search
REKLAMA
Recenzje

SYRENY. Femme fatale nie ma wieku

Agnieszka Stasiowska

18 lipca 2019

REKLAMA

Za matką podąża też Charlotte Flax, wpatrzona w nią z typową dla nastolatki u progu pierwszego, szczenięcego zauroczenia płcią przeciwną mieszanką niechęci i podziwu. Winona Ryder, delikatna, ciemnooka sarenka, w chwili kręcenia filmu zaledwie dziewiętnastoletnia, to – wydawałoby się – absolutne przeciwieństwo doświadczonej kobiety, którą gra Cher. A jednak i ona potrafi kusić niespokojnym spojrzeniem ogromnych, niewinnych oczu. Kiedy przebiera się za matkę, traci połowę dziewiczego uroku, ale zyskuje zapowiedź tego, jaką kobietą się stanie… za jakiś czas. Przyszła gwiazda Wieku niewinności, Draculi, Edwarda Nożycorękiego czy Soku z żuka ujęła rolą Charlotte nie tylko widzów, ale też środowisko filmowe, co zaowocowało nominacją do Złotego Globu za najlepszą rolę drugoplanową i nagrodą National Board of Review w tej samej kategorii.

Małą syrenką w tym babskim combo jest Christina Ricci, która rok później stworzyła swoją do dziś najbardziej rozpoznawalną rolę – Wednesday w Rodzinie Addamsów Barry’ego Sonnenfelda. W Syrenach Christina kreuje postać małej dziewczynki, która z zadziwiającym spokojem poddaje się szaleństwom rodzicielki i atakom pasji starszej siostry, bezpieczna i ufna w ciepłym, choć niekonwencjonalnym kokonie dzieciństwa. Dopóki Kate ma stały dostęp do wanny z wodą i kanapek w gwiazdki, wycinanych z nudnych, standardowych kromek przez matkę, nie trzeba jej nic więcej.

Wydawałoby się, że w obliczu tych trzech jakże różnych przedstawicielek płci pięknej rola męska nie ma szans na zaistnienie. I rzeczywiście, Joseph, młody obiekt uczuć Charlotte (Michael Schoeffling) niknie i pełni funkcję dekoracyjnego tła. Jest, w pewnym sensie, przyczyną zdarzeń, ale nie ich główną sprężyną. To tylko igiełka, która przechyla szalę – istotna, ale całkowicie niewidoczna.

Zupełnie inaczej ma się rzecz z rewelacyjnym Bobem Hoskinsem. Zestawienie tego niewysokiego aktora z imponującej postury Cher samo w sobie daje efekt komiczny – ale Hoskins wiele pomaga swojej roli, wysuwając się powoli, acz konsekwentnie, na plan równy temu zajmowanemu przez panie. Nie tylko Lou stopniowo zwycięża Rachel, zmuszając ją do zatrzymania się, chwili refleksji, a nawet zmiany. Także Bob Hoskins zaznacza wyraźnie swoją obecność w każdej ze scen, zmuszając Cher do współpracy, nie dominacji. Współpraca ta daje zresztą znakomite efekty – chemia pomiędzy aktorami jest równie komiczna, co intrygująca, a rodząca się między ich postaciami zażyłość wydaje się dziwnie autentyczna.

Syreny to film obyczajowy – barwny i lekko przerysowany, jak lata 60., w których toczy się akcja. Historia, w której komedia przeplata się z dramatem równie swobodnie, jak toczy się życie pani Flax, ilustrowana jest chwytającymi za ucho i serce utworami muzycznymi – między innymi wspomnianym już The Shoop, Shoop Song, znanymi także z Dirty Dancing Big Girls Don’t Cry zespołu Frankie Valli & The Four Seasons, Love Is Strange duetu Mickey&Sylvia czy kultowym już It’s My Party Lesley Gore. Blisko trzydziestoletnia obecnie produkcja nie dzieli jednak losu wielu swoich ekranowych rówieśników, będąc dziś równie aktualna i zabawna co w momencie premiery.

Agnieszka Stasiowska

Agnieszka Stasiowska

W filmie szuka różnych wrażeń, dlatego nie zamyka się na żaden gatunek. Uważa, że każdy film ma swojego odbiorcę i kiedy nie przemawia do niej, na pewno trafi w inne, bardziej skłonne ku niemu serce.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA