Connect with us

Szybka piątka

Sceny, które NAJBARDZIEJ nas ZASZOKOWAŁY

W „SCENY, KTÓRE NAJBARDZIEJ NAS ZASZOKOWAŁY” odkrywamy najbardziej szokujące momenty z filmów i seriali, które zapierają dech w piersiach.

Published

on

Sceny, które NAJBARDZIEJ nas ZASZOKOWAŁY

Szybka piątka #139

Advertisement

Dziś, w kolejnym odcinku naszego cyklu, piszemy o scenach, które z różnych powodów pozostawiły nas w stanie szoku. Bierzemy pod uwagę produkcje zarówno z dużego, jak i małego ekranu. Koniecznie dajcie znać, jakie byłyby wasze propozycje!

Uwaga na spoilery!

Advertisement

Krzysztof Dylak

1. Sypiając z koniem – Kaligula – film ociera się o porno, są obecne golizny bez żadnych osłonek, tytułowy cesarz buduje swoje imperium na szaleństwie i przemocy. Widzimy egzekucje, perwersyjne orgie, skrytobójstwa, upadek moralności, sam Kaligula zaś zachowuje się często jak duże dziecko, a jego najbardziej skrzywione fanaberie muszą być spełnione wbrew woli otoczenia.

Scena, która jednak najbardziej mnie osłupiła i zaszokowała, następuje w momencie, kiedy cesarz zachwyca się pięknem swojego białego rumaka, po czym wymiotuje krwią niemal na ekran. Postać Malcolma McDowella zostaje zmorzona chorobą do swojego wielkiego łoża, które, jak się okazuje, dzieli ze wspomnianym… koniem. Widać wystającą głowę rumaka spod kołdry, ku konsternacji jego służby zgromadzonej wokół. Kaligula każe sprowadzić swoją siostrę z kazirodczej relacji, osłabiony i przeświadczony o swojej nadchodzącej śmierci majaczy o swoim stanie w objawie gorączki.

Advertisement

2. Zjedzenie ekskrementów – Salo, czyli 120 dni Sodomy – kolejny film zestawiający okrucieństwo i nadużycia w rozmaitej formie i odsłonie. W jeszcze większej dawce niż powstały trzy lata później obraz Brassa, lecz o podobnym schemacie i zbliżonej problematyce. W tym przypadku również trudno wybrać jedną scenę, która najbardziej szokuje, ponieważ dzieło składa się niemal z samych tego rodzaju fragmentów. Według mnie na tym tle wyróżnia się następująca: jeden z faszystów, Książę, zamierza upodlić jedną z uwięzionych ofiar – niewinną, młodziutką blondynkę.

Jest ona zmuszona spożyć stolec faszysty po tym, jak wypróżnił się przy wszystkich uczestnikach. Dziewczyna czyni to z wielkim obrzydzeniem ponaglana jego komendą: MANDZIA (w języku polskim: jedz to).

Advertisement

3. Wzajemne okaleczenie plus uduszenie żony – Antychryst Lars Von Trier leczy obsesje, lęki i odmiany depresji swoimi filmami, przy okazji próbując rozbić strefę komfortu u widza. Ta sztuka udaje mu się często, ale z różnym skutkiem. Antychryst nadal pozostaje najbardziej kontrowersyjną propozycją Duńczyka. Psychiczny i fizyczny ekshibicjonizm tego filmu znajduje ujście w końcowych sekwencjach, Willem Dafoe jako psychiatra musi bronić swojego życia przed własną żoną znajdującą się w stanie totalnej psychozy.

Kobieta okalecza męża i samą siebie (krwawa ejakulacja i obcięcie łechtaczki), co ma być wymierzeniem sobie pokuty za śmierć ich dziecka. W końcu on dusi ją, scena jest długa i dokładna, obserwujemy jak w kobiecie gaśnie życie, oczy wychodzą z orbit, dojście tlenu zostaje zatrzymane. Mężczyzna naciska szyję z całej siły aż do zgonu swojej małżonki. Desperacja tej sceny nie pozwala na dystans.

Advertisement

4. Kopulacja Ballarda z Vaughanem – Crash David Cronenberg dobrze odczytał przekaz i intencje Ballarda, przenosząc jego literacką treść na medium filmowe: wraz z postępem techniki ludzka mentalność i międzyosobowe kontakty ulegają regresowi. Bohaterowie filmu czują potrzebę przekraczania granic, żeby poczuć, że żyją. Fetyszem erotycznego spełnienia okazują się samochodowe katastrofy.

Już wcześniejsza scena w myjni, podczas której Vaughan niemal gwałci żonę Jamesa na tylnym siedzeniu auta, co nie bez satysfakcji widzi sam Ballard w lusterku, potrafiła zrazić, a jednocześnie zaintrygować. Natomiast stosunek obu mężczyzn w późniejszym etapie, kiedy Vaughnan odsłania pokryty proroczym, świeżym tatuażem tors i brzuch, oddając się Ballardowi w samochodzie, nie jest typowym aktem homoseksualnym. W dalszej części grany przez Eliasa Koteasa maniak uderza swoim samochodem w pojazd ze złomowiska, gdzie znalazł się Ballard. Stosunek płciowy trwa nadal. Po drugim uderzeniu James szczytuje, a Vaughan odjeżdża. Erotyczna, zmotoryzowana transgresja zmierza do pełnej krasy i kraksy.

Advertisement

5. Masturbacja przed zatrzymanymi dziewczynami – Zły porucznik – jeśli ktoś oczekiwał po filmie Ferrary, że film o policjancie będzie obfitował w szybką akcję, sceny strzelanin i pościgów, gdzie finalnie sprawiedliwości stanie się zadość, to na pewno się rozczarował. Harvey Keitel w tytułowej roli daje taki przykład przekonującego i odważnego aktorstwa, jaki rzadko gości na ekranach. Jego postać jest antybohaterem. Odznacza się skandalicznym zachowaniem i podejściem do wykonywanej pracy. Zanim policjant przejdzie przewartościowanie, posunie się do licznych, niecnych grzechów.

Sam motyw gwałtu na zakonnicy w kościele jest szokujący. Jednak moim wyborem jest kadr, gdzie stróż prawa, podniecony widokiem nagiej zakonnicy podczas oględzin w szpitalu, zatrzymuje dwie nastolatki prowadzące samochód bez uprawnień. Wykorzystuje swoją pozycję i wyładowuje swoje napięcie seksualne, ubliżając i onanizując się przy dziewczynach. Jedna z nich musi symulować stosunek oralny przez otwartą szybę pojazdu, natomiast porucznik wyrzuca z siebie potok wulgaryzmów do momentu orgazmu. Po wszystkim policjant odchodzi bez słowa, nie wyciągając jednak konsekwencji prawnych na skutek wykroczenia zatrzymanych dziewczyn.

Advertisement

Filip Pęziński

1. Mężczyzna masturbuje się swoim małym penisem – Euforia – zacznijmy od małego ekranu i zeszłorocznej Euforii. Jednym z obecnych w pierwszym sezonie wątków jest zarabianie przez jedną z bohaterek pieniędzy poprzez sekskamerkę. Twórcy uraczyli nas zatem sceną, w której dużo starszy od dziewczyny, otyły mężczyzna pokazuje jej swojego nienaturalnie małego penisa i słysząc śmiech bohaterki, zaczyna się masturbować. Bez cięć, bez cenzury, przez naprawdę dłuższą chwilę. A widz kompletnie nie wie, co ze sobą zrobić.

2. Finał – Nieoszlifowane diamenty – nie będę zdradzał zakończenia najnowszego filmu braci Safdie, bo to rzecz całkiem świeża, ale w tej niezwykle intensywnej, opartej na chaotycznym montażu i ciągłych zwrotach akcji produkcji finał przychodzi równie nagle i nie mniej zaskakująco. Opad szczęki gwarantowany.

Advertisement

3. Finał – Avengers: Wojna bez granic – chociaż już w zwiastunach zdradzono widzom, jaki jest cel głównego antagonisty filmu, to chyba mało kto spodziewał się, że Thanos rzeczywiście go zrealizuje. Ostatnia sekwencja filmu jest zatem nie tylko niezwykle wzruszająca, ale zwyczajnie zaskakująca – bohaterowie przegrali. Po prostu.

4. Skok z urwiska – Midsommar. W biały dzień – chociaż wiadoma scena jest przez twórcę już wcześniej niejako zapowiadana, to i tak pozostawia widza – w swej intensywności i bezpośredniości – z otwartymi ustami i cisnącym się na usta pytaniem: co się właśnie stało?

Advertisement

5. Śmierć Snoke’a – Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi – jeden z trzech najlepszych rozdziałów Sagi Skywalkerów mocno podzielił widzów, ale mnie też zdecydowanie ujął. Między innymi tym, jak sprytnie Rian Johnson grał tu z oczekiwaniami fanów. Tam, gdzie większość liczyła na wyjaśnienie pochodzenia Snoke’a, ten go bezpardonowo – mieczem Rey – zabił.

Odys Korczyński

1. Gwałt na dziecku – Srpski film – przetrwałem każdą inną scenę w produkcji, ale to, co zgotował mi reżyser na koniec, jest prawdziwym testem na wytrzymałość. Gra, w jaką zostaje wciągnięty Miloš, ma zniszczyć jego człowieczeństwo, a do tego nie wystarczy byle jaki gwałt dokonany przez byle kogo. Jak to stwierdzenie w ogóle brzmi.

Advertisement

Ale w personalnym wymiarze jest kolosalna przecież różnica między świadomością gwałtu na własnym dziecku dokonanego przez jakiegoś przestępcę a tym samym czynem, którego sprawcą nagle okazuje się ojciec, i to kochający. Każdy, kto widział film, wie, jak pokrętnie zostało to zaaranżowane.

2. Gwałt na Alex – Nieodwracalne – scena trwa i trwa. Nie chce się skończyć. Gwałt jest analny, zagrany przez aktorów tak sugestywnie, że czuje się namiastkę tego strachu i obrzydzenia sytuacją. Po nim następuje bicie. Cała sekwencja skonstruowana jest tak, żeby widz faktycznie poczuł, że to, co stało się na ekranie, jeśli dzieje się w życiu, jest NIEODWRACALNE.

Advertisement

3. Mechaniczny penis – Tetsuo – człowiek z żelaza – makabra tego fragmentu Tetsua polega na jego kompletnym odrealnieniu. Wielkie, mechaniczne prącie, przypominające bardziej świder do drążenia tuneli niż organ płciowy, buntuje się przeciwko swojemu właścicielowi, który wcale nie chce przewiercić nim swojej kochanki. Nic jednak nie może poradzić, gdyż penis decyduje za niego.

4. Człowiek-pies – Zmartwychwstanie Adama – sądzę, że nie trzeba już pokazywać krematoriów i stosów wychudzonych trupów, żebyśmy pojęli tę grozę panującą jakby w zupełnie innym systemie wartości, który wprowadzili naziści. Adam (Jeff Goldblum) dla komendanta Kleina (Willem Dafoe) jest psem. To jedyna forma życia, jaka ma szansę przetrwać, i faktycznie tak się dzieje. Żyd, Rom, Polak plasują się o wiele niżej niż psy.

Advertisement

5. Reanimacja Norrisa – Coś – zapewne pamiętam to pierwsze wrażenie, gdy jeszcze nie znałem filmu, a zobaczyłem tę scenę. W ogóle reanimacja na mnie jako dziecku robiła wrażenie, ale coś takiego, co zaplanował John Carpenter, przeraziło nie na żarty. Norris traci przytomność z powodu zawału. Doktor Copper zaczyna go reanimować, ale w trakcie masażu serca klatka piersiowa Norrisa się zapada, a raczej zamienia w ogromne szczęki i odcina Copperowi ręce. Prawdziwa makabra.

Jan Dąbrowski

1. Rozmowa Jezusa z Pawłem z Tarsu – Ostatnie kuszenie Chrystusa – na swój sposób cały film Martina Scorsesego jest szokujący z definicji.

Advertisement

Uczłowieczenie Chrystusa z dobrodziejstwem inwentarza (a więc także z grzechami) to dla niejednego chrześcijanina przegięcie już na starcie. I choć we wstępie filmu jest informacja, że inspiracją była głównie proza Nikosa Kazantzakisa, a nie Biblia, to dla części widzów Ostatnie kuszenie Chrystusa od ponad trzydziestu lat jest filmowym bluźnierstwem. Podczas pierwszego seansu miałem mieszane uczucia, ale przeważył zachwyt nad świeżością podejścia do najbardziej znanej historii w naszym kręgu kulturowym. Jezus jako człowiek zmienny, miotający się między głosami, które słyszy, a światem, w którym żyje, po raz pierwszy przestał być centrum banalnej laurki, a zaczął być naprawdę fascynującym bohaterem.

Tym bardziej szokująca dla mnie jest jedna z ostatnich scen filmu. Starzejący się Jezus z kobietą i gromadką wnucząt w drodze do domu mija nauczającego ludzi Pawła z Tarsu. I słyszy od niego opowieść… o sobie. A raczej o Jezusie z Nazaretu, który umarł i zmartwychwstał, o Bogu-człowieku. I kiedy nasz Jezus z wściekłością próbuje wszystko sprostować, apostoł Paweł lekceważąco mówi:

Advertisement

„Widzisz, nawet nie wiesz, jak ludzie potrzebują Boga. Jak ich uszczęśliwia. Jak daje siły do jakiegokolwiek działania. Oni chętnie by za niego umarli. I umrą. Dla Jezusa Chrystusa. Jezusa z Nazaretu. Syna Bożego. Mesjasza! Nie ciebie. Cieszę się, że cię spotkałem, bo teraz mogę o tobie zapomnieć. MÓJ Jezus jest znacznie ważniejszy i potężniejszy”.

Bardzo dosadny przykład tworzenia mitu, dla mnie szokujący. Zwłaszcza że pierwszy raz widziałem ten film, będąc lektorem w rodzinnej parafii. Dziś szoku nie ma, ale piorunujące wrażenie zostało.

2. Kiki zgwałcony przez brazylijskiego wija wodnego – Nagi lunch – wiedziałem, że to film oparty na bardzo dziwnej prozie, że jest tam sporo narkotycznych wizji, a pisarz słynie z tego, że zastrzelił żonę. O reżyserze widdziałem w tamtym czasie tylko tyle, że nakręcił Muchę, jego filmy są dziwne i pełne obrzydliwie cudownych efektów specjalnych.

Advertisement

Z taką wiedzą usiadłem do Nagiego lunchu. Zaakceptowałem owadzią maszynę mówiącą odbytem. Zrozumiałem dziwne reguły rządzące Międzystrefą, gdzie ucieka główny bohater. Na anegdotkę o gadającej dupie nie byłem gotowy, ale przyjąłem. Natomiast mój mózg zaprotestował w scenie, w której śniady chłopiec do towarzystwa zostaje zgwałcony i zadźgany przez wielkiego wija wodnego o ludzkiej twarzy. Scena trwa może minutę, ale sieje w mózgu takie spustoszenie, że trudno się potem pozbierać.

3. Finał – Dziwolągi – odkrycie z czasów liceum i spory szok. Po pierwsze: pomysł na film obsadzony prawie w całości zdeformowanymi ludźmi, w dodatku w 1932 roku! Po drugie: dojrzały scenariusz rodem z rasowego kryminału, a wszystko w środowisku cyrkowych „dziwolągów”. I przede wszystkim wstrząsający finał, czyli oszpecenie pięknej, ale okrutnej Kleopatry, która dla pieniędzy chciała zabić zakochanego w niej karła. Jedno z najmocniejszych zakończeń filmu, jakie widziałem. Szok to chyba najlepsze określenie. Zwłaszcza że o ile jestem pod wrażeniem mocnego finału, o tyle sporadycznie wracam do Dziwolągów. Silne emocje za często są niewskazane.

Advertisement

4. Seks nastolatka z hermafrodytą – XXY – jest w tym filmie scena, która zadziałała na mnie jak strzał w pysk, aż mi się w głowie zakręciło. XXY to kameralny i niezależny film o piętnastoletniej Alex (Inés Efron), która jest hermafrodytą. Rodzice wychowują ją jak dziewczynę, bierze odpowiednie lekarstwa, ale ma żeńskie i męskie narządy. Przez swoją niejednoznaczną płciowość Alex często jest obiektem drwin, więc jej rodzice często się przeprowadzają. Pewnego razu zapraszają na weekend swoich znajomych, którzy przychodzą ze swoim piętnastoletnim synem, Alvarem (Martín Piroyansky).

Cały film to rasowe kino niezależne z leniwą narracją. Wtem mamy scenę seksu, w której Alex penetruje Alvara. Nie, nie pomyliły mi się imiona. I choć tak na zdrowy rozsądek taka sytuacja logicznie wynika z fabuły, to mimo wszystko trudno mi było oswoić się z tym, co widzę. Nie byłem na to gotowy, nic a nic. Doświadczenie szokujące, ale mocno poszerzające horyzonty.

Advertisement

5. Spastykujący prowokatorzy – Idioci – grupa ludzi przenosi się na przedmieścia i zaczyna spastykować, czyli udawać osoby upośledzone. W filmie mamy w ten sposób pokazany seks, dramat rodzinny, a także prowokacje wymierzone w przypadkowych ludzi. Film jednocześnie tak genialny, tak durny i tak zabawny, że można się fizycznie i psychicznie zmęczyć podczas seansu. Kolejny szok z gatunku rozwijających. I znakomita odtrutka na przejedzenie filmami z głównego nurtu.

Łukasz Budnik

1. Zakończenie – Mgła  wiem, że finałowe sceny z filmu Franka Darabonta wśród części widzów budzą raczej uśmiech politowania ze względu na rzekomo pochopną decyzję podjętą przez bohaterów (uważam, że daleko jej było do pochopności w obliczu całej sytuacji), mnie jednak podczas pierwszego seansu zaszokowały absolutnie. Poczucie beznadziei utrzymuje się podczas seansu Mgły właściwie bezustannie, ale finałowe sceny to już apogeum. Końcowy twist jest wyjątkowo brutalny dla głównego bohatera i dla widza – nie zdradzę, o co konkretnie chodzi. Sami oceńcie, czy podzielacie moje odczucia.

Advertisement

2. Scena na pustyni – Breaking Badodcinek pt. Ozymandias czternasty epizod piątego sezonu tego doskonałego serialu to wciąż jedna z najlepszych godzin telewizji (a może i ta naj), z jakimi było dane mi się zetknąć. Otwierająca odcinek sekwencja na pustyni to dawka wycieńczającego napięcia z co najmniej dwoma momentami, przy których opada szczęka. Zresztą cały odcinek to istny emocjonalny nokaut, po którym trudno wrócić do porządku dziennego.

3. Pstryknięcie Thanosa – Avengers: Wojna bez granic podobnie jak kolega Filip powyżej. Jako fan tych postaci i tego uniwersum byłem mocno zbity z tropu, gdy przyszło mi oglądać, jak połowa z nich dosłownie rozsypuje się w pył. Niby z tyłu głowy była świadomość, że przecież w jakiś sposób powrócą, ale sam widok był naprawdę nietypowy. Uważam zresztą, że scena ta robi dokładnie takie samo wrażenie, gdy zna się już Avengers: Koniec gry, bo samo to, że bohaterowie przegrywają – i to TAK – jest czymś wyjątkowym.

Advertisement

4. Restauracja – Niewidzialny człowiek (2020) – nie mogłem sobie odmówić umieszczenia tu tak świeżej pozycji, bo scena w restauracji sprawiła, że poczułem się, jakby ktoś rąbnął mnie w potylicę. Brutalne, niespodziewane, bezlitosne – a dzięki temu znakomite.

5. Finał odcinka – Miasteczko Twin Peaks 2×01 – na zakończenie jeszcze jedna scena z małego ekranu, mianowicie ostatnie fragmenty premiery drugiego sezonu serialu Davida Lyncha. Ronette śni o wydarzeniach z nocy, w którą zginęła Laura Palmer, a jej koszmar przeraża także widza. Zniekształcone głosy, dzika twarz BOBA i przede wszystkim zakrwawiona, rycząca Laura Palmer wpatrująca się prosto w nas. Trudno wyrzucić to z pamięci.

Advertisement

film.org.pl - strona dla pasjonatów kina tworzona z miłości do filmu. Recenzje, artykuły, zestawienia, rankingi, felietony, biografie, newsy. Kino klasy Z, lata osiemdziesiąte, VHS, efekty specjalne, klasyki i seriale.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *