Connect with us

Publicystyka filmowa

NAJGŁUPSZE decyzje bohaterów MCU

Superbohaterowie również popełniają błędy, i to idiotyczne.

Published

on

NAJGŁUPSZE decyzje bohaterów MCU

Można by sądzić, że superbohaterstwo prócz nadnaturalnych mocy, daje również niesamowitą intuicję, nadludzko czuły instynkt oraz genialną inteligencję. Nic bardziej mylnego. Superbohaterstwo w MCU jest oparte na fizycznych zdolnościach ulepszonych genetycznie lub technicznie, rzadziej magicznie. Umysł, chociaż odgrywa ważną rolę, pozostaje w cieniu, stąd zapewne, gdyby przeanalizować decyzje bohaterów Marvela, znajdzie się kilka takich, których nie jest się w stanie racjonalnie wytłumaczyć. Najbardziej deprymujące jest to, że gdyby nie zostały podjęte, np.

Advertisement

Thanos nie zdołałby wytrzebić połowy wszechświata, a więc generalizując, niektóre filmy przestałyby mieć rację bytu. Tego typu błędy są wynikiem zwykłej niekonsekwencji i braku przemyślenia historii przez twórców, którzy zbyt nonszalancko podchodzą do logiki dyskursu głównej linii fabularnej MCU. A może jest to celowe nieprzejmowanie się spójnością historii, bo przecież i tak większość widzów nie zwróci na to uwagi. Warto jednak zdać sobie sprawę, jakie głupoty popełnili Marvelowscy superbohaterowie.

Peter Quill uderza Thanosa

Zastanawiałem się, czy nie zacząć od Draxa, który chce zaatakować Thanosa, gdy ten próbuje wydobyć informacje od Kolekcjonera, gdzie jest Kamień Rzeczywistości. Zresztą to ciekawe, że wtedy do rozsądku Draxowi próbuje przemówić właśnie Peter Quill. Nieskutecznie. Na szczęście Mantis usypia Draxa, ale jego wielkie cielsko zbyt głośno upada na podłogę. I tak Drax załatwia ukrywającej się za winklem ekipie superbohaterów konfrontację z Thansem, chociaż i tak nie miałoby to znaczenia, bo to, co widzi Quill i Gamora, jest już projekcją. Skupmy się jednak na Peterze i tym, co odstawił podczas walki na Tytanie, a raczej tym, co z niego zostało.

Advertisement

Walka wydawała się bardzo nierówna. Thanos bronił się skutecznie właściwie przed wszystkimi superbohaterami. W pewnym momencie jednak udało im się go unieruchomić, a Strange przyzwał Mantis, żeby wprowadziła Thanosa w specjalny trans, który miał dać innym czas na zdjęcie mu z dłoni rękawicy z kamieniami. Niestety kompulsywne pytania o Gamorę zadawane przez Quilla spowodowały, że Thanos wyszeptał, że czuje ból. Mantis to potwierdziła. Nebula dołożyła swoje, że Thanos wrócił z Vormiru sam, więc musiał poświęcić Gamorę. W końcu Thanos wymamrotał, że musiał tak zrobić, a wtedy zszokowany Quill zaczął go okładać pięściami, co przerwało trans. Gdyby wtedy Quill się powstrzymał, pstryknięcie mogłoby się nie wydarzyć. Quill zawalił na całej linii przez swoje emocje.

Stark buduje Ultrona

Stark zawsze był ryzykantem, genialnym twórcą, który niezbyt przejmował się innymi, zwykłymi ludźmi, żyjącymi obok niego w tej samej rzeczywistości. Samo to, że przez lata wymyślał broń do zabijania, mówi o nim prawie wszystko. Ten niewielki margines, w którym siedzi w jego osobie dobro, objawił się dopiero z czasem, kiedy zrezygnował z produkcji broni, ale z lekkomyślnej twórczości już nie. Przecież Ultron to broń, w założeniu defensywna, ale broń. Winę za uruchomienie Ultrona ponosi również Bruce Banner. Przy ich geniuszu, mogli się spodziewać, że racjonalna ocena ludzkości jako kluczowego elementu systemu obronnego, którą musiała wykonać sztuczna inteligencja Ultrona, doprowadzi do logicznego wniosku, że ludzkość jest głównym czynnikiem zagrożenia i należy ją usunąć. Ogromny błąd zadufanego w sobie Starka, podobnie lekkomyślny, jak kosztowny prezent dla Spider-Mana, którym zaraz się zajmę.

Advertisement

Prezent od Starka dla Spider-Mana

PLAKAT - X-Men: Przeszłość, która nadejdzie

Wspomniałem wyżej, że kosztowny, owszem, ale nie chodzi o pieniądze, lecz konsekwencje. Iron Man doskonale znał Spider-Mana. Był kimś w rodzaju jego mentora, przyjaciela, doradcy, a może nawet kogoś, kto zastępował Pajączkowi ojca. Jak to bywa w relacjach Iron Mana z rzeczywistością, nie przemyślał do końca swoich czynów, które z zasady miały być dobre i powodować dobro. Obdarował Spider-Mana czymś w rodzaju broni, systemu zawartego w okularach, który rozszerzał rzeczywistość o informacje, jak również metody reakcji na otrzymywane dane, łącznie z ofensywną odpowiedzią na możliwe ataki wrogów.

Spider-Man nie został właścicielem systemu ani system nie został zrobiony dla niego. Otrzymał po prostu dostęp do wszystkich zapisanych akcji i protokołów Starka, łącznie z dronami. Wiemy, jak to się skończyło. Brad Davis mógł się boleśnie dowiedzieć, a potem Quentin Beck o wiele skuteczniej się dowiedział tak, że cały świat mógł to popamiętać. Stąd oczywiste jest, że pośmiertne przekazanie E.D.I.T.H. przez Tony’ego Starka Peterowi Parkerowi, to obok stworzenia Ultrona, najgorsza decyzja Iron Mana w jego karierze. W sumie Nick Fury spełniający ostatnią wolę Starka, również mógł pomyśleć, co daje i komu oraz co mówi i przy kim – chodzi o precyzyjny opis zdolności E. D.I.T.H. wygłoszony przy Mysterio.

Advertisement

Strange rajdowiec

Stephen Strange jeszcze zanim został czarnoksiężnikiem, był niezwykle zakochanym w sobie lekarzem. Specjalizował się w neurochirurgii. Dostawał najtrudniejsze przypadki. Dla innych współpracujących z nim lekarzy wielokrotnie działał na granicy medycyny i tego czegoś w niej jeszcze dla większości nieosiągalnego, co wielu wciąż dzisiaj nazywa cudem, a jest jedynie mieszanką odwagi, odkrywczości, talentu i ryzykanctwa. Dr Stephen Strange zakochał się w sobie tak bardzo, że jego egoizm pchnął go w życie niemal celebryty. Przez to zatracił instynkt samozachowawczy. Zaczął uważać, że świat należy do niego i można nim rządzić poprzez swój wizerunek i rzeczy, jakie się posiada, czyli przez status społeczny.

On jednak nie chroni przed wypadkami, sportowe samochody takie jak Lamborghini Huracán za miliony dolarów również. Taka postawa zadufanego w sobie, lecz genialnego lekarza czy kogokolwiek zawsze odbija się na zachowaniu. Strange więc, jadąc na jeden ze swoich wykładów dla równie bogatych, co on, zapomniał, jak należy zachowywać się na drodze – zwłaszcza krętej – w nocy, kiedy warunki pogodowe są złe. Nie wyprzedza się na podwójnej ciągłej, za zakrętach, nie rozmawia się przez telefon w trakcie jazdy, nie klika się po klawiaturze itp. Cena, którą Strange zapłacił za głupotę, była wysoka, a jednak ta lekcja okazała się mu potrzebna. Z punktu widzenia całego MCU, kluczowa dla przyszłości uniwersum. Ocalił życie, a przez utratę sprawności dłoni – umysł. Głupota niekiedy daje szansę na odkrycie tłamszonej w sobie mądrości.

Advertisement

W głowę, Thorze, w głowę!

Powiedział to nawet sam Thanos tuż przed pstryknięciem. Sytuacja miała miejsce niedługo po tym, jak Szalony Tytan cofnął czas, żeby zapobiec destrukcji Kamienia Umysłu i wyciągnąć go z głowy Visiona. Thor spóźnił się dosłownie kilka minut. Trzeba jednak przyznać, że dopadł Thanosa efektownie, wręcz efekciarsko. Wbił mu Stormbreakera w pierś z takim impetem, którego Thanos powstrzymać nie zdołał żadną tarczą. Tylko że Thor jak zwykle nie pomyślał, co niestety często mu się w życiu zdarzało. Mimo krytycznych obrażeń Thanos otrzymał wystarczająco dużo czasu, żeby pstryknąć palcami.

