Publicystyka filmowa
Role, które ZMIENIŁY KARIERY i ŻYCIA AKTORÓW
Które role były kluczowe dla wybranych gwiazd?
Chyba każdy aktor i aktorka czeka na przełomowy moment w swojej karierze zawodowej. Nie wszyscy mają to szczęście lub możliwość otrzymania roli, która przyczyni się do znaczącego sukcesu. Jest to zależne od wielu czynników. Talent, praca i szczęście wydają się najważniejszymi z nich. Nie zawsze idzie to razem w parze i niektórzy aktorzy muszą czekać na swój czas, aby otrzymać szansę na przebicie się do czołówki, stając się gwiazdami ekranu. Czasami i to nie wystarczy, a apetyt rośnie w miarę jedzenia. Warto przyjrzeć się niektórym przykładom znanych aktorów i aktorek, których jedna rola wpłynęła w znaczący sposób na ich dorobek, dalsze życie i postrzeganie przez widzów.
KOLEJNOŚĆ CHRONOLOGICZNA
Sylvester Stallone jako Rocky Balboa: Rocky
Droga na szczyt Sylvestra Stallone’a, szczególnie jeśli chodzi o otrzymanie roli tytułowej postaci Rocky’ego, jest już owiana legendą. Przyszły Rambo zaczynał jako podrzędny aktor z niewielkim potencjałem. Zainspirowany walką Mohammeda Ali z mało znanym pretendentem Chuckiem Wepnerem, który dzielnie stawił czoła mistrzowi, na pożyczonej maszynie do pisania, bazując także na swoim życiu, stworzył scenariusz o bokserze włoskiego pochodzenia w zaledwie trzy dni. Był to czas, kiedy Stallone niemal przymierał głodem, a żona spodziewała się pierwszego dziecka. Chodził z gotowym skryptem po agencjach, lecz odbijał się od drzwi.
Dopiero United Artists wyraziło zainteresowanie z gotowością inwestycji w projekt. Stallone otrzymał ofertę 265 tysięcy dolarów za sprzedaż scenariusza, ale postawił wszystko na jedną kartę. Chciał zagrać główną rolę nawet bez honorarium, godząc się na ewentualne zyski. Film okazał się hitem, a Stallone zdobył nominacje do Oscara, stając się symbolem mitu spełnionego, amerykańskiego snu w Hollywood.
Rutger Hauer jako Roy Batty: Łowca androidów
Niebieskooki blondyn o stalowym wzroku z kraju tulipanów miał wszelkie predyspozycje, żeby zabłysnąć w amerykańskim filmie. Chociaż miał drugoplanową rolę w Na tropie Wilby’ego obok Sidneya Poitiera i Michaela Caine’a, Rutger Hauer na początku lat 70. pewniej czuł się w kinie europejskim i tam pozostał na siedem lat, odnosząc niemałe sukcesy. Fabryka snów upomniała się jednak o Holendra. Tym razem Hauer podpisał kontrakt, stając się międzynarodowym terrorystą, którego tropi Sylvester Stallone w Nocnym jastrzębiu. Rozgłos i duże zainteresowanie zyskał rok później dzięki roli przywódcy zbuntowanych replikantów w futurystycznym Łowcy androidów Ridleya Scotta, która z czasem przeszła do klasyki zwłaszcza dzięki finałowemu monologowi.
Philip K. Dick, autor powieści, na której motywach powstało dzieło Scotta, oznajmił, że kiedy zobaczył Hauera jako Batty’ego, uległ przerażeniu, ponieważ zagrał on w taki sposób, jaki sobie wyobrażał tę postać podczas pisania książki. Emigrant z Holandii na dobre zadomowił się za oceanem, grając główne role u takich renomowanych reżyserów jak Sam Peckinpah czy Richard Donner, a jego dobra passa trwała całą dekadę.
Arnold Schwarzenegger jako T-800: Terminator
Arnie jest kolejnym z nielicznych gwiazdorów z Europy, który podbił Hollywood, i podobnie jak Rutger Hauer uczynił to rolą tzw. robota, lecz innego typu i w innym stylu. Schwarzenegger zdobył wszystko jako kulturysta i postanowił zawojować rynek filmowy. Jak się okazało, w Hollywood było zapotrzebowanie na nowego herosa kina akcji, konkurenta dla Sylvestra Stallone, a potężny Austriak idealnie się nadawał. Popularność przyniosła mu postać Conana w dwóch osłonach, zaś pozycję megagwiazdy zagwarantowała mu rola zabójczego cyborga w Terminatorze Jamesa Camerona. Początkowo Schwarzenegger miał się wcielić w postać szlachetnego rebelianta z przyszłości chroniącego Sarę Connor.
Na szczęście zdecydowano inaczej i muskularny gwiazdor jako maszyna do zabijania sprawdził się na tyle, żeby stać się ikoną gatunku, o czym świadczy także pierwsze miejsce w rankingu naszej redakcji jako największa gwiazda lat 80. według widzów.
Tom Berenger, Willem Dafoe, Charlie Sheen: Pluton
Oskarżycielski obraz Olivera Stone’a o wojnie w Wietnamie okazał się przepustką do sławy dla trzech głównych wykonawców. Tom Berenger, zdobywca Złotego Globu i nominacji do Oscara za rolę sierżanta Barnesa, przyznał, że miał obawy w związku z tą postacią – bał się, że Ameryka go znienawidzi. Z kolei Willem Dafoe już na stałe zapisał się w historii filmu w momencie śmierci Eliasa i również był kandydatem do nagrody Akademii. Charlie Sheen niejako stał się spadkobiercą roli swojego ojca, Martina Sheena, z Czasu apokalipsy Francisa Forda Coppoli. Ze względu na narrację z offu, pokrewieństwo aktorów i tematykę filmów porównywano obie kreacje.
Berenger i Sheen tylko w połowie wykorzystali renomę, jaką zdobyli w Plutonie. Temu pierwszemu Stone wróżył wspaniałą i długą karierę, lecz Tomowi chyba aż tak bardzo nie zależało na byciu gwiazdorem Hollywood. Nie przebijał się łokciami i nie był raczej wybredny w doborze ról, w przeciwieństwie do Sheena, któremu sława coraz mocniej uderzyła do głowy i który zaczął gwiazdorzyć. Niezaszufladkowany i zawodowo aktywny Willem Dafoe po dziś dzień gra interesujące i budzące dyskusje wcielenia, łącząc komercję z artyzmem.
Anthony Hopkins jako Hannibal Lecter: Milczenie owiec
Lata 90. są renesansem dla sporej części aktorów czekających w kolejce na swoje pięć minut. Do tych najbardziej spektakularnych wzlotów bezsprzecznie należy niezwykle sugestywna kreacja Anthony’ego Hopkinsa, aktora już wtedy w sile wieku, którego sława jakoś omijała pomimo warsztatu i kompetencji, ostrożnie dobierającego repertuar. W 1991 roku Brytyjczyk trafił wreszcie na swoją rolę życia dzięki thrillerowi Jonathana Demme. Milczenie owiec przyniosło Hopkinsowi Oscara i zasłużony prestiż (z tytułem szlacheckim włącznie), który zresztą utrzymuje do teraz. Zaraz po tym wielkim sukcesie posypały się liczne propozycje, a aktor przyjmował zróżnicowane role także pod względem gatunkowym, chcąc uniknąć przypisania mu konkretnej łatki.
Udało się to do pewnego stopnia, bo Hopkins na zawsze będzie w oczach widzów Hannibalem Lecterem, jednym z największych złoczyńców na ekranie.
Sharon Stone jako Catherine Tramell: Nagi instynkt
Do roli seksownej modliszki kandydowały między innymi: Michelle Pfeiffer, Ellen Barkin, Julia Roberts, Geena Davis, ale Paul Verhoeven nie miał wątpliwości, że Sharon Stone pasuje do tej roli najbardziej. Niestety, reżyser trafił na opór producentów. Chcieli znanej aktorki. Sharon Stone była gotowa na wiele, aby zdobyć angaż, zwłaszcza że pozostałe kandydatki odstraszała śmiałość erotycznych scen. Stone pozyskała, rzekomo w sposób mało legalny, kopie najdroższego wówczas scenariusza Nagiego instynktu, po czym na zdjęciach próbnych przywdziała zmysłowy kostium bez bielizny i dostała rolę.
