Connect with us

Publicystyka filmowa

POWSTANIE WARSZAWSKIE na ekranie. Najważniejsze filmy o walczącej stolicy

POWSTANIE WARSZAWSKIE to filmowy hołd dla bohaterów stolicy, przedstawiający różnorodne spojrzenia na zrywy i dramaty 1944 roku.

Published

on

POWSTANIE WARSZAWSKIE na ekranie. Najważniejsze filmy o walczącej stolicy

Powstanie warszawskie to topos naszej rodzimej historii, który do dziś wzbudza wiele kontrowersji i charakteryzuje się różnym, nierzadko całkowicie skrajnym jego odbieraniem. Wraz z modą na patriotyzm dyskusja na temat słuszności wybuchu powstania rozgorzała ponownie, stając się nierzadko narzędziem w politycznych sporach. Zdania na temat zrywu mogą być różne i warto analizować je pod wszystkimi jej kątami. Trudno jednak wprost wypowiadać się na temat racji wybuchu powstania z naszego konformistycznego punktu widzenia. Tak duża różnica lat oraz nieznajomość i niezrozumienie panujących ówcześnie realiów utrudnia racjonalną oraz miarodajną ocenę tamtych wydarzeń.

Advertisement

Jedno nie ulega jednak wątpliwości. Powstańcy warszawscy walczyli i umierali w słusznej sprawie, przez co zasługują na szacunek. Tragiczne dzieje Warszawy z 1944 roku zainspirowały wielu filmowców do rozprawienia się z jej historią na ekranie. Filmowych spojrzeń na powstanie warszawskie, wydarzenie tak przejmujące i wieloznaczne, które powinno być odczytywane z różnych perspektyw, jest dużo. Co ciekawe, w wielu przypadkach twórcy nie boją się podejść do tematu powstania krytycznie, polemizując z budowanymi przez lata narodowymi mitami. Poniżej znajdziecie 6 najważniejszych filmów, które w różnorodny sposób wypowiadają się na temat powstania warszawskiego.

Powstanie Warszawskie

Powstanie Warszawskie to film, który o zrywie opowiada w sposób najbardziej szczery i przejmujący. Powodem tego jest fakt, że został on w całości zmontowany z ręcznie i komputerowo koloryzowanych materiałów filmowych z sierpnia i września 1944 roku.

Advertisement

Wszyscy bohaterowie filmu są zatem autentycznymi postaciami biorącymi udział warszawskim powstaniu, co nadaje dziełu wzruszającego autentyzmu. Powstanie Warszawskie to jednak nie przypadkowa sklejka bezgłośnych materiałów dokumentalnych z tamtego czasu. Twórcy, z Janem Komasą na czele, postanowili zmontować materiały wideo i obudować je fabułą, nadając niektórym zarejestrowanym na taśmie bohaterom głosy aktorów. Film dokumentalno-fabularny opowiada zatem historię dwóch braci, którzy na zlecenie Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej Związku Walki Zbrojnej Armii Krajowej dokumentują przy pomocy kamery powstańczą Warszawę.  

Film skupia się na codziennym życiu walczącej stolicy od pierwszych do ostatnich dni powstania. Kamera z początku rejestruje udekorowane biało-czerwoną flagą ulice zajęte przez powstańców, na których rozbrzmiewa patriotyczna muzyka. Polowe szpitale, stołówki, drukarnie, uliczne teatry. Przygląda się, z bliska oraz z daleka, zmotywowanym do walki powstańcom oraz cywilom. Uwiecznia na filmie barwną plejadę Warszawiaków z sierpnia 1944 roku. Jako że kamera rejestruje chronologicznie kolejne dni powstania, jest jakby filmowym dziennikiem miasta, pierwsza połowa filmu napawa optymizmem.

Advertisement

Pierwsze tygodnie powstania przynosiły Polakom duże sukcesy, dając spore nadzieje na zwycięstwo. Na ulicach Warszawy życie toczyło się jak dawnej. Kamerzyści wchodzą jednak coraz głębiej w środek powstańczych starć. Po miesiącu walk coraz częstszymi obrazami stają się prowizoryczne groby na podwórkach, ulice zakopane gruzami, konający na niej ludzie, wszechobecna śmierć oraz ciała wynoszone na noszach. Warszawskie kamienice z początku filmu zaczyna trawić ogień bombardowań, a w tle coraz częściej słychać okrzyki przerażenia. Towarzyszą temu krótkie nerwowe ujęcia, nagle i bez uprzedzenia urywane.

Warszawa zaczyna się zapadać pod ciężarem powstańczych walk. Jednak nie tylko to, co przed kamerą, jest ważne. Istotne jest również to co, za nią. Dwóch braci kamerzystów, główni bohaterowie filmu, których komentarze zza kadrów stanowią istotną narrację, dzieli różne podejście do powstania. Młodszy z nich pragnie walczyć z bronią w ręku. Starszy zaś studzi jego entuzjazm, przekonując, że ich bronią jest kamera. W końcu jednak, poszukując odpowiednich ujęć, bracia przedostają się przez kolejne kręgi powstania, które są niczym kręgi piekielne. Dołączają do jednego z oddziałów, gdzie zaczynają rozumieć, że powstanie przybiera kształt regularnej krwawej wojny, co przekracza ich najśmielsze wyobrażenia i łamie psychicznie.

Advertisement

Powstanie Warszawskie to najbardziej autentyczny obraz powstania, który najlepiej pokazuje jego przebieg i to, jak nastroje walczącego miasta zmieniały się na przestrzeni kolejnych z 63 dni walk.

Kamienne niebo

Jeden z niewielu filmów, który zamiast o bohaterstwie walczących powstańców opowiada o cichych tragediach bezimiennej ludności cywilnej. Kamienne niebo to obraz Czesława i Ewy Petelskich, który skupia się na historii garstki cywilów ukrywających się podczas powstania w jednej z warszawskich piwnic. Matka z kilkuletnią córką, młoda kobieta, bogobojna dozorczyni, warszawski cwaniak i siwiejący, chorujący na serce profesor zostają pewnego dnia zasypani podczas bombardowania kamienicy. Ludzie o odmiennych charakterach, poglądach i duchowości w obliczu wspólnego dramatu muszą znaleźć nić porozumienia i siłę, by uwolnić się z kamiennego więzienia.

Advertisement

W jej ciasnej, dusznej przestrzeni rozgrywają się dramaty głośne i bezgłośne. Tragiczna sytuacja zmusza bohaterów do skrajnej intymności, która w niektórych przypadkach przeradza się w egoizm, odrazę i zwątpienie, a w innych przybliża do siebie, wzbudza solidarność, podtrzymuje na duchu. 

Kamienne niebo to niesłusznie zapomniany film nie tylko dlatego, że opowiada o powstaniu warszawskim z zupełnie innej, mniej bohaterskiej perspektywy – nie ma tu szlachetnej śmierci z bronią w ręku i od wrogiej kuli. Jest za to cicha, beznadziejna śmierć w osamotnieniu i przenikającej wszystko ciemności. Para reżyserów oddaje cześć tysiącom warszawskich cywilów, w większości zapomnianych, którym przyszło niesłusznie zginąć pod gruzami swoich domów. Kamienne niebo jest także wnikliwym studium cicho wkradającej się śmierci i bezlitośnie niknącej nadziei.

Advertisement

Choć bohaterowie desperacko wierzą w nadchodzący ratunek, śmiejąc się przy tym, dokazując, romansując, w pewnej chwili muszą pogodzić się z brutalnym faktem, że ich wołanie o pomoc nie przedostanie się na powierzchnię ziemi. Tak dramatyczna sytuacja zmusza ich do bezwstydnego obnażania swoich uczuć, przy okazji będąc przyczynkiem do polemiki z samym sensem wybuchu powstania. Kamienne niebo to klaustrofobiczny i kameralny dramat, który swoją ubogą, surową formą przekazuje maksimum emocji. 

Kanał

To zestawienie nie mogło obejść się bez filmu Andrzeja Wajdy. Jest to nie tylko jeden z najważniejszych filmowych rozliczeń z powstaniem, ale także głośne dzieło docenione za granicą. Kanał został nagrodzony Srebrną Palmą na festiwalu w Cannes w 1957 roku, stając na równi z Siódmą pieczęcią Ingmara Bergmana. Akcja filmu rozgrywa się pod koniec września 1944 roku. Nieuchronna klęska powstania wisi w powietrzu. Warszawa zrównana jest z ziemią, a jej ulice to płonące lub dogasające gruzowiska. Główni bohaterowie to ostatni powstańcy ze zdziesiątkowanej kompanii porucznika „Zadry”. Aby przedostać się do Śródmieścia, zmuszeni są do ewakuacji podziemnymi kanałami ściekowymi. 

Advertisement

Kamera Wajdy towarzyszy powstańcom przedzierającym się przez duszne tunele kanałów, które stają się dla nich śmiertelnym labiryntem bez wyjścia. Bohaterowie muszą zmagać się z brakiem tlenu, nieznośnym odorem rozkładających się ciał, ciągłym zagrożeniem ze strony Niemców oraz strachem przed uwięzieniem. Niektórzy z nich w klaustrofobicznych tunelach tracili zmysły, między innymi Michał, który błąkał się bez celu po kanałach, grając na okarynie i recytując Boską komedię Dantego. Nawiązań do piekła z powieści Dantego, jak również symboliki infernalnej jest w Kanale o wiele więcej.

Dzieło Wajdy to zaś nic innego jak brutalna manifestacja koszmaru wojny, która zostaje ukazana w postaci klaustrofobicznych i dusznych od smrodu zgnilizny kanałów. W nich zaś rozgrywa się przerażająca walka psychologiczna o przetrwanie. Rezygnacja miesza się tu z zajadłą determinacją. Niektórzy nigdy nie wydostaną się na powierzchnię, swój koniec przypieczętowując w podziemnym piekielnym labiryncie. Warto w tym momencie napomknąć, że historia zaprezentowana przez Wajdę jest niestety prawdziwa. Ewakuacja kanałami była w ostatnich dniach powstania jedyną drogą ucieczki z przejmowanych przez Niemców zrujnowanych dzielnic Mokotowa czy Starego Miasta. Ponadto film nakręcono na motywach opowiadania Jerzego Stefana Stawińskiego, uczestnika powstania warszawskiego, który jako dowódca kompanii ewakuował się kanałami.

Advertisement

Trudno jednak mówić w kontekście Kanału o bohaterstwie, szlachetnym poświęceniu czy godnej śmierci warszawskich powstańców. Z filmu Wajdy bije raczej pesymizm oraz bezsens. W tułaczce ekranowych bohaterów nie ma zaś niczego heroicznego – to przerażająca i obrzydliwa wizja samotnej śmierci. Film skłania raczej do refleksji i zastanowienia się nad kwestią, czy sam udział w powstaniu uszlachetnia do tego stopnia, by taką ofiarę nazywać chwalebną. Podobny dylemat dotyczy walki dzieci w powstaniu – jest to powód bardziej do dumy czy wstydu? Dlatego wśród polskiej publiczności Kanał spotkał się z chłodnym przyjęciem, ponieważ demitologizuje powstanie oraz odziera z należnego szacunku walczących w nim powstańców.

Andrzej Wajda przybrał inną taktykę i opowiedział o powstaniu w inny sposób, odmienny od tego znanego z patetycznych wierszy, w których konający powstaniec z estymą przeżegnuje ręką ziemię ojców. Wajda oddał cześć i szacunek powstańcom, nie idealizując ich tragicznej śmierci. W Kanale deheroizuje powstanie, pokazując ludzi bezsilnych, przerażonych, przepełnionych zwątpieniem, ginących w błocie, fekaliach i mule. Mimo wszystko wierzę, że jest to jednak o wiele większy i bardziej autentyczny dowód szacunku dla powstańców niż pokazywanie ich tylko jako dumnych i niezłomnych bohaterów umierających z godnością na barykadach.  

Advertisement

Eroica

Eroica Andrzeja Munka to ważny i wyjątkowy film o powstaniu warszawskim, mocno odbiegający od reszty tytułów z zestawienia. Eroica, czyli Symfonia bohaterska w dwóch częściach, nie będzie jednak, jak sama nazwa wskazuje, historią o bohaterskich i chwalebnych czynach. Na wydarzeniach powstania warszawskiego skupia się pierwszy rozdział filmu zatytułowany Scherzo alla polacca.

Głównym bohaterem jest Dzidziuś, przebiegły cwaniak, który jest antytezą patrioty i bohatera. Nie wierzy w powodzenie powstania, lekceważąco odnosząc się do wszystkiego, co może nie przynieść mu żadnego zysku. W wyniku nieszczęśliwego zbiegu okoliczności Dzidziuś trafia jednak w sam środek powstańczych walk, będąc łącznikiem między dowódcą Mokotowa a oficerem z armii węgierskiej, która proponuje powstańcom pomoc w walce z okupantem. Tułaczka Dzidziusia po Warszawie staje się pretekstem nie tylko do ukazywania różnych obrazów powstania, ale i do zabawnych oraz irracjonalnych wydarzeń. 

Advertisement

Eroica jest o tyle istotnym filmem, że ukazuje bardziej realistyczny, wypłukany ze sztucznego heroizmu obraz powstania warszawskiego. Powstańcy nie są tylko nieskazitelnymi bohaterami gotowymi umrzeć za ojczyznę. Są to w dużej mierze zachłyśnięci bohaterstwem młodzi ludzie nierozumiejący powagi wydarzenia, w którym biorą udział. Pokazuje to między innymi scena rozmowy Dzidziusia z jednym z młodych powstańców, który żali się, że tu, gdzie stacjonuje, jest nuda, ale nie może się doczekać, jak przeniosą go na Belgijską, gdzie „Niemcy o krok, cała ulica tańczy”.

Gdy Dzidziuś odpowiada, że w takim tańcu może stracić głowę, powstaniec odpowiada beznamiętnie, że „co w człowieku żyje, to jego”. Albo scena, w której Dzidziusia zatrzymuje przysypiający na warcie patrolujący teren powstaniec, który przyznaje zawadiacko, że karabin i tak nie ma amunicji. Nie było przecież tajemnicą, że powstańcy cierpieli na wielki niedostatek amunicji. Jest to uczciwe rozliczenie się z powstaniem, pokazujące nie tylko tę chwalebną, bohaterską stronę, ale i tę, która obnaża wiele jej słabości, których nie było mało. Sama komediowa postać Dzidziusia ubarwia film, nadając historii, w gruncie rzeczy poważnej i tragicznej, ton komediowy, przemieniając ją w groteskę.

Advertisement

Jak inaczej nazwać opowieść, w której pijany i ledwo trzymający się na nogach główny bohater bez szwanku przeciska się przez ostrzeliwane Śródmieście, by dostać się do podwarszawskiego Zalesia, jak się później okazuje, na darmo? Jedyny wniosek, jaki wyciąga Dzidziuś, jest taki, że najwięcej zyskała jego beztroska żona Zosia, która nie dość, że w czasie, w którym Dzidziuś ryzykował życie, ona opalała się w ogrodzie swojej posiadłości, to na dodatek przeżyła romans z węgierskim żołnierzem.

Nic więc dziwnego, że Eroica w momencie premiery wzbudziła burzliwą reakcję krytyki filmowej. Postać Dzidziusia Górkiewicza stała się pretekstem do oskarżeń Munka o kwestionowanie bohaterstwa Polaków podczas II wojny światowej. Nie można się z tym nie zgodzić – choć w gruncie rzeczy film kończy się powrotem Dzidziusia do walczącej Warszawy, trudno uznać taką postać za narodowego bohatera. Takie jednak zadanie przyświecało Munkowi – rozliczenie się z tworzeniem narodowych mitów, które nierzadko opierają się na kłamstwach i podkolorowaniach.  

Advertisement

Miasto ruin

Najlepszym zwieńczeniem tego zestawienia może być tylko jeden film. Miasto ruin nie opowiada żadnych powstańczych historii. Nie jest świadectwem walczących i ginących ludzi. Nie jest dowodem godnego pochwały patriotyzmu czy wzniosłej śmierci. Jego bohaterem, jedynym i najważniejszym, jest miasto. Tytułowe miasto ruin, czyli Warszawa tuż po upadku powstania.

Nad tym, co zobaczymy na ekranie, nie ma się co rozpisywać. Najlepiej film zobaczyć na własne oczy, tym bardziej, że trwa jedynie 6 minut. Jest to jednak być może najważniejszy portret walczącej Warszawy. Najbardziej wyrazisty komentarz do powstańczego zrywu. Miasto ruin to nic innego jak cyfrowa rekonstrukcja zniszczonej Warszawy. Symulacja lotu „Liberatora” nad zniszczoną i wyludnioną Warszawą z 1945 roku, która nie pozostawia po sobie nic z przedwojennego „Paryża Wschodu”. Jest to surowa i skrajnie przygnębiająca sekcja zwłok dogasającego miasta gruzów oraz zgliszczy. 

Advertisement

Miasto ruin pokazuje coś więcej niż pojedyncze zdjęcia z powstania. To, co rejestruje kamera z lecącego nad miastem samolotu, nie różni się niczym od postapokaliptycznego krajobrazu. Warszawa przypomina ponure cmentarzysko, szkielet wypalonych i zniszczonych ulic, przy których stoją cienie dawnej architektury miasta. Trudno znaleźć wśród kolejnych kadrów chociaż jeden w całości zachowany budynek. Wszystkie składają się z ruin jakby od dawna opuszczonych i niezamieszkałych. Miasto ruin to nic innego jak przygnębiająca elegia o Warszawie.

Minuta ciszy po niej. Film prześwietla i uświadamia ogromną skalę zniszczeń, jaka dokonała się w Warszawie podczas II wojny światowej. Jest to doświadczenie skrajnie przejmujące, choć filmowi nie towarzyszą żadne słowa. Jedynie surowe dane oraz liczby, między innymi mieszkańców Warszawy tuż przed wojną i tuż po wojnie, które jeszcze bardziej unaoczniają, z jaką mocą wojenna pożoga starła Warszawę z powierzchni ziemi. Film budzi realną grozę, ale również podziw, mając na uwadze, z jakich gruzów podniosła się stolica. 

Advertisement

Honorowa wstawka: Miasto 44

Miasto 44 wywołało swego czasu duży rozgłos i sporo kontrowersji. Nie jest to film idealny. Jan Komasa postanowił odczarować temat powstania warszawskiego i wyjść z nim naprzeciw młodej publiczności.

Było to jak najbardziej słuszne założenie, warto moim zdaniem udowadniać młodym widzom, że historia potrafi zaistnieć również poza swoimi chronologicznymi sztywnymi ramami. Ramami, które z zasady kojarzą się z czymś niedostępnym dla współczesnego odbiorcy, niezrozumiałym, przestarzałym lub nad wyraz poważnym. Jan Komasa ukazał powstanie przez pryzmat młodych ludzi, którzy w większości zasilali powstańcze szeregi. Zobrazował powstanie w nowoczesnym stylu, które miało być bardziej atrakcyjne i przystępne.

Advertisement

Czy to się udało? Nie we wszystkich przypadkach. W niektórych momentach filmu dało się wyczuć pewną nić porozumienia z filmowymi bohaterami. Jakby pewne podobieństwo, które miałoby świadczyć, że powstanie może być tematem aktualnym, reinterpretowanym, a nie takim, który nadaje się już tylko na pożarcie historii. W innych momentach zaś Komasa popadł w zbytnią ckliwość czy groteskowość, przez co tematyka powstania przestawała być poważna w momentach, w których tę powagę powinna zachować (nie zawsze jednak, jak wiemy z przykładu Eroici, historia, nawet ta najbardziej tragiczna, musi być śmiertelnie poważna).

Trzeba jednak jedno Janowi Komasie przyznać. Sprawił, że temat powstania powrócił na języki. Miasto 44 wzbudziło szerokie zainteresowanie, przez co dyskusja na jego temat ponownie rozgorzała. W pewnym sensie nawet dobrze, że film nie spotkał się z samymi przychylnymi recenzjami. Dzięki temu o powstaniu można było mówić również w sposób krytyczny, co powinno się robić, szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy dostrzega się rosnącą tendencję rozpatrywania polskiej historii jedynie w pozytywnych jej konotacjach. Dlatego uważam, że choć Miasto 44 pozostawia wiele do życzenia, powinno znaleźć się na tej liście.  

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *