search
REKLAMA
Sztuczne światy

Sztuczne światy – NIESAMOWITY ŚWIAT APRIL

Maciej Niedźwiedzki

18 listopada 2019

REKLAMA

Niesamowity świat April powinien przyciągnąć uwagę fanów science fiction, wielbicieli alternatywnej historii dziejów i wszelkiego rodzaju dystopii. Bardzo pomysłowe, przeprowadzające nas przez chemiczne laboratorium napisy początkowe uzmysławiają, że będziemy mieć do czynienia z pełną inscenizacyjnego rozmachu produkcją. Twórcom do francuskiej wersji językowej udało się ściągnąć Marion Cotillard, a do angielskiej J.K. Simmonsa, Paula Giamattiego i Susan Sarandon. Niesamowity świat April to animacja dużego kalibru: pod względem kreatywnego światotwórstwa oraz ambicji samego tekstu, proponującego przewrotny obraz historii, opowiadającego o rozbitej rodzinie i o nauce, która ma być fundamentem dla zdrowo rozwijającej się cywilizacji.

Najwięcej interesujących wątków pojawia się w prologu i pierwszej połowie filmu. Wszystko zaczyna się jeszcze w 1870 roku, gdy Napoleon III zleca pewnemu naukowcowi – Gustavowi Franklinowi – stworzenie zapewniającego nieśmiertelność serum. Ta mikstura ma gwarantować francuskim wojskom zwycięstwo w zbliżającej się wojnie z Prusami. W trakcie wizyty cesarza w laboratorium dochodzi do wypadku, w którym ginie władca i chemik. To wydarzenie doprowadza do sytuacji, w której na tron wstępuje młody Napoleon IV. Ten podpisuje pokojowy pakt z Prusami.

niesamowity świat april

W następnych dekadach dochodzi do przełomowych (z naszej perspektywy) wydarzeń. W tajemniczych okolicznościach znikają wiodący naukowcy: Albert Einstein, Enrico Fermi, Alfred Nobel czy Louis Pasteur. Świat ominęły globalne wojny, a faktyczny technologiczny rozwój nie miał miejsca. Francja dalej napędzana jest parową energią: najpierw z pomocą węgla, potem ścinanych masowo drzew, których błyskawicznie zaczyna w Europie brakować. Gdy po rozbudowanym prologu wracamy do Paryża roku 1931, stolica Francji wygląda jak po trzęsieniu ziemi: rozpadające się na naszych oczach budynki, przytłaczające i zardzewiałe fabryki, zdziesiątkowani, ubrani w łachmany mieszkańcy bojący się wychodzić na ulice, niebieskie niebo zakryte przez kłęby czarnego dymu. Romantyczna wizja Paryża pierwszej połowy XX wieku zostaje wyparta przez obrazy nędzy i desperackiej walki o przetrwanie.

Społecznego porządku pilnuje natomiast bardzo liczna policja. Jedną z (zapewne wielu) zakazanych aktywności jest prowadzenie prywatnych naukowych badań. Cała francuska inteligencja ma służyć tylko cesarzowi i działać w interesie państwa. W takiej ryzykownej atmosferze swoje tajne laboratorium prowadzi rodzina zmarłego Gustava Franklina – jego syn, wnuk z żoną oraz dziesięcioletnia wnuczka o imieniu April. To ponadprzeciętnie uzdolnieni chemicy i technologiczni pionierzy. Rodzinie wynalazców po piętach depczą oczywiście szpiedzy i funkcjonariusze totalitarnej władzy.

Brzmi to bardzo poważnie, ale reżyserski duet – Christian Desmares i Franck Ekinci – ściąga ze swojego filmu tematyczny ciężar opowieści o opresyjnym państwie. Często wplatany slapstickowy humor, narracyjna wartkość i przygodowa otoczka zdecydowanie zbliżają Niesamowity świat w April w awanturnicze rejestry Poszukiwaczy zaginionej Arki. Wyraźnie dominują one nad gdzieniegdzie wyczuwalnym depresyjnym tonem parabolicznych powieści George’a Orwella. Humorystyczny charakter animacji wzmacniają karykaturalne postaci: od pierwszoplanowego seniora Prospera Franklina, przypominającego swoją spontanicznością Ricka Sancheza z Ricka i Morty’ego, przez niezdarnego komisarza Gaspara Pizoniego po umiejącego mówić kota mędrca.

niesamowity świat april

Tym, co jednak najbardziej zapada w pamięć po Niesamowitym świecie April, jest wieloplanowo i detalicznie zaprojektowana przestrzeń, kolejne lokalizacje i pojedyncze obiekty. Telefon na parę wymagający od użytkownika naciskania pompki w trakcie rozmowy, sunące na linach pociągi wyglądające jak statki z książek Stanisława Lema, wielka statua Napoleona III w centrum Paryża czy dwie, stojące obok siebie, bliźniacze wieże Eiffela. W tym zniszczonym, owianym mgłą i dymem mieście – zbudowanym z żelaza, szkła i betonu, wewnętrznie napędzanym wszędzie rozlokowanymi zębatymi kołami – jest jedno sanktuarium. Niestety zapomniane i przez nikogo nieodwiedzone. Znajduje się tam olbrzymi dąb, ostatnie drzewo w Paryżu i symbol minionych czasów. Czasów, do których często nie sięga już pamięć pozostałych przy życiu.

Tak, w Niesamowitym świecie April usłyszymy ekologiczny apel. Twórcy jednak na warsztat biorą przykład absolutnie ekstremalny i trudny do wyobrażenia (podobnie jak hipotetyczna możliwość rozwoju miast bez prądu w XX wieku). Autorom filmu ponad wszystko chodzi o to, by naświetlić nierozszczepialny związek między nieuniknionym postępem technicznym a ochroną naturalnego środowiska. Tu żadna ze stron nie ma całkowitej racji. Desmares i Ekinci proszą jedynie o rozsądek, umiar i równowagę. Pośrodku bowiem zawsze znajduje się bezbronny człowiek.

Maciej Niedźwiedzki

Maciej Niedźwiedzki

Kino potrzebowało sporo czasu, by dać nam swoje największe arcydzieło, czyli Tajemnicę Brokeback Mountain. Na bezludną wyspę zabrałbym jednak ze sobą serię Toy Story. Najwięcej uwagi poświęcam animacjom i festiwalowi w Cannes. Z kinem może równać się tylko jedna sztuka: futbol.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA