search
REKLAMA
Felietony

12 MAŁP jako film opisujący BEZSILNOŚĆ wobec pandemii

Odys Korczyński

27 grudnia 2020

REKLAMA

Młode oczy Jamesa Cole’a, kiedy był świadkiem śmierci dorosłego siebie na lotnisku, zwiastowały tę zawziętą, nieracjonalną chęć uratowania świata. Cole dorastał z tym zafiksowaniem w świecie, który na jego oczach umierał. Gilliam upodobnił Cole’a nieco do Johna Fergusona (James Steward), głównego bohatera wyświetlanego w 12 małpach filmu Alfreda Hitchcocka pt. Vertigo. Ferguson podobnie stracił kontakt z rzeczywistością, gdy zupełnie opanowała go obsesja na punkcie Madeleine Elster (Kim Novak). Obsesja ta nie jest oczywiście wcale dowodem na wymyślenie sobie apokalipsy przez Cole’a, ale na jego dziecięcą traumę. Zawsze widział w snach jedną kobietę (dr Rally), którą kiedyś spotkał na lotnisku jako on sam, tylko cofnięty w czasie. Zakochany, straumatyzowany, odesłany do świata, który z jednej strony go kusił wolnością, a z drugiej wcale go nie chciał, a przez to wszystko nieracjonalny. Nie mógł rozszyfrować, że sam tworzy czasowy paradoks, a „Armia 12 małp” wcale nie rozsieje wirusa. Jesteśmy do niego podobni w czasie naszej pandemii, podobnie nieracjonalni i BEZSILNI.

Jakim cudem możemy poradzić sobie z Covid-19, skoro nie potrafimy zachowywać się racjonalnie w wielu kwestiach? Całymi milionami wierzymy w zabobony i rozsiewane za pomocą tradycji, mediów i plotek kłamstewka – że witamina C pomaga na raka, kobieta ma mniejszy mózg niż face, a przez to jest głupsza, kawałek ciała albinosa przynosi szczęście, a USA przyniosło pokój na Bliski Wschód. Tych zafałszowań jest tysiące. U nas w Polsce, ostatnim dobitnym przykładem irracjonalnej wiary w mitologię, która niebezpiecznie wpływa na świat prawnych faktów, jest afera ze składającym zawiadomienie o obrazie uczuć religijnych Dominikiem Tarczyńskim. Przeraził go wizerunek matki Jezusa z maseczką, na której narysowano błyskawicę. Skoro postaci mitologicznej, jaką jest Matka Boska – symbolizująca w każdej religii mniej lub bardziej zseksualizowaną matkę, żeńską siłę, boginię płodności, naturę lub inny symbol – nie umiemy traktować z należytym dystansem, to dlaczego mielibyśmy uwierzyć w działanie szczepionek? I w ogóle poradzić sobie z Covid-19? Z tygodnia na tydzień widzę, nawet wśród lekarzy, coraz mniejszy zapał do szczepienia się. Zresztą w przypadku szczepień na grypę akurat ta grupa zawodowa również nie świeciła przykładem, nie wiedzieć czemu. A może właśnie odwrotne, powinniśmy chwytać się każdego sposobu walki, w tym tych znienawidzonych, szkodliwych szczepionek, skoro tak ślepo traktujemy jako realne postaci mitologiczne?

Tak najwidoczniej musi być. Świat po Covidzie zmieni się głównie przez nasze czyny, a nie samego wirusa. On spowodowałby jedynie śmierć, a niekonsekwentna walka z nim powoduje i śmierć, i przeróżne inne reperkusje – nawet gospodarcze i polityczne oraz, co najważniejsze, pod płaszczykiem walki z pandemią ogranicza nasze wolności obywatelskie, i bynajmniej nie chodzi mi o nakaz noszenia maseczek. Raczej o to, do czego „przy okazji” wykorzystuje się pandemię. Paradoksalnie, a może i celowo, owa niekonsekwentna walka nie zmienia jednak najważniejszego – naszej naiwności. Bowiem to ona jest źródłem siły rządzących nami skorumpowanych elit.

James Cole z 12 małp również był ofiarą: swojej wiary w moc zmieniania przeszłości oraz zbytniego zaufania, że jego skromna osoba tak niewiele znaczy. Znaczyła bardzo dużo. Była wręcz kluczowa dla zrozumienia błędów w czasowym kontinuum. Dzisiaj mija 25 lat od premiery 12 małp. W gruncie rzeczy to ciekawe, że ćwierć wieku temu James Cole pokazał nam, jak wciąż jesteśmy bezsilni wobec czynników, którymi nasza matka Ziemia reguluje liczebność populacji gatunków, zwłaszcza tych najbardziej krnąbrnych, samowolnych, niedostosowanych oraz pasożytniczych. Kto będzie pamiętał o naszych ideach, za które się zabijamy, gdy nas już nie będzie? Kto potwierdzi, że są święte? Kto doniesie do jakiegoś międzygalaktycznego trybunału, że czuje się obrażony niektórymi z nich? Bynajmniej nie NATURA.

Odys Korczyński

Filozof, antyteista, zwolennik teorii ćwiczeń Petera Sloterdijka, neomarksizmu w wydaniu Slavoja Žižka, operator DTP, fotograf, retuszer i redaktor związany z małopolskim rynkiem wydawniczym oraz reklamowym. Od lat pasjonuje się grami komputerowymi, w szczególności produkcjami RPG, filmem, medycyną, religioznawstwem, psychoanalizą, sztuczną inteligencją, fizyką, bioetyką, a także mediami audiowizualnymi. Opowiadanie o filmie uznaje za środek i pretekst do mówienia o kulturze człowieka w ogóle, której kinematografia jest jednym z wielu odprysków. Mieszka w Krakowie.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA