ODDYCHAJ. Lara Croft po przejściach
Oddychaj, nowa produkcja Netfliksa, zadebiutowało na platformie streamingowej dokładnie tydzień temu. Chociaż za wielką wodą miniserial szybko wskoczył na pierwsze miejsce najbardziej popularnych tytułów platformy, to w Polsce raczej nie skradł uwagi widzów. Może dlatego, że recenzje dość jednogłośnie nazwały serial nieudanym. Szkoda, bo moim zdaniem to naprawdę rzetelna i wciągająca rozrywka.
Całość opowiada historię Liv, młodej, wziętej i ambitnej prawniczki, która niespodziewanie staje się w trakcie swojej tajemniczej podróży jedyną ocalałą z katastrofy lotniczej. Kiedy niewielki samolot rozbija się na kanadyjskim pustkowiu, kobieta musi podjąć walkę z żywiołami, aby przeżyć. Szybko też okazuje się, że największym zagrożeniem mogą okazać się dławiące ją wewnętrzne demony…
Oddychaj to z jednej strony survivalowy format o przetrwaniu w dziczy, gdzie pozbawiona doświadczeń, ale i odpowiednich narzędzi kobieta z wielkiego miasta musi wykorzystywać spryt i mocno zakurzoną wiedzę z czasów szkolnych, aby przeżyć w naturalnym środowisku. Z drugiej jednak to psychologiczny dramat, w którym odkrywamy przeszłość bohaterki, jej traumy, problemy z rodzicami, zaufaniem, nałogami, a nawet własną psychiką. Obie te struktury rewelacyjnie się przenikają, wynikają ze siebie, paralelnie dopełniają. Z każdym odcinkiem odkrywamy kolejne skrawki psychiki Liv i obserwujemy sceny z jej życia, które doprowadziły do punktu, w którym ją w pierwszym odcinku poznajemy. To prosty, ale efektywny zabieg, który w połączeniu z naprawdę rzetelną realizacją (te kręcone z drona, leśne pejzaże!), sprawia, że trudno się od serialu oderwać.
Podobne:
Teatr jednej aktorki
W centrum uwagi pozostaje jedna bohaterka, grana przez Melissę Barrerę Liv. I chociaż za mocą pierwszego (i najsłabszego!), wprowadzającego w sytuację odcinka, a następnie retrospekcji i wizji poznajemy też inne postaci, a zatem tychże ról odtwórców, to nie mam problemu z nazwaniem Oddychaj teatrem jednego aktora. W tym przypadku aktorki. Melissa Barrera, znana chociażby z ostatniego Krzyku, radzi sobie z powierzoną jej rolą znakomicie. Sytuacja, w której znalazła się Liv, wymaga od Barrery mocnych i wyraźnych emocji, co oczywiście nie stanowi aktorsko największego wyzwania, ale czuć tu szczerość i prawdę. Szczególnie kiedy Liv cieszy się z małych sukcesów związanych z jej przetrwaniem na kanadyjskim pustkowiu, w Barrerze zobaczyć możemy radość, która wprost zaraża widza.
Wszystkie te pochwały nie oznaczają, że to format pozbawiony wad. Oddychaj miejscami wpada w dość łopatologiczne tony i z pewnością porusza motywy wielokrotnie już na ekranie widziane. Struktura zaledwie sześciu półgodzinnych odcinków to zasadniczo zaleta (trudno się znudzić, a historię łyknąć można na jedno podejście), ale też sprawia, że nie każdy wątek i motyw wybrzmiewają dość wyraźnie. Szczególnie elementy survivalowe mogłyby być nieco bardziej rozbudowane, a dzikość lasu nieść dla Liv więcej zagrożeń.
Wszystko to jednak można sprowadzić do krótkiego podsumowania: Oddychaj to zupełnie uczciwa rozrywka, która wciąga, angażuje, wywołuje emocje, a przy tym upływa momentalnie i satysfakcjonująco, ale koniec końców nie pozostanie z pewnością w głowach widzów na dłużej niż dzień po seansie. Być może poza Melissą Barrerą, która powoli, ale konsekwentnie buduje swoją pozycję na rynku światowej rozrywki (już niedługo kolejna odsłona Krzyku z jej udziałem), więc akurat ona może nie dać odbiorcom o sobie tak szybko zapomnieć.
Jeśli szukacie niezobowiązującego seansu na leniwe popołudnie, to mogę polecić Oddychaj z naprawdę czystym sumieniem. Negatywne opinie pozostają dla mnie zagadką.