search
REKLAMA
Festiwal

5 NAJLEPSZYCH filmów OCTOPUS FILM FESTIVAL 2023. Podsumowanie 6. edycji

Podczas 6. edycji Octopus Film Festival nawet największe marudy nie miały na co narzekać! No, może jedynie na to, że nie mogą się rozdwoić.

Przemysław Mudlaff

18 sierpnia 2023

REKLAMA

Wbrew naukowym doniesieniom, wedle których zmienne, ale ogólnie niskie zasolenie Bałtyku nie sprzyja występowaniu w nim ośmiornic, w dniach 8–13 sierpnia bieżącego roku z otchłani polskiego morza wynurzyła się ogromna Octopoda. Jej potężne macki bez trudu porwały mnie i wyrzuciły na ląd na terenach byłej Stoczni Gdańskiej, gdzie przez kilka dni jadłem, piłem i bawiłem się setnie, oglądając totalnie odklejone kino gatunkowe. Właściwie to przyzwyczaiłem się do tego głowonogiego porwania, bo przytrafia mi się co roku. I tak od sześciu już edycji. I wiecie co? Raczej nigdy nie będę miał tego dość. Bo Octopus Film Festival to nie jakaś imprezka śmiechu warta, gdzie puszczają filmiki tylko dla wybrańców, co ogarniają te wszystkie składowe wybitnego dzieła filmowego i jeszcze potrafią rozłożyć je na czynniki pierwsze, żeby potem nawijać i zamulać o tym dłużej, niż sam reżyser o tym w ogóle myślał, kiedy to kręcił. Na Octopusie liczy się przecież przede wszystkim fun, luz, radosna atmosfera, essa i miłość. Miłość do kina gatunkowego. Kina szalonego, nieposkromionego, dzikiego, nieokrzesanego, zjawiskowego, zajebistego. No bo obczajcie, co ja przez te sześć dni na rzeczonym Octopusie przeżyłem i co za filmy z Konkursu Głównego mogę wam z czystym serduchem polecić.

Największe atrakcje 6. edycji OCTOPUS FILM FESTIVAL

Nad 6. edycją Octopus Film Festival zdecydowanie czuwał duch Williama Castle’a, niedocenionego reżysera i wizjonera, który nie tylko kochał kino, ale jako jeden z pierwszych twórców zrozumiał, że oglądanie filmu powinno być niecodziennym doświadczeniem. Castle był niezwykle barwną postacią Złotej Ery Hollywood, a jego nieszablonowe pomysły na promocję swoich własnych filmów przeszły do historii kinematografii. Dla mnie właściwym rozpoczęciem Octo 2023 był więc seans dokumentu poświęconego temu reżyserowi, a następnie pokaz bodaj najsłynniejszej produkcji Castle’a Dom na Przeklętym Wzgórzu (1959). W hołdzie dla tej wspaniałej postaci organizatorzy gdańskiej imprezy postanowili przenieść na festiwalowy grunt kilka jego pomysłów. Przed projekcją Domu na Przeklętym Wzgórzu należało więc podpisać u pielęgniarek „polisę ubezpieczeniową” na wypadek śmierci na zawał podczas seansu, a przed salą, w której wyświetlany był film, stał karawan pogrzebowy z trumną.

fot. Michał Szymończyk

Do nieszablonowych pomysłów okołofilmowych dodałbym również wykorzystywane przez festiwal przestrzenie dla seansów. Chociaż ich wybór właściwie od pierwszej edycji Octopusa robił na uczestnikach imprezy ogromne wrażenie i podnosił poziom filmowego doświadczenia na jeszcze wyższy poziom, to wydaje mi się, że w tym roku Krystian Kujda, Grzegorz Fortuna i spółka przeszli samych siebie. Gdańsk jest co prawda miastem co najmniej zjawiskowym, ale trzeba go naprawdę kochać i posiadać niezwykłą wyobraźnię, aby tak doskonale wpasowywać filmy w lokalne przestrzenie i tym samym powodować, że ich seans stanie się jeszcze bardziej klimatyczny. Żeby nie być gołosłownym, podam kilka tegorocznych przykładów pokazów w niezwykłych miejscach: Skinamarink i Climax w bunkrze pod halą stoczniową, Podwodnego życia ze Stevem Zissou na Falochronie Zachodnim z wesoardensonowską zieloną latarnią w tle, Kruka w surowej części Królewskiej Fabryki Karabinów, Przekleństw niewinności w ramach Seansu Ukrytego na stadionie Lechii przy Traugutta czy Egzorcysty w gotyckim kościele.

