Connect with us

Plebiscyt

NAJLEPSZE CZOŁÓWKI SERIALI. Ranking czytelników

Czołówki SERIALI to sztuka, która zachwyca. Odkryj ranking najlepszych otwarć, pełnych symboliki, prostoty i zaskoczeń!

Published

on

NAJLEPSZE CZOŁÓWKI SERIALI. Ranking czytelników

Czołówka jest sztuką, która ostatnio przeżywa renesans. Coraz częściej twórcy seriali bawią się sekwencją otwierającą. Starają się umieścić w niej dużo symboli i nawiązań do motywu przewodniego lub gatunku danej serii. Inni wychodzą z założenia, że kluczem do sukcesu jest prostota, i stawiają na czytelny przekaz i rozpoznawalność.

Tymczasem nasz plebiscyt na najlepsze czołówki seriali dobiegł końca. Zebraliśmy głosy i przedstawiamy wyniki. Nie zabrakło nowości, ale też tytułów sprzed lat. Jest kilka zaskoczeń, są też sprawdzone typy. Poniżej wybór trzydziestu najlepszych czołówek seriali.

Advertisement

30. Flintstonowie

Przesympatyczne wprowadzenie do serialu, a jednocześnie przedstawienie postaci i słynnego środka lokomocji w postaci prehistorycznego auta napędzanego siłą nóg. Piosenka towarzysząca tej czołówce ma tak chwytliwą melodię, że pewnie większość z nas jest w stanie bez problemu ją zanucić (szczególnie że pojawiała się również choćby w filmie pełnometrażowym czy grach na Pegasusa). Szczególnie urzeka niezwykły entuzjazm Freda, gdy słyszy on sygnał oznaczający koniec pracy – w takich chwilach każdy chyba ma ochotę krzyknąć „Yabadabadoo”. [Łukasz Budnik]

29. Hannibal

Czołówka krótka, acz treściwa. Wizytówką serialowej wersji historii słynnego Hannibala Lectera z Madsem Mikkelsenem w roli tytułowej była oprócz głównej roli niebanalna oprawa audiowizualna – walor, który w pigułce reprezentuje serialowa czołówka. Zaledwie dwudziestosekundowe intro ukazuje, jak czerwona ciecz (w domyśle krew) stopniowo układa się w zarys ludzkiej twarzy przy akompaniamencie niepokojącego, surowego motywu muzycznego.

Advertisement

Takie otwarcie idealnie oddaje klimat serialu, skoncentrowanego na psychologicznej rozgrywce pomiędzy Willem Grahamem a Lecterem, sygnalizując za pomocą bezosobowej twarzy pojawiające się w fabule wątki zaburzeń tożsamości i wpływu, jaki wywiera na bohaterów zbrodnia. [Tomasz Raczkowski]

28. Pingwiny z Madagaskaru

Znani z serii Madagaskar bohaterowie zostają wprowadzeni do swojego serialu w absurdalnej, utrzymanej w stylistyce filmów pełnometrażowych czołówce. Szpiegowska muzyka towarzysząca wyczynom tytułowych bohaterów szybko przechodzi w dziwaczną odmianę disco, gdy bohaterowie zastają w zamkniętej skrzyni… króla Juliana i jego towarzyszy, dziwacznie tańczących pod kulą dyskotekową i na rozświetlonym parkiecie. Na koniec intro pingwiny, jak to mają w zwyczaju, podejmują się ucieczki, która okazuje się nieudana – zamiast na wolność trafiają prosto za ogrodzenie, gdzie oglądają je ludzie. „Suszymy ząbki, panowie” – Pingwiny z Madagaskaru w pigułce. [Łukasz Budnik]

Advertisement

27. Rick i Morty

Najbardziej odświeżająca kreskówka, jaką widziałem! A pierwszym uderzeniem jest właśnie zwariowana czołówka, w której absurd goni absurd, bohaterowie raz uciekają przed kosmitami, raz są przez nich zjadani, a raz ich gonią. Ponieważ Rick i Morty mogą podróżować między wymiarami, wariantów ich przygód jest nieskończenie wiele, co sugerują kolejne wydarzenia. Twórcy serialu musieli się świetnie bawić, wymyślając coraz to nowe, pokręcone pomysły na odcinki, a czołówka oddaje to w pigułce. Stanowi ona zaproszenie do odjechanej zabawy, ale też przestrogę, by nie brać na poważnie niczego i nabrać względem serialu sporo dystansu, na pewno się przyda. [Jan Dąbrowski]

26. Jaś Fasola

Promień światła padający na ulicę, a w nim pojawiający się nagle tytułowy bohater, który wstaje zdezorientowany i krąży z lewej do prawej, w czasie gdy w kręgu światła pojawiają się napisy początkowe. Całość zilustrowana jest chóralną muzyką, a śpiewane po łacinie słowa oznaczają z grubsza: „Ujrzyjcie człowieka, który jest fasolą”. Ta prosta czołówka stała się przedmiotem teorii mówiących o tym, że Jaś Fasola jest tak naprawdę przybyszem z kosmosu.

Advertisement

W sprawie tej wypowiedział się Rowan Atkinson, przyznając, że w Jasiu rzeczywiście jest coś z kosmity. Co ciekawe, animowany serial o tym bohaterze wprost potwierdza, że Fasola faktycznie jest istotą pozaziemską. Trochę to wyjaśnia. [Łukasz Budnik]

25. Benny Hill/Daredevil

DAREDEVILStylowe, intrygujące, znakomite pod względem technicznym. Oglądając skąpaną w czerwieni czołówkę, obserwujemy, jak na ekranie „rozlewają się” kolejne słynne punkty i budynki Nowego Jorku, by na końcu objawił nam się sam Diabeł, który chwilę później staje się niemal integralną częścią tytułu. Całość zilustrowana jest intrygującą, nieco smutną muzyką, znakomicie pasującą do postaci. Szkoda, że więcej nie będzie nam dane obejrzeć tej czołówki przy nowych odcinkach. [Łukasz Budnik]

Advertisement

BENNY HILL: Pierwszym, co kojarzy mi się z czołówką brytyjskiego serialu The Benny Hill Show, jest logo sieci Thames Television z kolażem charakterystycznych obiektów architektonicznych Londynu, odbijających się w lustrze Tamizy. Design, nazwa i dżingiel wskazywały raczej na poważną, stonowaną, elegancką produkcję, a to, co następowało potem, całkowicie burzyło ten obraz. Rubaszny Benny ze swoim lubieżnym uśmiechem, roznegliżowane panny o idealnych wymiarach, szczypta seksizmu, niewybredny slapstick (chociaż, wbrew pozorom, w tym serialu pojawiła się masa świetnie napisanych, inteligentnych żartów!) i przyspieszone tempo oraz, oczywiście, niezapomniany temat przewodni zmiksowany z efektami dźwiękowymi rodem z animacji. Czasem miks zupełnie niepasujących elementów wypada dobrze, czasem źle. Ten wypadł doskonale! [Szymon Skowroński]

24. Wielkie kłamstewka

Tak świetnie skonstruowana historia obyczajowo-kryminalna nie trafia się często. Już pierwsze sceny Wielkich kłamstewek zdradzają, że doszło do zbrodni. Nie wiemy tylko, co się stało, kto zginął i kto jest winny. Większa część fabuły serialu dzieje się jednak jeszcze przed tragedią, a David E. Kelley i Jean-Marc Vallée prowadzą widza do rozwiązania zagadki w szczególny sposób — poprzez skomplikowaną sieć wzajemnych relacji między mieszkańcami, zdawałoby się, rajskiego miasteczka nad oceanem. Taka też jest czołówka Wielkich kłamstewek.

Advertisement

Nieustannie oglądamy piękne, skąpane w błękitno-zielonych barwach krajobrazy urokliwej mieściny, okalających ją lasów i plaż, a wszystkiemu towarzyszy niezwykle chwytliwe Cold Little Heart Michaela Kiwanuki. Poznajemy też główne bohaterki opowieści oraz ich dzieci. Podobnie jednak jak w serialu, w czołówce zaczynają przebijać się też mniej jednoznaczne ujęcia, jak choćby wycelowany rewolwer czy nagie ciała splątane w uścisku pożądania. Końcówka to już clou całego dzieła — główne bohaterki kolejno podchodzą do obiektywu kamery, a widz widzi jedynie to, co chcą mu one pokazać. Maski niczym z balu przebierańców. [Dawid Konieczka]

23. Smerfy

Czołówka, która zasadna wydaje się jedynie w polskiej wersji językowej. Ciepły głos Wiktora Zborowskiego fantastycznie pasuje do melodii i tekstu zapraszającego młodego widza do zapoznania się z kolejną przygodą niebieskich ludków. Słyszymy też przez chwilę Gargamela, bezbłędnie zdubbingowanego u nas przez Wiesława Drzewicza (zresztą rodzimy dubbing w ogóle był w Smerfach na wysokim poziomie). Niezwykle przyjemna piosenka, szczególnie wywołująca miłe wspomnienia z dawnych lat, gdy Smerfy funkcjonowały w świadomości nie tylko na ekranie, lecz także na kartach komiksów, kasetach z piosenkami (niezapomniane Smerfne hity) i jako figurki w pokaźnej kolekcji na pokojowej półce. [Łukasz Budnik]

Advertisement

22. Ślepnąc od świateł

W czołówce Ślepnąc od świateł Warszawę zalewa biblijny potop. Pod falami ginie płonąca tęcza na placu Zbawiciela, wieżowce ze szkła i z metalu, zabytki i urzędy. Wszystko pod osłoną nocy i w rytm piosenki It’s raining today Scotta Walkera sprawia bardzo noirowe wrażenie. A po części przypomina słowa z innej piosenki: Hydropiekłowstąpienie grupy Lao Che: „Utopię waszą utopię, utopię w potopie”. [Jan Dąbrowski]

21. Sześć stóp pod ziemią

Perfekcyjna czołówka perfekcyjnego serialu. Krótki fragment, dla którego miałem cierpliwość większą niż zwykle – nie przewinąłem ani razu i ani razu nie odwróciłem wzroku. Hipnotyzujące obrazy śmierci: zarówno oniryczne, jak i realistyczne. Wspaniała muzyka Thomasa Newmana, wywołująca wrażenie dychotomii: zarówno wyrażająca żal, jak i zwyczajnie niesmutna, pogodna (ale i nie wesoła). Dźwięk i obraz idealnie zmontowane, doskonale ukazujące w kilkunastu ujęciach to, czym jest śmierć. [Rafał Oświeciński]

Advertisement

Genialny motyw Thomasa Newmana w połączeniu z ponurymi pogrzebowymi obrazami pięknie wprowadza w słodko-gorzką historię rodziny Fisherów, czyniąc z czołówki najprawdziwsze danse macabre, znakomicie zrealizowane i przejmujące. Do tego dochodzi genialna ekspozycja planszy tytułowej – jedna z najciekawszych i najbardziej oryginalnych, jakie widziałem. [Karol Baluta]

Nigdy nie byłem wielkim fanem tego serialu, choć zły rzecz jasna nie jest. Jednak czołówka elektryzuje mnie za każdym razem – jest po prostu perfekcyjna. A ponieważ na potrzeby plebiscytu specjalnie przejrzałem i przypomniałem sobie całą masę innych czołówek, z ręką na sercu mogę powiedzieć, że Sześć stóp pod ziemią jest po prostu najlepszym intrem, jakie widziałem. [Jacek Lubiński]

Advertisement

20. House of Cards

Czołówka będąca właściwie krótkim przewodnikiem po różnych miejscach w Waszyngtonie. W ciągu półtorej minuty spędzamy dzień w stolicy USA, obserwując ruch uliczny, chmury przesuwające się na niebie, płynącą rzekę, wreszcie znane budynki na czele z Kapitolem rozświetlonym w mroku, będącym tłem dla tytułu serialu Netflixa. Sprawne, konkretne, wciągające intro. [Łukasz Budnik]

19. BoJack Horseman

Czołówka BoJacka Horsemana jest o tyle ciekawa, że z sezonu na sezon jej niektóre elementy ulegają istotnej zmianie. Jak to w samym serialu często bywa, małe, niedostrzegalne szczegóły mają istotne przesłanie. Ot, zmienia się sceneria, zmieniają się bohaterowie przewijający się gdzieś w tle. Często znikają lub pojawiają się pewne elementy bądź przedmioty, których obecność wyjaśniana jest dopiero w trakcie danego sezonu.

Advertisement

Tak więc warto przyglądać się każdej czołówce BoJacka, gdyż skrywa w sobie kilka ekscytujących sekretów. Przede wszystkim jednak jest to przyjemna, intrygująca czołówka wyróżniająca się na tle czołówek innych seriali animowanych. Tytułowy bohater, BoJack, przewija się powoli przez wszystkie sceny, podczas gdy w tle za nim wszystko jest przyspieszone i jakby wyjęte spod kontroli. Trochę przypomina to samą postać końskiego bohatera oraz to, jak – często z miernym skutkiem – zarządza swoim niepoukładanym życiem. Zdecydowanie wiernie i oryginalnie oddaje ducha netflixowego serialu. [Maja Budka]

18. Kompania braci

Spokojna, piękna, niemal dystyngowana i mieszcząca w sobie 100% klimatu serialu czołówka. To musi być HBO. To musi być Kompania braci. To jest to! [Jacek Lubiński]

Advertisement

Bardzo ładnie zrobiona i – choć jest trochę przydługawa – przy każdym z 10 odcinków ogląda się ją z taką samą przyjemnością. [Adam Łudzeń]

Przede wszystkim za muzykę, od której przechodzą ciarki po krzyżu. I za reportażową stylistykę w kolorze sepii i szarości. [Karolina Chymkowska]

Advertisement

17. Breaking Bad

Trwająca niespełna dwadzieścia sekund czołówka perfekcyjnie wprowadza w nastrój serialu. Na ekranie widzimy symbole chemiczne pierwiastków, z których na pierwszy plan wysuwają się te oznaczające brom i bor, stając się chwilę później fragmentami słów z tytułu. W tle przygrywa złowieszcza muzyka, która znakomicie oddaje kilkoma dźwiękami istotę przemiany Waltera White’a z przyjaznego, lekko ciapowatego chemika w mężczyznę bez żadnych skrupułów.

Tyle wystarczy, żeby wzbudzić zainteresowanie widza, zwłaszcza że czołówka najczęściej pojawiała się zazwyczaj po pierwszej, wprowadzającej scenie odcinka, z reguły bardzo intrygującej. Wielką radością było usłyszeć pełną wersję motywu przewodniego w przedostatnim odcinku tego wyjątkowego dzieła. [Łukasz Budnik]

Advertisement

16. Batman

Kiedy tytułowy bohater po raz pierwszy pojawia się w czołówce, jego sylwetka nakreślona jest kilkoma prostymi liniami, a jedynym mocno wyróżniającym się elementem jego postaci są białe, zwężające się w uważnym spojrzeniu oczy. Muzyka. Żadnej piosenki, której tekst można by podśpiewywać sobie w wolnej chwili. Zamiast tego symfoniczna ścieżka dźwiękowa, która trafiała (i trafia nadal) z siłą tak ogromną, że słyszę ją w głowie nawet teraz, pisząc te słowa. I w końcu: moc. W czołówce TAS-u nie ma nawet ekranu tytułowego. Zamiast tego jest rozświetlane błyskawicą ujęcie człowieka-nietoperza stojącego na szczycie wieżowca.

W tym momencie każdy człowiek, niezależnie od długości i szerokości geograficznej ustawienia telewizora, wie, z kim ma do czynienia. [Maciek Poleszak, fragment recenzji]

Advertisement

15. Narcos

Stylowa, melancholijna wręcz czołówka wygląda jak wyrwana z innej epoki, nie tylko ze względu na kolorystykę i filtry, lecz także ze względu na wykorzystanie archiwalnych nagrań, przedstawiających między innymi Pablo Escobara. Całość jest znakomicie zmontowana i zilustrowana świetną hiszpańską piosenką, która w dużej mierze tworzy ten wspomniany wyżej klimat melancholii. Półtorej minuty, które wygląda jak autonomiczny, malutki eksperyment filmowy. [Łukasz Budnik]

14. American Horror Story/Sherlock

AMERICAN HORROR STORY: W przypadku tej antologicznej serii nie możemy mówić o jednej czołówce, każdy sezon ma bowiem osobną, nawiązującą do jego treści i tematyki. Jest jednak kilka elementów wspólnych – od pulsującej muzyki, przez charakterystyczną czcionkę, po sposób montażu – które wyznaczają styl każdej z czołówek. Wszystkie razem prezentują przekrój przez najstraszniejsze, najdziwaczniejsze i najobrzydliwsze klisze gatunkowe horroru, tworząc coś na kształt mikroskopijnej ikonografii. Wszystko to przygotowane jest z najwyższym pietyzmem i dbałością o detal. Jedno jest pewne – gdyby AHS puszczała telewizja w latach mojej młodości, prawdopodobnie nie wytrzymałbym już samej pierwszej minuty. [Szymon Skowroński]

Advertisement

SHERLOCK: Czołówka Sherlocka jest dość klasyczna – podobnie zresztą, wbrew pozorom, jak cały serial – ukazuje motywy i postacie przewijające się w serialu: Londyn, skrzypce, badania chemiczne, samego Sherlocka. To po prostu mieszanka skojarzeń z historią detektywistyczną. Najmocniejsza jest bez wątpienia muzyka – charakterystyczna melodia Michaela Price’a i Davida Arnolda, którą przez to ostatnimi czasy dość często można usłyszeć w tramwaju jako dzwonek przychodzącego połączenia. [Kornelia Farynowska]

13. Rodzina Soprano

Idealny przykład na to, jak w prosty sposób można stworzyć kult i magię. Tony Soprano prowadzi swojego czerwonego chevroleta suburbana. Wjeżdża na płatną autostradę. Pobiera kwitek, zapala cygaro. W tle nowojorskie wieżowce przemieniają się nagle w przemysłowy krajobraz New Jersey. Ostatecznie Tony dociera na peryferia i wjeżdża na teren swojej posesji. Całą tę trasę powrotną do domu ilustruje wyśmienity kawałek Woke Up This Morning grupy Alabama 3. Wszystko. Jedna z tych czołówek, których się po prostu nie przewija. [Michał Jakubowski]

Advertisement

12. Słoneczny patrol

Jeśli jest jakiś powód, dla którego ten serial powstał, to jest nim właśnie czołówka. Gorące plaże Kalifornii, przechadzające się po nich dziewczyny w bikini i Erika Eleniak (a w późniejszych odcinkach także Yasmine Bleeth) biegnąca w obcisłym, czerwonym stroju w takt przeboju Jimiego Jamisona I’m Always Here. Potem wyłączało się odbiorniki. Ciekawostka: to ulubiony serial Joeya i Chandlera z Przyjaciół. [Jacek Lubiński] 

11. Doktor House

Każdy słyszał o tym serialu, prawie każdy go oglądał, choć nie każdy lubił. Wredny Hugh Laurie podzielił widzów, choć większość była zachwycona, do czego nie wszyscy się dzisiaj przyznają. Przez lata serial się nieco zestarzał, ale czołówka wciąż jest elegancka. Ciepłe żółcie i pomarańcze w tle, a przed nami rysunki kolejnych narządów wewnętrznych. Ładne połączenie nowoczesnej grafiki komputerowej i klasycznych schematów rodem z podręczników do nauki anatomii. Świetnym dopełnieniem czołówki Doktora House’a jest utwór Teardrop zespołu Massive Attack. Już zawsze będzie mi się kojarzył z tym serialem. [Jan Dąbrowski]

Advertisement

10. Wikingowie

Z serialem Wikingowie najbardziej jest kojarzona norweska grupa Wardruna, założona przez Einara Selvika. Wykorzystując starożytne instrumenty, stworzył on dla tej irlandzko-kanadyjskiej produkcji nowatorską ścieżkę dźwiękową, perfekcyjnie zgrywającą się z obrazem. Jednak muzyka z czołówki, a więc ta, którą słychać w każdym odcinku, nie została skomponowana na potrzeby serialu. I wspomniany zespół nie ma z nią nic wspólnego. W czołówce wykorzystano utwór If I Had a Heart (2008), pochodzący z debiutanckiego solowego albumu szwedzkiej wokalistki Karin Dreijer alias Fever Ray.

Utwór można też usłyszeć w innych serialach, między innymi w czwartym sezonie Breaking Bad (2011). W serialu o wojownikach z Północy ambientowy kawałek ma na celu zasugerowanie mrocznego charakteru opowieści. W rytmie tego utworu pojawiają się na ekranie impresjonistyczne obrazy inspirowane wikińskim folklorem. Za wizualną stronę czołówki odpowiedzialni są Rama Allen, dyrektor kreatywny z wytwórni The Mill, i projektantka Audrey Davis. W niespełna jednominutowej sekwencji ruchomych obrazów stworzyli oni idealną atmosferę – oniryczną, jakby wyjętą z koszmaru sennego, kasandryczną -jakby sugerując zbliżającą się zagładę. [Mariusz Czernic]

Advertisement

9. Latający Cyrk Monty Pythona

Niepowtarzalne wycinanki Gilliama to jeden ze stałych elementów Latającego Cyrku Monty Pythona, a w połączeniu z absurdalną orkiestrową muzyczką współtworzy on jedną z najbardziej niespodziewanych, nieprzewidywalnych czołówek wszech czasów. 100% Pythonów w Pythonach! [Karol Baluta]

Kwintesencja fantazji Terry’ego Gilliama na polu topornej animacji i zarazem istota poczucia humoru całej grupy, która raz za razem sięgała komediowego absolutu. [Karol Kućmierz]

Advertisement

8. Westworld

Westworld może pochwalić się jedną z najlepszych czołówek serialowych ostatnich lat. Powoli przesuwające się białe kształty, drukarka dopracowująca ostatnie detale robotów, nastrojowa muzyka Ramina Djawadiego i wymykający się spod kontroli mechanizm – fabuła Westworld w pigułce… minus dramatyczne przemowy. Jedna z tych czołówek, których się nie przewija podczas oglądania, a muzykę można rozpoznać natychmiast. [Kornelia Farynowska]

7. Dexter

Za subtelną grę skojarzeń i nieustające poczucie, że coś tu jest nie tak. Za rewelacyjną, wizualną stymulację i ciągłe podskórne napięcie. Za delikatność w obchodzeniu się z własną krwią i skórą. Za dzikość w krojeniu i pałaszowaniu mięsa. Za duszenie sznurówkami. Amerykańska poranna rutyna w wykonaniu socjopaty i śniadanie jako odzwierciedlenie modus operandi zabójcy. [Adam Nguyen]

Advertisement

Ta czołówka to przede wszystkim fantastyczny popis operatorski. Poranne czynności Dextera są przedstawione tak sugestywnie i dokładnie, że co wrażliwsi widzowie już wtedy mogą mieć skłonność do odwracania głowy od ekranu. A szkoda, bo czegoś tak fantastycznie pomyślanego i perfekcyjnie wykonanego nie widzi się w telewizji codziennie. [Piotr Gauza]

Makabra na ekranie. Główny bohater z zimną krwią najpierw szlachtuje kotleta, a chwilę później morduje pomarańczę i porzuca jej zwłoki na stole – zupełnie na widoku. Każde ujęcie w tej sekwencji jest rewelacyjne. Moje ulubione – zmiana głębi ostrości na „truchle” wspomnianej pomarańczy i keczup bryzgający na talerz. [Maciej Poleszak]

Advertisement

6. Detektyw

Detektyw to jeden z najbardziej interesujących projektów telewizyjnych ostatnich lat, rozplanowany na trzy autonomiczne historie tworzące szczególną panoramę amerykańskiego świata zbrodni. Pierwszy sezon serialu z miejsca wciągał w podszyty niepokojem świat, intrygował i zastanawiał. Jednym z elementów, które składały się na piorunujący efekt Detektywa, była znakomita czołówka z wpadającą w ucho piosenką The Handsome Family Far From Any Road.

W kolejnych sezonach otwarcie odcinków zmieniało się – w serii drugiej nostalgiczną folkową balladę zastąpiła szorstka piosenka Leonarda Cohena, a w trzeciej nastrojowy soul w wykonaniu Cassandry Wilson. Za każdym razem zmiana odpowiadała przeniesieniu historii w inne środowisko i delikatnej modyfikacji nastroju. Przemianie ulegały też obrazy pokazywane w czołówkach, wykorzystujących kadry z poszczególnych sezonów, niezmiennie jednak przetworzonych tak, by bardziej niż wgląd w akcję serialu stanowiły kolażową impresję na jej bazie. W każdym wariancie czołówka Detektywa to znakomita robota – ciekawa estetycznie, zbieżna z wydźwiękiem całości i zapadająca w pamięć. [Tomasz Raczkowski]

Advertisement

5. Stranger Things

Bardzo podobnie jak w przypadku Breaking Bad, istotą czołówki Stranger Things jest pojawiający się na ekranie tytuł i po raz kolejny jest to absolutne mistrzostwo stylistyki. Neonowa czerwień kontrastująca z czarnym tłem, kolejne fragmenty liter powoli pojawiające się na ekranie, a nade wszystko niesamowita muzyka, która przypieczętowuje bardzo wysoki poziom tego intro. Tajemnicze, odrealnione dźwięki rodem z innej epoki (albo innego wymiaru) rozbrzmiewają z głośników, pobudzając wyobraźnię, wzmagając uczucie niepokoju i w najlepszy możliwy sposób zachęcając widza, by wziął udział w kolejnym rozdziale przygód bohaterów.

Jedna z tych czołówek, które żal przewijać, bo stanowi niemalże integralną część każdego odcinka, nawet jeśli w żaden sposób nie wiąże się z fabułą. Poza tym – jakaż ta czcionka jest kapitalna! [Łukasz Budnik]

Advertisement

4. Przyjaciele

To oczywiście nie jest jakaś bardzo wymyślna czołówka, ale właściwie już po pierwszym sezonie Przyjaciół stała się kultowa. Przyznam szczerze, że nigdy jej nie przewijam – piosenka The Rembrandts I’ll Be There For You zawsze wywołuje na mojej twarzy uśmiech, podobnie jak sceny z szóstką głównych bohaterów przy fontannie. Widać, że aktorzy mieli podczas kręcenia tej czołówki mnóstwo frajdy. Już wtedy widać było między nimi niesamowitą chemię.

Sukcesem tego serialu jest to, że Jennifer Aniston, Courteney Cox, Lisa Kudrow, David Schwimmer, Matthew Perry i Matt LeBlanc rzeczywiście wydawali się bardzo silnie ze sobą związani – improwizowane scenki, które widzimy na początku każdego odcinka, były tego pierwszą oznaką. Ponoć początkowo twórcy zamierzali wykorzystać w czołówce inny utwór – Shiny Happy People zespołu R.E.M., ale w końcu zmienili zdanie. To była dobra decyzja! [Karol Barzowski]

Advertisement

3. Gra o tron

Czołówka będąca znakomitym wprowadzeniem w świat Gry o tron – dosłownie, bo jest jednocześnie trójwymiarową mapą, po której podróżujemy, zwiedzając miejsca mające pojawić się w danym odcinku; powstają one na naszych oczach, gdy krąży nad nimi wirtualna kamera. Mapę oświetla astrolabium, na którym ostatecznie pojawia się tytuł serialu. Ciekawym rozwiązaniem jest wypisywanie w intro nie stałej obsady, a wyłącznie tych nazwisk, które rzeczywiście mają pojawić się w tym konkretnym odcinku (oraz poprzedzenie ich herbem domu, do którego należą).

Co jednak najlepsze w tej czołówce, to fantastyczny, niezwykle dziś popularny motyw główny autorstwa Ramina Djawadiego, jednoznacznie kojarzącego się z rycerstwem, podróżami i czasami średniowiecza (niżej podpisanemu również z przeróbką, w której do muzyki dodano tekst w postaci stale powtarzanej frazy „Peter Dinklage”, ale to już inna sprawa). Trochę żal, że to w tym roku usłyszymy tę melodię ostatni raz. [Łukasz Budnik]

Advertisement

2. Z archiwum X

Trudno uwierzyć, że żyje ktoś, kto nie zna najbardziej charakterystycznych dźwięków w historii telewizji, które składają się na nieśmiertelny motyw przewodni. Ponadto, pomimo pozornej (choć też nie do końca) tajemniczości, czołówka nie pozostawia wątpliwości co do treści samego serialu – FBI + UFO + zjawiska paranormalne i rządowa mistyfikacja. Do tego dwie ikony telewizji: ujęcie oka i „The Truth Is Out There”. [Maciej Poleszak]

To już nawet nie czołówka, to integralny element każdego odcinka. Oglądałam setki razy. Nigdy nie przewijałam. [Karolina Chymkowska]

Advertisement

Czołówka doskonała! Klimatyczne ujęcia powodujące ciarki na plecach, motyw muzyczny, którego naprawdę nie sposób pomylić z żadnym innym. Po prostu klasyka! [Piotr Gauza]

Chyba najbardziej kultowa czołówka ever, z równie kultowym motywem przewodnim. Każdy ją zna, każdy ją widział… [Adam Łudzeń]

Advertisement

1. Miasteczko Twin Peaks

Strzyżyk patrzący na widzów z gałęzi i niezapomniane pierwsze takty słynnego Twin Peaks Theme Angelo Badalamentiego – tak rozpoczyna się wstęp do kultowego Miasteczka Twin Peaks Davida Lyncha i Marka Frosta. W przełomowym serialu, dostarczającym złożonej symboliki i rewolucjonizującym podejście filmowców do telewizyjnego medium, czołówka nie służy jedynie ekspozycji nazwisk twórców. Składająca się z ciągu klimatycznych obrazków życia sennego amerykańskiego miasteczka na Zachodnim Wybrzeżu sekwencja sygnalizuje nastrój oraz główną oś tematyczną Miasteczka…, odsłaniającego mroczne oblicze skrywane przez małomiasteczkową idyllę.

Zestawienie spokoju zdjęć i uduchowionej muzyki wskazuje na kluczowy w interpretacji serialu dualizm świata przedstawionego, w którym swojskość splata się z tajemniczą symboliką, a pozornie zwyczajne życie pozostaje w zależności od mrocznych, skrywanych przez gęste lasy i ciemne jaskinie sił. Piękna i intrygująca czołówka jest integralną częścią Miasteczka Twin Peaks, sygnalizuje główne tropy serialu i rzeczywiście może służyć za jedną z jego wizytówek. [Tomasz Raczkowski]

Advertisement

Czołówka Miasteczka Twin Peaks nabiera sensu dopiero po obejrzeniu pierwszego sezonu serialu. Stykając się z nią pierwszy raz, z całą pewnością zachowalibyśmy się tak, jak agent Cooper w trakcie nagrywania swojego pierwszego komunikatu do Diane, bo wszystko jest takie spokojne, piękne i czarujące. Zachwycamy się niezliczoną ilością wiecznie zielonych drzew, wodospadami, mgłą unoszącą się nad wzgórzami, nawet tartakiem, który okazuje się miejscem, gdzie dzieje się poezja. Nad wszystkim czuwa lynchowski drozd, który – jak wiemy po Blue Velvet – zwiastuje nadejście miłości, porażkę zła.

Małomiasteczkowa sielanka w rytmie niezapomnianej muzyki Badalamentiego. Całość zaczyna niepokoić w momencie, kiedy miejscowy poczciwiec (Pete Martell) wypowiada słowa, które swego czasu zelektryzowały całą Amerykę: „She’s dead. Wrapped in plastic”. Dziewczyna zginęła, tylko gdzie w tym czasie były drozdy? Kolejne wydarzenia mające miejsce w Twin Peaks z odcinka na odcinek czynią czołówkę serialu coraz bardziej niepokojącą, dziwną i tajemniczą, bo próbującą zataić pod płaszczykiem pocztówkowego piękna to, czym naprawdę jest amerykańskie miasteczko. Z czasem orientujemy się, że czołówka opowiada nam całą historię serialu, jest jego ekstraktem – rzecz naprawdę niezwykła. [Filip Jalowski]

Advertisement

Muzyka w połączeniu z zestawem scenek jak z katalogu turystycznego. Przyjedź do Twin Peaks! Witamy serdecznie! Pełna sielanka i piękno natury, wszystko jak w zegarku. Czasem tylko jakiś trup się trafi. Objawi się Olbrzym. Bob kogoś opęta. Niemniej zapraszamy… [Karolina Chymkowska]

Advertisement

film.org.pl - strona dla pasjonatów kina tworzona z miłości do filmu. Recenzje, artykuły, zestawienia, rankingi, felietony, biografie, newsy. Kino klasy Z, lata osiemdziesiąte, VHS, efekty specjalne, klasyki i seriale.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *