Publicystyka filmowa
PLAKATY i OKŁADKI, które OKŁAMUJĄ WIDZÓW
PLAKATY I OKŁADKI, które OKŁAMUJĄ WIDZÓW to fascynująca analiza wprowadzających w błąd grafik filmowych, które manipulują oczekiwania widzów.
Tematyka plakatów filmowych była już kilkakrotnie poruszana na naszych łamach. Sam pisałem niegdyś o ich najwybitniejszych twórcach, jak również o plakatach-plagiatach, a redakcyjny kolega Jakub Piwoński poświęcił tekst posterom, które zdradzają elementy fabuły filmu.
W niniejszym artykule podejmę niejako odwrotny temat, mianowicie plakatów i okładek, które wprowadzają widza w błąd poprzez umieszczanie na nich elementów nieistniejących w filmie lub reklamowanie go aktorem pojawiającym się w zaledwie epizodycznej roli.
Uprzedzam: nie brałem pod uwagę plakatów sugerujących, że dany film będzie mieć zgoła inną atmosferę niż w rzeczywistości (na przykład uśmiechnięta, szczęśliwa rodzina na plakacie Sprawy Kramerów). Tych jest całe mnóstwo.
Godzilla kontra Megalon (1973)

Trzynasty film z serii o Godzilli, opowiadający o walce tytułowego stwora z Megalonem, bogiem podwodnego państwa zwanego Seatopia. W Stanach Zjednoczonych produkcja pojawiła się w kinach trzy lata po premierze japońskiej, dokładnie w roku, w którym premierę miał King Kong. W przeciwieństwie do innych wersji historii o wielkiej małpie w tej z 1976 Kong w finale wspinał się nie na szczyt Empire State Building, lecz na wieże World Trade Center. Marketingowcy postanowili podpiąć się pod to rozwiązanie, wobec czego na amerykańskim plakacie Godzilla i Megalon walczą ze sobą, stojąc na słynnych budynkach.
Nic to, że w filmie akcja ani na chwilę nie przenosi się do Stanów Zjednoczonych, a tym bardziej nie do Nowego Jorku. To zresztą nie pierwszy przypadek, gdy w USA dokonały się modyfikacje związane z tą serią. Mothra kontra Godzilla z 1964 miał w Stanach tytuł Godzilla vs. The Thing, a przeciwnik stwora został na plakacie zasłonięty, aby oszczędzić widzom stresu (wszak ćmy są przerażające).
Powrót do Krainy Oz (1985)

Nieoficjalny sequel słynnego Czarnoksiężnika z Krainy Oz (1939), w którym Dorotka powraca do tytułowego świata, aby powstrzymać nikczemnego Nome Kinga i przywrócić ład. Plakat sugeruje przygodę, w której wezmą udział między innymi znani z oryginalnego filmu Tchórzliwy Lew i Blaszany Drwal.
Niestety ci, którzy czekali na kolejne interakcje tych postaci z Dorotką, musieli się mocno rozczarować – wspomniane postaci pojawiają się bowiem w jednej scenie filmu, a lew nie ma nawet kwestii mówionych (jedynie ryczy). Marketingowcy musieli uznać, że ich obecność na plakacie jest kluczowym elementem zachęcenia widzów do wizyty w kinie. Przy okazji to jeden z tych przypadków, gdy atmosfera wykreowana w filmie jest znacznie mroczniejsza, niż sugerowałyby to materiały promocyjne.
Sklepik z horrorami (1960)

Komediowy film grozy opowiada o pracowniku kwiaciarni, któremu udaje się wyhodować roślinę potrafiącą mówić i żywiącą się ludzką krwią. Z czasem krew przestaje wystarczać, a roślina zaczyna domagać się mięsa. Po tym krótkim opisie łatwo domyślić się, w jakim duchu utrzymany jest film.
Co ciekawe, stał się on kanwą musicalu, który z kolei został przeniesiony na ekran (Krwiożercza roślina z 1986 roku, wyreżyserowana przez Franka Oza). W Sklepiku z horrorami wystąpił Jack Nicholson. Była to jedna z jego pierwszych ról, choć zaledwie epizodyczna – legendarnego dziś aktora widać w filmie góra kilka minut. Specom od marketingu nie przeszkodziło to, by później umieszczać go na okładkach wydań DVD, sugerując główną rolę. Jeśli ktoś na tej podstawie skusił się na seans, by podziwiać swojego ulubionego aktora, na pewno z radością zapoznał się z trzema minutami jego występu. W razie czego zostaliście ostrzeżeni.
Piekielny obóz (2010)

Bardzo podobna sytuacja – wyszukując informacje na temat tego fatalnie przyjętego horroru, zaobserwujemy, że materiały promocyjne skupiają się głównie na Jessem Eisenbergu, wymieniając go jako centralną gwiazdę filmu. Aktor widoczny jest na okładkach wydań płytowych, a dostępny na YouTubie zwiastun filmu podpisano „Jesse Eisenberg movie”.
Niespodzianka – tak naprawdę Eisenberg pojawia się tylko w jednej scenie, zatem jego udział w filmie to raczej cameo, a już na pewno nie główna rola, jak sugerują okładki. Producenci najwyraźniej próbowali podczepić się pod sukces Zombieland i The Social Network, które pojawiły się w kinach w podobnym czasie. Eisenberg nie odpuścił tematu i wytoczył studiu Lionsgate proces, pozywając ich na trzy miliony dolarów i jednocześnie ostrzegając fanów, że wcale nie jest gwiazdą Piekielnego obozu. Musi wyjątkowo nie lubić tego filmu.
Troll II (1990)

Kultowy film uznawany za jeden z najgorszych w historii. Opowiada o rodzinie ściganej przez gobliny będące weganami (naprawdę) i planującej zamienić ludzi w rośliny, aby móc ich zjeść. To właśnie z tej produkcji pochodzi słynna scena, w której jeden z bohaterów uświadamia sobie, że zostanie pożarty, co podsumowuje przeciągłym „Oh, my God”.
Gdybym miał mnożyć literkę „o”, aby adekwatnie oddać długość okrzyku, ten tekst mógłby się dorobić jeszcze jednej strony. Pomimo cyfry w tytule Troll II tak naprawdę wcale nie jest sequelem filmu z 1986, a co więcej, nie pojawiają się w nim trolle. Pierwotnym tytułem były Gobliny, a zmiana nastąpiła w związku z brakiem wiary w powodzenie filmu (tak jakby nazwa była tu największym problemem). Jeden z plakatów filmu sugeruje, że faktycznie pojawiają się w nim groźne stwory, widzimy na nim bowiem dzierżącą topór istotę przypominają wilkołaka. To jednak jedynie zabieg marketingowy. Film, jaki jest, każdy widzi.
Gwiezdne wojny: część IV – Nowa nadzieja

Jednym z plakatów stworzonych na potrzeby klasyka George’a Lucasa jest ten autorstwa braci Hildebrandt. Malowidło przedstawia Luke’a Skywalkera z rozpiętą koszulą, umięśnionego i dzierżącego złoty miecz bijący ogromnym blaskiem. Pod nim stoi Leia, w zdecydowanie bardziej kusym stroju niż ten z filmu (ponadto z dodatkiem w postaci peleryny). Plakat przez dwa miesiące wisiał w kinach w Wielkiej Brytanii, zanim decyzją producentów został zastąpiony pracą Toma Chantrella. Gwoli ścisłości – nic nie umniejszam posterowi stworzonemu przez braci. Przeciwnie, to znakomite dzieło, wyraźnie jednak odbiegające od rzeczywistego przedstawienia postaci w filmie – głównym bohaterem jest w końcu farmer dopiero uczący się sztuk Jedi i odbijający mieczem lasery z kuli, a nie wielki wojownik, jaki widnieje na plakacie Hildebrandtów. Nie zmienia to w żaden sposób faktu, że pewnie mało kto czuł się rozczarowany po obejrzeniu Epizodu IV.
Ucieczka z Nowego Jorku (1981)

Kultowy film Johna Carpentera promowany był nie mniej słynnym plakatem, przedstawiającym bohaterów filmu na tle urwanej głowy Statuy Wolności. Jeśli ktoś zechciał na tej podstawie zobaczyć, w jaki sposób dochodzi do zniszczenia tej słynnej figury, mógł się srogo rozczarować.
W samym filmie Statuę Wolności co prawda widać, lecz nie dzieje się jej żadna krzywda. Plakat zostawił jednak swój ślad. Słynna scena z Projekt: Monster (2008, oryginalnie Cloverfield), w której na ulicę spada urwana przez potwora głowa Statuy, została zainspirowana właśnie tym świetnym posterem filmu Carpentera. Potwierdził to producent obrazu, J.J. Abrams. Trzeba przyznać, że zrobiła wrażenie!
Martwe zło (1981)

Oj, co tu się wydarzyło! Jeśli ktoś z was nie oglądał Martwego zła, musi wiedzieć, że akcja filmu Sama Raimiego toczy się w niewielkiej, parterowej leśnej chatce. Twórcom włoskiego plakatu nie przeszkodziło to w umieszczeniu na grafice ogromnej posiadłości. Jeśli domostwo wydaje się wam znajome, to słusznie – jest to bowiem rezydencja Batesów z Psychozy Hitchcocka! Również osoby odpowiedzialne za przekład tytułu mocno skupiły się nie tyle na złych siłach nawiedzających bohaterów, ile na miejscu, gdzie toczą się wydarzenia. Dlatego też w dosłownym tłumaczeniu film Raimiego nazywa się Dom. Można wręcz pomyśleć, że to prequel lub spin-off Psychozy, jednak nic z tych rzeczy.
Prawo Bronxu (1993)

Reżyserski debiut Roberta De Niro to adaptacja sztuki teatralnej opowiadającej o wychowywanym przez ojca (w tej roli sam De Niro) młodzieńcu zafascynowanym grupą przestępczą i jej przywódcą, Sonnym. Na plakacie grany przez reżysera ojciec oraz Sonny wpatrują się w siebie złowieszczo. Taka forma sugeruje, że osią filmu będzie ich konflikt, tymczasem panowie dzielą zaledwie kilka scen.
W błąd wprowadza także tagline, który wprost komunikuje, że odbędzie się walka o życie nastolatka, tymczasem Sonny nie jest w filmie nawet szczególnie zły, a już na pewno nie w stosunku do młodzieńca. Trudno stwierdzić, skąd decyzja o reklamowaniu filmu w ten sposób. Można przypuszczać, że obietnica akcji miała skusić większą liczbę osób. Niestety nie do końca się to udało – film zarobił niewiele.
BONUS: Polska szkoła plakatu
Na wzmiankę zasługują też dzieła wpisujące się w nurt tzw. polskiej szkoły plakatu, o której więcej przeczytacie w artykule autorstwa Mai Budki. Artyści tworzący plakaty stawiali nie na przeładowanie treścią, lecz na własny styl, formę i wyobraźnię. Wobec tego często ich prace, jakkolwiek fascynujące, niekoniecznie przekazywały, czego tak naprawdę spodziewać się po filmie (zastanawiam się, jaką fabułę Obcego i jego kontynuacji ułożyłyby osoby nieznające filmów). Poniżej kilka przykładów takich dzieł.
