search
REKLAMA
Zestawienie

NAJLEPSZE usunięte sceny z serii science fiction OBCY

Nie chodzi tu tylko o sceny już nakręcone, które potem w toku montażu wyleciały.

Odys Korczyński

17 kwietnia 2024

REKLAMA

Nie chodzi tu tylko o sceny już nakręcone, które potem w toku montażu wyleciały. Chodzi o najlepsze sceny, które były nakręcone, ale również o te, które były w planach, draftach scenariusza, pomysłach, ale ostatecznie z jakichś powodów ich nie zrealizowano. Generalnie w całej serii Obcy usuniętych scen można wymienić co najmniej kilkadziesiąt. Większość z nich jednak ma marginalne znaczenie dla historii, a ich usunięcie było jedynie kosmetycznymi poprawkami całości filmów. Ta siódemka, którą wybrałem, jest jednak inna – dookreślają historie bohaterów i samego ksenomorfa. Dają widzowi więcej informacji, wyjaśniają niewiadome i przede wszystkim podkreślają emocje, a nawet mocniej lokują filmy w konwencji horroru. Gdyby one faktycznie weszły do ostatecznych wersji produkcyjnych, mogłoby zmienić odbiór i ocenę niektórych części serii.

Dallas i Brett w kokonach („Obcy – 8. pasażer Nostromo”)

Dla poznania zachowań ksenomorfa jest to scena ważna, bo dzięki niej zdajemy sobie sprawę, że nie jest tylko bezmyślnym zabójcą, ale zależy mu na przedłużeniu gatunku, a poza tym nasza ciekawość zostaje zaspokojona, co się stało z bohaterami. Dallas był przecież dowódcą, a Brett bardzo charakterną postacią. Jest jeszcze coś. W Obcym – decydującym starciu znajdziemy podobny motyw, a Cameron zręcznie wykorzystał wspomnienia Ripley, żeby podbić dramatyzm. A więc ze sceny dowiadujemy się, w jakim stanie są Dallas i Brett. Brett albo jest nieprzytomny, albo już nie żyje, co by jednak nie miało sensu, bo potrzebne są żywe ofiary do wychowania młodych ksenomorfów. Dallas jest przytomny. Rozpoznaje Ripley i prosi ją, żeby go zabiła. Ripley pali kokony miotaczem ognia. Podobnie w Decydującym starciu: jeden z kolonistów, którego znajdują marines, również prosi ich, żeby go zabili.

Śmierć Newt („Obcy 3”)

Seria Obcy pozostawiła w nas takie wrażenie, że zarówno Scott, jak i Cameron i Fincher chcieli wymknąć się standardom gatunku, wyłamać jakieś niewidzialne drzwi, żeby ich filmy pozostały na wiele lat w kanonie, jako niepodrabialne. Scottowi udało się to najlepiej. Fincherowi za Obcego 3 za to należy się docenienie, którego nigdy nie dostał wystarczająco. Może byłoby inaczej, gdyby wykorzystał pewien pomysł, który ostatecznie nie znalazł się w filmie. Pomysł niebezpieczny i kontrowersyjny. Większość filmowców trzyma się od tego typu idei z daleka, bo wywołują w widzach sprzeczne emocje. Chodzi o śmierć dzieci. Fincher w sumie i tak poszedł dalej niż większość. Mógł jednak zrobić jeszcze jeden krok i walnąć w emocje widzów na odlew. Otóż jedna z pierwszych wersji scenariusza Obcego 3 zakładała dla Newt bardzo tragiczny los, o wiele bardziej, niż ten przedstawiony w ostatecznej wersji fabuły. Oryginalnie to Newt, a nie Ripley, została zapłodniona przez facehuggera podczas hibernacji na Sulaco. Potem nastąpiła awaria, o której wiemy, że była przyczyną śmierci dziewczynki. Twist polegał na tym, że kiedy Newt zaczęła tonąć w swojej komorze hibernacyjnej po awaryjnym lądowaniu Sulaco na Fiorinie 161, trzeba by było dokręcić scenę ucieczki ksenomorfa z jej ciała do ciała Ripley, żeby mógł przetrwać do finału produkcji. Jak na początek filmu byłaby to naprawdę mrożąca emocjonalnie scena. I być może usunięto ją na etapie koncepcyjnym właśnie dlatego, że żaden moment potem już w filmie nie dorównałby jej brutalnością. A poza tym wycięto ją również z powodu obaw, że umniejszy zwrot akcji, gdy Ripley odkrywa, że nosi w sobie ksenomorfa.

Inżynierowie („Prometeusz”)

Gdy oglądałem film w kinie, początkowa sekwencja z inżynierami zawsze wydawała mi się za krótka. Widać w niej odlatujący statek, a potem tylko jedną postać, która poświęca się dla powstania nowego gatunku… na Ziemi. Oryginalnie Prometeusz zawierał o wiele dłuższe wprowadzenie do roli inżynierów w naszym powstaniu. Zamiast pojedynczego inżyniera pijącego mutującą ciecz w usuniętej scenie inżynierów jest więcej. Wręczają mu fiolkę zawierającą czarną maź, a następnie odlatują statkiem. Przez obecność większej liczby postaci ten początek życia nabiera charakteru bardziej misteryjnego, rytualnego. Zaczynamy sobie wyobrażać, że stworzenie życia nie było jakimś eksperymentem czysto biotechnologicznym, lecz miało sens o wiele głębszy, kulturowy, a może nawet misyjny. Ten dłuższy fragment z inżynierami miał pomóc wyjaśnić rolę, jaką ci kosmici odegrali w stworzeniu ludzkości. Scena jednak została wycięta z wersji kinowej, aby inżynierowie pozostali tajemniczy. Na szczęście tę i wiele innych scen dodano w wersjach płytowych Prometeusza.

Rozmowa Davida z inżynierem („Prometeusz”)

Widzowie czekali na ten moment zetknięcia się ludzi z inżynierami. Problem w tym, że przez cięcia jedyny ocalały przy życiu inżynier wyszedł na bezrozumnego potwora, który lubi urywać głowy. A przecież miał być mądrym stwórcą. Gdyby jednak Ridley Scott nie wyciął dokładniej przedstawionej i tłumaczonej sceny rozmowy Davida z inżynierem, może lepiej by to wyglądało od strony widza, który zrozumiałby nagły atak szału kosmity. A chodziło w niej o to, że David dość buńczucznie próbował wyjaśnić inżynierowi, jak Weyland postrzega swoją rolę w tym międzygatunkowym spotkaniu. Weyland widział siebie na tym samym poziomie co inżynierowie. Był Bogiem wśród ludzi, bo tworzył życie, czego David był dowodem. I chyba wtedy inżynier pogładził androida po głowie, a następnie mu ją urwał. Inżynier zareagował złością na sugestię, że nasz gatunek jest na tym samym poziomie rozwoju. Według niego nie był, wręcz przeciwnie, był projektem nieudanym.

Córka Ripley („Obcy – decydujące starcie”)

Ellen Ripley jest postacią tragiczną i warto ten tragizm było jeszcze podkreślić. Zgadzała się z tym sama aktorka, jak i James Cameron. Poza tym z tą sceną jeszcze mocniej negatywnie patrzylibyśmy na Cartera Burke’a. Niestety, nie udało się i scenę wycięto, a traktowała o najważniejszym dążeniu Ripley w całym jej życiu – powrocie do córki, co zostało zupełnie zdemolowane przez ksenomorfa, a właściwie przez plany korporacji Weyland–Yutani. W usuniętej scenie Ripley tuż po wybudzeniu ze snu hibernacyjnego, a jeszcze przed przesłuchaniem przez komisję z Weyland–Yutani, otrzymuje informacje na temat swojej córki Amandy. Wtedy Carter Burke decyduje się wyjawić Ripley, że Amanda zmarła trzy lata wcześniej, w wieku 67 lat, na raka. Zszokowana Ripley mówi – Obiecałem jej, że będę w domu na jej urodziny. Jej jedenaste urodziny. Burke beznamiętnie odpowiada – Niektórych obietnic po prostu nie da się dotrzymać. Po tych słowach sporo się o nim już możemy dowiedzieć. Jest pozbawiony uczuć. Potrafi realizować cele po trupach. Scena została wycięta z kinowej wersji na życzenie 20th Century Fox w związku z długością filmu. Sigourney Weaver była naprawdę wściekła z powodu tej decyzji. Miała rację, gdy twierdziła, że scena ta była niezwykle ważna dla rozwoju postaci Ripley i tłumaczyła opiekuńczą postawę wobec Newt na LV-426 i potem całe to cierpienie, gdy Ripley dowiedziała się, że Newt zginęła.

Autopsja Newt („Obcy 3”)

 

I znów Fincher uciekł od bezpośredniego pokazywania martwej Newt, podobnie jak uciekł od wizualnego przedstawienia jej śmierci. Autopsja Newt jest kontynuacją brutalizującego trendu, który opisałem w kontekście sceny z wyjściem z niej ksenomorfa. Tamta usunięta scena znajduje swoją kulminację w tej usuniętej scenie. I tym razem Fincher ją zrealizował w pełni. Nie była tylko pomysłem z poprawionej wersji scenariusza. Ona jedyna mogłaby konkurować  brutalnością z pierwszą usuniętą sekwencją wspomnianą przeze mnie. W pierwotnej wersji sekwencja autopsji Newt była dłuższa i bardzo obrazowa. Więzienny lekarz Clemens kroił ją bez żadnych oporów, aby dowiedzieć się, czy mogła zostać zarażona ksenomorfem. Przypominam, że to sekcja zwłok dziecka i to już widzom znanego z poprzedniej części cyklu. Nic więc dziwnego, że scena uzyskała negatywną ocenę publiczności testowej.

Luksusowe życie Weylanda („Prometeusz”)

Jest taka scena w Obcym: Przymierzu, w której młody Weyland rozmawia z Davidem. To sam początek filmu. Scena ta jest bardzo potrzebna, bo Weyland ma się za stwórcę Davida o boskich korzeniach. David jednak w to wątpi, ale kiedyś tak nie było, czyli David dorósł, żeby spojrzeć na Weylanda inaczej, dojrzalej. Przydałby się tej rozmowie jakiś początek, a były plany, żeby wydarzył się on jeszcze w Prometeuszu. Tak więc w jednej z poprzednich wersji scenariusza spotkać można Davida spacerującego po egzotycznej plaży. W pewnym momencie pojawia się łódka, a David do niej wsiada i płynie w kierunku luksusowego jachtu, gdzie biesiaduje, dosłownie jak Bóg, Weyland. Widzimy go jako młodego mężczyznę u szczytu swojej kariery, żyjącego w luksusie, ucztującego jak Dionizos karmiony winogronami przez piękne kobiety, a David się temu przygląda. Jeszcze wtedy nie do końca widzi tę mistyfikację, ucieczkę Weylanda od skończoności w bogactwo. Ta usunięta scena mogłaby z powodzeniem służyć jako uświadomienie widzowi, jaką drogę przeszedł David od traktowania swojego stwórcy jak Boga, aż do pełnej samodzielności, gdy sam zaczął się podobnie postrzegać. Rozmowa w Obcym: Przymierzu miałaby wtedy o wiele głębszy sens i szerszą perspektywę.

Odys Korczyński

Odys Korczyński

Filozof, zwolennik teorii ćwiczeń Petera Sloterdijka, neomarksizmu Slavoja Žižka, krytyki psychoanalizy Jacquesa Lacana, operator DTP, fotograf, retuszer i redaktor związany z małopolskim rynkiem wydawniczym oraz drukarskim. Od lat pasjonuje się grami komputerowymi, w szczególności produkcjami RPG, filmem, medycyną, religioznawstwem, psychoanalizą, sztuczną inteligencją, fizyką, bioetyką, kulturystyką, a także mediami audiowizualnymi. Opowiadanie o filmie uznaje za środek i pretekst do mówienia o kulturze człowieka w ogóle, której kinematografia jest jednym z wielu odprysków. Mieszka w Krakowie.

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA