaj się jej, czy jest robotem! Po takim tekście żadna nie odmówi; u niej w kabinie za 10 minut. Pewnie zrobicie koncert na fortepian i harmoszkę.

57. W kosmicznym skafandrze można palić.

58. Piękną formą życia nazywasz jakiś organiczny badyl, który wyłonił się z czarnej mazi.

59. Badyl rozwiera skrzydełka, syczy i próbuje cię ukąsić, ale ty wciąż suszysz do niego zęby, bo to taka ładniutka forma życia. I zachowuje się jak dama.

 
A kuci, kuci, moja mała damo…

60. Jeśli obca forma życia tryśnie kwasem w twój hełm, nie zdejmuj go, tylko złap się rękoma za hełm i szukając ratunku upadnij w błoto.

61. Czarna maź ma różne zdolności, w zależności jak akurat pasuje scenarzyście i reżyserowi: rozkład tkanek na poziomie komórkowym,  zamiana robaczków w kosmiczne kobry, losowe zmiany w ludzkim DNA, wysadzanie głów w powietrze, leczenie bezpłodności… gdyby Prometeusz trwał trochę dłużej, to okazałoby się, że czarna maź także leczy raka, naprawia telewizory oraz śpiewa bałkańskie piosenki biesiadne (w sam raz do zespołu załogi Prometeusza).

62. Wrzucenie mazi do szklanki współzałoganta to naprawdę świetny pomysł (zresztą jak cała zabawa gołymi dłońmi z tym ustrojstwem – podobno od tego się ślepnie i rosną włosy między palcami), szkoda tylko, że David nie wie co rzeczona maź może spowodować. Pewnie skończyły im się szczury laboratoryjne, lub wcale takowych nie mieli – patrząc na poziom tej wyprawy, nic mnie nie zdziwi.

63. Wypicie szklanki alkoholu zmieszanej z czarną mazią spowodowało u twojego faceta zmiany komórkowe i zrobiły z niego boga płodności, ale całując się z nim niczym się nie zarażasz. Trzy możliwości: scenarzysta znów zaspał, czarna papka robi to na co ma ochotę, lub twój facet, nawet na pełnym ucioraniu, pamiętał aby przed kizi-mizi umyć zęby – bo 9/10 stomatologów potwierdza, że nic nie chroni przed kosmicznym mutagenem lepiej, niż wieczorne szorowanie zębów.

64. Gdy zauważysz w swoim oku małego czarnego liszaja, nie zgłaszaj tego dowódcy wyprawy, nie szukaj pomocy, tylko ubierz się w skafander i udaj na dalsze badanie planety. To pewnie jakiś pyłek, samo przejdzie.


Tak się kończy chlanie po nocach z przygodnym androidem

65. Gdy David odetnie ci obraz z kamery, powiedz: „Ty sukinsynu, odciąłeś mnie”, bo widzowie z pewnością nie skumali, że ten sukinsyn David cię odciął.

66. Doktorze Shaw, czy domyśla się pani co wycieka z tych wazonów? Pytasz osoby, która do tej pory zajmowała się głównie badaniem kropek w jaskiniach. Dodając do tego fakt, że jesteście na obcej planecie i z wazonów wycieka, jakby to kolokwialnie ująć „gówno jakieś”, doktor Shaw ma taką samą szansę domyślać się co to, jak każdy inny członek wyprawy.

67. Twoja twarz wygląda jak Jabba The Hut, mówisz swojej kobiecie, że jest za późno na ratunek, że jesteś chory… Wcale nie! Krzyczy doktor Shaw w odpowiedzi. Z kobietą się nie dyskutuje, nic ci nie jest.


Wcale nie jesteś chory, to tylko zadrapanie!

68. Na obcej planecie można zagiąć czasoprzestrzeń: po 10 godzinach od stosunku jesteś w 3. miesiącu ciąży.

69. Podczas samodzielnej operacji brzucha nie traci się przytomności.

70. W przyszłości cięcia operacyjne zamykane będą zszywkami biurowymi.

71. Rana między zszywkami od razu się zrasta i wygląda jak stara blizna (patrz zaginanie czasoprzestrzeni pkt. 68).

72. Zamykaliście rampę statku przed burzą, nie wpuściliście na pokład chorego Hollowaya, ale gdy nieoczekiwanie na ekranie ukazuje się wam obraz z kamery zaginionego Fifielda, a on sam jako człowiek-żaba kuca przed statkiem, otwieracie ochoczo rampę i zapraszacie potwora na pokład, pytając tylko kosmiczną pokrakę czy na pewno jest Fifieldem. Gdzie w tym czasie była despotyczna Charlize pilnująca rampy jak lwica swego potomstwa? Gdzie był kapitan statku? Pewnie dawali akurat koncert z inżynierem na fortepian, harmoszkę i flet.

73. Jedna szyba hełmu wytrzymuje burzę krzemionkową, a inna pęka jak szklanka po uderzeniu ręką Fifielda.


Stan hełmu po uderzeniu pięścią

74. Będąc starcem, któremu „zostało kilka dni życia”, bez problemu wytrwałeś trudy hibernacji, po której jedni, aby dojść do siebie, rzygali jak koty, inni robili niepełne pompki, a jeszcze inni ubierali choinkę.

75. Weyland stwierdza, że powietrze „dobrze pachnie”, więc zamilcz i oddychaj pełną piersią, bo powietrze zostało przez niego gruntowanie przebadane. Nosem.

76. Reasumując, zdejmowanie hełmu tylko według odczytu chemicznego, sugerującego, że skład powietrza jest taki sam jak ziemski,  mówi wprost, że zamiast naukowców pojechała tam banda idiotów… lub, że scenarzysta spał na lekcjach biologii i nie wie co to bakterie, wirusy i grzyby.

77. W trójwymiarowym modelu jaskini, po której łazicie od połowy filmu, nagle rozpoznajesz statek kosmiczny! Jak dla mnie ten schemat wygląda jak wielka okrągła jaskinia, może i jakaś budowla, ale nie jak statek – gdzie silniki, gdzie jakiekolwiek mechanizmy?


Statek jak w mordę strzelił!

78. Właśnie obudziliście inżyniera, wielkiego skurwiela, który chwieje się na nogach, charczy i nie wygląda na rozmownego gościa. Nie czekacie aż dojdzie do siebie, ani nie próbujecie nawiązać kontaktu prostymi pytaniami, na przykład: „Ja być człowiek. Ty być kto?”, tylko zasypujecie go pytaniami i pretensjami. Weyland każe Davidowi powiedzieć, że przybyli tu jak chciał inżynier, Shaw nie czekając na reakcję inżyniera każe spytać go skąd pochodzą i co to za ładunek… (ciąg dalszy w punkcie 79)

79. Może i inżynier chętnie by z wami porozmawiał, ale każdy by się na jego miejscu wkurzył jakby go wyrwano ze snu i od razu zarzucono pretensjami, dlatego zamiast dostać odpowiedzi na nurtujące was pytania, dostaliście klasyczny wpierdol, który większość z was przypłaciła życiem lub urwaniem sztucznej głowy.

 
Stoję wam wpierdolić

80. Skaczesz przez rozpadlinę i z ogromną siłą walisz szybą hełmu o stalową konstrukcję, na której po skoku lądujesz – szyba pozostaje nietknięta. Ale gdybyś wylądowała na pięści Fifielda…

81 .Uciekając przed turlającym się gigantycznym statkiem kosmicznym, nie uciekaj na boki, tylko trasą, po której toczy się statek, aby dać mu szansę zmiażdżenia cię.

 
Uciec, ale dokąd?

82. Uciekając przed turlającym się statkiem koniecznie się wywal… ĆTAP!

83. Gdy jakimś cudem, na tak wąskiej planecie uda ci się uniknąć rozjechania przez ogromny statek, po zatrzymaniu się na pewno przewali się on dokładnie na ciebie. Ta planeta jest wyraźnie za mała dla ciebie i statku.

84. Na wyposażeniu kapsuły ratowniczej jest topór strażacki, na wypadek gdyby trzeba było narąbać drwa na opał.

85. Aby topór wyglądał futurystycznie, nadaj jego trzonkowi zupełnie niepraktyczny, fikuśny kształt.

86. Twoje pierwsze pytanie do Davida po tym, jak zdradza ci, że możecie się wydostać z tej planety, bo jest więcej statków, a on potrafi nimi kierować, brzmi… „Gdzie jest mój krzyżyk?” (uczcijmy to pytanie chwilą ciszy, bo plaśnięcia w czoło i tak nikt by w kosmosie nie usłyszał)

87. No, jest! Wreszcie pojawił się Obcy, sięgam po popcorn, teraz się zacznie! Koniec? Jak to?

88. EPILOG. Pamiętacie jak McMurphy w „Locie nad kukułczym gniazdem” zabrał pensjonariuszy domu wariatów na statek i próbował z nimi łowić ryby, a oni nie kojarzyli dlaczego i po co zawleczono ich na statek rybacki, rozchodzili się po pokładzie i wszystko robili nie tak? Mniej więcej tak, jak oni, zachowywali się przez cały film bohaterowie „Prometeusza”, z tą tylko różnicą, że ekipa McMurphy’ego złowiła przynajmniej kilka ryb.


