search
REKLAMA
Plebiscyt

Najlepsze filmy JULIUSZA MACHULSKIEGO. Ranking czytelników

REDAKCJA

8 marca 2020

REKLAMA

10. Ile waży koń trojański?

(2008)

Sympatyczna główna bohaterka filmu to właściwie nowość u Machulskiego. Ilona Ostrowska jako Zosia pokazuje jednak zarówno nam, jak i Machulskiemu, że polskie aktorki też mają niezwykły talent komediowy i niekoniecznie należy je obsadzać wyłącznie w rolach głupiutkich „lasek” albo ozdób dla mężczyzn. Doskonała robota drugiego planu z Szaflarską i Więckiewiczem na czele powodują, że ten film po prostu świetnie się ogląda. Dzięki produkcji z 2008 roku dosłownie cofamy się w czasie do PRL-u lat 80. To oczywiście pretekst do świetnych żartów i niezliczonych gagów. Ile waży koń trojański? to kino lekkie, miłe i przyjemne, które uczy nas chwytać każdy dzień, żebyśmy nigdy nie żałowali żadnej podjętej decyzji. [Przemysław Mudlaff]

 9. Deja vu

(1989)

Deja vu, komediowa opowieść o Johnnym Pollacku – chicagowskim płatnym zabójcy polskiego pochodzenia, który przybywa w latach 20. XX wieku do Odessy, aby wykonać wyrok na mafijnym zdrajcy – jest pyszną postmodernistyczną zabawą zawieszoną pomiędzy pastiszem a parodią. Ta polsko-radziecka koprodukcja z jednej strony stanowi pretekst do licznych cytatów z amerykańskiego kina gangsterskiego oraz rosyjskiej kinematografii (w jednej ze scen główny bohater wchodzi na słynne schody z Pancernika Potiomkina, akurat w momencie, gdy Eisenstein kręci swój film), z drugiej zaś śmieje się ze Związku Radzieckiego jako kraju dzikich, gdzie nawet jankeski spec od zabijania jest bezradny wobec licznych absurdów rzeczywistości. Zniszczony tłumik od karabinu zostaje przerobiony na sierp, a przykrywka, pod którą Pollack pojawia się w Odessie – jako entomolog, który chce odwiedzić grób swojego ojca – staje się prawdą również i w jego głowie. Trudno nie lubić Deja vu za piętrzenie atrakcji, Jerzego Stuhra w roli głównej, żywiołową muzykę Krzesimira Dębskiego (i wykonaną przez Majkę Jeżowską tytułową piosenkę) oraz opartą na żartach sytuacyjnych luźną konstrukcję fabularną. Machulski kończy tym filmem swój najbardziej kultowy okres w karierze, choć nakręcone jeszcze w dawnym ustroju, a wypuszczone do kin już po upadku muru berlińskiego Deja vu wydaje się na tle innych jego utworów – zwłaszcza przez swą rosyjskość – dziełem z zupełnie innej epoki. [Krzysztof Walecki]

8. Pieniądze to nie wszystko

(2001)

Juliusz Machulski w Pieniądze to nie wszystko w konwencji świetnej, dynamicznej i pomysłowej komedii przedstawia w gruncie rzeczy bardzo realistyczny i przygnębiający portret polskiej wsi, która nie poradziła sobie z transformacją ustrojową i przez dziki kapitalizm została odstawiona na boczny tor. Można byłoby zarzucić twórcy, że komedia nie jest dobrym miejscem dla podobnych dramatów, ale polscy artyści nie od wczoraj lubują się w tego typu połączeniach. Świetny Marek Kondrat w roli głównej. [Filip Pęziński]

7. Kiler-ów 2-óch

(1999)

Nie ma chyba osoby w Polsce, która nie znałaby Kilera – kultowej już komedii z Cezarym Pazurą. Reżyser, idąc za ciosem, dwa lat później nakręcił kontynuację hitu i znów udało mu się trafić w dziesiątkę. Tym razem Siara i Lipski obmyślają plan zemsty na Kilerze. W tym celu zatrudniają płatnego zabójcę Szakala oraz pułkownika José Arcadio Moralesa, który jest sobowtórem Jurka Kilera. Jego misją jest odebranie złota z Okęcia. Jeżeli można by się do czegoś przyczepić, to do tego, że sequel Kilera jest w znacznej mierze autoplagiatem z dużo wcześniej nakręconego Vabanku II. Reżyser jednak nie daje widzom leniwej powtórki z rozrywki, ale totalną jazdę po bandzie. Już samo otwarcie w stylu Forresta Gumpa jest tylko jednym z wielu mrugnięć okiem do widza. A występ Czarka Pazury w podwójnej roli to złoto samo w sobie. [Gracja Grzegorczyk]

6. Vinci

(2004)

Film na podstawie miejskiej legendy o tym, że skradziony obraz „Mona Lisa” pędzla Leonarda da Vinci został wykonany w sześciu kopiach i sprzedany na całym świecie, podczas gdy oryginał złodziej oddał policji. W tym przypadku bohaterką jest nie „Mona Lisa”, a „Dama z łasiczką”, jednak reszta szczegółów pozostaje takie sama. Machulski powrócił do kręcenia filmów w wielkim stylu, dając światu fenomenalne występy trójki Dorociński–Więckiewicz–Szyc oraz polski heist movie na najwyższym poziomie. Reżyser w zgrabny sposób wykorzystuje i łączy motywy z innych filmów z napadem w roli głównej i po raz kolejny udowadnia, że jak nikt inny w Polsce potrafi prowadzić postmodernistyczną grę z konwencją. Dzieło to jak najbardziej udane, podobnie jak polski skok stulecia. [Gracja Grzegorczyk]

5. Vabank II, czyli riposta

(1984)

Dla jednych sequel doskonały, dla innych potwierdzenie, że Juliusz Machulski to najbardziej amerykański z polskich reżyserów. Są tu nawiązania do klasyków kina gangsterskiego, mrugnięcia okiem do fanów pierwszej części oraz scenariusz jakże różny od oryginału, bowiem zapowiada on jedno, a tak naprawdę jest czymś zupełnie innym. A finałowy pojedynek pomiędzy Kwintą a Kramerem dostarcza prawdziwych emocji. Nie można zapominać, że w filmie równie ważne jak fabuła są rewelacyjnie rozpisane postacie, które dają widzowi dużo radości i stanowią niezapomniany element komiczny. Do historii polskiej komedii przeszła zwłaszcza kreacja Marka Walczewskiego jako dyrektora więzienia. [Gracja Grzegorczyk]

4. Kingsajz

(1987)

To przede wszystkim zabawna gra konwencją, w której Machulski nie boi się połączyć komentarza społecznego z fantastycznymi motywami. Rozmach tej produkcji imponuje – czy obserwujemy zmniejszających się ludzi, czy mały świat Szuflandii, możemy być dumni, bowiem jakość wykonania nie odstaje od czeskich komedii poruszających podobne kwestie. Reżyser zręcznie manewruje narracją, a wydźwięk pozostaje jeden i ten sam – kilka lat wcześniej cenzura prędzej zrobiłaby z niego „półkownika”, niż pozwoliła na premierę. [Jan Tracz]

REKLAMA