search
REKLAMA
Zestawienie

Oceniamy wszystkie filmy ZACKA SNYDERA

Filip Pęziński

1 marca 2021

filmy snydera
REKLAMA

Sucker Punch (2011)

Kolejny istotny pod pewnym względem tytuł w filmografii Snydera. Pierwszy raz postawił on bowiem na autorski pomysł. Sucker Punch to metafizyczna historia młodej dziewczyny, która niesłusznie zostaje umieszczona w zakładzie psychiatrycznym. Układa plan, który pomoże jej z niego uciec, i by go zrealizować, ucieka w świat fantazji. To bodaj najgorzej oceniany film reżysera. Rzeczywiście trudno nie odnieść wrażenia, że całość jest  dość umownym i wewnętrznie miejscami miało spójnym pretekstem do przedstawienia niczym nieograniczonych, wypełnionych akcją sekwencji. Ja jednak dałem się porwać im na tyle mocno, że nie potrafię ocenić tego filmu negatywnie. Tak, to całkowita jazda bez trzymanki, realizacyjna widokówka poskładana z popkulturowych tropów. Z fajną, stawiającą na kobiety obsadą. I wystarczy.


Człowiek ze stali (2013)

W produkowanym przez Christophera Nolana i napisanym przez Davida S. Goyera filmie czuć mocną inspirację jednym z ich wcześniejszych dzieł: Batmanem – Początkiem. Tutaj zobaczymy z kolei oczywiście genezę Supermana, ale całość również utrzymana jest w dość poważnym i względnie realistycznym tonie. Snyder dodaje od siebie wizualną finezję, a reszty dopełnia przepiękna muzyka Hansa Zimmera i galeria znakomicie obsadzonych ról, z Henrym Cavillem w roli Supermana na czele. Bardzo, ale to bardzo udany blockbuster. Miejscami trzeba przymknąć oko na scenariuszowe wpadki, ale wtedy trudno się na nim doskonale nie bawić.


Batman v. Superman: Świt sprawiedliwości (2016)

W sequelu Człowieka ze stali – specyficznym, bo czyniącym równie ważnym bohaterem także Batmana – włodarze studia wyraźnie pozwolili Snyderowi na więcej. To tytuł dużo bardziej autorski i nawiązujący stylem do jego poprzednich filmów. Skończyło się to niestety niemal jednoznaczną porażką. Film nie zadowolił krytyków, nie odniósł też sukcesu komercyjnego. Trudno się dziwić, bo do kin trafiła wykastrowana, nielogiczna wersja filmu. Dopiero tzw. Ultimate Cut, czyli wersja reżyserka, którą oglądać możemy na płytach BD i UHD, oddał wizji Snydera sprawiedliwość. Osobiście uwielbiam ten film za podniosły, poważny ton. Za wielowątkowość i mitologiczny wręcz rozmach. Za przepiękną, zapierającą dech w piersiach realizację i – podobnie jak w Człowieku ze stali – fenomenalną ścieżkę dźwiękową. W końcu, a może przede wszystkim, za obłędnie zagranego przez Bena Afflecka Batmana, który z jednej strony niezwykle bliski jest swojemu komiksowemu pierwowzorowi, a z drugiej dużo bardziej niejednoznaczny i tragiczny. Na pewno nie jest to film dla wszystkich, ale do mnie trafia na każdym poziomie.


Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera (2021)

snyder cut

Legendarny wręcz film. Wersja reżyserska Ligi Sprawiedliwości, nad którą kontrolę stracił wcześniej Snyder. Ale przy tym też produkcja, która  nie wytrzymuje porównania z poprzednimi odsłonami serii. Brakuje tu zarówno rozmachu Człowieka ze stali, jak i klimatu Batman v Superman. Dwa wymienione tytuły ciekawie łączyły mitologię superbohaterską z mocnym osadzeniem w rzeczywistości, Liga Sprawiedliwości skupia się na pospiesznym rozwijaniu uniwersum i efektownej przygodzie. Mimo gargantuicznych prawie czterech godzin materiału mało tu miejsca na oddech. Całość mija błyskawicznie, co oczywiście trudno nazwać minusem (przeciwnie – zrobiło na mnie szczere wrażenie), ale wciąż film nie straciłby na wycięciu kilku niepotrzebnych albo po prostu gorszych scen, a za to zyskał przy dodaniu kilku skupiających się na bohaterach (np. interakcje Diany z Bruce’em czy Alfredem wypadają naprawdę świetnie). Ostatecznie jednak: naprawdę godne zakończenie tego rozdziału w filmografii Snydera.

Z racji, że wersja z 2017 roku co prawda podpisana jest jako wyreżyserowana przez Snydera, ale w praktyce została stworzona na nowo przez Jossa Whedona, nie znalazła się ona w powyższym zestawieniu.


Armia umarłych (2021)

armia umarłych

Heist-movie połączony z atakiem zombie. Pierwszy projekt Snydera po rozstaniu się z Warner Bros. i przeniesieniu na streaming Netfliksa. Na próżno szukać tutaj wszelkiego rodzaju „snyderyzmów” (które sam lubię, ale często odbijały się one przecież od widzów), tak fabularnych, jak realizacyjnych. Całość ma sznyt charakterystyczny dla twórcy, ale w dużo subtelniejszym wydaniu. Snyder odrzuca patos i mesjanizm, subtelniej działa nawet z ukochanym slow-mo, tworząc po prostu sprawną rozrywkę. Być może jednorazową, być może bez potencjału na markę (którą już się stał), być może nie idealną. Ale to fajny film. Po prostu.

 

Filip Pęziński

Filip Pęziński

Wychowany na "Batmanie" Burtona, "RoboCopie" Verhoevena i "Komando" Lestera. Miłośnik filmów superbohaterskich, Gwiezdnych wojen i twórczości sióstr Wachowskich. Najlepszy film, jaki widział w życiu, to "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj".

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA