Publicystyka filmowa
NAWIEDZONY DOM. Perełka wśród filmów o domach, w których straszy
NAWIEDZONY DOM to horror, który zaskakuje świeżością i mroczną atmosferą, a jego klasyka wciąż budzi dreszcze emocji.
Martin Scorsese umieścił Nawiedzony dom na swojej liście jedenastu najstraszniejszych filmów, obok Psychozy Hitchcocka, Lśnienia Kubricka i Egzorcysty Friedkina. W 2010 roku „The Guardian” przyznał filmowi trzynastą pozycję wśród dwudziestu pięciu najlepszych horrorów wszech czasów. Pozornie nic nie wskazuje na wyjątkowość tego filmu – na pierwszy rzut oka Nawiedzony dom wydaje się kolejną opowieścią o duchach, umiejscowioną w scenerii stereotypowego gotyckiego domostwa, do czego z pewnością przyczynia się mało oryginalny i nieprzykuwający uwagi tytuł. Od 1963 roku zdecydowanie przybyło filmów eksplorujących tematykę nawiedzonych domów, co sprawia, że ciężko w tym gąszczu propozycji wyłuskać coś wartego uwagi. Nie szukajcie dalej – Nawiedzony dom, pomimo swojego wieku, dostarczy wam paru wzdrygnięć ze strachu, ale przede wszystkim zachwytu nad artystyczno-techniczną stroną filmu.
Po śmierci matki Eleanor Vance (Julie Harris), samotna, nieśmiała kobieta w średnim wieku, mieszka ze swoją siostrą i jej mężem. Samotna, zależna finansowo od rodziny i przez nią niedoceniana, trafia do nawiedzonego Hill House, w którym grupa śmiałków próbuje rozwiązać zagadkę tajemniczych zjawisk i śmierci, które miały miejsce w domu. Wśród nich jest doktor John Markway (Richard Johnson) badający zjawiska paranormalne, pewna siebie Theodora (Claire Bloom) będąca utalentowanym medium oraz młody sceptyk Luke Sanderson (Russ Tamblyn), spadkobierca nawiedzonego domostwa.
Zahukana Eleanor trafiła do domu z powodu zetknięcia się z duchem w dzieciństwie, szybko jednak okazuje się, że to na nią dom oddziałuje najbardziej. Krucha psychika, poczucie winy z powodu śmierci matki i przekonanie, że dom żyje, powodują, że Nell stopniowo popada w obłęd.

Kamera zbliżająca się z wieży domu w kierunku bohaterki
Reżyser filmu, Robert Wise, twórca takich nieśmiertelnych hitów jak West Side Story (1961) czy Dźwięki muzyki (1965), swoją filmową karierę rozpoczął, pracując jako montażysta i dźwiękowiec.
Wszechstronny geniusz ujawnił już na początku swojej kariery, otrzymując w 1942 roku nominację do Oscara za montaż filmowego arcydzieła Obywatel Kane w reżyserii Orsona Wellesa. Ten ważny, przełomowy moment markuje również początek reżyserskiej kariery twórcy. Od kameralnych dramatów, poprzez widowiskowe musicale, kultowe filmy science fiction i duszne filmy noir, aż po wzruszające komedie i pełne napięcia filmy grozy – wydaje się, że Robert Wise świetnie czuł się w każdym gatunku, przez kilkadziesiąt lat tworząc na ekranie niezapomniane historie i bohaterów.
Był niewątpliwie człowiekiem-orkiestrą, reżyserem niezwykle wszechstronnym, o zróżnicowanym filmowym dorobku dorównującym równie bogatej twórczości Howarda Hawksa czy Williama Wylera, swoich starszych kolegów po fachu i podobnych filmowych tytanów.
Jeszcze w czasie postprodukcji West Side Story Robert Wise przeczytał wydaną w 1959 roku książkę Nawiedzony autorstwa Shirley Jackson, popularnej w Stanach pisarki horrorów i tajemniczych kryminałów. Jeśli będziecie chcieli poszukać tej książki w księgarni, prawdopodobnie znajdziecie jej nowe wydanie pod tytułem Nawiedzony dom na wzgórzu z okładką z serialu Netfliksa. Tak, tak, ten świetny serial, który prawie rok temu zdobył serca krytyków i widzów, jest luźno oparty na książkowym pierwowzorze. Także Robert Wise wraz ze scenarzystą Nelsonem Giddingiem w uzgodnieniu z autorką wprowadził zmiany do powieści Jackson, przesuwając akcenty opowieści na zagadnienia ludzkiej psychiki.
Z tego też powodu w Nawiedzonym domu nie uświadczymy tanich efektów specjalnych i duchów sunących po korytarzach. Centralnym bohaterem i najprawdziwszym czarnym charakterem Robert Wise uczynił bowiem tytułowy dom. Wykreowany za pomocą świetnej scenografii, za którą odpowiadał Elliot Scott (twórca późniejszych scenografii do dwóch części Indiany Jonesa), oraz autentycznej fasady angielskiego Ellington Park, stojącego po dziś dzień i także rzekomo nawiedzonego. Niepokojąca atmosfera w domu została stworzona dzięki fantastycznym, czarno-białym zdjęciom (Wise nie chciał się zgodzić na nakręcenie filmu w kolorze) autorstwa młodego, nieznanego jeszcze wówczas operatora, Davisa Boultona, efektom dźwiękowym i specjalnym, montażowi, klimatycznemu oświetleniu, niesamowitym, nietypowym ustawieniom i kątom kamery, panoramicznym ujęciom celowo dezorientującym widza i chwilami przyprawiającym o klaustrofobię.

Luke wypuszczający z dłoni butelkę
Chociaż film jest momentami nieco przegadany, uwagę przyciągają postaci. Poza ciekawie napisaną rolą Eleanor, przekonująco zagraną przez Julie Harris (Abra w Na wschód od Edenu Elii Kazana), historyczno-filmowym fenomenem jest postać Theodory (Claire Bloom), pewnej siebie, eleganckiej mieszkanki Nowego Jorku o wybitnych zdolnościach parapsychologicznych i… upodobaniu do kobiet. Tak, Theo jest lesbijką, co jednoznacznie wybrzmiewa w książce Shirley Jackson i co między słowami tylko przemyca w filmie Robert Wise. Theo wielokrotnie czyni zawoalowane aluzje, a potwierdzenie orientacji seksualnej bohaterki dostajemy w pełnych złości słowach Eleanor: „Świat jest pełen nielogiczności, rzeczy nienaturalnych.
Wybryków natury, jak je nazywają. Takich jak ty”. Mimo to bohaterki wspierają się w trudnych chwilach, a Theo jest przedstawiona jako pozytywna postać, w dodatku przełamuje filmowy stereotyp lesbijki-babochłopa. Pierwotnie w jednej z pierwszych scen filmu Theodora miała krzyczeć z okna swojego nowojorskiego apartamentu do oddalającej się ulicą kobiety, a potem napisać szminką na lustrze: „Nienawidzę cię”. Wise zrezygnował z tego ujęcia, uważając, że była to scena nazbyt podkreślająca ten aspekt charakteryzacji bohaterki, ostatecznie mało istotny dla przebiegu fabuły filmu. To jednak niewątpliwie bardzo interesujący wątek jak na film powstały w latach 60.
Na sukces produkcji składa się nie tylko dobry materiał wyjściowy, czyli mroczna powieść Shirley Jackson, ale dobrze dobrana ekipa pod skrzydłami utalentowanego, wszechstronnego reżysera. Film Roberta Wise’a to jeden z najlepszych filmów o nawiedzonych domach i bardzo udany film gatunkowy dzięki świetnej pracy kamery, zdjęciom, montażowi, dźwiękowi, oświetleniu, scenografii i dwóm utalentowanym aktorkom, Harris i Bloom, które sprawiają, że każda sekunda filmu wypełniona jest niedającym spokoju napięciem.