Oni zrobili to lepiej

Rafał Donica

Rafał Donica

Rocznik 77, od chwili obejrzenia „Łowcy androidów” pasjonat kina (uwielbia „Akirę”, „Drive” i niedocenioną „Nienawistną ósemkę”). Miłośnik Szekspira, Lema i literatury rosyjskiej (Bułhakow, Tołstoj i Dostojewski ponad wszystko). Ukończył studia w Wyższej Szkole Dziennikarstwa im. Melchiora Wańkowicza w Warszawie na kierunku realizacji filmowo-telewizyjnej. Od seansu „Frankensteina” Jamesa Whale'a – niepoprawny wielbiciel postaci monstrum. Założyciel i w latach 1999 – 2012 redaktor naczelny portalu FILM.ORG.PL. Wieloletni współpracownik miesięczników CINEMA oraz FILM, publikował w Newsweek Polska, CKM i kwartalniku LŚNIENIE.
Prowadzi blog tematyczny poświęcony klasycznym monster-movies: cinemafrankenstein.blogspot.com
Rafał Donica

Rafał Donica - ostatnie teksty: (zobacz wszystkie)







  • Macc

    Motyw zarażonej gorzały był w Lewiatanie Cosmatosa. Tylko że motyw ten tam był uzasadniony. Zabrakło prawdy o znikającej i pojawiającej się ekipy medycznej Weylanda i tego że nikt nie ścigał głównej bohaterki po tym jak uciekła z rąk tejże ekipy medycznej.

  • mały

    O mało się nie popłakałem dzięki choć już parę tych analiz czytałem i oglądałem nigdy nie przestaną mnie bawić.

  • Mr.Mbutu

    Trochę slowpoke, ale to się musiało wydarzyć.

  • Marek1983

    jak zwykle świetnie :)

  • Kozas

    Prometeusz to film, którego nie byłem w stanie obejrzeć do końca. Naprawdę rzadko mi się to zdarza, ale wciąż i wciąż atakował moją inteligencję. 6 kropek na ścianie jaskini jako super mapa, informacje co i jak dopiero po tym jak dolecieli na planetę, znalezienie na planecie tego co szukają gołym okiem sobie latając( wyobrażacie to sobie? Wylądować w losowym miejscu na Ziemi i po prostu „wypatrzeć” np. piramidy czy wodospad Niagara?), gość od jaskiń gubiący się w jaskiniach, gość który boi się jakiś tam szczątków, ale obcy który wygląda jak wąż jest ok… Jestem chyba w mniejszości bo nie tylko uważam ten film za słaby, ale za bardzo słaby. Do tego sili się na bycie pseudofilozoficzną papką…

  • Andriej

    Punkt 88 był zdecydowanie najlepszy, Ha ha ha Może komuś się popierdoliło i zamiast prequela „Obcego” powstał futurystyczny sequel „Lotu nad kukułczym gniazdem”?

  • Fan obcych itd..

    Dla mnie film podsumowuje stwierdzenie: Murzyn Janek. Powtarzam: MURZYN przecinek, J A N E K.
    WTF?

    • John Wayne

      Skąd wiesz, że Idris Elba grał murzyna?
      Na pewno grał Janka ale nie mamy pewności, że Janek był murzynem, może tylko aktor był murzynem.
      W tej produkcji to możliwe.

      • Guest

        Nie dla rasizmu!

    • GandalftheRainbow

      Zabawne, ale do tego jest wytłumaczenie, tylko nie filmie. Ale jest oficjalne. Janek urodził się na Marsie, gdzie nie ma takich podziałów ze względu na nacje itp. i każdy nazywa dzieci, tak jak chce.

      • John Wayne

        A że urodził się pewnie w rodzinie polskich osadników dostał imię po dawnym bohaterze – Janku Kosie.
        Na Marsie to normalne.

  • Qba_23

    Jak zwykle dobra robota. Wasze „50 prawd” miło koresponduje z świetną serią „Honest trailers” i bardziej chamską „Everything Wrong With”. Zastanawiam się, czy macie już gotowy pomysł na nową „50-tkę”? Po cichu liczę na serię Iron Man, albo nawet na całą pierwszą fazę Uniwersum Marvela (Iron Man-Avengers).

    • Rafał Donica

      Aktualnie pracuję nad „Terminatorem 3”. Marvelowskiego uniwersum raczej nie ruszę, ale kto to wie ;)

  • John Wayne

    Myślę, że wszyscy daliśmy się wkręcić, bo Ridley nakręcił Prometeusza dla beki.
    Innej możliwości nie ma.
    Stężenie głupoty i niedorzeczności w tym filmie bije rekordy, gdyby z przetrwalnika zamiast inż. Albinosa wyszedł trzymetrowy inż. Karwowski z wąsem nic bo to już nie zmieniło.

    Fabuła pretekstowa do bólu, zachowanie postaci niewiarygodne psychologicznie i po prostu debilne (to byli jacyś durnie), dialogi przy których aż skręca z zażenowania, religijne wtręty mające pewnie w zamierzeniu dodać mistycyzmu i głębi obróciły się w zwykły bełkot.
    Dla mnie najlepsze prawdy to 78 i 79, już tylko kretynizm tej sceny i zachowanie bohaterów dyskwalifikuje ten „obraz”. To kino klasy B.
    Ten film to najlepszy wyzwalacz facepalmów ever. Drugiego takiego nie ma. „Blob zabójca” XXI wieku.
    Nie rozumiem jak można coś takiego wypuścić, ludzie firmują to mocnymi nazwiskami, na produkcję wydaje się wagon gotówki – czy nikt w trakcie tego nie ogarnia, nie ogląda, nie zastanawia się?
    Co się stało?
    Może tak miało być, tajemniczo i niezrozumiale, liczyli że poskładają sceny do kupy i pstryk! – Aaaallelujaaaa, wytworzy się z tego mistyczna wartość dodana, jak w Blade Runner, którego ludzie też nie rozumieli po premierze.
    A tu dupa, Ridley, ha ha, zrobiłeś śmiesznego gniota w błyszczącym pudełku.

    • zboj lamignat

      Scott nie nakrecil tego dla beki, tylko nie nakrecil tego wcale. Scenariusz pisan przez kolesia od Lost i nie mam wiecej pytan. Scott po prostu robil za to ryjem, zgarnal kase i tyle.

    • Gość

      „Fabuła pretekstowa do bólu […]” – nie wierzę, że napisałeś „pretekstowa”, bo nie znasz słowa „pretensjonalna”… :)

  • John Wayne

    Nr 34 – kto wymyślił wycie Fifielda? Hmm… W Blade Runner jak wilk wył Roy Batty – Nexus 6.

    • Rafał Donica

      Wycie wyciu nierówne, w „Blade Runnerze” Hauer robił to zajebiście i z uzasadnieniem w scenariuszu (gonił Deckarda jak dzikie zwierzę goni ofiarę), a nie żenująco i bez odbicia w scenariuszu jak ma to miejsce w przypadku Fifielda ;)

      • John Wayne

        Zgadza się ale może to właśnie modzie na idiotyczne nawiązania i hołdy zawdzięczamy wyjącego ni z gruchy ni z pietruchy geologa.
        Teraz mrugamy do was okiem, rozumiecie… ;)
        Poziom braci Strause w AvP 2.

  • Carlos

    Podczas ucieczki przed toczącym się statkiem kosmicznym czułem
    się jakbym oglądał Looney Tunes. Brakowało tylko Kojota i strusia Pędziwiatra.

    • Rafał Donica

      A wyobraź sobie w tej scenie muzyczkę z finału Benny Hilla, kiedy zaczynał się zwariowany pościg ;)

  • Tomek

    Naprawdę ciężko się czyta biały tekst na czarnym tle. Niestety po pierwszym akapicie rezygnuje, choć bym wrócił.

    • Rafał Donica

      Szary. Ale to fakt, że pewien odsetek naszych czytelników narzeka na „efekt żaluzji”, mnie samego nieraz oczy bolą od czytania naszej strony, ale cholera, taką mamy kolorystykę od 14 lat i nie wiemy jak to zmienić bez zmieniania tego ;)

      • bo najlepiej gdyby wszystkie strony internetowe świata wyglądały tak samo :) 14 lat z taką kolorystyką żyjemy i żyć będziemy dalej.

    • Grzegorz G

      Mi ta kolorystyka nigdy nie przeszkadzała…

  • cop

    Nawet by pasowało gdyby przybył pod koniec ironmen i uratował wszystkich

  • vojak

    To tak, jakby osoba pisząca ten swój felieton odnośnie filmu…właśnie – filmu, doszukiwała się faktów w tematyce science fiction i własnej wizji reżysera. Żałosne.

    • Rafał Donica

      Uwielbiam czytać te poważne zarzuty pod moim adresem pod niemalże każdym artykułem z serii 50 prawd. Wyobrażam sobie wtedy jak siedzicie tacy na serio, tacy smutni, poważni, tacy dorośli, ponurzy przed ekranami monitorów i tłumaczycie mi, że to tylko filmy, że to nie naprawde, że wizja rezysera, że się czepiam, że jestem złym człowiekiem itd. Jak ktoś wam opowie kawał o babie co przychodzi do lekarza z żabą na głowie to też dostajcie grymasu smutku i powagi na twarzy i mu tłumaczycie, że to niemożliwe, żeby żaba usiedziała na głowie baby? Więcej dystansu, luzu i poczucia humoru moi drodzy, świat jest tak zjebanie smutnym i poważnym miejscem, że od czasu do czasu można się ponabijać, choćby z „Prometeusza” :)

      • rebelmale

        Rozumiem cię, brachu Rafale. Ja ostatnio dostałem zjoby od jakiegoś młodziaka, który zarzucił mi nieuzasadniony sarkazm na forum dot. „Dark Skies” na Filmwebie (oraz opilstwo, pustotę i brak poszanowania dla tradycji chrześcijańskich). Ludzie – zwłaszcza ci w wieku maturalnym i przedmaturalnym – litości! Toż już strach cokolwiek pisać na forach, żeby nie dostać opierdolu od góry do dołu. Karwasz twarz, dajcie żyć! Inna sprawa, że całkiem niepotrzebnie próbowałem się z nim potem wdawać w polemikę. Tak jak Ty apeluję o dystans do samego siebie i życia w ogóle oraz luz, ale czasem i na zdawałoby się niewinnym forum nikt nie usłyszy twego krzyku…
        PS. Analiza jak zwykle git! Miałem ubaw po pachy :)

  • GandalftheRainbow

    „Odrzyj główną bohaterkę z kobiecości, zmysłowości i czegokolwiek
    atrakcyjnego, fundując jej jedną z fryzur dozwolonych w Korei Północnej.” – ten fragment trochę mnie zdziwił, szczerze mówiąc. Takie info – postać kobieca nie musi dla męskiego widza „kobieca, zmysłowa, cokolwiek atrakcyjna” i mogła by być całkiem łysa. Może czepiam, ale dla mnie ten fragment jest trochę seksistowski. Żaden facet seksowny w tym filmie nie był także (może oprócz Fassbendera, no ale to Fassbender) i nie widzę powodu, aby był. To ekspedycja naukowa, a nie konkurs Top Model. Zresztą, Ripley też jakoś strasznie kobieca nie była (oprócz tego, że przez sporą część filmu była skąpo ubrana), w końcu była napisana jako facet.

    Tak wiem, ma być śmieszne. Haha. Ale ten tekst to trochę czepianie się na siłę. Zwłaszcza nie rozumiem czepiania się początku, który moim skromnym zdaniem był świetnie nakręcony i godny Odyseji Kosmicznej (scena z joggingiem po statku). No i to oglądanie Laurence’a z Arabii. Po za tym, na Fassbendera przyjemnie się patrzy zawsze.

    A dodatkowo: „Prometeusz” nazywa się „Prometeusz” a nie „Obcy: Początek” i tym samym głupie było, moim zdaniem, oczekiwanie po nim znacznych ilości Obcych. Sam Scott mówił, że najważniejsi tu będę Space Jockey. I tak, wielu fanów (pomijając wykonanie samego filmu) było zachwyconych, że w końcu miała być odkryta tajemnica Gwiezdnego Podróżnika.

    • Rafał Donica

      Seksistowski fragment, bo napisałem, że ma antyseksowną fryzurę? Wyraziłem jedynie swoje zdanie na temaj jej koszmarnego uczesania, to już nawet tego mi nie wolno w dzisiejszych poprawnych politycznie czasach? Przypomnę może czym jest „seksizm”, a jest to „pogląd, że kobiety i mężczyźni nie są sobie równi lub że nie powinni posiadać równych praw” – gdzie w ramach tej definicji umieściłbyś moją opinię na temat brzydkiej fryzury dr. Shaw? Napisałem gdzieś, że mężczyźni mieli lepsze uczesania, czy jak? Zrozumiałbym Twój zarzut o seksizm, gdybym kazał dr. Shaw wypieprzać w podskokach do mycia garów, a nie lecieć w kosmos z mężczyznami, ale ja napisałem tylko, że miała nieatrakcyjne uczesanie. Za chwilę ktoś mnie oskarży o ksenofobię bo śmiałem się z inż. Kosmity i rasizm, bo śmiałem się z harmoszki Janka. Chyba dla bezpieczeństwa i mojej higieny psychicznej, przed kolejnymi tekstami z cyklu 50 prawd będę zamieszczał prośbę do osób z kijami w tyłkach o opuszczenie strony ;)

      • GandalftheRainbow

        Ale mi nie chodzi tylko o jej uczesanie, ale dziwne przekonanie, że powinna być „kobieca, seksowna, zmysłowa i atrakcyjna”. To jest trochę seksistowskie, bo wychodzi na to, że bohaterka, aby być bohaterką akceptowalną, musi być atrakcyjna w sensie fizyczno-psychicznym i mieć seksi włoski, inaczej zostanie wyśmiana, jako postać źle napisana. Odpowiedź: nie musi. Jej postać jest naukowcem, wielu naukowców średnio zwraca uwagę na wygląd i nie jest autorytetami w dziedzinie mody i seksapilu. A włosy i tak miała całkiem spoko.

      • hans

        Seksistowskie to było jak 3 baby i jeden sylikant podłączyli męską głowę sprzed 2000 lat do prądu i ją zgrillowali :)))) (Pamiętam ten plask dłoni o czoła kilkudziesięciu osób w kinie).

      • Kozas

        No jeden ze słabiej napisanych punktów, może taka moda będzie w latach tej ekspedycji :D Ba, oglądając zdjęcia rodziny z lat 80-tych ciężko nie wybuchnąć śmiechem widząc niektóre fryzury i stroje, także za xx lat ten fryz może być hitem sezonu

    • John Wayne

      Ja w tym filmie Space Jockeya nie widziałem, a miał być niby najważniejszy.
      To co widziałem ma się za to tak do mitu Gwiezdnego Podróżnika jak Jezus z Borji do Jezusa z Nazaretu.

    • Aga

      Zgadzam się z Rafałem , dziewczyna ma bardzo duży potencjał przykładem jest to jak wyglądała w Milenium jako Lisbeth , tutaj niestety wygląda jak ciotka klotka i to wcale nie pomaga filmowi

  • Jakub

    Drogi Autorze,

    sądząc po ilości tekstu oraz opatrzeniu go licznymi zdjęciami i zabawnymi (?) komentarzami, sądzę, że zastanawiając się nad ilością Twojego czasu wolnego i błyskotliwością myśli, doszedłem do wniosku, że sam byłbyś w stanie nakręcić film lepszy niż ,,Prometeusz”, a może i niejeden inny Scotta.

    Pomijając fakt, iż należysz do grona filmożerców, którzy rozkoszują się wynajdywaniem absurdów i potknięć w realizacji filmu, które zdarzają się każdemu – nie od dziś wiadomo bowiem errare humanum est – myślę, że nie mniejszą przyjemność sprawi mi zdekonstruowanie Twoich przewrotnych argumentów:

    1. Piszesz, że w fabule nie wiadomo, jaki jest cel misji. Od pierwszej sceny odkrycia starożytnych inskrypcji jest to oczywiste.

    2. Fakt pojawienia się Obcego dopiero w finale uważasz za wadę filmu, skoro miał on być prequelem. Scott wielokrotnie zmieniał koncepcje co do tego, czy ,,Prometeusz” miał nawiązywać do ,,Obcego” czy nie. Domyślam się, że gdyby to był klasyczny prequel, to oskarżyłbyś reżysera o to, że wbrew zapewnieniom, że to nie będzie prequel, jednak nakręcił prequel. Zwróć też uwagę na parę innych filmów, w których dopiero w ostatniej scenie znajduje się nawiązanie do jakiegoś bohatera z pierwszej części. Odsyłam choćby do ,,Czerwonego smoka”, gdzie wątek pewnej agentki FBI pojawia się w ostatnim zdaniu. To taki fajny film z Hopkinsem, Nortonem i Fiennesem, polecam.

    3. Główna bohaterka nie okazuje się wyśmienitym chirurgiem. Za diagnozę i przebieg operacji w całości odpowiada komputer.

    4. Bardzo krytycznie oceniasz soundtrack filmu. Kompozycja ,,Life” to jeden z najcudowniejszych utworów doskonałego kompozytora Harry’ego Gregsona-Williamsa, który oddaje klimat kosmicznej odysei, reszta ścieżki autorstwa Marca Streitenfelda to popis umiejętności, jak stworzyć ścieżkę rodem z demonicznego thrillera.

    5. Sterowanie statkiem za pomocą fletu też Ci nie odpowiada. Spróbuj posterować zwyczajnym samochodzikiem dla małych chłopców swoim fletem i zobaczysz, jakie to trudno. Tak więc w stronę Inżyniera- szacun.

    6. Bardzo dużo zarzutów Autora dotyczy rzekomej śmieszności zachowania się ludzi na planecie, tak jak by to była Ziemia. Autor nie zauważa, iż z filmu jasno wynika, iż planeta Inżynierów posiada warunki zbliżone pod wieloma względami do ziemskich, zresztą zamieszkiwana jest przez istoty bliskie nam biologicznie.

    7. Resztę zarzutów aż żal komentować, zwłaszcza te dotyczące fryzury. Nie każdy ma włosy jak Sally Spectra z ,,Mody na sukces”. A nawet, gdyby takie miała, to byś się czepiał jej przydatności na obcej planecie.

    Reasumując, wydaje mi się, że najgorszym filmem roku nie był ,,Prometeusz”, ale trudne do ocenienia dzieło ,,Film, który jeszcze nie powstał” Twojego autorstwa.

    Pozdrawiam i życzę większej cierpliwości i empatii przy kolejnych seansach.

    • Rafał Donica

      No, wreszcie ktoś wziąl się za to, co lubię najbardziej, czyli obalanie prawd. Tylko dlaczego kolega dociągnął tylko do numeru 7? Reszta zapewne w przygotowaniu, podobnie jak mój film ;)

      • Jakub

        Reszta nie składa się z argumentów, tylko z opinii lub fragmentów strumienia świadomości, które trudno komentować. Pozdrawiam

    • Artur Artto Szczepień

      Zastanawiam sie jak niskie IQ maja ludzie, ktorzy bronia Prometeusza. Ty wogole masz przeciwstawne palce?

      • M

        Zastanawiam się, jak można być takim burakiem, który obraża innych ludzi tylko dlatego, że mają odmienne zdanie.

      • Andrzej Chećko

        Ważne, że Ty nie masz :)

    • Andrzej Chećko

      W punkt. Przyjemny film rozrywkowy panowie rozłożyli na prawie 100 durnych punktów, by analizować logikę zachowań :) Podziwiam upór i zazdroszczę nadmiaru wolnego czasu :)

    • PredAlien

      Bardzo dużo zarzutów Autora dotyczy rzekomej śmieszności zachowania się
      ludzi na planecie, tak jak by to była Ziemia. Autor nie zauważa, iż z
      filmu jasno wynika, iż planeta Inżynierów posiada warunki zbliżone pod
      wieloma względami do ziemskich, zresztą zamieszkiwana jest przez istoty
      bliskie nam biologicznie.

      Nie wiem jak to ma niby tłumaczyć skrajny kretynizm KAŻDEJ postaci w tym filmie (może jeszcze David się jakoś broni) ale ok:) Chyba ze to od tego ze sie nawdychali nie ziemskiego powietrza, to by wtedy faktycznie wiele tłumaczyło :0
      A sam tekst jest świetny, przynajmniej można się pośmiać z tego gwałtu na uniwersum Aliena. W pewnym momencie w kinie zacząłem z lękiem wypatrywać Jar Jara…

  • hans

    Może tekst trochę za mocny w niektórych miejscach ale cieżko się z większością nie zgodzić. Najbardziej Sci-fi w tym całym filmie było zachowanie ekipy przybyłej na planetę będącą zbrojownią do której… prowadziły antyczne mapy (wtf?). Całkowicie obdarte z prawdziwości zachowania bohaterów, którzy boją się skamieniałych istot, a zaraz potem chcą pogłaskać syczącego węża obcej rasy… Janek, który widząc sygnały o obcej formie życia i prośby 2 członków załogi idzie do łóżka (nie sam;)), tak jak cała ekipa statku na obcej planecie – przyczynia się do śmierci członków załogi a zaraz potem popełnia spektakularne i durne samobójstwo z reszta błaznów. Nie byłem zwolennikiem Space-Jockeya jako Pudziana, wolałbym by był istotą „nie z tego świata”, ale zachowanie mordującej wszystkich (bez żadnego powodu i przemyślenia) kupy mięcha mnie rozwaliło. Zabawne były szukania związków z biblią i mitami na siłę, nawet o tym że Shaw to Maryja.. bez komentarza. Największy FAIL – design potworów, które bardziej śmieszyły niż w Power Rangers.

  • Q

    Nie wiem czy to taka moda, czy poprostu ludzie chcą się popisać swoją inteligencją -> „film atakował moją inteligencje” – film, a zazwyczaj SF ma rozluźnić, ma być chwila wytchnienia. Jeśli się tego nie rozumie, to pora wrócić do książek.

    A teraz przejdźmy do tego „rant”-u. Pierwsza sprawa – film to nie książka, czas jest ograniczony, nie można pokazać/przekazać wszystkiego, trzeba upraszczać lub pomijać niektóre wątki. A teraz do sedna:

    1 – film nie ma nigdzie w tytule – obcy, ” ‚przed-pierwsze’ starcie” – Prometeusz, historia, która łączy ‚pilota’ z pierwszej części i obcych( w innym wymiarze niż prosty inkubator)

    5 – wszystkie panie doktor maja DD, silikon wylewający się z każdego możliwego miejsca? Czy może to poprostu niezadowolenie z faktu, że to nie kolejna seksbomba jak w transformerach? Czym sie różni ‚Ripley’ od pani doktor?

    6 – Nie pamiętam dokładnie, ale chyba nie padło w filmie stwierdzenie, że Dr Shaw ma tylko jedna specjalność? Czy może ten punkt powinien brzmieć – ‚Dlaczego w filmie nie pada zdanie: dr shaw jest super geniuszem, ma doktoryzowała sie w …….’ Ja bym to rozszerzył do 10h wstępu encyklopedycznego, tak żeby oglądający mieli pojęcie o używanych technologiach, sytuacji geopolitycznej, itp itd….

    7. Budżet!!!! Wyprawy naukowe najczęściej maja ograniczone środki. Stara XX wieczna technologia jest tańsza, na pewno działa(zasięg) – tutaj można by wyliczać. Nie każdego stać na super-hiper-mikro-high-tech słuchawke w uchu, z antena w tyłku.

    8 – co to ma do rzeczy? działa? to po co stawiać super śluze za 30 M$?

    10 – mieli zostawić strzałkę? układ gwiazd jest unikatowy i o ile mnie pamięć nie myli, można ekstrapolować zmiany układu na przestrzeni lat – układ „kropek” może dać całkiem dobre pojęcie o „kierunku”. ( choć mi też średnio takie coś pasuje, to raczej cierniem w tyłku nie jest)

    12 – co w tym złego? Ta scena raczej pokazuje jakim doskonałym tworem jest ten android – wielofunkcyjność + utrzymanie przy wszystkich czynnościach równowagi. Takie sztuczki wymagają długich treningów, dla androida nie stanowią problemu najwyraźniej i to tutaj zostało pokazane.

    13 – a różowa szybka byłaby ok? Czy może zielona? Czepianie się dla samego czepiania….

    14 – i tutaj szkoda, że nie było tego 10h, encyklopedycznego wstępniaka, w którym autorzy by wyjaśnili jak działają technologie w 2089, ba, szkoda, że nie pokazali patentów i schematów – robot ma czujniki w palcach, połączenie w tyłku z bazą i serwerem, bla bla bla

    15 – raczej by się obracały, ale… nie mamy pojęcia dlaczego statek został zaprojektowany w taki sposób, a nie inny, więc bez sensu się o coś takiego napinać

    16 – w drugiej części chyba „Lopez” podciągała się na drążku, a Apone(?) palił cygaro…., ale tamte sceny nie doczekały się krytyki. Jak widać w tamtych czasach, ludzie po wyjściu z komór mogli robić co chcieli.

    17 – j.w.

    18 – tak, troszkę to dziwi, choć z drugiej strony. Selekcja ludzi latąjacych w kosmos w obecnych czasach ma raczej większy związek z ogromnymi kosztami lotów. W przyszłości, gdy te koszty są mniejsze, restrykcje mogą nie istnieć. Choć faktycznie to troszkę razi.

    19 – a po co miałby mówić prawde? Jego statek, jego decyzje. Ludziom na pokładzie płaci za coś innego, wiedza o jego pobycie na statku w niczym nie jest im potrzebna, a wręcz mogłaby nadać trochę inny bieg wydarzeń. Po co mu załoga, która zamiast robić to za co im zapłacił, szuka drugiego dna, bo umierający Pan i Władca jest na pokładzie?

    21 – taka praca, pan płaci, sługa musi. Przecież nie lecą tam za darmo….

    22 – Tutaj można dorabiać teorie. Ale… Międzygwiezdne holowniki/tankowce/masowce służą do przewozu materiałów, czyli z założenia są statkami gigantycznymi, działającymi tylko poza studniami grawitacyjnymi(atmosfera), powolnymi, tanimi(relatywnie). Jak to wpływa na „fizyke” filmu? Ano bardzo prosto. Jak takie statki działąją? Ano prosto, ładujesz np rude, masowiec się obraca do celu i odpala silniki. A co dalej? Pare śmignie przez układ słoneczny nabierając prędkości ucieczki i opuści układ słoneczny.

    Co do Prometeusza – Najwyraźniej w założeniu układ napędowy statku pozwala mu na swobodne manewrowanie także w studni grawitacyjnej. Proste. Ma tak potężne silniki i zapas paliwa, że może. Nie ma do czego się tutaj przyczepić…. No prawie – statek raczej nie jest aerodynamiczny, ciekawe jak taka cegła wchodzi w atmosferę – tak bym ten punk sformułował.

    23 – luksus i zbytek, kto bogatemu zabroni jeśli wydaje swoje pieniądze?

    26 – jeśli kadłub się roschermetyzuje to i tak wszyscy zginą, nieważne czy mają skafandry czy nie – patrz prom ‚Columbia’

    28 – grunt może nie wytrzymać masy(choć raczej powinno się użyć ‚ciężaru’) jednostki

    30 – brak skafandra mógłby u niektórych wywołać leki, albo coś w tym stylu. W filmie przyjęta taką linie – ludzie się obawiają, bo androidy są tak podobne do ludzie, a jednocześnie przewyższają ich. Po co drążyć temat?

    31 – ale się Pan uczepił….,

    32 – zakłądanie czegoś bez sprawdzenia jest kapkę nienaukowe, cały ‚rant’ objeżdża film za takie, a nie inne założenia/ podejście do tematu, a tutaj zwrot o 180…

    34 – j.w. #31 – a co? miał stanąć na głowie? taki koloryt, on wyje, inni puszczają bańki nosem. Chwała panu, że nie czepia się pan Hicks’a z drugiej częsci, toż to tez wyraźna postać, ba! każdy marine to niezłe ziółko było.

    35 – A gdzie miałby prowadzić? W bok? Prowadzi tam gdzie prowadzi, po co drążyć temat :) ?

    38 – Może poprostu ich instalacja ma taki fajny system monitorowania? Kto wie jaką technologią dysponują, ale przyczepić się można.

    39 – Może chłopak ma wrażliwy żołądek?

    40 – Ech, czepianie się bzdetów. Może za 16 minut burza dotrze do statku, daje to zapas ( w tym wypadku ) 60s na sprawdzenie systemów czy co tam będą chcieli zrobić. Poza tym, na jednostkach istnieją procedury, może tak właśnie ona wygląda? Co miała powiedzieć? ‚Proszę, przybądźcie mi tu, w 15 minut, bo przy 16, wpadnie mi huragan do ładowni’ ? Do cholery, jest właścicielem jednostki, w tym wypadku, druga osobą po Bogu, jej słowo jest prawem. Wyobraża sobie pan kapitana, na takiej wyprawie, który narazi okręt i innych ludzi, bo ktoś się spóźnia? Litości!

    41 – nigdzie nie było powiedziane, że uszkodzenia nastąpią w pierwszej sekundzie po nadejściu burzy!

    42 – a czym mieliby się posługiwać? telepatia? plazmowymi bąbelkami?

    43 – tak to dziwne, ale… mogli akurat się znajdować w miejscu „naturalnie ekranowanym”….

    46 – j.w.

    49 – stres? albo poprostu nie lubi ludzi ich pokroju, ewentualnie nie polubił ich? to takie czepianie się na zasadzie – ja pale cygara, bohaterowie filmów, którzy palą normalne papierosy są „be”

    51 – o ile pamiętam, ten pan miał nadzieję znaleźć żywy okaz, mógł się poczuć zawiedziony, że znaleźli górę trupów….

    52 – j.w. – tak, powinien fikać do tyłu i merdać ogonkiem.

    56 – może trudno w to uwierzyć, ale ludzie są dziwni. niektórych kręcą dziwne rzeczy…. ale przyczepić się można, szkoda że kapitan nie grał na puzonie tyłkiem… bo był gejem…

    A co do instrumentów filmie – mam rozumieć, że astronauci to ludzie nie posiadających żadnych zainteresowań, dla nich muzyka nie istnieje? Litości….

    57 – dziwne, nie przypominam sobie żeby ktoś odpalił fajka, cygaro czy coś. Jedynie jednemu panu zalatywało jakimś gównem. Ale takie coś w erze e-papierosów nie powinno dziwić?

    58 – brzydkie to to nie było, wkońcu pierwszy, żywy organizm. Na ziemskie zjawiska, żyjątka można powiedzieć „piekne”, „cud narodzin” itp itd. A na kosmicznego węża już nie? Co to za dyskryminacja?

    60 – tak, bo każdy w tak stresowej sytuacji potrafi się zachować jak wyszkolony robot i działać z zimną krwią….

    65 – a co miała powiedzieć „h… bombki strzelił” ? Nooo prosze pana! Niektórzy ludzie mówią do siebie, to jest naturalne.

    66 – j.w.

    67 – zaprzeczenie to naturalny odruch w sytuacjach stresowych, gdy dzieje się coś złego. Kobiety bardzo często się tak zachowują( faceci pewnie też, ale się z tym nie spotkałem). Fakt, lepiej jakby zachowała się jak terminator, z kamienną twarzą swojemu ukochanemu wygarneła: ‚ umierasz tępy f…..’, a potem pociągneła serią z kałacha.

    68 – nie wiadomo jak działa fizjologia tego płodu, wiec to takie czepianie się założeń filmu + założeń świata – nie przeszkadza panu, że facehuggery mogą implantować zarodniki w każdym żywym organiźmie? BA! po paru godzinach wykluwa się mały alienek, mniej więcej wielkości płodu!

    69 – znieczulenie proszę pana, znieczulenie.

    70 – Przyszłość – możliwe, że istnieją środki które przyspieszają regeneracje tkanek, co do zszyfaczy – taka technologia istnieje już teraz – google i ‚skin stample’ lub ‚surgical staple’….

    71 – #70

    75 – może faktycznie ładnie pachnie? ten pan umiera, przecież bakteria go bardziej nie zabije niż jego własne ciało…

    A tak na koniec, zawiodłem się na filmie, ale takie psioczenie, bo modne i mogę, jest idiotyzmem.

    • zawsze będę się dziwić jak humorystyczny cykl, pisany z dużym przymróżeniem oka, jest odbierany tak serio :)

      • Rafał Donica

        I że komuś chce się tłumaczyć mi, że się mylę, i „obalać” ewidentne żarty, w wielu miejscach naciągane ;)

        • wiktor

          Może gdyby te żarty były dowodem poczucia humoru…?

      • Służę pomocą

        Na przeszkodzie w zrozumieniu humorystycznego wydźwięku artykułu mógł zapewne stanąć niektórym osobom fakt, że nie jest on śmieszny.

        • Rafał Donica

          Ustalmy, że jest grupa osób, którą tekst śmieszy i jest grupa osób, której tekst nie śmieszy. Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził – right? Znam ludzi, którzy na Nagiej broni siedzą niewzruszeni, znam ludzi których irytowal Benny Hill, znam ludzi (ot ja), który nie trawi pana Kałamagi w żółtym sweterku, choć tłumy zalewają się ze śmiechu jak tylko pokaże się na estradzie, itd. itp. Jak czegoś nie trawię, nie lubię, próbuję tego raz i więcej po to nie sięgam. To samo zróbcie z KMF-owym cyklem 50 prawd – boli Was, nie czytać kolejnych (szczególnie moich ;). Drogi kolego „Służę pomocą”, to, że Ciebie tekst nie śmieszy, nie znaczy, ze nie jest śmieszny, tylko że Ciebie nie śmieszy, skąd więc to generalizowanie z Twojej strony? Kolego Wiktorze, jeśli Tobie nie podchodzą moje żarty, nie musi to od razu oznaczać, ze to ja nie mam poczucia humoru, może też oznaczać coś zupełnie odwrotnego, czyli że Ty nie masz poczucia humoru, lub, że (co gorsza!) nie mamy go obydwaj, ewentualnie mamy je obydwaj, tylko innego rodzaju i nasze drogi się przez to rozmijają. Z tego co widzę po ponad 200 lajkach, mój tekst został przyjęty przez ogół lepiej niż dobrze (magiczna granica 200 lajków dla tekstu KMF została do tej pory przekroczona tylko jeden raz – prawdy o Dark Knight Rises), mogę być więc pewien, że ponad 200 osób bawiło się dobrze czytając te prawdy i z tego się cieszę, bo udało mi się komuś poprawić humor. Przykro mi jednocześnie, że pewnej grupie znów moimi wypocinami humor popsułem. Dział 50 prawd nie trafia po prostu do pewnej grupy kinomanów (nie mnie ani nie Wam osądzać w tym momencie z powodu czyjego braku poczucia humoru tak się dzieje), ot, 50 prawd zarzucone przykładowo na Wykop.pl zostają przez tamtejszą społecznośc wdeptane każdorazowo w ziemię, czyli zakopane i zjebane z góry na dół jako INFORMACJA NIEPRAWDZIWA albo NIE NADAJE SIĘ ;). Cóż, mówi sie trudno i pisze sie dalej, dla tej grupy, która lubi to czytać. Pozdrawiam kolegów i dziękuję za mimo wszystko kulturalne wykładanie przez Was myśli, bo wiem, że moje prawdy wywołują czasem takie emocje, że fani Batmana wydali na mnie kilka lat temu (dotąd niewykonany) wyrok śmierci ;)

          • Służę pomocą

            Mmmm, delicious butthurt

          • oooołjeee

            Lubisz to s……?

          • lolo

            Te Twoje artykuły to powinni w muratorze albo w gościu niedzielnym publikować

    • Andriej

      Oho, pewnie jeden z tych pajaców, którzy chcą się dowartościować i wmawiają innym, że jeśli nie podoba im się gówniany film, to są zbyt głupi żeby go zrozumieć. Twoje „tłumaczenia” mają jeszcze mniej sensu, niż biadolenie fanboyów „Dark Knight Rises”. Dla przykładu: Shaw nie otrzymała ani znieczulenia, ani ŻADNEGO innego zastrzyku, który mógłby zawierać środki regenerujące/leczące, więc zwyczajnie łżesz. Ten film to zwyczajna porażka, panie aspirujący hipsterze, DEAL WITH IT

    • hans

      Nie jest idiotyzmem. Film miał być dziełem dekady a stał się pośmiewiskiem dekady. Osobiście rozbroiły mnie sceny wycięte z filmu (dodatek BR), których ten film naprawdę potrzebował by być akceptowalnym. Tak wyszedł z tego gniot. W ogóle czy mamy jakiekolwiek sylwetki bohaterów? Nie. O żadnym z bohaterów nie można powiedzieć absolutnie NIC, bo w trakcie filmu zachowują się irracjonalnie w stosunku do tego co pokazali nam przed sekundą. Inteligentny Android, który robi za chwilę idiotyczne rzeczy (kropla mazi w szklance), które mogą zabić wszystkich na pokładzie łącznie z głównym stwórcą Davida i ostatecznie zabijają wszystkich oprócz Shaw – przecież ten inteligent wiedział, że chcieli zniszczyć Ziemię a i tak przyprowadził tam swojego „Pana”. To samo Holloway – człowiek zagadka – co 5 minut gada coś innego. Po 6h na planecie się chłopina załamał bo „Oni wszyscy nie żyją” – skąd to %#$ wiedział skoro nawet się nie odlał na tej planecie. Można by podać 100000 punktów przeciw tej bzdurze. Bzdura bzdura bzdura.

    • Kozas

      A wierz mi, że nie wymagałem, żeby Prometeusz to był kolejny Blade Runner. Ale po prostu ATAKOWAŁ MOJĄ INTELIGENCJĘ. Co mógłbym zrobić, wyłączyć mózg całkowicie? Mówić, że pada deszcz jak mi ktoś pluje w twarz? Takie wrażenie, że ktoś mi właśnie pluje w twarz mam niezmiernie rzadko, jestem wręcz fanem kina klasy B i C, gdzie głupot jest od groma, ale jednak… Uczucie jest inne. Może dlatego, że nie podawane w tak poważnym mesjanistycznym tonie? A może Prometeusz jest głupszy nawet od filmu klasy C? Nie wiem, ale oglądałbyś film gdybyś czuł jakby ktoś ci pluł w twarz? Ja nie zdzierżyłem. Ostatni film, przy którym też się tak czułem to chyba Surogaci. Też ze sporym budżetem, a głupi jak cholera( gdzieś zresztą na tej stronie był świetny tekst o tym filmie)

    • Kazik

      Ripley tym się różni od pani doktor, że pani doktor była pani doktor a Ripley była fajną laską w jednej z finałowych scen pokreślającą swoją kobiecoś mini majteczkami. Nie pamiętasz?

  • John Wayne

    Reakcja niektórych na humoreskę w podsumowaniu nielogicznych zachowań załogi Prometeusza i usilne próby racjonalizowania darwinowskich wpadek tych geniuszy świadczy o tym, że bez ostrej selekcji i testów tak kompetentna inaczej załoga naprawdę może się zdarzyć.

    • janko

      Dokładnie, pewnie załoga Prometeusza, to potomkowie „obalaczy” prawd:)

    • Scarlet Pumpernickel

      Dobre :)

    • Michał Cholewski

      Nie wiem, czy wiecie, ale Scott, nie mając pomysłu na kontynuację Prometeusza, zrobił konkurs na najlepszy scenariusz. Wystarczy wysłać go do niego mailowo lub pocztą, a może to wasz zostanie zrealizowany.

      Samo to pokazuje, że Prometeusz nie miał prawa powstać xD

  • zboj lamignat

    O ile film był tragiczny o tyle kompletnie nie rozumiem dziwienia się scenom z davidem przyciskającym wszystko, mieszającym paluchem w drinku itp, co widzę już po raz kolejny. Dosyć wyraźnie pokazane było, że miał on przykazanie od weylanda – dowiedz się, czy tam jest cos, co moze mi uratowac zycie, za wszelka cena. po prostu eksperymentowal.

    A mnie w filmie kompletnie rozbroily te oto rzeczy:

    1. Film jest zrzynka motywow, ktore juz byly w roznych miejscach, do tego wybral sobie raczej watpliwe dziela do zrzynania. Nawet debilna scena z helmami jest zywcem wyjeta z Misji na Marsa, czy jakos tak.
    2. Zrezygnowanie z fenomenalnego wizerunku space jockey za pomoca taniego chwytu „to bylo przebranie trololololo” tylko po to, zeby podciagnac to pod swoj slabiutki pomysl na fabule (oni to my!).
    3. Sekwencja z ciaza bohaterki – najpierw ja podstepem zapladniaja i chca zawiezc z powrotem na ziemie, potem ona im ucieka bijac po glowie gasnica, robi sobie aborcje na zywca, nastepnie spotyka tych samych ludzi, ktorzy przed chwila chcieli jej zrobic tego brzydkiego psikusa a oni „no siema, cio tam? idziesz z nami na wycieczke?”.
    4. Na koniec byl juz kompletny nokaut, czyli otwarte zasugerowanie, ze obcy powstal przez zaplodnienie space jockey poprzez kosmiczna osmiornice urodzona przez bezplodna ludzka samice zarazane czarnym szlamem prost z X-Files (tak, to tez bylo sciagniete).

    Aha, artykul napisany kiepsciutko, jesli to mial byc tekst humorystyczny to wyszlo wyjatkowo czerstwo.

    • Rafał Donica

      Mnie śmieszy.

    • Bebe

      mnie również… I to bardzo. Propsy dla autora :)

    • mały

      I must push every button i can find

  • Irena

    Ja to oglądałam tylko z nadzieją, że będę mogła sobie popatrzeć na Michaela Fassbendera… cóż, nawet on nie uratował filmu.

    Tylko jedna rzecz, a mianowicie futurystyczne zszywki biurowe. Takie coś to zszywki chirurgiczne… i jak najbardziej istnieje i jest stosowane współcześnie. Tylko raczej nie do usuwania ośmiornic z macicy…

    • GandalftheRainbow

      Może nie uratował, ale trzeba mu przyznać, że nie wiele mu brakowało. :) Jak nie widziałaś, to polecam viralową reklamę Davida 8 – jest krótka, inteligentna i świetnie wyreżyserowana: http://www.youtube.com/watch?v=tvXKN5Fz_OE

      No i na Michaela można popatrzeć, bo tylko on tam jest. :D
      Właśnie, największym absurdem filmu dla mnie był fakt, że reklamy i otoczka były lepiej zrealizowane od samego scenariusza. Świetna jest zapowiedź z Weylandem na przyszłościowym Tedzie.

  • Oktan

    Pracuje jako alpinista i stąd wiem, w jednej ze scen zjeżdżają po linie gdzieś tam, do zjazdu używają przyrządu z 2009 roku :) . Ot taka ciekawostka

  • Tomasz Kocot

    słabe, jak i film

    Prometeusz ma ogromne, czasem żenujące wady scenariuszowe, ale większość tych prawd to czepialstwo na siłę, żeby chyba pokazać jacy to jestesmy cool i jak bardzo film nam się nie podobał i czy damy radę dobic do setki. Najsłabsze 50P jak do tej pory. Szkoda, bo cykl fajny

  • naprawdę dobre – znaczy: kupa dobrej roboty! uśmiałem się jak norka – a wszytsko inne mam gdzieś – podobnie ja Ridley Scott widzów :-) No i wreszcie obejrzę ten film!

  • historieprzyszlosci.hihnt.net

    Ciekaw jestem ile osob z taka radoscia nielubiacych Prometeusza zdaje sobie sprawe, ze takie „50 prawd” mozna spokojnie napisac o ich ulubionym filmie? Mam wrazenie, ze nienawisc do filmu Scotta stala sie na tyle modna, ze on sam nie ma zadnego znaczenia. Tekst jest humorystyczny, ale czekam, az w jakims powaznym tekscie przeczytam na przyklad punkt 68.

    • Rafał Donica

      Tezę, że da się napisać 50 prawd o każdym filmie, stawiało już sporo osób przed Tobą. I uwierzcie mi wszyscy na słowo, nie da się. Filmy poddające się 50 prawdom to prawdziwa rzadkość i zawsze szukam ich ze świecą, długo zastanawiając się, czy brać się za dany tytuł, czy nie. Obecnie pracuję nad Terminatorem 3, mam jakieś 20 prawd i jestem w 1/3 filmu, i wciąż nie jestem pewien, czy uda się dociągnąć sensownie do 50. Tak więc uwierzcie mi na słowo, nie da się napisać 50 prawd o każdym filmie, a każdy artykuł z tej serii wymaga nie tylko długiej pracy, ale i wymyślenia czegoś w rodzaju „alternatywnej wersji” danego filmu. W Mrocznym rycerzu postawiłem na brak hamulców w Bat-podzie, w Prometeuszu na… instrumenty, chodzi o dodanie czegoś od siebie, przetworzenie wydarzeń filmowych na wydarzenia irracjonalne, trudno mi to wyłumaczyć, tak czy inaczej 50 prawd to ciężki kawałek chleba, ale w przypadku Prometeusza jak widzę opłacało sie pogłówkować, bo udało się ustanowić absolutny rekord facebookowych polubień – ponad 300, czyli cykl ma sens i stałych odbiorców ;)

      • historieprzyszlosci.hihnt.net

        Na poziomie tych prawd o Prometeuszu, to kazdy film mozna opisac. Oczywiscie sukces frekwencyjny bedzie tylko wtedy, jezeli wezmie sie film, ktory modnie jest krytykowac (nawet jezeli krytyka wynika z nieuwaznego ogladania, ewentualnie z nastawienia od poczatku przeciwko filmowi). Spokojnie mozna zrobic 50 prawd i o Casablance, jedynym ograniczeniem jest to, ze wiecej osob moze dostrzec, ze czesc z nich nie wynika z bledow filmowcow, a z nastawienia autora listy.

        • PredAlien

          No to dawaj waść :D 50 prawd o Blade Runnerze, I DARE YOU :p

  • Kazik

    Bardzo dobrze rozumiem tych którzy krytykują ten film. Pojawił się wątek o pluciu. Ja akurat z przyjemnością naplułbym w twarz pana Scotta. Ten facet jest dla mnie skończony. Skompromitował się totalnie i w ogóle powinien zniknąć, nie wiem, wyjechać, usiąść na fotelu bujanym z gromadką wnucząt i opowiadać im różne pierdoły.

    To coś, bo raczej bronię się przed tym aby nazwać „Prometeusza” filmem jest tak kretyńskie, że odnosi się wrażenie, że po prostu o to chodziło. Nie mogę pojąć jak ktoś za kim stoi naprawdę spore doświadczenie w produkcji podobnych przedsięwzięć, może tak wszystko spierdolić. Gdzie podziali się spin doktorzy? Gdzie się podział w ogóle scenarzysta? Kto śmie w ogóle uczyć jakichkolwiek zasad pisania scenariusza filmowego, jeżeli pod okiem jednego z najpopularniejszych holyłudzkich reżyserów powstaje takie gówno jak „Prometeusz”? Jaki zjeb dał temu zlepkowi wszelkich fabularnych kretyznizmów, typu zszywanie na żywca brzucha biurowymi spinaczami, lub też umizgi do kosmicznego stwora, zielone światło? Zwyczajnie nie rozumiem. Jeżeli Scott po prostu zapadł na demencję starczą, to ten czy inny producent powinien mu podziękować i wynając kogoś młodszego. Naprawdę zależało komuś aby wyprodukować coś tak potwornie złego? Nie rozumiem.

    • Pieti

      Brzuch zszywano zszywkami, tylko dlatego, że była to wyłącznie kapsuła medyczna dla mężczyzn (tzw. pisuar). A przeciez jak dobrze wiesz, dokładnie tak się się operuje uraz jamy brzusznej u mężczyzn. Gdyby to była kabina dla kobiet, to pani doktor mogłaby zamówić „cesarkę” i na pewno bylaby wtedy zszyta nicią jedwbną o różowym kolorze.

  • Metius

    No to moje prawdy objawione w tym filmie. Na pierwszy ogień natury filozoficznej:)
    89) Albinos stwórca wszelkiego życia- zaraz, zaraz czy na niektórych pagórkach nie ma czasem trawy? Czy albinos stworzył tylko faunę?
    90) Jeśli trawa jest to po kiego grzyba się poświęcać? Życie poradzi sobie bez niego.
    91) Piękne ujęcie DNA które tworzy się na nowo- zaraz zaraz a co się stało z takim RNA nie od razu DNA zbudowano.
    92) Jeśli wszelaki życie pochodzi od albinosa to wszystkie gatunki muszą być do siebie podobne, przynajmniej strukturą molekularną. Teraz wiem dlaczego patrząc na swojego żółwia widzę swoje odbicie:)
    Jedziemy dalej:
    93) 6 kropek [sześć kropek ( * * * * * * * )] oznacza „zaproszenie” ZAWSZE!!!
    94) Chociaż odkryto już w sześciu cywilizacjach na różnych kontynentach zaproszenie, dopiero to w Szkocji przekonuje was że to musi być zaproszenie. Czym ta Szkocja was przekonała?
    95) Hologram nagrany duuuużo wcześniej wie gdzie siedzą wybrane osoby, patrzy na nie, wskazuje, chyba nagrywanie było ćwiczone na manekinach.
    96) Co potrzeba żeby stworzyć protoplastę twarzołapa – bezpłodnej kobiety, mężczyzny z czarnym nasieniem i stosunku. Stosunkowo kiepskie połączenie.
    97) Gdy gubisz się w jaskini najlepiej wrócić do miejsca z którego w pośpiechu wszyscy się ewakuowali bo nie jest bezpieczne. Rozsądek przede wszystkim.
    98) Chcesz sobie zrobić cesarskie cięcie ale maszyna jest przystosowana do MĘSKIEJ części załogi a znajduje się u pani pięknej Charlize Theron. To już nie wiem co ma pod majtasami.
    99) W nasiąkniętej adrenaliną scenie operacji, kiedy to brzuch przyszłej matki zmienia się jakby w środku był mały Lionel Messi, widz zaczyna zastanawiać się co tam jest, a znając głupotę twórców tego filmu naszła mnie myśl…….. ale to nie Arnie to tylko protoplasta twarzołapa, odetchnąłem z ulgą.
    100) Najbardziej przykrą prawdą jest ta że człowiek jest przodkiem Aliena……….. RIP*
    Pewnie jeszcze z 10 prawd w tym filmie znalazł, ale nie chce się zmuszać na 2h wycięte z życiorysu pozdrawiam.

  • kartofelek007

    Część totalnie nie pasuje to prawd objawionych a część jest wyssana z palca. Przykładowo nr. 3. Kto powiedział że ten film ma być mroczny? To jest Prometheus. TO NIE JEST SEQUEL obcego, tylko film dziejący się w tamtym uniwersum. Ogólnie większość prawd to narzekanie podzielone na punkty. Prawdą może być np „gdy strzelasz do uciekającego zawsze trafisz w barierkę”, a nie tak jak powyżej np 76pkt.

    • Scarlet Pumpernickel

      :) tak, bo ten film wcale nie mial byc mroczny, brutalny i wcale nie pozowal na thriller s-f.

      • Rafał Donica

        Zostaw Bucho, Kartofelek nas obalił.

  • Paweł

    Wymuszone i mało śmieszne w większości punktów. Tylko parę razy zaśmiałem się szczerze, a chyba taka jest intencja tej pisaniny? Generalnie akurat te prawdy objawione udowadniają jedynie to, że jesteście pozbawieni elastyczności i śmiertelnie nadęci w swoim oburzeniu na Scotta, że zrobił film tak jak chciał, a wy nic nie możecie na to poradzić. Życie boli, co?

  • Pingback: Prometeusz Obcy Film Recenzja Komentarze Prometheus()

  • Pingback: 22.05.2013 – 50 prawd objawionych przez „Prometeusza”()

  • Mike

    Połowa tych „prawd” to gorzkie żale fanboja Alien do pana Scotta ;)

  • rebelmale

    Ad. pkt 28 – słyszałem ja już o takich pilotach, chojrakach, co to się przechwalali, że wszędzie potrafią usiąść z zamkniętymi oczami… A potem co z tego wyniknęło? Wielka niezgoda narodowa, ot co!

  • rebelmale

    Ad. pkt 61 – Hehe, śpiewa, tańczy, recytuje, daje dupy, nie fałszuje. Do tego jest okrągłe… Koło Gospodyń Wiejskich ;)

  • noname

    Statek obcych faktycznie przypomina jaskinię biorąc pod uwagę ukształtowanie powierzchni i architekturę wnętrz. Zastanawia mnie również pewne podobieństwo kształtu tego statku do DUNE. To taka niemiecka grupa happyrave działająca w latach 90′ . Kiedyś byli obok Scootera jedną z bardziej znaczących na rynku dance..Na ich okładce albumu „Expedition” jest coś takiego charakterystycznego przypominającego kształtem i kolorem opisywany statek obcych w Filmie „Prometeusz

  • Qba_23

    Please, zróbcie 50 prawd Człowieka ze stali. Sporo tego było.

  • Marcin

    Po obejżeniu tego filmu trzy razy sprawdzałem, czy zrobił go Ridley Scott… Zestarzał się czy jak? Taką fabułe z tyloma możliwościami spierniczyć…

  • MAREK JANKOWSKI

    SPOKO PANIE DUX! MNIE TEŻ NIE PRZESZKADZA OPINIA JAKIEGOŚ Z KIJEM W TYŁKU PANA SMUTASA.JA SZCZERZE NAPISZE ŻE ,,PROMETEUSZA” LUBIĘ I TO JEDEN Z MOICH ULUBIONYCH FILMÓW.ALE NIE PRZESZKADZAŁO MI TO PRZECZYTAĆ TEKST I SZCZERZE SIĘ POŚMIAĆ BO POCZUCIE HUMORU PANA DUXA TRAFIA DO MNIE ZA KAŻDYM RAZEM.A SZCZEGÓLNIE WŁAŚNIE 50 PRAWD.PISAŁ PAN JUŻ 50 PRAWD I TERMINATORA [UWIELBIANEGO PRZEZ SIEBIE] JAK I ,,MROCZNY RYCERZ” ,,2012” I TAK DALEJ.I ZAWSZE BYŁ TO NIEZŁA ZABAWA.BO NA TYM TO POLEGA.JA TEŻ NIE TRAKTUJĘ JAKO ARCYDZIEŁA FILMY KTÓRE SA MOIMI ULUBIONYMI.BO CO BY NIE MÓWIĆ ,,PREDATOR” ,,ALIEN” CZY INNY ,,ROBOCOP” TO NIE SĄ PRZECIEŻ DZIEŁĄ NA MIARĘ BERGMANA ALBO NAWET POLAŃSKIEGO.TAKŻE NIE MA CO TAK POWAŻNIE TEGO TRAKTOWAĆ JAK NIE PRZEMIERZAJĄC ZAWAŁ SERCA.PROPONUJĘ Z DYSTANSEM PODCHODZIĆ DO PODOBNYCH ARTYKUŁÓW.POZDRAWIAM PANA DUXA REDAKCJĘ KMF ORAZ WY CZYTELNICY.

    • Rafał Donica

      Dziękujemy, wyłącz Caps-Lock. ;)

  • Meldra Valentine

    Ogladając Prometeusza kilka razy bardzo ale to bardzo staralam się o takich aspektach n ie myśleć ;)

  • Mora

    Taka prawda prometeusz to obraza gatunku jakim jest sf. Syf, kiła i mogiła.

  • ade

    żenujące wypociny…

  • bu

    czytając twój tekst o filmie ryczałam ze śmiechu :]

  • Andrew

    Ja dodałbym jeszcze trzy prawdy:

    89. Dwie minuty oddychania mieszanką o zawartości dwutlenku węgla ponad 3% i będziesz martwy. Więc jeśli jesteś zarażony i de facto mutujesz, to najlepszym sposobem zabicia będzie spalenie cię miotaczem płomieni przez kosmiczny kombinezon, którego nie dała rady usmażyć nawet burza kamionkowa. Wystarczy rozbić lub przestrzelić ci hełm, ale lepiej sadystycznie usmażyć cię żywcem na pieczyste.

    90. Cała ekipa ma takie same kombinezony. Mimo to Holloway ginie spalony żywcem przez Meredith Vickers w kilkanaście sekund, za to kombinezon Fifielda jest ognioodporny i kuloodporny.

    91. Organizm Fifielda jest tak zmutowany, że nawet przejechanie po nim wielotonowym, wieloosiowym transporterem nie powoduje zmiażdżenia korpusu i czaszki.

    92. „Czterornica” w kapsule ratunkowej początkowo wielkości butelki ketchupu z mackami w krótkim czasie rozrasta się sama z siebie, bez pożywienia do postaci „piętnastornicy” wielkości bizona.

  • Andrew

    Napisałem trzy prawdy, a umieściłem cztery. Powiedzmy, że nr 92 jest trochę dyskusyjny. W końcu „alienki” też rozrastały się z „kurdupli” do „bysiorów” ;-)

  • Ir.

    Co za idiota to pisał. Ani śmieszne ani nic. Szkoda zmarnowanego czasu. Wiele pierdół które pisałeś można logicznie wytłumaczyć. Ale nie, lepiej napisać bez zastanowienia i udawać cwaniaka.

  • Ludzie, te szesc kropek to wyglad galaktyki.. ruszcie troszke mozgiem.

  • El Don

    tekst bardzo pretensjonalny, brzmisz troche jak obrazony bo mial byc fokus na obcym a zostales rzucony w zupelnie inny punkt czasoprzestrzeni tegoż uniwersum. widac niestety ze lekko nie podeszlo ci zrozumienie filmu. moze faktycznie zamiast zarysowac widzowi obraz na ewentualne mozliwosci pochodzenia jak i „biologii”
    aliena i człowieka (w tymze uniwersum) powinien po prostu wyslac babcie ripley na obca planete, male polowanko, duzo ujec alienka w 3 d (obowiazkowo ujecie jak pysk z pyska alienka nagle odgryza „widzowi” glowe). mysle ze spokojnie moglbys napisac np solaris-50 powodow dla ktorych ta ksiazka nigdy nie powinna powstac z takimi jak:

    -zrob ksiazke o planecie ale pisz o kosmonautach

    -irracjonalne zachowanie kosmonautow, zachowuja sie jak debile

    -po co tam leciec, jesli ja bym niewiedzial po co

    -to czym jest solaris to absurd, naukowo niemozliwe

    U mnie zrobiles sobie reklame, napewno poczytam inne twoje teksty

    ps:Odpowiedź na najważniejsze z pytań: jak zostaliśmy stworzeni? brzmi: Przez wypicie toastu i wpadnięcie do wody. W kawałkach.
    chodzi o dna.

    dziwi cie to? dzis owce mozna w probowce zrobic a technologii kosmicznych jeszczce za bardzo nie ma. wiesz w jakich przyziemnych warunkach powstalo twoje dna?

  • bumcykcyk

    Autor niechcący sobie w stopę strzelił – teraz, żeby w pełni docenić powyzsze 50 (88?) prawd, część czytelników sięgnie po film, nawet jeśli przedtem omijała go szerokim łukiem. Ale takie są, niestety wady (zbyt) dobrych tekstów :)

  • egg

    świetne. aż oplułem ekran ze śmiechu.

  • Kuba Ptaszyński

    Żałosny tekst. Poniżej poziomu inteligencji średnio wykształconego szympansa.

    • MaKo87

      Porażająca siła argumentu. Pewnie wszyscy, którym ten tekst się podobał nakryli się ze wstydu nogami po Twoich wnikliwych uwagach.

      Tak trzymaj, Redaktorze DUX!
      Oby więcej takich tekstów (okazji w tym roku chyba nie zabraknie).

  • Kozello

    Jeszcze jedno. Planeta odległa 37 lat świetlnych, ale co tam śmigamy statkiem z napędem jonowym(termojądrowym) a zapasy deuteru do fuzji to są chyba nieskończone, bo raczej w tych 4 silnikach nawet gdyby wypełnił je tylko sam deuter może starczyłoby na przelot od biedy na Plutona i z powrotem, ale co tam hulaj dusza lecimy do odległego układu gwiezdnego bez żadnej straty paliwa. Weyland wymyślił perpetuum mobile i to w 2089r jeśli nie wcześniej. Normalnie „Pan Kleks w kosmosie” był bardziej logiczny.

  • Thanatos

    Film wyszedł średni. Jednak czytając o procesie produkcji, natknąłem się na informacje o nielogicznych decyzjach dotyczących montażu i wyboru scen. A te sceny wiele tłumaczą i powodują, że film jest bardziej przystępny.
    Oglądał ktoś fanowską edycję Prometheus: Giftbearer?
    http://www.fanedit.org/ifdb/component/content/article/79-fanedit-listings/fanfix/869-prometheus-giftbearer
    Polecam wszystkim, może to polepszy odbiór filmu.

  • Promehe

    Dostałem sraki od czytania tych głupot. Starasz się być zabawny a wychodzisz na idiotę, liściu.

  • GoscAnonimx

    bzdury i kłamstwa, ta osoba co napisał ten artykuł to albo jest pijakiem albo chory na głowie .

  • post_scriptum

    W którym miejscu jest powiedziane, że początkowa scena filmu dotyczy w ogóle powstania życia na Ziemi? Sam sobie autorze to dopowiedziałeś. Jeśli dobrze pamiętam pokazane jest zbliżenie na rozpad ciała a nawet nici DNA. Ta istota wypiła truciznę i NIGDZIE nie widać, by stała się życiodajnym nawozem.

  • Stanley

    A mi się podobał Prometeusz i nie podoba mi się ta recenzja i basta ;)

    • alienfan

      To nie recenzja ty głąbie;p

  • vojtasass

    Największy ubaw/zniesmaczenie chyba będzie po stronie lekarzy, a chirurgów w szczególności. Ktoś, komu przed chwilą przecięto mięśnie brzucha, NIE MA PRAWA CHODZIĆ (nie mówiąc o bieganiu i skakaniu) w perspektywie wieeeeelu dni. A to, że bohaterka nafaszerowała się dragami wcale nie oznacza, że pozostałaby przytomna i w pełni władz umysłowych. :D






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Fruitvale Station - pierwszy zwiastun zwycięzcy Sundance

Następny tekst

Siedem czarnych nut



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE