search
REKLAMA
Archiwum

CAPOTE. Kipiący od emocji

Karol Baluta

9 sierpnia 2019

REKLAMA

W 1959 roku w Holcomb doszło do przerażającej zbrodni. Czteroosobowa rodzina Clutterów została zamordowana bez żadnej wyraźnej przyczyny. Słynny nowojorski pisarz i dziennikarz Truman Capote uznał to za bardzo ciekawy temat na obszerny artykuł. Jednak z czasem zebrany przez niego materiał zaczął przeradzać się w coś znacznie poważniejszego. Na podstawie rozmów z mieszkańcami miasteczka, policjantami, znajomymi i rodziną ofiar, a wreszcie ze schwytanymi niedługo po przybyciu dziennikarza do Holcomb oprawcami, tworzy znakomity portret małego, spokojnego miasteczka, którym wstrząsa potworna zbrodnia. Ale za zimną, dokładną i dopracowaną w najdrobniejszych szczegółach dokumentacją sporządzoną przez Capote’a kryje się coś więcej. Mord dokonany na rodzinie szanowanego farmera staje się pretekstem do ukazania konfrontacji dobra i zła.

Zgodnie z przewidywaniami autora, książka odniosła wielki sukces. Nic więc dziwnego, że wkrótce zgłosiło się po nią Hollywood. Nakręcony w 1966 dramat Richarda Brooksa skupia się na postaci Perry’ego Smitha (w tej roli całkiem dobry Edward Blake), jednego z oprawców. Reżyser, pragnąc maksymalnie uwiarygodnić historię, kilka scen nakręcił w miejscach opisanych przez Capote’a, m.in. w domu Clutterów (gdzie na ścianach wiszą prawdziwe zdjęcia rodziny). In cold blood spotkało się z wyjątkowo entuzjastycznym przyjęciem krytyki i widzów – film otrzymał cztery nominacje do Oscara (w tym za Najlepszy Scenariusz Adaptowany) oraz do Złotego Globu za Najlepszy Dramat. Niedawno miałem okazję obejrzeć ten film w telewizji i muszę przyznać, że to naprawdę porządne kino, choć niemal pozbawione emocji. Niemal, bo monolog Perry’ego tuż przed egzekucją naprawdę robi wrażenie.

Podobne wpisy

Bennet Miller w swoim debiutanckim Capote nie stara się jednak ściśle opierać na wydarzeniach przedstawionych w książce. Centralnym bohaterem filmu czyni bowiem Trumana Capote’a, który w “Z zimną krwią” był jedynie “wszystkowiedzącym narratorem”. Millera nie interesuje też incydent w Holcomb, historia rodziny Clutterów, ani też mroczna przeszłość obu morderców. Interesują go natomiast relacje między pisarzem a Perrym Smithem. Opowiada o nici porozumienia, jaka łączy nowojorskiego inteligenta z młodym skazańcem. Zamiast brzydzić się zbrodnią dokonaną przez chłopaka, gardzić nim, zaczyna darzyć go sympatią. To przede wszystkim opowieść o próbie poznania istoty zła, kryjącego się w głębi każdego z nas. Zło wzbudza lęk, ale też w pewien sposób wydaje się człowiekowi bardzo naturalne, wpisane w naszą naturę, fascynujące. Może właśnie dlatego Truman tak zbliża się do skazańca. Pozwala mu odczuć, że rozumie jego postępowanie, współczuje mu i stara się pomóc. Kino często pokazuje, że człowiek w pewnych sytuacjach potrafi dopuścić się najbardziej potwornych rzeczy. Świetnie obrazują to niedawne Miasto Gniewu i Ukryte, a wcześniej Eksperyment czy też Dogville. Zło jest wpisane w ludzką naturę, ale ujawnia się w człowieku tylko w pewnych okolicznościach, kształtuje je świat, w którym żyjemy. Potwierdza to sam Capote: “Czuję, jakbyśmy dorastali w tym samym domu, ale on wyszedł tylnymi drzwiami, a ja frontowymi“. Spotkanie z czystym “ludzkim” złem kładzie się cieniem na dalszej karierze pisarza – po zakończeniu prac nad “Z zimną krwią” nie napisze już żadnej książki.

REKLAMA