Zarówno ona, jak i film wzbudziły sensację w aurze skandalu. Sharon Stone stała się symbolem seksu i gwiazdą numer jeden. Z czasem wizerunek seksbomby zaczął jej przeszkadzać, stając się pułapką, i aktorka długo walczyła, żeby z nim zerwać i dowieść, że ma również talent, a nie tylko ciało.
Gary Oldman jako Hrabia Drakula: Dracula
Pierwszy raz zagrał księcia ciemności jako pięciolatek w szkolnym przedstawieniu. Kto wówczas przypuszczał, że kiedyś zagra tytułową rolę u autora Ojca chrzestnego i Czasu apokalipsy? O tym, że Gary Oldman jest aktorskim zwierzęciem, było już wiadomo po jego roli w filmie Sid i Nancy. Oldman, znany z drobiazgowego przygotowywania się do odgrywanej przez siebie postaci obejrzał wszystkie filmy z Bélą Lugosim, nauczył się rumuńskiego akcentu i szermierki oraz przymierzał szaty, które nosił Drakula, spał nawet w trumnie. Coppola był zachwycony efektem końcowym, zwłaszcza zdolnościami Oldmana w oddaniu stanu melancholii i znużenia, cierpiącego po stracie ukochanej władcy krwiopijców.
Nic dziwnego, że większość kinomanów uznaje brak nominacji do Oscara dla Brytyjczyka za spore niedopatrzenie. Bez względu na to bramy Hollywood otworzyły się dla Oldmana szeroko.
Tom Hanks jako Andrew Beckett: Filadelfia
Tom Hanks należy do najbardziej popularnych i zasłużonych gwiazdorów światowego kina, ale przed rolą w Filadelfii był zaledwie sympatycznym i całkiem zdolnym aktorem utożsamianym przede wszystkim z pozycjami komediowymi. Kreacja chorego na AIDS prawnika i homoseksualisty walczącego o swoje prawa pokazała Hanksa jako znakomitego aktora dramatycznego. Przyszły Forrest Gump z wyczuciem i taktem zagrał niełatwą rolę, wzruszając widownię i zdobywając tym samym Oscara. Na następny triumf w tej kategorii nie musiał przecież długo czekać i Hanks zapewnił sobie pozycję ulubieńca Hollywood.
Tommy Lee Jones jako Samuel Gerard: Ścigany
Muszę uczciwie przyznać, że Tommy Lee Jones powinien się znaleźć w zestawieniu o gwiazdach kojarzonych z latami 90. Laureat Oscara dopiero dzięki kinowej wersji serialu Ścigany dostał się do aktorskiej elity. Wcześniej był solidnym, dobrym, lecz nie w pełni wykorzystanym aktorem bez statusu pierwszoplanowej gwiazdy. Jako nieustępliwy stróż prawa ścigający Harrisona Forda oprócz statuetki zyskał w opinii krytyków miano najlepszego aktora drugoplanowego Ameryki. Jones sam wymyślił słynną odpowiedź na zapewnienie Harrisona Forda jako Kimble’a, że nie zabił swojej żony: nie obchodzi mnie to, która trafiła do zestawienia o klasycznych, filmowych kwestiach z lat 90.
Trzecia współpraca z Andrew Davisem bardzo przysłużyła się Jonesowi, który dzięki niej zagrał szereg barwnych i pamiętnych postaci w takich znanych tytułach jak: Urodzeni mordercy, Eksplozja, Klient, Batman Forever, Faceci w czerni, Cobb, Wulkan, Między niebem a ziemią czy Błękit nieba.
Samuel L. Jackson jako Jules: Pulp Fiction
UWAGA: SPOILERY.
Czy ktoś rozpoznał Samuela L. Jacksona w filmach Chłopcy z ferajny i Prawdziwy romans? Aktor ginie na polecenie Roberta De Niro w pierwszym z nich, w drugim zaś zostaje podziurawiony przez Gary’ego Oldmana. Bardzo dużo zmieniło się po roli w dziele Quentina Tarantino, dzięki której aktor zaliczył znaczny awans, a jego kariera ruszyła z kopyta. Nominowany do Oscara odtwórca Julesa może teraz liczyć na mnogość ofert, z których zresztą chętnie korzysta. Jackson w Jackie Brown miał sposobność odwdzięczyć się pięknym za nadobne Robertowi De Niro, a w Bodyguardzie Zawodowcu zrewanżować się Gary’emu Oldmanowi, wysyłając ich postacie na tamten świat z pozycji aktora pierwszego planu i jednej z najważniejszych czarnoskórych gwiazd.
Sandra Bullock jako Annie: Speed
Keanu Reeves był już gwiazdą młodego pokolenia, a Speed jeszcze bardziej umocnił jego pozycję. Sandra Bullock była o krok od sławy po roli w Człowieku demolce, gdzie zyskała uwagę Jana De Bonta jako partnerka Sylvestra Stallone’a i Wesleya Snipesa. I tym razem na drodze stanęli producenci widzący u boku Reevesa i Dennisa Hoppera aktorki z nazwiskiem. De Bont postawił jednak na Bullock, która, przygotowując się do roli, ukończyła nawet kurs kierowcy autobusów. Speed był jednym z największych przebojów 1994 roku, a bezpretensjonalny i naturalny urok Sandry zyskał sympatię widzów, wkrótce czyniąc przyszłą Miss Agent jedną z najbardziej lubianych aktorek Ameryki.
Pierce Brosnan, Daniel Craig jako James Bond: GoldenEye, Casino Royale
Niejeden aktor śni o roli agenta 007, najsłynniejszego asa brytyjskiego wywiadu. Seanowi Connery’emu nie bez trudu udało się zerwać z tą postacią, Timothy Dalton też miał jej dość, zawiedziony, że nie przyniosła mu glorii i chwały. W połowie lat 90. wybór na następnego odtwórcę Bonda padł na Pierce’a Brosnana, znanego bardziej z seriali Remington Steele i W 80 dni dookoła świata niż filmów kinowych. Ta sytuacja uległa zmianie po GoldenEye, gdy Irlandczyk został zasłużenie zaakceptowany w roli Bonda, dając mu ironiczny błysk w oku, wyrafinowane poczucie humoru i kontrolowany dystans.
Podobna kwestia ma się z Danielem Craigiem, następcą Brosnana, któremu udało się osiągnąć jeszcze większy sukces od swojego poprzednika – pokazał Bonda w kolejnej serii jako bardziej ludzkiego bohatera, a także w postaci z krwi i kości. Bądź co bądź, obaj ponowie dzięki służbie jej królewskiej mości mogli zabłysnąć na dużym ekranie także w innych rolach.
Antonio Banderas jako El Mariachi: Desperado
Hiszpan zaczął swoją błyskotliwą karierę, biorąc udział w licznych filmach Pedro Almodóvara, z czasem przedarł się do Hollywood, aby grać u boku gwiazd pokroju Toma Hanksa, Denzela Washingtona, Toma Cruise’a czy Jeremy’ego Ironsa, a w niedługim czasie samemu stać się jedną z takich gwiazd. Stało się tak za sprawą roli mściciela z bronią w futerale na instrumenty w remake’u Desperado Roberta Rodrigueza, gdzie ujął w dużej mierze damską widownię swoją południową urodą, powiewem świeżości, temperamentem i talentem. Również Salma Hayek może być wdzięczna Rodriguezowi za postać ponętnej Caroliny, wspierającej vendettę El Mariachiego, która stała się obiektem westchnień męskiej części widzów. Rozpoczęli oni modę na latynoskich aktorów robiących karierę w Fabryce Snów.
George Clooney jako Seth Gekko: Od zmierzchu do świtu
Znowu Robert Rodriguez doprowadził do narodzin gwiazdy, tym razem aktora z czterdziestką na karku, który zdobył popularność jako doktor Ross w medycznym serialu Ostry dyżur. George Clooney na początku lat 90., kiedy mozolnie wspinał się po szczeblach sławy, przegrał casting z Bradem Pittem do filmu Thelma i Louise, a zrażony dalszymi niepowodzeniami odrzucił rolę u Tarantino we Wściekłych psach. Wspomniany Ostry dyżur dał mu szansę na zaistnienie na dużym ekranie, zaś główna rola w Od zmierzchu do świtu, kryminalisty, który z bratem (granym notabene przez Tarantino) bierze zakładników, aby zostać z nimi uwięzionym w barze opanowanym przez wampiry, pozwoliła mu tę okazję w pełni wykorzystać. Clooney stał się nowym amantem kina: macho i romantykiem w jednym, uosobieniem szarmanckiej przekory, spełniającym się również po drugiej stronie kamery.
Leonardo DiCaprio jako Jack Dawson: Titanic
Obecnie DiCaprio z Oscarem na koncie jest nie tylko bożyszczem Hollywood, ale przede wszystkim ukształtowanym aktorem. Już w młodym wieku na początku kariery został dostrzeżony jako duży talent z szerokim wachlarzem możliwości. Aktorską dojrzałość dowiódł, grając u boku Roberta De Niro, Johnny’nego Deppa i między innymi Gene’a Hackmana. Katastroficzny melodramat Jamesa Camerona Titanic uczynił go idolem młodzieży, zwłaszcza wśród żeńskiej części publiczności. DiCaprio zdobił okładki pism nie tylko filmowych magazynów, ale także prasy plotkarskiej i przeznaczonej dla nastolatków. Coś, co jednak dla większości wydawało się spełnieniem marzeń, dla Leonardo stało się w pewnym sensie potrzaskiem.
DiCaprio, próbując jednocześnie udźwignąć ciężar sławy, nie mógł się uwolnić od postaci Jacka, a chciał być pełnowartościowym aktorem i sprawdzać się w ambitnych rolach, aspirując wyżej. Po Titanicu zagrał podwójną rolę w Człowieku w żelaznej masce w towarzystwie doświadczonych kolegów z branży (Malkovich, Irons, Depardieu, Byrne), następnie pojawił się u Daniela Boyle’a w Niebiańskiej plaży i u Martina Scorsese w Gangach Nowego Jorku. Jednak te propozycje nie spotkały się z aprobatą widzów, gdyż ładny chłopiec z tonącego statku kroczył za aktorem niczym cień, w przeciwieństwie do Kate Winslet, która po hicie Camerona dawała artystycznie satysfakcjonujące występy.
DiCaprio potrzebował na to więcej czasu, ale sumienna praca opłaciła się. Leo stanął przed kamerą u takich tuzów jak Scott, Tarantino, Nolan i ponownie u Scorsese, efektownie wzbogacając swój dorobek i stając się jednym z najbardziej rozchwytywanych aktorów.
Nicole Kidman jako Alice: Oczy szeroko zamknięte
Występ w ostatnim obrazie Stanleya Kubricka oznaczał dla Nicole Kidman i jej ówczesnego męża, Toma Cruise’a, koniec pewnego rozdziału. Przede wszystkim rozpadło się ich małżeństwo, rzekomo również ze względu na pracę u Kubricka. Co istotne, Nicole Kidman, będąc wtedy nieco w cieniu nadal sławniejszego małżonka, po rozwodzie rozkwitła jako aktorka. Już wcześniej dała się poznać jako talent z Antypodów, ale dopiero w nowym millenium rozwinęła się w bardzo widocznym stylu. Zagrała wiele zajmujących i złożonych ról u słynnych i zdolnych reżyserów, zdobyła w międzyczasie Oscara, stając się jedną z najbardziej cenionych aktorek w swoim okresie.
Charlize Theron jako Aileen Wuornos: Monster
Charlize Theron zaczynała jako atrakcyjna blondynka (lub farbowana brunetka), bardziej ozdabiając film niż olśniewając swoją grą. Tak właśnie było w Adwokacie diabła z Alem Pacino i Keanu Reevesem czy w obrazie Siła i honor podczas występu u boku Roberta De Niro i Cuby Gooding Juniora. Jej umiejętności nie były aż tak zauważalne jak uroda. W 2003 roku zaskoczyła chyba wszystkich niedowiarków. Dzięki roli w filmie Monster nastąpił zdecydowany zwrot w jej karierze. Aktorka poddała się totalnej metamorfozie, ze zgrabnej kobiety o regularnych rysach przeistoczyła się w zniszczoną i zaniedbaną prostytutkę biorącą odwet na klientach za poniesione krzywdy oparciu o autentyczną postać seryjnej zabójczyni osadzonej w więzieniu z wyrokiem śmierci.
Ta rola dała widzom i krytykom naprawdę do myślenia. Theron, wygrywając Oscara za tę przekonującą kreację, natychmiast zaczęła być traktowana bardzo poważnie jako aktorka.
Dwayne „The Rock” Johnson jako Mathayus: Król Skorpion
Z pewnością na większe wyróżnienie w tym zestawieniu zasługuje np. Joaquin Phoenix za udział w Gladiatorze czy Adrien Brody jako główny odtwórca roli w Pianiście. Z tym że ich przypadek niewiele się różni od wymienionych wcześniej laureatów Oscara bądź aktorów nominowanych do tej nagrody. Schemat jest niemal identyczny: mniej znaczące, drugoplanowe role, nominacja czy wygrana statuetki, sukces, awans, bardziej znaczące, główne role. Tymczasem sylwetkę byłego zawodnika wrestlingu, który dostał się do filmu, można potraktować jako ciekawe zjawisko. Pierwszym mistrzem amerykańskich zapasów próbującym swoich sił jako aktor był Hulk Hogan.
Było to ponad 20 lat temu, kiedy Hogan na chwilę błysnął w komediach Kosmita z przedmieścia i Pan niania. Aktorskie zapędy Hogana należało traktować z dużym przymrużeniem oka i podobna rzecz miała mieć miejsce z The Rockiem, który jakby naturalnie i niespodziewanie stał się jednym z najbardziej kasowych aktorów ostatnich lat. Znak czasów? Zmiana oczekiwań publiczności? Fazą początkową stała się główna postać zagrana w Królu Skorpionie, a gaża dla Johnsona, wówczas początkującego aktora za dzień na planie była rekordowa. Pomimo słabego warsztatu i ograniczonych umiejętności aktorskich publiczność, a właściwie współczesne pokolenie widzów kupiło nowy wizerunek ekranowego herosa uosabianego przez The Rocka, który braki nadrabiał wdziękiem, humorem i atletyczną sylwetką.
To wystarczyło, żeby pojawiły się nawet porównania z samym Arnoldem Schwarzeneggerem, zresztą zdecydowanie na wyrost. Nie przeszkodziło to jednak Johnsonowi w przyjmowaniu coraz bardziej dochodowych ról, przez co stał się modnym aktorem na topie we współczesnym filmie rozrywkowym.
Hugh Laurie jako Gregory House: Dr House
Hugh Laurie przez dłuższy czas nie należał do znanych i spełnionych aktorów. Grał tak zwane ogony. W pewnym momencie swojego życia popadł nawet w depresję i podjął próbę samobójczą. W trakcie terapii zaczął się godzić z tym, że nigdy nie otrzyma przełomowej roli. Stało się inaczej podczas poszukiwań aktora do postaci genialnego, lecz ekscentrycznego i aspołecznego lekarza. Laurie wysłał self-tape z planu innego filmu, nie za bardzo wierząc w swoje powodzenie. Jego nastawienie nie uległo zmianie podczas oficjalnego castingu, na który aktor przyszedł na tak zwanym spontanie, nie do końca przygotowany, nieogolony, z nonszalanckim podejściem.
I to zadziałało! Laurie zdobył rolę, ale uwaga – nadal pozostał sceptyczny, będąc przekonanym, że to nie jest postać wiodąca tego serialu. Uważał również, że emisja doktora House’a skończy się na pilocie, gdyż publiczność nie polubi aroganckiego medyka. Nie przypuszczał, jak bardzo się myli. Cyniczny, lecz niezmiernie intrygujący House okazał się fenomenem, a Laurie stał się jednym z najlepiej zarabiających aktorów w historii telewizji. Brytyjczyk zwalczył stany depresyjne, pojawił się w kilku filmach kinowych (obok np. Keanu Reevesa i George’a Clooneya) i zaczął wspominać, iż żałuje publicznych wyznań o zmaganiach z chorobą, ciesząc się sukcesem.
Bogusław Linda jako Franz Maurer: Psy
Także nasze filmowe podwórko może się pochwalić przykładami decydujących zmian w aktorskich karierach. Za jedną z tych bardziej sławnych należy uznać rolę Bogusława Lindy w Psach Pasikowskiego jako Franza Maurera. Linda pod okiem Pasikowskiego stworzył nowy typ bohatera w polskim kinie pod względem osobowości, postawy, sposobu mówienia i kierowania się zasadami. Twardziel, cynik, czasami brutal, ale też wewnętrzny wrażliwiec posiadający uczucia i wyznający reguły kodeksu moralny. Dało się zauważyć wzorzec amerykańskiego samotnika walczącego z bezprawiem na własnych warunkach, ale za to w polskich warunkach podczas zmiany ustroju politycznego.
Nie zmienia to faktu, że Linda został najpopularniejszym aktorem w Polsce na przełomie lat 90., który zarówno wcześniej, jak i później także miał sporo do zaoferowania. Jednak w naszej rodzimej popkulturze już na zawsze utrwalił się jako Franz ze swoimi nieśmiertelnymi tekstami będącymi przedmiotem wielokrotnych cytatów i odnośników.
Cezary Pazura jako Jerzy Kiler i Cezary: Kiler i 13 posterunek
Skoro w latach 90. polska kinematografia podarowała nam klasycznego, ekranowego twardziela, nadszedł czas rozejrzeć się za naszym najlepszym aktorem komediowym. Na światowym ekranie królował w tym gatunku Jim Carrey, zatem z otwartymi ramionami przyjęto u nas Cezarego Pazure jako jego polskiego odpowiednika. Trzeba uczciwe przyznać, że Pazura przeżywał wtedy naprawdę bujny okres swojej kariery za sprawą dwóch projektów komediowych – kinowego przeboju Kiler Juliusza Machulskiego i hitowego serialu Macieja Ślesickiego 13 posterunek. Co prawda Pazura nierzadko naśladował manierę i styl Carreya, nawet niekiedy małpując jego ekspresję, lecz pokazał, że ma do tego smykałkę jak nikt inny na naszym rynku.
Marian Dziędziel, Arkadiusz Jakubik, Bartłomiej Topa, Agata Kulesza: filmy Wojciecha Smarzowskiego
Quentin Tarantino odrodził lub odkrył wielu aktorów dzięki swoim filmom, mniej więcej to samo można napisać na temat Wojciecha Smarzowskiego i jego aktorów w Polsce. Jakkolwiek może to zabrzmieć niesprawiedliwie, gdyby nie autor Wesela, Wołynia i Kleru, moglibyśmy się nigdy nie dowiedzieć, jaki potencjał drzemał w Arkadiuszu Jakubiku czy w Agacie Kuleszy. Jakubik trafił do drugiego sezonu 13 posterunku w roli nierozgarniętego policjanta, później stworzył cykl Wiesio Show jako Benny Hill i Jaś Fasola w polskim wydaniu, ale stał się jednym z najbardziej wiarygodnych i charakterystycznych aktorów w naszym, kraju zaczynając i kontynuując współpracę ze Smarzowskim na planie Wesela i filmu Dom zły.
Z kolei Topa, kojarzony niegdyś wyłącznie z postacią Zenka z serialu Złotopolscy, dzięki twórcy Drogówki pokazał się z zupełnie innej strony. Kulesza to na pewno bardzo ceniona aktorka, mająca na koncie liczne wyróżnienia, poważanie u reżyserów i zaufanie widzów. Można polemizować, czy dałaby radę odnieść taki sukces, gdyby nie Róża. Czy Marian Dziędziel doświadczyłby zawodowej reinkarnacji, jeśli ominęłaby go rola Wojnara? Nic dziwnego, że ci aktorzy pojawiają się nawet w drobnych epizodach na prośbę Smarzowskiego w jego projektach, pomimo że należą do czołówki polskiego kina.
