Publicystyka filmowa
Znani aktorzy z tylko JEDNĄ dobrą rolą
Czy istnieje coś gorszego niż sława ograniczona do jednej roli? Poznaj HISTORIĘ AKTORÓW Z TYLKO JEDNĄ DOBRĄ ROLĄ, którzy zostali zapamiętani na zawsze.
Ile razy słyszeliśmy dość brutalne pytanie: czy on lub ona jeszcze w czymś zagrali? Kariera w Hollywood to nie zawsze droga usłana różami. Bywa, że pomimo ciągłej aktywności zawodowej aktorów prawdziwe objawienia trwają tylko chwilę, po czym ich gwiazda blednie. Zdarza się, że kultowa kreacja okazuje się faktycznie tą jedyną, za którą szaleje prasa, a lud wali do kin. Zobaczmy, kogo pamiętamy wyłącznie z pojedynczej, acz doskonałej roli.
Jennifer Grey
To nazwisko powinien znać każdy kinoman, nawet jeśli nie potrafi wymienić więcej niż jednego filmu z jej udziałem. Mowa oczywiście o Dirty Dancing, popkulturowym kanonie, gdzie Jennifer partnerowała Patrickowi Swayzemu. Niestety cieniem na jej fenomenalnie rozpoczętej karierze położyły się dwa tragiczne wydarzenia. W 1987 roku jej ówczesny chłopak Matthew Broderick spowodował wypadek samochodowy, w którym zginęły dwie osoby, a sama Grey została ranna. Obrażenia silnie wpłynęły na jej psychikę i zmusiły ją do przerwania tego, co kochała najbardziej i za co kochały ją miliony – tańca.
Później aktorka poddała się operacji plastycznej nosa, czego wkrótce głęboko pożałowała. Ponoć Jenny myślała nawet o zmianie nazwiska, co miało jej zapewnić carte blanche w środowisku filmowym i świeży start. Może gdyby nie pech i okrutna przewrotność losu, Grey byłaby dzisiaj w pierwszej lidze Hollywood, przebierając w scenariuszach i grając u najlepszych.
Anthony Perkins
To kolejny przykład, gdy raz stworzona postać pozostała z aktorem na zawsze. Trudno bowiem wyobrazić sobie Psychozę Alfreda Hitchcocka bez ujmującego właściciela motelu Bates. Perkins wystąpił w roli Normana – przykładnego syna i urodzonego gospodarza – aż czterokrotnie. I choć talent miał ogromny, potwierdzony Złotą Palmą w Cannes i szybkim angażem u Orsona Wellesa, w ogólnym rozrachunku pozostał Normanem. Ten stan rzeczy może dziwić, ponieważ Perkins nigdy nie wypadł z obiegu.
Pojawił się na przykład w ekranizacji Morderstwa w Orient Expressie obok kwiatu aktorstwa, by wymienić Alberta Finneya czy Vanessę Redgrave. Trzeba też pamiętać, że show-biznes w latach 50. i 60. bywał okrutny dla gejów. Strach przed odrzuceniem i zamknięciem drzwi branży sprawił, że Perkins prowadził podwójne życie i skrzętnie ukrywał swoją orientację. Aktor jednak nie narzekał i cierpliwie czekał na telefon agenta – nie odmówił nawet występu w japońskiej reklamie perfum.
Joseph Fiennes
Po spektakularnym i dość nieoczekiwanym sukcesie Zakochanego Szekspira Joseph Fiennes nie doświadczył podobnie porywającej kreacji. Wręcz przeciwnie, młodszy brat Ralpha otrzymał brzydką łatkę aktora kostiumowego, odrobinę nieokrzesanego, grającego z impetem, lecz powtarzającego swoją rolę z widowiska Johna Maddena. Co gorsza, być może motywowany chęcią zmiany, Fiennes zaczął urozmaicać swój dorobek, przyjmując wręcz fatalne propozycje, jak udział w Rancid Aluminium, określanym jako jeden z najgorszych filmów w historii. Chwilowa zwyżka formy pojawiła się przy okazji Wroga u bram, gdzie nie ustępował Jude’owi Law oraz Bobowi Hoskinsowi. Zaraz później jednak Joseph wskoczył w kościelne szaty w Lutrze, a potem wrócił do Szekspira i Kupca weneckiego – obu przyjętych dość obojętnie. W natłoku średniaków warto wspomnieć o znakomitym serialowym występie Fiennesa w Opowieści podręcznej. Może to właśnie mały ekran przywróci Anglikowi blask?
Mena Suvari
Mena Suvari. Ponoć basen, w którym naga projekcja Angeli Hayes nawiedza wyobraźnię Lestera, miał… nie mieć róż. Suvari była wówczas na topie. Oprócz American Beauty aktorka dostała angaż w serii American Pie. Wyglądało to dobrze, z tym że licealne komedie wkrótce zaczęły coraz rzadziej interesować widzów, a sama formuła, której Suvari była niejako twarzą, wyczerpała się. Tytuły nieudanych filmów, jakie nastąpiły po przełomowym ’99 roku można wymieniać jednym tchem – Spun, Sonny, rólka w Z ust do ust w towarzystwie Kevina Costnera i Jennifer Aniston.
Jak zauważył producent filmowy Daniel Powell, American Beauty okazał się jej trampoliną do kariery, ale również przekleństwem. Od tego momentu mało kto był zainteresowany Meną – branża widziała w niej jedynie Angelę Hayes.
Henry Thomas
Słynny casting na główną rolę w E.T. mógł mieć jedyny możliwy finał – dzieciak dostał tę rolę. Co stało się z aktorem po tak spektakularnym debiucie? Henry Thomas pałał się różnych profesji. Pisał piosenki, grał w lokalnym zespole The Blue Heelers i już z mniejszym impetem kontynuował ekranowe poczynania. Oprócz tego może poszczycić się wydaniem powieści fantasy pod tytułem The Window and The Mirror, która spotkała się z ciepłym przyjęciem czytelników. Wracając do dorobku aktorskiego Henry’ego, warto wspomnieć, że to on wcielił się w Samuela, najmłodszego z braci Ludlow, a zatem rodzinnego klanu z epickich Wichrów namiętności Edwarda Zwicka. Scena bitewna z udziałem Samuela to majstersztyk i jeden z „tych” momentów amerykańskiego kina lat 90. Thomasa mogliśmy niedawno oglądać w horrorze Doktor Sen w małej, ale jednocześnie gigantycznej roli.
Halle Berry
Pierwsza i jedyna czarnoskóra aktorka nagrodzona Oscarem za rolę pierwszoplanową, dziewczyna Bonda i Storm z X-Menów. Brzmi imponująco, a jednak kariera Halle Berry nie potoczyła się tak, jak przewidywano. Możliwe, że Kobieta-Kot wybierała złe scenariusze, możliwe, że nie chciała być postrzegana przez pryzmat swojej urody, szukając ról wymagających. Prawda jest taka, że po Monster’s Ball Berry grywała dość rzadko, a kreacje nie dorastały do jej talentu. Psycholog budząca się jako pacjentka we własnym szpitalu, reporterka w poszukiwaniu mordercy swojej przyjaciółki czy w końcu operatorka pomagająca uwięzionej dziewczynie uciec przed porywaczem – to z pozoru postaci silne, ciekawe i mające ekranowy potencjał.
Jednak nawet jeśli Berry wypadała w tych filmach nieźle, zawodził scenariusz lub box office. Wierzymy jednak, że jeszcze nie wszystko stracone, a Halle udowodni, że nagroda Akademii nie była przypadkiem.
Robert Patrick
W rankingu „kogo w dzieciństwie baliśmy się najbardziej zaraz po Buce z Muminków” plasował się Robert Patrick jako T-1000 w drugiej części Terminatora. Napięcie, jakie wzbudzał każdym pojawieniem się na ekranie, jego determinacja, by dorwać Johna Connora, i konsekwencja w działaniu musiały zjeżyć niejeden włos u oglądających arcydzieło Jamesa Camerona w kinie. Cóż, Robert Patrick pozamiatał do tego stopnia, że później już trudno było mu zaproponować zgoła odmienną kreację. Bywał agentem rządowym, stróżem prawa czy gościem o mocnym, ale paskudnym charakterze, jak Jack Rucker z Copland.
Wkrótce po Terminatorze 2 Patrick wracał do T-1000 jako cameo jeszcze parę razy, na przykład szukając Connora w Świecie Wayne’a. Perfekcyjny casting, który uwarunkował praktycznie całą filmografię Patricka.