Thor jednak przetrwał w nowej rzeczywistości, gdzie połowa myślących istot żywych musiała zginąć. Poczucie winy zniszczyło go tak skutecznie, że zmienił się nie do poznania. Bóg piorunów upadł i uzależnił się od gier komputerowych.

Advertisement

Ślepota Zeusa

Intramural - zwiastun filmu z ekipą SNL

Życie od orgii do orgii – tak można by opisać bytowanie jednego z najbardziej znanych bogów w historii. Kiedy we wszechświecie pojawia się Gorr, mający realne możliwości i determinację, żeby zgładzić wszystkich bogów, Zeus zaczyna się naprawdę bać. Okazuje ten strach na kolejnym zebraniu bogów w Omnipotence City, gdy pojawia się na nim Thor, prosząc go o pomoc w postaci wzięcia udziału w walce z Gorrem lub chociaż użyczenia błyskawicy. Aż szkoda, że Taika Waititi nie zdecydował się na pokazanie w tej sekwencji tzw. boga stolarstwa, czyli Jezusa. Ciekawe jak by się zachował nasz Zbawiciel? Wracając do Zeusa, jego strach przed Gorrem i końcem życia bazującego na orgiach powoduje, że sprzeciwia się prośbie Thora, a nawet chce go uwięzić, co się dla niego bardzo źle kończy. Wyjątkowo nietrafiona decyzja, bo, tak czy inaczej, przekreśliła organizację najbliższej orgii.

Rozmowy antagonistów z superbohaterami

Nie dotyczy to jedynie MCU, ale generalnie filmów akcji, science fiction oraz produkcji fantasy. Scenariusze budowane są w ten sposób, że antagoniści oraz protagoniści za wszelką cenę chcą zlikwidować siebie nawzajem, kiedy jednak stają naprzeciwko siebie, jak np. skrępowany łańcuchem Thor w leżu Surtura, zadziwiająco dużo gadają, jakby ich chęć wykończenia siebie nawzajem przestała mieć znaczenie. I tak zarówno ofiara – niezależnie od tego, kim jest: czy antagonistą, czy protagonistą – jak i kat mają wystarczająco dużo czasu, żeby się przygotować. W sumie nie wiadomo na co.

Advertisement

W scenie rozmowy Thora z Surturem antagonista, zamiast usunąć wroga, opowiada mu o swoich planach, nie zdając sobie sprawy, że każda sekunda daje Thorowi szansę na uwolnienie się. Ze strony Thora również jest zupełnie niezrozumiałe, czemu nie mógł się uwolnić wcześniej, lecz musiał czekać na rozmowę z Surturem. Takich sytuacji w MCU jest wiele, o wiele za dużo. Sprawiają, że zarówno antagoniści, jak i protagoniści tracą logikę swoich czynów.

W siedzibie Kolekcjonera

Trudno mi zrozumieć niewykorzystanie takiej okazji. Thanos zjawił się w leżu Kolekcjonera, żeby zdobyć Kamień Rzeczywistości. Do miejsca nazywanego „Knowhere” trafił również Peter Quill, Mantis, Gamora oraz Drax. Trafili w dziwne miejsce, którego wygląd nie był zwyczajny, lecz krył w sobie jakieś najgłębsze zakłamanie. W trzecim kwadrancie trafili na jakiś ruch. Podkradli się i zobaczyli, że Thanos przesłuchuje Kolekcjonera, który nie chce mu powiedzieć, gdzie jest Kamień Rzeczywistości. W rzeczywistości jednak była to mistyfikacja, bo Thanos już klejnot zdobył, lecz szukał jeszcze czegoś – chciał sprawdzić lojalność swojej córki Gamory, która go zresztą zaatakowała.

Advertisement

A dokładnie sądziła, że atakuje, bo wbiła miecz i swój otrzymany w dzieciństwie od Thanosa nóż w coś w rodzaju hologramu ojczyma. Prawdziwy Thanos krył się za zasłoną stworzoną przez Kamień Rzeczywistości. Gdy superbohaterom odsłonił prawdziwy, zniszczony wizerunek kryjówki Kolekcjonera, i Gamora została unieruchomiona przez Thanosa, jej towarzysze zaatakowali. Moc rękawicy z Kamieniem, której wtedy użył Thanos, spowodowała jednak, że nacierający Drax zamienił się w stos kamieni (lub wielkich kawałków gliny), a Mantis również w setki elementów, tyle że bardziej plastycznych. To samo mogło się stać z Quillem, lecz Thanos z jakichś dziwnych powodów zapragnął z nim rozmawiać.

O tych rozmowach już wcześniej pisałem – czysta głupota ze strony antagonistów. Nawet jeśli wtedy u Kolekcjonera Thanos zastawił pułapkę na Gamorę, żeby ją porwać, to mógł z powodzeniem zabić całą resztę. I tak, kiedy oddalał się w inny wymiar ze swoją przybraną córką, unieszkodliwieni wcześniej towarzysze Petera Quilla odzyskali swoją formę, bo była one jedynie mistyfikacją spowodowaną przez Kamień Nieskończoności, a samemu Quillowi nic się nie stało. Jedna z głupszych decyzji Szalonego Tytana.

Advertisement

Zapracowana Kapitan Marvel

Zapracowana, bo w różnych światach – także tych umieszczonych w innych wymiarach – dzieje się równie dużo, co w naszym. Zastanówmy się jednak nad tym podejściem. Tą decyzją Kapitan Marvel właściwie udowodniła, że to inne światy są dla niej ważniejsze, a pozostawienie naszego w rękach Thanosa jest zwykłym tumiwisizmem, a może i niechęcią do współpracy z innymi postaciami MCU podyktowaną jakimś lękiem przed relacją z ziemskimi superbohaterami. Kapitan Marvel jest po prostu egoistką, chyba że wizja twórców MCU jest tak antropocentryczna, że superbohaterowie występują jedynie w człekopodobnej postaci, więc w innych światach takie ekstra jednostki w ogóle nie występują.

To by jakoś tłumaczyło potrzebę, żeby Kapitan Marvel musiała je „obsługiwać” superbohatersko, chociaż jest wyjątkowo nieracjonalne, stąd nie warto brać go poważnie. Tak więc decyzja o niedołączaniu do Avengers i zostawieniu naszego świata na pastwę Szalonego Tytana są najgłupsze, jakie Marvel mogła podjąć.

Advertisement

Loki i prawda

No i na koniec Thor wraz z jego naiwnością w stosunku do Lokiego. To nie wymaga szerszego komentarza, bo szkoda Thora. Co zaś do Lokiego, ten mistrz kłamstwa i przybierania różnych postaci wielokrotnie udowodnił, że nie wolno mu ufać, bo straci się na tym nawet cały Asgard. Co ciekawe, Thor za każdym razem wpada w tę pułapkę, z której musi się później mozolnie wyciągać, sam, bez pomocy innych, a Loki, jeśli nawet otwarcie z nim nie walczy, to przynajmniej wykorzystuje sytuację do ochrony wyłącznie siebie i swoich celów. Tak jest np. wtedy, gdy Walkiria łapie Thora na planecie Sakaar, żeby sprzedać go Arcymistrzowi, przebrzydłej kreaturze robiącej biznes na walkach międzygalaktycznych gladiatorów.

Kiedy Thor musi walczyć na arenie, Loki już od dawna ustawiony w elitach opłacanych przez Arcymistrza myśli tylko o tym, żeby jego przybrany brat mu nie zepsuł pozycji. No właśnie. Przybrany brat – tego Thor również zdaje się nie rozumieć i z uporem maniaka traktuje Lokiego jak prawdziwą, genetyczną rodzinę.

Advertisement

Filozof, zwolennik teorii ćwiczeń Petera Sloterdijka, neomarksizmu Slavoja Žižka, krytyki psychoanalizy Jacquesa Lacana, operator DTP, fotograf, retuszer i redaktor związany z małopolskim rynkiem wydawniczym oraz drukarskim. Od lat pasjonuje się grami komputerowymi, w szczególności produkcjami RPG, filmem, medycyną, religioznawstwem, psychoanalizą, sztuczną inteligencją, fizyką, bioetyką, kulturystyką, a także mediami audiowizualnymi. Opowiadanie o filmie uznaje za środek i pretekst do mówienia o kulturze człowieka w ogóle, której kinematografia jest jednym z wielu odprysków. Mieszka w Krakowie.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *