Connect with us

Recenzje

WSZYSCY ALBO NIKT. Scenariusz pisany przez życie

Film WSZYSCY ALBO NIKT to poruszająca opowieść o życiu trzynastoletniej Wei Minzhi, która zmienia losy swojej wioski.

Published

on

WSZYSCY ALBO NIKT. Scenariusz pisany przez życie

W 2007 roku na ekranach polskich kin gościło dzieło chińskiego reżysera, Zhanga Yimou, Cesarzowa. Oszałamiające widowisko, warte 45 milionów dolarów, z gwiazdorską obsadą (Gong Li, Chow Yun-Yat), z olśniewającymi kostiumami i monumentalnymi scenami batalistycznymi, może przyprawić o zawrót głowy. To trzecia w dorobku Yimou superprodukcja, obok Hero i Domu latających sztyletów, opowiadająca o zamierzchłych dziejach Chińskiego Cesarstwa. Ale choć dzięki tym wielkim historyczno-kostiumowym widowiskom o Yimou głośno jest na świecie, miano jednego z najznakomitszych współczesnych chińskich reżyserów zawdzięcza produkcjom o wiele skromniejszym. Warto przypomnieć sobie jedną z nich, pochodzący z roku 1999 film pt. Wszyscy albo nikt.

Advertisement

Dzieło Zhanga Yimou to jeden z najwybitniejszych filmowych przykładów potwierdzających starą prawdę, że najlepsze scenariusze pisze życie. Reżyser, przeczytawszy przypadkiem w jedynym z magazynów historię Wei Minzhi, biednej wiejskiej trzynastolatki, nie miał wątpliwości, że trafił na swój „temat”. Postanowił przenieść historię z życia wziętą na ekran. Dostrzegł w niej materiał na opowieść o ważkim społecznym problemie, co rok bowiem ponad milion uczniów porzuca szkołę, by ciężko pracować na roli lub szukać szczęścia w mieście. Ale zamierzał także opowiedzieć o determinacji i poświęceniu młodej bohaterki.

W filmie, który stanowi wierną rekonstrukcję faktów, głównej roli nie mógł zagrać nikt inny, jak „prawdziwa” Wei Minzhi. Dodajmy od razu – zagrała wspaniale. Wydawałoby się, że nic prostszego, jak powtórzyć na ekranie to, co przytrafiło się jej w realnym życiu. Ale nagrodzona na festiwalu w Los Angeles nagrodą Young Artist Award Wei pokazała, że słowo „grać” w jej przypadku nie jest przesadzone. Dziewczyna stworzyła bowiem autentyczną aktorską kreację, w której nie ma nic z nieudolnej amatorszczyzny. Na ekranie bywa na przemian irytująca, wzruszająca, nieporadna, przedsiębiorcza, a w każdym swoim geście i słowie – niewiarygodnie naturalna i przekonująca.

Advertisement

Ale słowa uznania należą się także pozostałym dziecięcym aktorom, odtwarzającym na ekranie samych siebie w sposób równie naturalny i prawdziwy, co główna bohaterka. Oczywiście, duża w tym zasługa Yimou, który tak wspaniale poprowadził naturszczyków, iż zagrali jak profesjonaliści.

Że fabuła filmu Yimou jest pisana przez życie, widać w nieustannym zaskakiwaniu widza wydarzeniami tyleż kuriozalnymi, co możliwymi tylko w prawdziwym życiu. Już fabularny punkt wyjścia można tak właśnie określić: oto trzynastoletnia dziewczynka przybywa do zapadłej wiejskiej dziury, by zastąpić nauczyciela. Zastępczyni jest niewiele starsza od swoich uczniów, a jedyne, co potrafi, to zaśpiewać jedną piosenkę. Dopiero z czasem odkryje w sobie zamiłowanie do matematyki i niemałe zdolności w tym kierunku. Jednak pierwsze dni jej pracy w szkole polegają na spędzaniu do klasy rozbisurmanionych dzieciaków i zamykaniu ich na klucz.

Advertisement

Wei z początku nie ma ambicji, by czegokolwiek nauczyć swoich niesfornych podopiecznych, lecz raczej by nie pozwolić żadnemu z uczniów porzucić szkoły, bo jest to konieczny warunek otrzymania obiecanej pieniężnej nagrody. Pierwsza połowa filmu jest więc opowieścią o dojrzewaniu do odpowiedzialności, o zdobywaniu autorytetu przez konsekwentne, cierpliwe i wytrwałe dążenie do celu, ale także o rodzącej się głębokiej przyjaźni między narzuconą z zewnątrz i obcą „nauczycielką Wei” a jej rozbrykanymi podopiecznymi – dziećmi w różnym wieku i o różnych, czasem bardzo trudnych charakterach. Kulminacją procesu wzajemnego zbliżania się Wei i jej uczniów są wspólnie podejmowane wciąż na nowo próby zdobycia pieniędzy na autobusowy bilet do miasta.

Na pierwszym planie w tej części filmu znajduje się jednak konflikt Wei z klasowym rozrabiaką i najbiedniejszym uczniem, Huike. Konflikt o tyle niezwykły, że rozgrywający się niemal między rówieśnikami, których różni jedynie społeczna rola „nauczyciela” i „ucznia”. O tyle też zaskakujący, że Wei będzie zmuszona zawalczyć o sprawiającego jej największe kłopoty ucznia. Bilet na autobus, który dziewczynka próbuje tak zawzięcie zdobyć, ma być jej przepustką do miejskiego świata, w którym pracy i powodzenia szuka niepokorny Huike. Dziewczynka wyrusza, by go sprowadzić, ale zadanie nie będzie proste.

Advertisement

PIERWSZE ROLE SŁYNNYCH AKTORÓW. W drodze do sławy

Druga połowa filmu rozpoczyna się w miejskiej scenerii, a kamera tym razem skupia się na samotnej, zagubionej Wei i na jej rozpaczliwych, ale niezłomnych próbach odnalezienia chłopca. Reżyser, a pamiętajmy, że tak naprawdę jest nim samo życie, co chwila rzuca kłody pod nogi młodziutkiej bohaterki. Problemem okazuje się już samo dotarcie do miasta. Kiedy bohaterka zostaje wyrzucona z autobusu za jazdę na gapę – nie zawraca, tylko pieszo, a potem autostopem, pokonuje drogę do miasta.

Gdy już do niego dotrze, okaże się, że Huike nie mieszka pod wskazanym adresem. Ogląda się tę drugą połowę filmu niemal jak thriller – tyle w niej emocji. Gdy tylko na horyzoncie pokaże się nadzieja, zaraz okazuje się ona złudna. Wei, prawie jak mityczny Syzyf, mozolnie i z godną podziwu determinacją walczy z przeciwnościami losu. Nigdy się nie poddaje, nigdy nie rezygnuje, uparcie próbuje osiągnąć cel, nie zraża się niczym, nie pozwala się spławić i odpędzić, a jednak w końcu zapłacze. Bezradna wobec strażniczki, która, sztywno trzymając się przepisów, stanie jej na drodze ostatecznej szansy nawiązania kontaktu z Huike.

Advertisement

Czasem wręcz irytująca w swym oślim uporze Wei zjednuje jednak bez reszty serca widzów. Nie jest ona w twórczości chińskiego twórcy jedyną kobiecą postacią o takiej dzielności i sile charakteru. Najbliższą krewną wydaje się być Qiu Ju, z filmu „Historia Qiu Ju”, ale prawie każda z kobiecych postaci w „wiejskich filmach” Yimou wykazuje niebywały hart ducha.

Finał filmu przyjmujemy z wielką satysfakcją. Choć brzmi on wręcz bajkowo, a w wymiarze społecznym bynajmniej nie stanowi rozwiązania problemu masowego exodusu młodych ludzi porzucających naukę, to przyjmuje się go jako zasłużoną nagrodę za dzielność i wytrwałość małej Wei.

Advertisement

Wszyscy albo nikt, odwołując się do paradokumentalnej stylistyki, nawiązuje zarówno do wiejskich filmów Yimou (Czerwone sorgo, Ju Dou, Historia Qiu Ju, Droga do domu, Tysiące mil samotności), jak i angielskiego neorealizmu (filmy Kena Loacha i Mike’a Leigh). Jest także interesującym przykładem współzależności fikcji i pozafilmowej rzeczywistości. Z jednej strony dzieło Yimou odtwarza autentyczne wydarzenia, bohaterami są prawdziwi uczestnicy, grający samych siebie, z drugiej strony zaś film nie wyzbywa się ingerencji artysty.

W filmie nie brak przecież kadrów, które nie maja charakteru odtwórczego. Jest też wiele innych przejawów wkraczania w materię napisanej przez życie historii: montaż, muzyka, zdjęcia. W jakim więc stopniu kamera rejestruje życie, a w jakim go kreuje? Czy Zhang Yimou jest jedynym autorem filmu?

Advertisement

W filmie, nie po raz pierwszy, pojawia się portret chińskiej prowincji, o której w naszym kręgu kulturowym, powiedzielibyśmy, że jest zapomniana przez Boga i ludzi. Yimou znał z autopsji życie i mieszkańców wiejskich terenów Chin. Jako „źle urodzony”, syn byłego oficera Kuomintangu oraz młodszy brat oskarżonego o szpiegostwo, skrywającego się na Tajwanie, poddany został „reedukacji. Siedem lat spędził na wsi, pracując w fabryce włókienniczej. Ponieważ były bystrym obserwatorem, wiele z doświadczeń zdobytych w tamtym czasie wykorzystał w pracy nad „wiejskimi filmami”.

Ale Yimou nie tylko portretuje prowincję, on także konfrontuje ją z miastem, pokazując jak wielka przepaść dzieli miasto i wieś. Miasto jawi się jako zupełnie obca, niezbadana planeta, na której nawet czas płynie inaczej, szybciej. Tym większy heroizm Wei, która w całkowicie obcej jej rzeczywistości, potrafiła nie tylko przetrwać, lecz również osiągnąć wytyczony cel.

Advertisement

Z pewnością to dzięki młodym, wyjątkowym aktorom Wszyscy albo nikt jest przede wszystkim film wielkiego wzruszenia. Z pozoru wywołanie u widza emocjonalnego odbioru nie było zadaniem trudnym, skoro film „oparto na faktach”, najważniejszymi postaciami są w nim dzieci, a fabuła jest opowiedziana z punktu widzenia trzynastoletniej Wei. Lecz w istocie, trzeba było ręki mistrza, aby z jednej strony historia nie zamieniła się w natrętną publicystykę, a z drugiej – by film nie wpadał w pułapkę taniego sentymentalizmu. Yimou z gracją i niebywałym wyczuciem ominął wszelkie czyhające na niego niebezpieczeństwa, opowiadając jedną z najpiękniejszych, najbardziej wzruszających i zachwycających historii, jakie było dane mi obejrzeć.

PS Niezwykłą wartość tego wyjątkowego filmu doceniło jury licznych międzynarodowych festiwali, z których Yimou przywiózł pokaźną kolekcję nagród. Najcenniejsze były zapewne trofea zdobyte na MFF w Wenecji w roku 1999, na którym uhonorowano film Złotym Lwem, Nagrodą Laterna Magica, Nagrodą Sergio Trasettiego oraz UNICEFU. Ważną nagrodę, bo publiczności, przywiózł także z MFF w Sao Paulo. Ogółem obraz chińskiego reżysera wyróżniono dziesięcioma nagrodami filmowymi.

Advertisement

Tekst z archiwum film.org.pl.

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *