search
REKLAMA
Felietony

Czy rola Jokera w LIDZE SPRAWIEDLIWOŚCI ZACKA SNYDERA będzie dla JAREDA LETO odkupieniem?

Filip Pęziński

17 lutego 2021

REKLAMA

Książę zbrodni. Agent chaosu. Jack Napier. Arthur Fleck. Wiele tytułów i tożsamości. Kryjąca się za nimi jedna postać. Joker. Kultowy antagonista Batmana, który jak bumerang wraca na kartach komiksu, planszach animacji i pikselach gier, by ponownie mierzyć się ze swoim adwersarzem w wiecznej walce dobra ze złem. Oczywiście obecny też na wielkim ekranie. I to w wielkim stylu.

Pierwszy raz – w postaci kubańskiego aktora Cesara Romero – Joker pojawił się w kinach w 1966 roku, kiedy z ekranów telewizorów przeniosły się tam na chwilę przygody Batmana o twarzy Adama Westa, ale w typowo hollywoodzkim i blockbusterowym stylu zadebiutował na wielkim ekranie ponad dwadzieścia lat później w kultowym Batmanie Tima Burtona. Wtedy w rolę złowrogiego klauna wcielił się oczywiście Jack Nicholson i zachwycił publiczność na tyle, że przez lata nikt nie wyobrażał sobie w niej nikogo innego. Rękawicę podjął w końcu kolejne dwadzieścia lat później młody australijski amant – Heath Ledger. W Mrocznym Rycerzu stworzył kreację tak zachwycającą, że w pełni zasłużenie nagrodzoną (niestety pośmiertnie) Oscarem. Ledger nie pozostał jednak ostatnim aktorem grającym tę postać na miarę wyróżnienia złotym rycerzem Akademii Filmowej. W zeszłym roku wyczyn ten powtórzył brawurowo Joaquin Phoenix za rolę w Jokerze Todda Phillipsa.

Od lewej: Jack Nicholson w Batmanie (1989), Heath Ledger w Mrocznym Rycerzu (2008), Joaquin Phoenix w Jokerze (2019)

Wygląda na to, że stworzona przez Jerry’ego Robinsona we wczesnych latach 40. postać to istny święty Graal, gwarantowana przepustka do aktorskiej nieśmiertelności i najważniejszych branżowych nagród, prawda? Nieprawda. Gdzieś po drodze Jokera zagrał też Jared Leto. I był okropny.

Nieoglądalny Joker w Legionie samobójców

Kiedy ogłoszono angaż Leto do roli Jokera w Legionie samobójców Davida Ayera, gwiazdor był na fali wznoszącej. Z Oscarem w dłoni (tylko symbolicznie, bo samą statuetkę ponoć szybko zgubił) za rolę w filmie Witaj w klubie szukał kolejnych aktorskich wyzwań i możliwość stworzenia własnej wersji kultowego złoczyńcy miała być jednym z nich. Szybko zrobiło się głośno o tym, że lider formacji Thirty Seconds to Mars na planie całkowicie zatraca się w roli, nawet poza kadrem wcielając się w szalonego klauna, podrzuca członkom ekipy zużyte prezerwatywy i martwe szczury. Aktorstwo przed duże „A”, metoda, z której korzysta wielki Daniel Day-Lewis.

Jared Leto w Legionie samobójców (2016)

Z perspektywy czasu te dość dziwaczne anegdoty pozostały właśnie zaledwie anegdotami, bo to, co zobaczyliśmy na ekranie podczas seansu Legionu samobójców, nie wydało się chyba nikomu dziełem wartym jakichkolwiek poświęceń. Film Ayera to rzecz pokracznie napisana, wątpliwie atrakcyjna na poziomie konceptu, a w końcu dodatkowo zmasakrowana na montażowym stole. Wszystko to jednak można byłoby zapomnieć w kontekście roli Leto, gdyby on sam i jego postać bronili się lepiej niż reszta tej abominacji. Niestety, Joker w interpretacji aktora oraz reżysera Davida Ayera okazał się groteskowym gangsterem o absurdalnie chybionym wizerunku. Fatalne założenia przyczyniły się do bardzo złej roli. Joker Leto był niestety nieoglądalny i szybko – jak cały film – wylądował na śmietniku popkultury.

Snyder Cut czyli pokażmy jeszcze raz na co nas stać

Mało chyba kto liczył, że Jared Leto kiedykolwiek będzie miał okazję wcielić się jeszcze w Jokera. W końcu rola najpierw została przejęta przez Joaquina Phoenixa (chociaż oczywiście nie w ramach tego uniwersum), a następnie postać ukochanego Harley Quinn została brutalnie ograniczona do cameo statysty w Ptakach Nocy. A jednak! Leto w charakterystycznym makijażu zobaczymy ponownie dzięki specjaliście od spraw niemożliwych, czyli Zackowi Snyderowi, który już w marcu pokaże swoją wersję Ligi Sprawiedliwości. Projektu, na który dostał od HBO Max grube miliony i które wykorzystał na dokręcenie kilku minut brakujących dla przywrócenia jego pełnej wizji. Na planie wśród innych gwiazd projektu pojawiła się taka, której na tym pierwotnym nigdy nie było – właśnie Leto.

Jared Leto w Lidze Sprawiedliwości Zacka Snydera (2021)

Joker ma pojawić się w filmie w wizji postapokaliptycznej przyszłości, gdzie zostanie skonfrontowany z Batmanem Bena Afflecka. Tym samym obie te postaci po raz pierwszy (i zapewne ostatni) odbędą w ramach tego uniwersum rozmowę (zresztą obie postaci ostatnio miały okazję wymienić poglądy w aktorskim wydaniu w 2008 roku, więc to spotkanie będzie na pewno atrakcją samą w sobie), na czym wyraźnie zależało Snyderowi. Przedsmak sceny zobaczyć możemy już w opublikowanym w niedzielę zwiastunie, a to, co rzuciło się tam na pewno w oczy i uszy, to fakt, że tym razem Joker wygląda zupełnie inaczej (z jego twarzy zniknęły np. absurdalne tatuaże) i brzmi, jakby Leto stworzył tę postać zupełnie od nowa. Warto dodać, że według przypuszczeń Joker może być jedynie wizją Batmana i/lub z nim współpracować, co może pokazać tę postać i jego relację z Batmanem w zupełnie innym świetle.

Czy zatem istnieje szansa, że występem w tzw. Snyder Cut Leto odkupi swoje grzechy i jednak uda mu się zapisać w sercach fanów postaci zwyczajnie udaną i ciekawą wizją Jokera? Czas pokaże, ale muszę przyznać, że już to jedno zdanie (abstrahując od przemyconego nawiązania do mema, o którym pisaliśmy TUTAJ) i nowy wizerunek bohatera przemawiają do mnie dużo bardziej niż cały Legion samobójców. A w końcu Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera zapowiada się jako swoista próba udowodnienia reżysera, na co go stać. Może zatem doskonale rozumieć podobną potrzebę tkwiącą w Leto. 

Oby.

Avatar

Filip Pęziński

REKLAMA