Seans Egzorcysty w kościele św. Jana (Centrum św. Jana) był zresztą wydarzeniem wyjątkowym nie tylko ze względu na lokalizację. Tuż przed rozpoczęciem 6. edycji Octopus Film Festival dotarła przecież do nas informacja o śmierci reżysera tego filmu Williama Friedkina. Imponujący pokaz jednego z największych dzieł tego twórcy stał się zatem swego rodzaju nieplanowanym pożegnaniem organizatorów i uczestników Octopusa z Mistrzem kina.

Przyznawana od ubiegłorocznej edycji Octo Atramentowa Macka za całokształt twórczości w kinie gatunkowym trafiła w tym roku do Barbary Bouchet. Wizyta tej aktorskiej legendy stała się nie tylko pretekstem do przedstawienia festiwalowiczom kilku filmów z jej udziałem, ale spotkania się z nią i przeprowadzania krótkich rozmów. Bouchet dała poznać się publiczności Octopusa, jako przemiła osoba, która chętnie odpowiadała na pytania oraz zdradzała mnóstwo ciekawostek i anegdot z filmowych planów, na których pracowała.

fot. Michał Szymończyk

Możecie mi wierzyć lub nie, ale wszystko, co powyżej napisałem, stanowiło zaledwie ułamek atrakcji, jakie czekały widzów podczas Octopus Film Festival 2023. Na 6. edycji Octo nawet największe marudy nie miały na co narzekać! No, może jedynie na to, że nie mogą się rozdwoić. Poza wspomnianymi wydarzeniami warto zaznaczyć, że w tym roku na gdańskim festiwalu film na żywo (Terrifier) czytał Tadeusz Drozda, pokazywano produkcje deskorolkowe w ramach cyklu seansów o nazwie Skate or die!, z kolei w kategorii Cykl Turinga wyświetlono filmy wybrane przez sztuczną inteligencję, która wygłosiła do nich prelekcje. Jeszcze wam mało? To co powiecie na Ośmiorniczki, czyli kino gatunkowe dla najmłodszych? Albo na produkcje krótkometrażowe z kategorii Octopus Shorts? Życzycie sobie czegoś poważniejszego i bardziej specjalistycznego? Octo też to miało! Podczas festiwalu znalazło się bowiem również miejsce dla filmowych wykładów i analiz.

5 najlepszych filmów Konkursu Głównego OCTOPUS FILM FESTIVAL 2023

Octopus to bardzo specyficzne wydarzenie. No bo gdzie indziej jest tak, że jeśli ma się ochotę choć na chwilę odpocząć od całego tego festiwalowego zgiełku, szaleństwa, nadmiaru atrakcji i tłumów, to ucieka się do… multipleksu? Tymczasem właśnie w klimatyzowanych salach gdańskiego Multikina Octopus pokazuje filmy Konkursu Głównego. Oto pięć z nich, które szczerze polecam.

W nich cała nadzieja, reż. Piotr Biedroń

W nich cała nadzieja sprawnie korzysta z rozwiązań znanych z klasyków kina science fiction i poetyki filmów postapokaliptycznych. Prawdopodobnie każdy element świata przedstawionego już gdzieś na wielkim lub małym ekranie widzieliście. Czy to w kolejnych Terminatorach, czy disneyowskim Walliem. Nie ma w tym jednak zarzutu, bo polskie kino (może poza Seksmisją, ale to przykład z zupełnie innej beczki) przecież nie ma tradycji fantastyki postapokaliptycznej i śmiało może budować ją na dokonaniach zachodnich kolegów. Szczególnie że tematyka towarzysząca tego typu produkcjom jest wciąż niestety skrajnie aktualna, a Piotrowi Biedroniowi, reżyserowi i scenarzyście w jednym, bardzo sprawnie udaje się w pewnym momencie zaprezentować widzowi zwrot akcji, który już do ostatniej minuty zamieni film w emocjonujący thriller survivalowy. Filip Pęziński [fragment recenzji]

Medusa Deluxe, reż. Thomas Hardiman

Medusa Deluxe

To obraz, który najpewniej w żaden sposób nie zrewolucjonizuje kinematografii, ale wart jest uwagi każdego, kto ceni sobie innowacyjne, interesujące i niezwykle stylowe rozwiązania. Medusa Deluxe to kryminał nakręcony w jednym ujęciu. Powiecie, że to już przecież było. Było, rzeczywiście, ale jeszcze nigdy tak eleganckie i w takim środowisku! Pod względem technicznym, operatorskim i montażowym Medusa Deluxe imponuje i błyszczy jak włosy potraktowane kosmetykami TRESemmé. Przemysław Mudlaff [fragment recenzji]

Femme, reż. Sam H. Freeman, Ng Choon Ping

femme

Femme to jeden z najlepszych filmów, jakie widziałem w kinie w tym roku. Mroczny, ekscytujący, pełen napięcia i erotyzmu queerowy revenge thriller z niesamowitymi rolami George’a MacKaya i Nathana Stewarta-Jarretta. Inspirowany brudnym Taksówkarzem Scorsesego, szorstkim kinem braci Safdie i neonowymi wizjami Windinga Refna, Femme powala stylem, brutalnością oraz spójną i inteligentną narracją.

Setki bobrów (Hundreds of Beaver), reż. Mike Cheslik

setki bobrów

Setki bobrów stał się najpewniej nie tylko dla mnie jednym z najmilszych i największych zaskoczeń Octopus Film Festival. To doprawdy niesamowite, że Mike Cheslik, posługując się głównie slapstickiem, potrafi utrzymać uwagę i sympatię odbiorcy przez ponad 100 minut trwania filmu. Już dawno nie widziałem czegoś podobnie kreatywnego, zabawnego i jednocześnie dziwnego.

Pies i Robot (Robot Dreams), reż. Pablo Berger

pies_i_robot

Pies i Robot to zaskakujący zwycięzca tegorocznej edycji Konkursu Głównego Octopus Film Festival. Dzieło Pablo Bergera jest właściwie dla wszystkich: starszych, młodszych i najmłodszych. Jestem przekonany, że każdy uroni na nim niejedną łzę. Jest to bowiem przepiękna, pozbawiona dialogów animowana historia o miłości, bliskości, relacjach z drugą osobą, wspomnieniach i jeszcze wielu innych życiowych sprawach. Prawdziwa emocjonalna perełka.

6. edycja Octopus Film Festival trzymała mnie w mackach od samego swojego początku do końca. Ba! Mam wrażenie, że jeszcze nie uwolniłem się z uścisku tej nieokrzesanej ośmiornicy. Chociaż co roku wydaje mi się, że lepiej już być nie może, że oto przecież znajduję się w raju gatunkowego kinomana, to twórcy tego wydarzenia wciąż potrafią mnie zaskoczyć i spowodować, że już po ostatnim dniu festiwalu skreślam dni pozostałe do kolejnej edycji.

Przemysław Mudlaff

Przemysław Mudlaff

Od P do R do Z do E do M do O. Przemo, przyjaciele! Pasjonat kina wszelkiego gatunku i typu. Miłośnik jego rozgryzania i dekodowania. Ceni sobie w kinie prawdę oraz szczerość intencji jego twórców. Uwielbia zostać przez film emocjonalnie skopany, sponiewierany, ale też uszczęśliwiony i rozbawiony. Łowca filmowych ciekawostek, nawiązań i powiązań. Fan twórczości PTA, von Triera, Kieślowskiego, Lantimosa i Villeneuve'a. Najbardziej lubi rozmawiać o kinie przy piwku, a piwko musi być zimne i gęste, jak wiecie co.

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA