Connect with us

Publicystyka filmowa

10 dowodów na to, że MOTHER! to kino biblijne, jakiego jeszcze nie było

MOTHER! to film, który odkrywa biblijne tajemnice w zaskakujący sposób, wciągając widza w metaforyczną podróż pełną emocji.

Published

on

10 dowodów na to, że MOTHER! to kino biblijne, jakiego jeszcze nie było

Uwaga! Tekst aż roi się od spoilerów!

Od czasu do czasu trafi się taki film, który sprawia nam trudność, i którego – choć bardzo byśmy chcieli – nie jesteśmy w stanie poprawnie odczytać. Na skutek pomylenia własnej interpretacji z tą, którą w głowie miał twórca, często dane dzieło nie jest w stanie zademonstrować swych walorów w pełnej krasie. Tak jak stało się z ubiegłorocznym filmem mother!

Advertisement

To była bardzo ciekawa i przemyślana kampania promocyjna. Nowy film Darrena Aronofsky’ego intrygował najpierw tytułem i charakterystyczną czcionką, potem świetnym plakatem, a na końcu tajemniczym zwiastunem. Inteligentny twórca, świetna obsada, zagadkowa fabuła – cóż mogło pójść nie tak? Wszystko. Publika i krytyka podsumowała mother! w dużej mierze negatywnie. Film zaliczył w kinach sromotną klapę, spadły także nominacje do Złotych Malin. Miało być arcydzieło, wyszła sromotna porażka.

Ale czy na pewno?

Advertisement

Nasz recenzent, Dawid Myśliwiec, skwitował film stwierdzeniem, „że Aronofsky nakręcił film dla samego siebie”. I trudno się z tym nie zgodzić, gdyż mother! może sprawić niejednemu widzowi poważny problem z uwagi na swoją dogłębną enigmatyczność. Ja jednak po seansie poczułem się żywo zaintrygowany nowym tworem reżysera Pi i mając jedną interpretację w głowie, począłem drążyć, na ile jest ona uzasadniona. I miałem rację – ten film faktycznie opowiada o dramacie twórcy, jego relacji z dziełem oraz procesem tworzenia, ale w nieco innym wymiarze, powiedziałbym, tym esencjonalnym. Po analizie nie mam już bowiem wątpliwości, że mother! to nic innego jak biblijna opowieść, bazująca na Księdze Rodzaju, przykryta jednak – dla niepoznaki – zgrabnym płaszczem alegorii.

Nie wierzycie? Oto dziesięć dowodów na potwierdzenie tej tezy. Spróbujcie jeszcze raz zastanowić się nad filmem, przy założeniu, że…

Advertisement

1. Bóg i Matka

Postać grana przez Javiera Bardema, On – czyli artysta cierpiący na twórczy uwiąd – to starotestamentowy Bóg. Z kolei jego młoda żona, Matka, w którą wciela się Jennifer Lawrence, to najprawdopodobniej Maryja – ma to sugerować jej ciąża. Można też interpretować tę postać jako Matkę Ziemię, Matkę Naturę, z którą Stworzyciel nawiązał wyjątkową relację, z czego powstał świat. Na skutek jednak swego ślepego dążenie do atencji, ten drugi doprowadza związek do upadku.

2. Raj utracony

Dom, w którym rozgrywa się akcja, to oczywiście biblijny raj. Znamienne jest pełne naturalnego piękna otoczenie domostwa. Przebieg wydarzeń także nie pozostawia wątpliwości – przybysze w końcu nadużywają gościny oraz przywilejów, za co zostają odpowiednio ukarani. Warto zwrócić uwagę na rozlokowanie w domu wielu kształtów oktagonu. Ośmiokąt ma znamienną symbolikę w chrześcijaństwie, gdyż podobnie jak ósemka ma odnosić się do boskiej tajemnicy stworzenia, połączenia nieba i ziemi (okrąg wpisany w kwadrat) oraz do „ósmego dnia tygodnia”, czyli wieczności.

Advertisement

3. Adam i Ewa

W pewnym momencie małżeństwo nawiedzają tajemniczy goście. Postaci grane przez Eda Harrisa i Michelle Pfeiffer to biblijna pierwsza para – Adam i Ewa. W filmie zachowana została także kolejność tworzenia. Najpierw do domu przybywa mężczyzna. W nocy czuje się źle, ale On obdarza go opieką. Widać w jednym z ujęć, że jest ranny w okolicy żebra. Żebra, z którego według przypowieści ukształtowała się Ewa. Ta pojawia się w domostwie następnego dnia, gdy Adam czuje się już lepiej.

4. Zakazany owoc

Podczas oprowadzania gości po domu, zaprezentowany zostaje wyjątkowy klejnot, który stanowi oczko w głowie właściciela i którego pod żadnym pozorem nie można tykać. To rzecz jasna zakazany owoc – wyzwanie wierności, narzucone Adamowi i Ewie. Pokusa jednak okazuje się być zbyt wielka. Gdy klejnot zostaje zniszczony, Pan Domu po raz pierwszy znacząco unosi się gniewem.

Advertisement

PIRACI Z KARAIBÓW: ZEMSTA SALAZARA. Na znajomych wodach

5. Kain i Abel

W pewnym momencie Kobieta i Mężczyzna zostają przyłapani przez Matkę na współżyciu. Po niedługim czasie, gdy atmosfera powoli zaczyna się psuć, na scenę wchodzą dwaj bracia, synowie Kobiety i Mężczyzny (w których, co ciekawe, wciela się autentyczne rodzeństwo Gleesonów). To Kain i Abel. W domu wywiązuje się konflikt. Na skutek pozbawienia starszego syna prawa do pierworództwa, dochodzi do bratobójstwa. Starszy zabija młodszego, gdyż według niego ten drugi cieszył się większym uznaniem w oczach Mężczyzny.

6. Kataklizmy

Później wszystko zaczyna konsekwentnie dążyć do upadku. Po zbrodni zostaje nieścieralny ślad na podłodze, który oznacza Znamię Kaina – symbol przekleństwa. Problemy wodociągowe to nic innego jak biblijny potop. Z kolei widziana w piwnicy żaba to zapowiedź jednej z egipskich plag. Wysłane zatem zostają wyraźne przestrogi, ale goście niewiele sobie z tego robią.

Advertisement

7. Nowy Testament

On jest artystą, który cierpi na chwilowy brak weny. Przybywający do jego domu ludzie przynoszą mu jednak wiele inspiracji. Tak powstaje największe dzieło Pana Domu, które wypada rozumieć jako Nowy Testament. Dzieło niejako poprawiające i rozwijające pierwotną idee, zrodzone ze ślepej miłości do człowieka.

8. Herold

Kristen Wiig gra specjalistkę z branży książek, która zamierza wydać Jego nowy tekst, jednocześnie zajmując się promocją. W liście płac jej postać widnieje jako Herold. To w naszej tradycji imię anioła, który niósł dobrą nowinę oraz słowo Boże. Później określano tym mianem głosicieli nowych idei. Niekoniecznie pozytywnych.

Advertisement

9. Jezus zwany Mesjaszem

Tą dobrą nowiną są oczywiście narodziny potomka. Będącą w ciąży Matka w dużym bólu i niepokoju wydaje na świat dziecię. Dziecię, które jest bardzo pożądane, zarówno przez lud zgromadzony w domu, jak i przez samego Pana. To oczywiście nowotestamentowy Syn Boży, Jezus. Niedługo jednak trwa jego żywot. Podczas gdy w Biblii dostaje trzydzieści trzy lata na to, by wypełnić swoją misję, w filmie powierzono mu jedynie kilka godzin. Zostaje bowiem rozszarpany przez zdziczałych ludzi – wyznających wypaczone pojęcie miłości – którzy na znak spożywania jego ciała uznają siebie za błogosławionych. Jest to analogia znamienna.

10. Apokalipsa

Matka nie daje jednak za wygraną. Przepełniona złością na ludzi, którzy przez cały czas przekraczali kolejne granice, finalnie dopuszczając się morderstwa jej jedynego syna, postanawia raz na zawsze zakończyć to szaleństwo. Wybuch to zatem Apokalipsa – moment nieuchronnego końca, do którego dążymy jako niedoskonali, ułomni mieszkańcy Domu. Kto jednak przeżył? On, Bóg, który bogatszy o te niezwykle dotkliwe w skutkach doświadczenie ma już pomysł na nowe, lepsze rozdanie – nowy początek. Pytanie-klucz brzmi, czy będzie nam dane w nim uczestniczyć?

Advertisement

*

Jak rozumiem mother! ja i dlaczego uważam ten film za arcydzieło? To niezwykle celny i niezwykle frapujący komentarz poświęcony religii oraz mechanizmom świata, w którym żyjemy. To paradoks, że Aronofsky, który jest zdeklarowanym ateistą, jednocześnie wyraźnie zafascynowanym uniwersalizmem biblijnych treści, zdołał (po raz kolejny) stworzyć dzieło, które o wiele lepiej przytacza clou opowieści stanowiących podwalinę dla judeochrześcijańskiej kultury, niż przepełnione patosem tradycyjne kino biblijne, często swym wydźwiękiem nadające się jedynie na ambonę. Mother! ujawnia ignorancję osób bezkrytycznie i bezrefleksyjnie podchodzących do wyświechtanych od tysiącleci założeń. Sprawdza wiedzę odbiorcy w zakresie kulturowych znaczeń oraz ujmuje perfekcjonizmem w ich przepleceniu. Mother! to bowiem twór zaprojektowany z chirurgiczną precyzją, gdzie niemal każda scena, każde słowo ma głębsze znaczenie. Dokładnie tak, jak w książce stanowiącej źródło inspiracji dla reżysera. Prawdę kryjącą się za znaczeniami musimy jednak odnaleźć sami.

Advertisement

Kulturoznawca, pasjonat kultury popularnej, w szczególności filmów, seriali, gier komputerowych i komiksów. Lubi odlatywać w nieznane, fantastyczne rejony, za sprawą fascynacji science fiction. Zawodowo jednak częściej spogląda w przeszłość, dzięki pracy jako specjalista od promocji w muzeum, badający tajemnice początków kinematografii. Jego ulubiony film to "Matrix", bo łączy dwie dziedziny bliskie jego sercu – religię i sztuki walki.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *