Recenzje
WEST SIDE STORY. Romantycznie, baśniowo, przejmująco
W WEST SIDE STORY miłość kwitnie wśród ulicznych wojen. Zderzenie kultur, emocje i marzenia w namiętnym balecie Nowego Jorku lat 50.
Nowy Jork, lata 50. XX w. Ulice jednej z biedniejszych dzielnic miasta – West Side – stają się areną do walki między dwoma wrogimi gangami. Biali Amerykanie (Jetsi) oraz Portorykańczycy (Sharks) pod nosem policji rywalizują o wpływy i miejsce w swoistej, ulicznej hierarchii. W tej napiętej do granic atmosferze wzajemnych antagonizmów rodzi się uczucie – prawdziwe i wielkie. Miłość, która nie powinna była się zdarzyć.
Natomiast Tony (Richard Beymer) to biały Amerykanin, którego najlepszy przyjaciel – Riff (Russ Tamblyn) – jest szefem Jetsów. Spotykają się na potańcówce. Od razu się w sobie zakochują. Wiedząc, że gangi mają zamiar ostatecznie się ze sobą rozliczyć, młodzi postanawiają uciec. Wyjechać z miasta, osiąść na wsi, mieć dzieci i stworzyć rodzinę. Żyć jak w bajce – długo i szczęśliwie. Na drodze staje im jednak niefortunny splot okoliczności i wydarzeń.
Obraz Roberta Wise’a (który cztery lata po premierze West Side Story otrzymał Oscara za Dźwięki muzyki) oraz Jerome’a Robbinsa to uwspółcześniona opowieść o losach Romea i Julii. Film jest adaptacją broadwayowskiego musicalu o tym samym tytule, autorstwa Arthura Laurentsa, który inspirował się oczywiście dziełem Szekspira. Premiera musicalu w 1957 roku była wielkim wydarzeniem. Nazwano go przełomowym, zwracając uwagę na niebywale ekspresyjną, a momentami nawet akrobatyczną choreografię.
Jej autorem był nie kto inny, a sam Jerome Robbins – tancerz obdarzony niezwykłym talentem, któremu choroba Parkinsona przekreśliła dalszą karierę. W filmie wystąpiło sześć osób z obsady musicalu: William Bramley (posterunkowy Krupke), Carole D’Andrea (Velma), David Winters (A-Rab), Jay Norman (Pepe), Tommy Abbott (Gee-Tar), Tony Mordente (Action).
West Side Story to musical niezwykły. Pełno tu nie tylko wspaniałych scen tanecznych i piosenek, które zapadają w pamięć już po pierwszym seansie (Somewhere, America i Tonight znalazły się w 2004 roku się na liście 100 najlepszych piosenek filmowych wszech czasów). To również baśniowe, można by powiedzieć – disneyowskie (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) ujęcia. Jak wtedy, gdy Maria i Tony spotykają się po raz pierwszy. Nagle film, jaki widzieliśmy do tej pory, staje się baśnią – poboczne postaci zostają rozmyte, a my widzimy tylko ją i jego, którzy wpatrują się w siebie i zbliżają, by paść sobie w objęcia i zacząć tańczyć. Jasne, że jest to przerysowane, ale czy tym samym przeszkadza? Absolutnie nie. Takie zabiegi wpisują się idealnie w klimat filmu – romantyczny i bajkowy.
Romantyczny i bajkowy, ale równocześnie przejmujący. Oglądając, podskórnie odczuwa się, że – tak jak w dramacie Szekspira – może nie być tutaj happy endu. Scenariusz nie jest jednak przewidywalny, do końca nie wiadomo, czy młodym uda się ucieczka i czy będą szczęśliwi. To wielki plus tego filmu – mimo nawiązania do Romea i Julii nie można być pewnym, czy twórcy przewidzieli dla Marii i Tony’ego taki sam los, jak Szekspir dla swoich bohaterów. To uczucie niepewności towarzyszy aż do ostatnich scen.
Rywalizacja między wrogimi gangami jest bardzo silna i autentyczna. Zresztą aktorzy grający członków przeciwnych ugrupowań zostali poinstruowani, aby poza planem również sobie dokuczać – miało to potęgować napiętą atmosferę. Do tego stroje i fryzury, choreografia, przerysowanie gestów, muzyka, śpiew i aktorzy. Przede wszystkim oni. Rita Moreno jako Anita i George Chakiris w roli Bernarda zdobyli Oscara i Złoty Glob dla najlepszych aktorów drugoplanowych. Ale również główni bohaterowie zostali świetnie zagrani. Richard Beymer jako Tony i Natalie Wood w roli Marii tworzą idealnych, współczesnych szekspirowskich kochanków.
Trzeba tu jednak zaznaczyć, że początkowo ich role mieli odgrywać Elvis Presley i Audrey Hepburn. Zdecydowano się jednak na Beymera i Wood, co było dobrym wyborem – mimo iż nienagrodzonym. Ich uczucie jest naiwne naiwnością pierwszej miłości, ale przez to szczere i autentyczne. Nie ma wątpliwości, że tych dwoje nie może żyć bez siebie. Trzeba jednak w tym miejscu zwrócić uwagę, że Richard Beymer przyznał później w wywiadzie, że nie był zadowolony z tego, jak odegrał swoją rolę. Chciał pokazać Tony’ego jako bardziej męskiego, ostrzejszego, jako prawdziwego ulicznego chłopaka z gangu. Jednak Wise chciał, aby była to postać romantyczna, odstająca od reszty Jetsów. Kolejny świetny wybór.
West Side Story to drugi najbardziej kasowy film z 1961 roku, tuż za 101 dalmatyńczyków. Został obsypany nagrodami. Dziesięć Oscarów: za najlepszy film, dla najlepszego aktora drugoplanowego (George Chakiris), najlepszej aktorki drugoplanowej (Rita Moreno), najlepszego reżysera (Jerome Robbins, Robert Wise), za najlepszą muzykę w musicalu, scenografię, kostiumy, zdjęcia, dźwięk i montaż. Trzy Złote Globy: znowu dla George’a Chakirisa i Rity Moreno oraz za najlepszy musical. W 2006 roku Amerykański Instytut Filmowy umieścił obraz Robbinsa i Wise’a na drugim miejscu na liście 25 najlepszych musicali wszech czasów. Serwis Rotten tomatoes uznał West Side Story za świeży aż w 94%. Dziś nadal, po tylu latach od premiery, film oczarowuje i porywa – niczym pokazany w nim taniec.
korekta: Kornelia Farynowska
